co za posrany sen miałem: byłem w którymś mieście na jakimś spędzie KO gdzie swoje mądrości na temat szkoły wygłaszała barbara lewacka, przekrzykiwałem się z nią tak mnie pizda wkurwiała. potem znalazłem się na ulicy, była noc i słyszę nadlatujący samolot, patrzę do góry, a tam jakiś jebitny bombowiec B-29 czy cholera wie zrzuca gigantyczną bombę która wyglądała jak torpeda, spadła niedaleko mnie wzniecając potężną kulę ognia, zaraz nadleciały drony. w oddali zauważyłem takie pompy jak na zdjęciu więc widocznie chcieli zbombardować infrastrukturę naftową. wszędzie pożary, panika, na dodatek jakieś dziecko bawi się zapałkami i podpala żywopłot, wytrąciłem mu zapałki z ręki krzycząc "oddaj to", a ono "nie"xD
#sny
#sny

A tak całkiem serio miałem dziś o niej sen z rańca. Oczywiście piep...a szkoła, w ramach nauki ja i reszta szkoły została ubrana w mundury wojskowe karabin w łape i dostaliśmy zadania mapowania światów alternatywnych. Dobrali mnie z dwoma dziewczynami (jedna miała na imię Monika - tyle zapamiętałem z snu) i wepchnęli przez dziurę w rzeczywistości do korytarzy przypominających "backrooms".
szczęśliwie nie trafiliśmy na wrogie istoty. Oczywiście drogi powrotnej za uja nie dało się znaleźć. Więc znajdowałem nowe portale i przez nie skakaliśmy do nowych rzeczywistości. Rozdzieliliśmy się z dziewczynami gdy trafiliśmy na świat w konflikcie i nasza drużyna została okrążona przez mechy bojowe.








