#polityka #rosja #ukraina #wojna

Stanowisko putinowskiej Rosji ws warunków pokojowych:

Chersoń, Donieck, Ługańsk, Zaporożec w granicach Rosji i rezygnacja z członkostwa w NATO.

http://video.twimg.com/ext_tw_video/1952728311940919296/pu/vid/avc1/848x480/9JbJAsh4l5vp0BwM.mp4?tag=12

5

Ludzie są na tyle głupi, że to działa...youtube.com

http://youtube.com/shorts/-rp5TdYVR30?feature=share

Czyli o tym jak politycy robią nam wodę z mózgu i szczują nas na siebie. Fragment odcinka o ruskich agentach. #polityka #lewica #prawica

7

SMSy von der Leyen związane z aferą szczepionkową Pfizer-UE... USUNIĘTE!m.in.

Nie mamy dowodów i co nam pan zrobisz? Komisja Europejska potwierdza: kluczowe wiadomości w sprawie tzw. afery Pfizergate, w której Ursula von der Leyen miała http://m.in. negocjować wielomiliardowe kontrakty na szczepionki w imieniu całej Unii Europejskiej poprzez SMSy, zostały... utracone.

I sprawa zamieciona pod dywan, a von der Leyen nadal szefuje Komisji Europejskiej. Tak, tej Komisji, która właśnie stwierdziła, że nie ma dowodów w sprawie przeciw swojej szefowej.

Sprawa określana jako „Pfizergate” wybuchła, gdy dziennikarz śledczy postanowił zbadać kulisy zawarcia kontraktu na zakup szczepionek przeciwko koronawirusowi. Chodziło o sprawdzenie, czy Unia nie przepłaciła za szczepionki. Umowę podpisała osobiście przewodnicząca KE, Ursula von der Leyen. ,,Wysoki urzędnik UE" miał zapoznać się z tymi wiadomościami, ale następnie one po prostu zniknęły. Sama UE podkreśliła jednak, że nie ma obowiązku przechowywania wiadomości. Co ciekawe, wysoki urzędnik wspomniany wyżej okazał się... szefem gabinetu von der Leyen (!!!) i miał je czytać "latem 2021" roku, co nasuwa podejrzenie, że decyzja o nieprzechowywaniu ich miała zapaść PO TYM, jak dziennikarze zgłosili się z prośbą o udostępnienie wiadomości. Prośba została bowiem wystosowana w maju 2021 roku.

Alexander Fanta, czyli właśnie wspomniany dziennikarz, skomentował sprawę następująco: „Jestem zszokowany i przerażony, że zdecydowali się usunąć wiadomość po moim wniosku”, określając to działanie jako podjęte w „złej wierze”.

Wisienką na torcie niech będzie fakt, że wiadomości zostały tak sprawnie i skutecznie usunięte, że nie udało się ich odzyskać podczas przeszukiwania urządzenia należącego do von der Leyen, a do komunikacji miała ona używać... aplikacji Signal znanej ze świetnego, bezpiecznego szyfrowania w modelu end-to-end, którego von der Leyen wraz z Komisją Europejską chce ZAKAZAĆ "w trosce o bezpieczeństwo". #covid19 #ue #polska #polityka #politykamiedzynarodowa

26

brak mi słów jaka to jest kanalia z tego podżegacza wojennego

#polityka

13

Niesamowicie żenują mnie politycy którzy jadą na brudstok. Wydarzenie które ma być w zamierzeniu anarchistyczne (odpowiada za nie wentyl-Jurij więc wiemy jak w rzeczywistości jest) kończy jako zlot lewopierdzących polityków i cwelebrytów którym przysłuchują się z nabożną czcią te żywiołaki gówna które po powrocie na squaty pieprzą o tym jacy oni nie są buntowniczy i poza systemem.

Memcen przy tych swoich piwnych zlotach wypada jednak nieco bardziej naturalnie bo widać ze to chlor i lubi się najebać ( ͡° ͜ʖ ͡°)

#polityka #bekazlewactwa

10

Prezydent Salwadoru Nayib Bukele i jego partia przegłosowali zmiany do konstytucji. Kadencja preza będzie trwała teraz 6 lat, ponadto zniesiono drugą turę wyborów prezydenckich i limit kadencji. Bedąca w opozycji lewica mruczy o "końcu demokracji" więc może za szekle zmajstrują tamtejszą wersję KOD-u.

Bukele najbardziej znany jest z wprowadzenia Bitcoina jako pełnoprawnego środka płatniczego, zmniejszenia liczby zabójstw z ponad 100 na 100 tys do 1.2 na 100 tys oraz bezwzględnej walki z gangami.

http://tvn24.pl/swiat/salwador-zniesiono-limit-kadencji-prezydenta-nayib-bukele-moze-zostac-dozywotnio-st8582175

#polityka #ameryka #swiat

17

Jeśli ktoś myśli, że zna szczyty absurdu polityki, bo wie kto to Lenin, to jedna partia z Norwegii prosi, żeby jej piwo potrzymać.

SV – Sosialistisk Venstreparti http://www.sv.no/

Program można skrócić do jednego zdania - "dajmy wszystko i wszystkim". SV chce maksymalnie rozbudowywać socjal, angażować się w Palestynę, Ukrainę, przejąć finansowanie USAID, walczyć o zieloną zmianę itd. SV chce nawet walczyć o zieloną zmianę na całym świecie, a nie tylko w Norwegii (i za to płacić!)

Ktoś oczywiście zapyta: "ale skąd wziąć na to wszystko pieniążki?". Ktoś inny od razu odpowie: "to Norwegia, więc z ropy i gazu". Otóż nie tym razem 🤡

SV postuluje również, żeby natychmiast zakończyć wszelkie wydobycie, a nawet poszukiwania ropy i gazu. Czego nie rozumiecie?

Za mało absurdu? To panato - SV rośnie! Ma już 9% i jest w sondażach drugą największą partia lewicową i czwartą w ogóle.

Jeszcze za mało absurdu? To trzymajcie się mocno. Ktoś zapyta: "kto na nich głosuje?". Ktoś od razu odpowie: "pewnie środowiska najniżej wykształcone, imigranci, azylanci, najbiedniejsi itd." Rly? To panato 😲

Zdjęcie

Nie ma nadziei dla Norwegii. Sorry, ale #takaprawda Tutaj trzeba zburzyć cały system edukacji, mediów, kultury i tradycji, a potem odbudować od zera. Muszą prędko ustalić skąd się bierze taka indoktrynacja i odklejenie od rzeczywistości. Bez tego Norwegia nie przetrwa. Będzie tylko zagrodą dla azylantów, stacją benzynową i powerbankiem dla Niemiec i Europy kontynentalnej.

#norwegia #polityka

PS To oczywiście nie jest tylko problem Norwegii. W Niemczech Die Linke również rośnie. Dlatego Europa wschodnia musi poważnie myśleć o separacji. Europa zachodnia już tylko blokuje rozwój wschodniej i zaszczepia destrukcyjne ideologie. To wschód jest przyszłością, a zachód jest upadającym imperium i upada podręcznikowo jak wszystkie imperia w historii ...tylko, że nawet znając historię Zachód powtarza te same błędy i konsekwentnie brnie do upadku dokładnie tą samą drogą. Norwegia trochę czasu pociągnie te absurdy, bo będą przejadać kasę z funduszu, ale Niemcy już dziś są skazani na wykorzystywanie reszty Europy do podtrzymywania swojej polityki upadku.

Zdjęcie

6

Wolno przetłumaczona deklaracja z partyjnego na nasze

#polityka

15

Polska potrzebuje władzy, która się szybko przeciwstawi Komisji Europejskiej. Brnąc dalej w unijne projekty wpadnie w bagno bez wyjścia. Orban to dobrze kiedyś podsumował - błędy polityczne czy gospodarze da się naprawić. Natomiast błędy związane z nieprzemyślaną imigracja są zabójcze dla państwa.

Polexit nie jest niezbędny, ale musi być przygotowany. Takie wnioski płyną z przykładu UK. Grali kartą Brexitu, ale okazało się, że Komisja Europejska zawsze kłamie, nie da się z nią nic załatwić i Brexit musi dojść do skutku. UK nie było na to przygotowane, bo blefowali w nadziei, że UE ustąpi.

Na razie wygląda, że obecny rząd nie zdaje sobie sprawy z niebezpieczeństw, ani nawet nie planuje najbardziej potrzebnych zmian.

#polityka #polska

5

te wszystkie komisje dotyczące tropienia "ruskich agentów" są gówno warte, jeśli tzw polski rząd składa się z niemiecko-amerykańskich gauleiterów pilnujących nadwiślańskich tubylców, a na Putina pozwalają warczeć bo to ich rywal geopolityczny, nic więcej

#polityka #4konserwy

5

Polska wieś w pułapce UE: Czy nowy prezydent uratuje polską wieś?

6 sierpnia br. odbędzie się zaprzysiężenie Karola Nawrockiego. Wszyscy mają wielkie nadzieje związane z nowym prezydentem. Jednak w jednej grupie wyborców przewaga była miażdżąca. To rolnicy, wśród których aż 79,2 proc. oddało głos na Nawrockiego. „Zagłosowali na kandydata, który w ich odczuciu obiecał stabilność, ochronę i bezpieczeństwo” – powiedział prezes Polskiej Federacji Rolnej. Dlaczego właśnie wśród nich?

Polskie rolnictwo, będące przez dekady fundamentem gospodarki i kultury kraju, znajduje się w stanie głębokiego kryzysu. W ciągu ostatnich kilku lat politycy starali się w każdy możliwy sposób pokazać, że rozwiązują problemy rolnictwa. Jednak teza, że polskie władze oraz unijne regulacje systematycznie ignorują problemy rolników, a nawet przyczyniają się do destrukcji sektora, by podporządkować się interesom Brukseli, znajduje coraz więcej dowodów. Sankcje nałożone na Białoruś, napływ tanich produktów z Ukrainy oraz nowe unijne regulacje, takie jak Zielony Ład, rzucają cień na przyszłość polskich gospodarstw.

Białoruś, jeden z największych światowych producentów nawozów potasowych, została odcięta od unijnego rynku. Od marca 2022 roku UE nałożyła zakaz importu m.in. nawozów mineralnych, w tym potażu, co doprowadziło do gwałtownego wzrostu cen tych produktów. Jak podaje portal rp.pl, ceny nawozów z Rosji i Białorusi, które wcześniej były dostępne w relatywnie niskich cenach, od lipca 2025 roku drastycznie wzrosły.

Według danych Głównego Urzędu Statystycznego (GUS), w 2022 roku ceny nawozów w Polsce wzrosły średnio o 60-80% w porównaniu z rokiem 2021, co przełożyło się na wzrost kosztów produkcji rolnej o blisko 30%. W 2023 roku koszty te nadal utrzymywały się na wysokim poziomie, a w niektórych przypadkach, np. w produkcji zbóż, przekroczyły 50% całkowitych nakładów. Dla wielu rolników, zwłaszcza małych i średnich gospodarstw, oznaczało to spadek rentowności lub wręcz straty. W 2024 roku sytuacja nie uległa poprawie – ceny nawozów nadal były o 40% wyższe niż w przedpandemicznym 2020 roku, co zmusiło wielu rolników do ograniczenia ich stosowania, co z kolei wpłynęło na niższe plony.

Polskie władze, zamiast szukać alternatywnych źródeł zaopatrzenia w nawozy lub wspierać rolników w amortyzowaniu tych kosztów, ograniczyły się do doraźnych działań, takich jak jednorazowe dopłaty w wysokości 0,5 mld zł w 2022 roku, co Najwyższa Izba Kontroli (NIK) oceniła jako „nieskuteczne i spóźnione”. Brak systemowych rozwiązań, takich jak negocjacje z UE w sprawie złagodzenia sankcji na nawozy dla celów rolniczych, wskazuje na podporządkowanie interesów narodowych priorytetom Brukseli. W efekcie polscy rolnicy płacą cenę za geopolityczne decyzje, które nie uwzględniają ich sytuacji.

Kolejnym ciosem dla polskiego rolnictwa jest napływ tanich produktów rolnych z Ukrainy, które od 2022 roku zalewają unijny rynek w wyniku liberalizacji handlu. Po inwazji Rosji na Ukrainę UE zniosła cła i kwoty na ukraińskie produkty rolne, by wesprzeć gospodarkę tego kraju. Decyzja ta, choć humanitarna, wywołała poważne perturbacje na polskim rynku. Jak wynika z raportu Najwyższej Izby Kontroli (NIK) z 2023 roku, w okresie od marca 2022 do marca 2023 roku do Polski sprowadzono ponad 4 miliony ton zbóż i nasion roślin oleistych z Ukrainy, z czego 3,4 miliona ton pozostało w kraju, stanowiąc około 10% krajowych zbiorów. Import pszenicy wzrósł o 17 000%, a kukurydzy o niemal 30 000% rok do roku.

Tanie produkty z Ukrainy, często niespełniające unijnych norm jakościowych, takich jak standardy dotyczące pestycydów czy dobrostanu zwierząt, zalały rynek, obniżając ceny krajowych produktów. Według GUS, w 2022 roku ceny pszenicy na polskim rynku spadły o 15-20% w porównaniu z rokiem poprzednim, mimo globalnych wzrostów cen żywności wywołanych wojną. W 2023 roku sytuacja była jeszcze bardziej dramatyczna – ceny rzepaku, jednego z kluczowych produktów eksportowych Polski, spadły o 25%, co zmusiło wielu rolników do zaprzestania uprawy tej rośliny. W 2024 roku deficyt w handlu rolnym Polski z Ukrainą wyniósł 655 mln euro, mimo ogólnej nadwyżki handlowej z tym krajem.

Polskie władze, zamiast wprowadzić skuteczne mechanizmy ochrony rynku, działały doraźnie. Wprowadzone w 2023 roku embargo na import ukraińskich produktów rolnych było spóźnione i nie rozwiązało problemu, a pomoc finansowa w wysokości 0,5 miliarda złotych okazała się niewystarczająca. Co więcej, w 2025 roku UE osiągnęła wstępne porozumienie z Ukrainą w sprawie nowych zasad handlu, które zakładają częściową liberalizację dla produktów takich jak mleko czy grzyby, ale wprowadzają kwoty na zboża i miód. Jednak, jak zauważył minister rolnictwa Czesław Siekierski, nowe zasady wymagają od Ukrainy dostosowania się do unijnych standardów do 2028 roku, co w krótkim okresie nie chroni polskich rolników przed konkurencją.

Unijne regulacje, w szczególności Zielony Ład, wprowadzają kolejne wyzwania dla polskich rolników. W ramach tego programu UE narzuca coraz surowsze normy dotyczące stosowania nawozów, pestycydów i emisji gazów cieplarnianych. Nowe regulacje mogą ograniczyć produkcję rolną w Polsce nawet o 20-30% w perspektywie najbliższych lat. Projekt budżetu UE na lata 2028-2034 zakłada cięcia w funduszach na Wspólną Politykę Rolną (WPR) z 58 do 43 miliardów euro, co oznacza redukcję o blisko 25%. To dodatkowe obciążenie dla rolników, którzy już teraz zmagają się z rosnącymi kosztami i spadkiem konkurencyjności. Zielony Ład, choć promowany jako krok w stronę zrównoważonego rolnictwa, w praktyce faworyzuje duże, wysoko zmechanizowane gospodarstwa w krajach takich jak Niemcy czy Francja, które mają większe możliwości inwestycyjne. W Polsce, gdzie dominują małe i średnie gospodarstwa (92% ziemi uprawianej przez rolników indywidualnych), wdrażanie tych regulacji jest kosztowne i często niemożliwe bez wsparcia finansowego. W rezultacie wielu rolników obawia się, że nowe normy doprowadzą do likwidacji ich gospodarstw, co potwierdza narrację o „wygaszaniu” polskiego rolnictwa na rzecz interesów unijnych gigantów.

Polskie władze, zarówno na szczeblu krajowym, jak i w ramach polskiej prezydencji w Radzie UE, nie wykazały wystarczającej determinacji w obronie interesów rolników. Brak systemowych rozwiązań, takich jak skuteczne mechanizmy ochrony rynku przed napływem tanich produktów z Ukrainy czy dopłaty do nawozów, wskazuje na priorytetowe traktowanie interesów geopolitycznych UE nad stabilnością krajowego sektora rolnego.

Rząd Donalda Tuska, zapowiadając embargo na produkty rolne z Rosji w 2024 roku, nie przedstawił kompleksowego planu wsparcia dla rolników dotkniętych skutkami sankcji i konkurencji z Ukrainą. Co więcej, negocjacje z Brukselą w sprawie nowych zasad handlu z Ukrainą, które miały chronić polskich rolników, zakończyły się kompromisem, który wielu ekspertów ocenia jako niewystarczający.

Polskie rolnictwo stoi na rozdrożu. Sankcje na Białoruś podniosły koszty produkcji, napływ tanich produktów z Ukrainy destabilizuje rynek, a unijne regulacje, takie jak Zielony Ład, nakładają na rolników kolejne obciążenia. Bez zdecydowanych działań, takich jak skuteczna ochrona rynku, dopłaty do nawozów czy negocjacje z UE na rzecz złagodzenia regulacji, polskie rolnictwo może zostać zepchnięte na margines. Czy nowy prezydent znajdzie sposób, by uratować sektor, który przez wieki był filarem polskiej gospodarki? Na razie odpowiedź pozostaje niejasna, a rolnicy płacą cenę za decyzje podejmowane ponad ich głowami.

HANNA KRAMER

#polska #rolnictwo #rolnik #polityka #ue

20

Ukraińcy na wszystko mają proste rozwiązania.

#polityka

29