Budżet i wojna. Gonitwa króliczkanczas.info

Minister finansów Andrzej Domański zaprezentował, będący podobno wyrazem hojności i odpowiedzialności budżet na nieuniknienie nadciągający 2025 rok. W Sejmie odbyła się gorąca acz nic nie zmieniająca debata nad opłakanym stanem finansów naszego kraju zadłużonego od Bałtyku aż po szczyty Tatr. Wobec rekordowego deficytu, jaki przygotowała koalicja październikowa, niektórych co bardziej spiskowych Internautów niepokoją pojawiające się w przestrzeni publicznej wojenne wypowiedzi ze strony kolejnych generałów. Na szczęście jednak, jak już przeszło pół wieku temu odnotowali Skaldowie, nie chodzi o to, by złowić króliczka.

Zdjęcie

Obecny koalicyjny gabinet Donalda Tuska po raz pierwszy zaprojektował własny, hojny, ale za to też nieodpowiedzialny budżet na nieubłaganie zbliżających się kalendarzowych dwanaście miesięcy. O ile jeszcze w bieżącym roku można było tłumaczyć się pułapkami zastawionymi przez przebiegłych poprzedników, o tyle teraz takie wyjaśnienie nie ma już racji bytu. Przynajmniej w teorii, gdyż w praktyce politycy Koalicji Obywatelskiej, w imieniu której głos w debacie zabrał poseł Janusz Cichoń, wyjaśnili, że chociaż podobno jest aż nadto dobrze, to jest tak źle właśnie ze względu na fatalne zarządzanie publicznym groszem przez osiem ostatnich lat. Wystąpienie posła Cichonia podczas dyskusji nad planem finansowym koalicji październikowej, podczas którego niestrudzenie krytykował Prawo i Sprawiedliwość, można podsumować jego własnymi słowami, iż „ponoszą koszty zaniedbań poprzedników”. Parafrazując powtarzającą się w słynnej bajce dla dzieci frazę, nie sposób nie zauważyć, że „wszystko by im się udało, gdyby nie te przeklęte pisiory”.

Nie przestajemy się uśmiechać

Zarówno ze słów szefa resortu finansów, jak i informacji przedstawionej na rządowej stronie, można wywnioskować, iż budżet skupia się na trzech obszarach. Pierwszym z nich jest obronność, a więc przygotowanie naszej rozbrojonej armii na podobno nadciągającą niechybnie wojnę. Jak wiadomo, bezpieczeństwo jest najlepszym pretekstem nie tylko do ograniczania wolności obywateli, ale także drenowania ich kieszeni, bowiem nikt nie byłby tak nikczemny, aby sprzeciwiać się rządowym planom w tym zakresie. Drugim obszarem były państwowe inwestycje, które zdaniem Sławomira Mentzena z Konfederacji „nie powinny oczywiście być tak niewydajne, jak te dokonywane” przez rząd warszawski. Problem w tym, że politycy w ogóle nie powinni zajmować się inwestycjami, ponieważ każda „inwestycja” dokonywana przez lewiatana, to brak efektywniejszej inwestycji w sektorze prywatnym. Już Milton Friedman zauważył, że rządzący dysponują środkami w najgorszy możliwy sposób, gdyż wydając nieswoje pieniądze na nieswoje potrzeby, a zatem nie mają ani motywacji do oszczędności, ani nie wiedzą dokładnie, czego obywatelom potrzeba. Trzecim obszarem była „jakość życia”, przez co nasi umiłowani przywódcy rozumieją upadające centralistyczne usługi medyczne oraz świadczenia socjalne. Z jednej strony będziemy mieli zatem do czynienia z dosypywaniem środków do studni bez dna, jaką jest państwowa ochrona zdrowia, z drugiej z coraz większym przekładaniem pieniędzy z jednej kieszeni do drugiej – będącymi często kieszeniami tego samego delikwenta – podczas którego niespodziewanie część z nich się zapodzieje.

Rekordowo wysoki deficyt, wynoszący 289 miliardów złotych, miałby być podobno niższy, gdyby nie spłata zobowiązań z czasów rządów partii Jarosława Kaczyńskiego. Domański stwierdził, iż „w warunkach porównywalnych z rokiem 2024 deficyt ten ukształtowałby się na poziomie nieprzekraczającym 181 mld zł” i wytłumaczył, że „na kwotę deficytu składa się między innymi spłata wspomnianych już wcześniej ponad 63 mld zł zobowiązań z tytułu obligacji PFR [Polski Fundusz Rozwoju – przyp. R.P.] i BGK [Bank Gospodarstwa Krajowego – przyp. R.P.]”. Nawet gdyby uprzejmie przyjąć tłumaczenie szefa resortu finansów, to dalej nie tłumaczy to najwyższego deficytu w historii III Rzeczpospolitej. Wspomniane przez Domańskiego 181 mld zł razem ze spłatą zobowiązań daje kwotę zaledwie 244 mld zł, a więc gdzieś zapodziało się kolejnych kilkadziesiąt miliardów złotych podatników. Któż jednak by się przejmował takimi drobiazgami, kiedy ojczyzna jest w potrzebie. Zadłużenie naszego ogołoconego kraju zatem nieustannie rośnie i nic nie zapowiada zmian w najbliższej czterolatce, a tylko w nadchodzącym roku na same koszty obsługi zadłużenia wydamy gargantuiczną kwotę przeszło 75 mld zł. Co prawda, pod rządami koalicji październikowej nieuchronnie zmierzamy na zderzenie ze ścianą, ale przynajmniej nie przestajemy się uśmiechać.

Sejmowa debata została zwieńczona odrzuceniem wniosku o odrzucenie projektu ustawy budżetowej, w związku z czym ten trafił do komisji. Zanim jednak do tego doszło, na mównicy sejmowej nastąpił prawdziwy wysyp socjalistów wszelkiej maści. Ot, poseł Zbigniew Kuźmiuk z PiS-u chwalił się, iż „osiem lat ich rządów, to co najmniej podwojenie dochodów budżetowych”. Od drugiej strony do sprawy podszedł poseł Tomasz Trela z Lewicy, przechwalając się niesamowitymi wydatkami, które „zbliżają się do absolutnego rekordu”. Niezależnie od barw partyjnych politycy zupełnie nie zważali na to, iż im mniej pieniędzy w budżecie, tym lepiej, gdyż każda złotówka w ich rękach, to złotówka wyrwana z rąk podatnika i zmarnowane pieniądze. Sprawiedliwość trzeba oddać jedynie posłowi Mentzenowi, który przytomnie zauważył, że „w budżecie powinno być jak najmniej pieniędzy, bo ludzie efektywniej sami wydają swoje pieniądze niż za pośrednictwem polityków i urzędników”. Minister Domański w odpowiedzi do posła Kuźmiuka stwierdził wprawdzie, że „to nie cyrk”, lecz oglądający obrady w okrąglaku obywatele mogliby być sceptycznie nastawieni, co do tak odważnej deklaracji pryncypała premiera Tuska.

Widmo wojny za rogiem

Również Mentzen zwrócił uwagę, że „nie mamy żadnego kryzysu, nie mamy żadnej katastrofy (…), w tym momencie nie toczy się na naszych ziemiach żadna wojna, a mimo to mamy rekordowy deficyt i rekordowy dług”. Ten fakt odnotowali także zaniepokojeni zwolennicy teorii spiskowych, według których nasi umiłowani rządzący mieliby być gotowi wciągnąć nasz umęczony kraj w jakąś wojnę, wyznając zasadę, iż jest ona najlepszym sposobem na umorzenie długów. Ów przestrach podsyciły dodatkowo wypowiedzi płynące ze szczerości serca wojskowych. Na początku października gen. Wiesław Kukuła oznajmił, że „wszystko wskazuje na to, że jesteśmy tym pokoleniem, które stanie z bronią w ręku w obronie naszego państwa”. O ile faktycznie teoretycznie mogłoby zdarzyć się tak, że bylibyśmy zmuszeni do obrony naszej ojczyzny, to uzasadnione wydają się obawy, iż musielibyśmy to czynić gołymi rękami. Z jednej strony co chwilę napływają informacje o brakach sprzętowych w polskiej armii, z drugiej zaś polskie społeczeństwo jest jednym z najbardziej rozbrojonych w Europie, a gros obywateli nie ma żadnego obycia z bronią. Do wypowiedzi gen. Kukuły odniósł się nawet minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz, nieśmiało przyznając, że coś jest na rzeczy, gdyż „to nie jest odosobniony głos”, a ponadto „musimy być gotowi na każdą ewentualność”.

Minął nieco ponad tydzień, a media rozpisały się o deklaracji gen. Rajmunda Andrzejczaka, która padła podczas konferencji Defending Baltics. Gen. Andrzejczak zadeklarował, że „jeśli (Rosjanie – przyp. R.P.) zaatakują choćby centymetr litewskiego terytorium, odpowiedź nadejdzie natychmiast (…) uderzymy bezpośrednio w Petersburg”. Do tych słów odniósł się Grzegorz Braun, oznajmiając, że Wojsko Polskie „nie powinno palcem kiwnąć w obronie tej małej, wyludnionej, wrednej antypolskiej, bismarkowskiej, anglosaskiej i żydowskiej kreatury, jaką jest współczesna Litwa”. Wpis polityka w mediach społecznościowych wzniecił falę oburzenia, jakoby europoseł Konfederacji podważał sens Traktatu Północnoatlantyckiego i wypisywał Polskę z NATO. Słynny artykuł 5 traktatu waszyngtońskiego głosi jednak jedynie, że w przypadku ataku na jedno z państw członkowskich, każdy z sygnatariuszy podejmie „działania, jakie uzna za konieczne, łącznie z użyciem siły zbrojnej”. Z tego zapisu wynika zatem jasno, że „działanie” może oznaczać stanowcze tupnięcie nóżką i wyrażenie oburzenia, a użycie sił zbrojnych absolutnie nie jest obligatoryjne.

Gonitwa za króliczkiem

Pomimo panicznych nastrojów, jakie zapanowały w duszy części obserwatorów życia politycznego w naszym urokliwym bantustanie po wypowiedziach gen. Kukuły i gen. Andrzejczaka, obawy o wciągnięcie Polski w wojnę nie są obecnie uzasadnione. Bardziej od niej opłacalne jest powtarzające się regularnie straszenie społeczeństwa zagrożeniem militarnym i utrzymywanie go w stanie niepewności, tak aby każdy podskórnie wyczuwał, że wojna czai się tuż za rogiem. Nie ma bowiem lepszego pretekstu niż obronność i bezpieczeństwo do ciągłego rozszerzania sfery kompetencji władz i ściągania pieniędzy z obywateli. W końcu, jak zauważyła w tekście do piosenki Skaldów Agnieszka Osiecka, „nie o to chodzi, by złowić króliczka, ale by gonić go”.

http://nczas.info/2024/10/27/budzet-i-wojna-gonitwa-kroliczka/

#budzet #usmiechnietapolska #tusk #ko #po

5

#koalicja13grudnia #koalicjaobywatelska #tusk #onet

Nawet do rocznicy nowa władza nie dotrwała, a nawet najbardziej przyjazne media wymiękkają. Co zrobi betonowy elektorat? Czy pelikany nawet to przełkną?

10

Ładnie wyciszają ten temat... w końcu #poniemieckiokupant #Tusk plecy ma nie od parady.

Pięknie ich chroni.

Woda szła a urzędnicy odpowiedzialni za miasto skrócili sobie czas pracy żeby za kowbojów przebrać i udać się na imprezkę.

Samo gęste.

Ja pójdę za wami do piekła
a powinna powiedzieć do **PIERDLA**!

Mam nadzieję że po wszystkim to im tam dzień linczu publicznego ludzie zrobi

http://www.tiktok.com/@bustowskimarcin/video/7420150621203959062

#Polska

-------------------------------------------------

#powodz2024

#jeleniagora

#tuskurwysyn

#pomakrewpolakownarekach

#po

#impreza

#wodnik

#dzikizachod

#bustowskimarcin

#wygrajmyrazem

#przebudzenikonsumenci

#zdrowie #protestyrolników

#nowotwory

#bustowski

#powódz

#wielkawoda

#wygrajmyrazem

5

Powódź 2024

MAZUREK NIE MÓGŁ UWIERZYĆ w SZOKUJĄCE INFORMACJE o TUSKU! BOSAK WYJAWIŁ WSZYSTKIE BRUDY!

http://www.youtube.com/watch?v=HDCTcMKtY8I

#powodz #tusk #zgony

12

Sąd Najwyższy orzekł: to prokurator Dariusz Barski jest Prokuratorem Krajowym 🇵🇱!wpolityce.pl

W uzasadnieniu Sąd Najwyższy wskazał, że podczas sporu o obsadę kierownictwa Prokuratury Krajowej doszło do instrumentalnego wykorzystania prawa przy odsunięciu Dariusza Barskiego ze stanowiska szefa Prokuratora Krajowego a prok. Barski w dalszym ciągu jest Prokuratorem Krajowym.

To jest uchwała SN, czyli najwyższej rangi orzeczenie jakie ten sąd mógł wydać. Wyraźnie wskazuje na to, że wszystkie działania Prokuratora Generalnego – a mówię o tym już od 12 stycznia – były nielegalne i nie znajdowały oparcia w przepisach prawa. To właśnie dziś w uzasadnieniu uchwały wyraźnie wskazał sędzia Zbigniew Karpiński.

Decyzja SN nie pozostawia wątpliwości - funkcję Prokuratora Krajowej pełni prokurator Dariusz Barski. To oznacza, że wszelkie dotychczasowe decyzje podejmowane w ostatnich miesiącach przez Jacka Bilewicza i Dariusza Korneluka były niezgodnie z prawem. Łatwo się domyślić, iż to oznacza gigantyczny chaos w prokuraturze, na którym skorzystają jedynie przestępcy. Takie są skutki działań ministra sprawiedliwości prokuratora generalnego Adama Bodnara.

Dzisiejsze posiedzenie Sądu Najwyższego to efekt zagadnienia prawnego wystosowanego przez Sąd Rejonowy w Gdańsku (szczegóły poniżej), które dotyczyło - w dużym skrócie - skuteczności przywrócenia prok. Dariusza Barskiego do służby czynnej ze stanu spoczynku i powołania na stanowisko Prokuratora Krajowego.

Wprawdzie obecna prokuratura próbowała zablokować wydanie orzeczenia - jeden wniosek o wyłączenie sędziów SN został skierowany dwa tygodnie temu, a drugi dzisiaj tuż przed posiedzeniem, a także domagała się niewydawanie uchwały, to Sąd Najwyższy rozstrzygnął wątpliwości. Stwierdził, że prokurator Barski jest prokuratorem pozostającym w czynnej służbie, a jego mianowanie na szefa Prokuratury Krajowej jest wiążące.

Prokurator Dariusz Barski został powołany na podstawie poprawnych przepisów. Nie były one ograniczone czasowo i mają wiążącą prawnie podstawę ustrojową. Decyzje D. Barskiego wywołują skutki prawne. Stało się tak, gdyż pozytywna odpowiedź na dwa pierwsze pytania, zadane przez gdański sąd, zawiera w sobie wskazówki interpretacyjne, umożliwiające przyjęcie, że wszystkie decyzje podejmowane przez PK Dariusza Barskiego - zarówno samodzielne, jak i wynikające z upoważnienia PG - nadal rodzą skutki prawne i pozostają w obrocie prawnym.

Piątkowa uchwała SN stawia pod znakiem zapytania powołanie na stanowisko Prokuratora Krajowego Dariusza Korneluka. Decyzja SN oznacza, że sytuacja odwraca się, a to decyzje nowo powołanego Prokuratora Krajowego Korneluka budzą dziś wątpliwości co do tego, czy rodzą skutki prawne.

http://niezalezna.pl/polska/wydarzenia/sad-najwyzszy-orzeknie-czy-dariusz-barski-nadal-jest-prokuratorem-krajowym/527638

http://wpolityce.pl/polityka/707771-ostrowski-jesli-bodnar-nie-uzna-uchwaly-sn-to-poglebi-wine

#tusk #bodnar #prawo #praworzadnosc #prokuratura #sadownictwo #sad

6

Z Twoich podatków. Uśmiechnięci dosypią setki milionów złotych do TVP i Polskiego Radianczas.info

700 mln zł z rezerw celowych ma trafić na kontynuację działalności mediów reżimowych, czyli TVP i Polskiego Radia. Wniosek ministra finansów w tej sprawie poparła w piątek sejmowa Komisja Finansów Publicznych. Dodatkowo 132 mln zł na ten cel przekazało ministerstwo kultury.

Komisja finansów pozytywnie zaopiniowała wniosek ministra finansów z 25 września, który dotyczył zmiany przeznaczenia 700 mln zł z rezerw celowych zaplanowanych w budżecie na 2024 r.

– Zmiana przeznaczenia środków w rezerwach nie zakłóci realizacji zadań, na które środki w tych rezerwach zostały zaplanowane – zapewniła podsekretarz stanu w Ministerstwie Finansów Hanna Majszczyk.

Jak powiedział przewodniczący komisji Janusz Cichoń (KO), przekierowane pieniądze trafić mają do „Telewizji Polskiej S.A. w likwidacji oraz Polskiego Radia S.A. w likwidacji i regionalnych rozgłośni Polskiego Radia S.A. w likwidacji w celu zapewnienia kontynuowania dofinansowania ustawowych zadań związanych z realizacją misji publicznej w 2024 roku, określonej w artykule 21 ustawy o radiofonii i telewizji”.

Za wnioskiem głosowało 17 posłów, przeciw było 13.

Dyrektor departamentu finansowego w Ministerstwie Kultury i Dziedzictwa Narodowego Wojciech Kwiatkowski poinformował dodatkowo, że z resortu „z oszczędności” przekazano kwotę 132 mln zł.

Minister kultury Hanna Wróblewska zapytana skąd ministerstwo ma oszczędności, wymigała się od konkretnej odpowiedzi. – Dokładną odpowiedź dam na piśmie. Jest to z działu 921. Częściowo wynika to też z przesunięcia harmonogramów inwestycji – odparła.

http://nczas.info/2024/09/27/z-twoich-podatkow-usmiechnieci-dosypia-setki-milionow-zlotych-do-tvp-i-polskiego-radia/

#tusk #usmiechnietapolska #tvp

10

Mentzen bez ceregieli do Tuska: „To głupota czy zdrada?” [VIDEO]x.com

– Wnoszę o przerwanie obrad do czasu, aż premier Donald Tusk wyjaśni nam czy całkowita ślepota państwa polskiego względem niemieckiego wywiadu i agentury wpływu, to jeszcze jest głupota czy już zdrada?! Zajmijcie się poważnym przeciwnikiem — a nie bobrami! – powiedział dziś w Sejmie jeden z liderów Konfederacji Sławomir Mentzen.

Polityk Konfederacji przytoczył dane francuskiego Instytutu Wojny Ekonomicznej, według analiz którego Niemcy wydają miliony euro na działania wymierzone we francuski przemysł nuklearny.

– Finansowany przez niemiecki rząd Fundację np. Heinricha Boella, Róży Luksemburg poprzez rożnego rodzaju publikacje, szkolenia, stypendia, spotkania z politykami z liderami opinii starają się utrudnić i spowolnić rozwój francuskiej energetyki jądrowej – mówił Mentzen w swym wystąpieniu.

Jak mówił prawicowy poseł Fundacja Heinricha Boella działa również w Polsce, współpracuje z obecnymi w obecnej koalicji rządowej Zielonymi, finansuje Campus Rafała Trzaskowskiego.

– Nie ma żadnego powodu, żeby zakładać że niemiecka agentura działa w Polsce inaczej niż np. we Francji. Od lat wiadomo, że Niemcy finansuje najróżniejsze ekologiczne organizacje, które zajmuja się powstrzymywaniem inwestycji w Polsce, w tym inwestycji przeciwpowodziowych. W tym czasie polskie służby nie znalazły ani jednego niemieckiego agenta.

Wnoszę o przerwanie obrad do czasu, aż premier Donald Tusk wyjaśni nam czy całkowita ślepota państwa polskiego względem niemieckiego wywiadu i agentury wpływu, to jeszcze jest głupota czy już zdrada?! Zajmijcie się poważnym przeciwnikiem — a nie bobrami!

http://x.com/SlawomirMentzen/status/1838862645652226268

http://nczas.info/2024/09/25/mentzen-w-sejmie-to-glupota-czy-zdrada-video/

#tusk #trzaskowski #usmiechnietapolska #agenci #zdrajcy #mentzen

11

Sześciu uzbrojonych policjantów aresztuje za wpis w mediach społecznościowych!wpolityce.pl

Było 6 policjantów. Byli uzbrojeni, ubrani na czarno, a niektórzy z nich w kominiarkach. Poinformowali, że Sebastian zostaje zatrzymany za post na Facebooku. Powoływali się na art. 172 Kodeksu karnego przewidującego karę za „utrudnianie akcji mającej na celu zapobieżenie niebezpieczeństwu dla życia lub zdrowia wielu osób albo mienia w wielkich rozmiarach”.

Zdjęcie

Policjanci pojawili się, kiedy akurat rodzice Sebastiana sprzątali sklep z odzieżą, który prowadzi jego ojciec w Lądku-Zdroju. Sklep był zalany i zniszczony. A Sebastian w tym czasie sprzątał piwnicę razem ze swoją dziewczyną i bratem. Dziewczyna zadzwoniła do matki 22-latka, by przyszła na chwilę, bo pojawiło się kilku policjantów, którzy zamknęli mieszkanie

Noc spędził na policyjnym dołku. On się bardzo przestraszył całej sytuacji i okazał skruchę. Bo się naprawdę bał, a przecież nie chciał nic złego zrobić. Jeszcze w domu policjanci nas pytali, czy mamy dla Sebastiana telefon zastępczy, bo ten, który został zatrzymany, może być dłużej badany. Po czym po wyjściu z prokuratury oddali mu jednak jego telefon. Dziwne. To się w ogóle kupy nie trzyma

http://wpolityce.pl/kryminal/707310-porazajaca-relacja-z-zatrzymania-za-wpis-na-facebooku

#tusk #bodnar #prokuratura #powodz

28

Kolejny cud Tuska - tym razem bodnarowacy leczą raka i to na odległość!wpolityce.pl

Wczoraj szefowa sejmowej komisji śledczej ds. Pegasusa Magdalena Sroka (PSL-TD) poinformowała, że do komisji wpłynęła opinia biegłego lekarza w sprawie możliwości przesłuchania byłego ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry. Prokuratura stwierdziła że: "W niniejszej sprawie biegły uznał, iż badanie bezpośrednie i ewentualna dalsza dokumentacja nie są mu potrzebne do wydania opinii." Czyli żaden biegły nie badał Zbigniewa Ziobry ani nawet z nim nie rozmawiał. Co więcej, ani biegły, ani prokuratura czy komisja śledcza nie wystąpili nawet o aktualną dokumentację medyczną! Zbigniew Ziobro zmaga się ze złośliwym nowotworem. Przeszedł leczenie onkologiczne, w tym bardzo skompilowaną operację usunięcia nowotworu, lekarze usunęli mu większość przełyku i część żołądka. Pojawiły się po niej komplikacje, przez co konieczny był kolejny zabieg.

http://wpolityce.pl/polityka/707335-zalosne-biegly-uznal-ze-badanie-ziobry-nie-jest-potrzebne

#tusk #bodnar #medycynaalternatywna #politycy #ziobro #prokuratura #pegasus

6

Nowy kontrowersyjny doradca Tuska. Jego ojciec wpłacił krocie na Platformę Obywatelskąnczas.info

Donald Tusk gromadzi wokół siebie osoby, które są dobierane z co najmniej kontrowersyjnego klucza. Kilka tygodni temu na głośno było o Kristinie Voronovskiej. Mniej więcej w tym czasie premierowi zaczął też doradzać Franciszek Bielowicki, syn znanego przedsiębiorcy. Opozycja pyta, czy na decyzję o zatrudnieniu miały wpływ hojne wpłaty ojca na rzecz partii Tuska.

Sprawę opisuje „Rzeczpospolita”. 23-letni Franciszek Bielowicki został doradcą premiera 15 lipca.

Zdjęcie

„W specjalnym kwestionariuszu wpisał, że w trzyletnim okresie poprzedzającym zatrudnienie w KPRM prowadził własną firmę Warsaw Memetica, zajmującą się marketingiem i reklamą, oraz pracował na umowie zlecenie w Platformie Obywatelskiej. Dlaczego w tak młodym wieku dostał tak prestiżową pracę? Centrum Informacyjne Rządu poinformowało, że 'ukończył on studia na dwóch wydziałach (ekonomii i filozofii) na University of Chicago, jednym z najlepszych uniwersytetów na świecie’, a w środowisku PO działa od lat” – czytamy w „Rz”.

„Pan Franciszek aktywnie uczestniczył w wielu kampaniach wyborczych, w szczególności w kampanii poprzedzającej zeszłoroczne wybory parlamentarne, w tegorocznej kampanii samorządowej oraz do Parlamentu Europejskiego, a także w kampanii prezydenckiej z 2020 roku” – wyliczył gazecie CIR.

Jednak – jak zauważyła „Rz” – w Platformie Obywatelskiej nazwisko Bielowicki znane jest nie tylko z powodu Franciszka, lecz również jego ojca – Grzegorza Bielowickiego, który jest przedsiębiorcą, założycielem i partnerem zarządzającym funduszu Tar Heel Capital. Jak wskazała „Rz”, z rejestru wpłat Platformy Obywatelskiej wynika, że w ostatnich kilkunastu miesiącach trzykrotnie robił przelewy na rzecz PO, w sumie na kwotę 107,4 tys. zł. Po raz ostatni 50 tys. zł przelał na dwa miesiące przed zatrudnieniem syna w KPRM.

W rozmowie z dziennikiem Grzegorz Bielowicki zaznacza, że nie miał żadnego wpływu na zatrudnienie syna, w podobny sposób na pytania „Rz” odpowiedziało Centrum Informacyjne Rządu.

Jednak według dziennika, te zapewnienia nie przekonują opozycji. Poseł PiS Bartosz Kownacki zaznacza, że funkcja doradcy premiera może nie jest atrakcyjna finansowo, ale może wiązać z dużymi możliwościami działania i jest bardzo pożądaną pozycją w CV młodego człowieka. Kownacki przypomina, że przed laty politycy PO drwili z Edmunda Jannigera, młodego doradcy szefa MON Antoniego Macierewicza.

W przypadku Bielowickiego CIR wyjaśniło, że doradca premiera to jedynie nazwa stanowiska. „’Nie oznacza to, że jest on bezpośrednim doradcą premiera w zwyczajowym rozumieniu, to jest forma zaszeregowania w gabinecie politycznym’ – przekazało CIR. Dodano, że Bielowicki wspiera KPRM w zakresie 'komunikacji rządowej w internecie i mediach społecznościowych’. Zgodnie z niewaloryzowanym od wielu lat rządowym rozporządzeniem, na tym stanowisku można zrobić między 4,5 a 5,5 tys. zł brutto” – wskazała „Rz”.

http://nczas.info/2024/09/24/nowy-kontrowersyjny-doradca-tuska-jego-ojciec-wplacil-krocie-na-platforme-obywatelska/

#tusk #usmiechnietapolska

10

Kompromitacja rządów PO. Do dymisji! Wszyscy!nczas.info

Chciałem opisać powodziowy dramat polityczny sam, ale skorzystam z lekko zmodyfikowanego tekstu w 12 punktach, napisanego przez posła Konfederacji Bronisława Foltyna. Bo (czary?) napisał on niemal dokładnie to, co ja chciałem napisać. Z powodzią było tak:

Zdjęcie



1. W latach 2015–23 PiS ignoruje budowę zbiorników retencyjnych na ścianie zachodniej.

2. Każda inicjatywa w tej sprawie jest torpedowana przez „ekologów” i „mieszkańców”.

3. Tych finansują służby niemieckie, a ABW miało i ma to tam, gdzie PiS miało zbiorniki.

4. Sprowadzane za niemieckie pieniądze „Paprotki”, a obecnie już „ministry”, w licznych wypowiedziach mówią, że ryby są ważniejsze niż inwestycje w zbiorniki retencyjne.

5, Po zwycięstwie „uśmiechniętych” nic się nie zmienia poza tym, że „paprotki” i „ekolodzy” dostają ministerstwo klimatu.

6. Od 10 września rządzący dostają z systemu Copernicus ponad 100 alertów o nadchodzącym kataklizmie, a prof. Piotr Kowalczak sześć dni przed powodzią ostrzega, że wystąpi ona w Kotlinie Kłodzkiej.

7. Tusk 13 września kłamie, że „prognozy nie są przesadnie alarmujące”.

8. Wody Polskie (Ministerstwo Infrastruktury) nie widzą potrzeby opróżniania zbiorników.

9. 14 września dochodzi do kataklizmu.

10. 16 września Tusk ogłasza klęskę żywiołową, a „ministry-paprotki” proponują powodzianom kredyt 2,5 proc.

11. Ursula von der Leyen pozwala „uśmiechniętym” wydać na odbudowę, 5 mld euro z przelanej już na KPO kasy, którą media reklamują jako „załatwioną przez Tuska”.

12. Propagandyści rządowi wraz ze służbami blokują przepływ informacji. Szykanują internautów. Nieoficjalnie mówi się o 50 ofiarach powodzi i ponad 100 osobach zaginionych.


To jest niepełny jeszcze obraz klęski rządu Tuska. Do dymisji! Wszyscy! Bo ten kataklizm mógł być opanowany. Na budowę zbiorników retencyjnych było 14 lat. Gdyby one zaistniały i zadziałały, to powódź byłaby pod kontrolą, woda zostałaby spiętrzona, a później wypuszczona, nikt by nie zginął i żadne budowle nie zostałyby zalane.

Wystarczyło tylko przeanalizować fakty i z faktów wyciągnąć wnioski. Ale jak można coś takiego zrobić, skoro polscy decyzyjni politycy są opanowani przez przekaz niemieckiej propagandy, którą przyjmują bezkrytycznie, bo za pieniądze. Za te pieniądze są w stanie uwierzyć we wszystko: w globalne ocieplenie, w katastrofę klimatyczną, w suszę, powódź, a nawet holokaust niedźwiedzi polarnych i koralowców.

A przecież powódź to nie jedyna katastrofa, jaką w efekcie wywołują. Przecież w tym samym tygodniu, w którym uderzyła w Polskę powódź, okazało się, że cena energii dla przemysłu jest u nas dwa razy wyższa niż w Niemczech i Francji. To musi doprowadzić do deindustrializacji naszego kraju. Czy incele u władzy, którzy do tego doprowadzili, naprawdę tego nie rozumieją? Oczywiście, że rozumieją. Ale łatwiej przyjąć niemieckie/unijne pieniądze, niż zrobić coś w interesie Polski. W efekcie w kraju stojącym na węglu brunatnym, z którego można wyprodukować najtańszą energię na świecie – energia jest najdroższa na świecie. Tylko dlatego, że klasa rządząca połasiła się na niemieckie łapówki. W takiej rzeczywistości, brutalnie znegliżowanej przez powódź, żyjemy.

Po długiej i męczącej kompromitacji rządów PiS przyszła błyskawiczna, choć nie mniej męcząca kompromitacja rządów PO. I powstaje pytanie, kiedy w końcu uwolnimy się od tych okropnych ludzi, którzy za niemieckie pieniądze są gotowi zniszczyć własny kraj?

Szanowni Państwo, przypominam, że od 29 listopada do 1 grudnia odbędzie się XV. Konfederacja Prawicy Wolnościowej, po raz pierwszy trzydniowa, na którą już proszę rezerwować sobie czas. Serdecznie zapraszam też wszystkich do odnawiania prenumeraty „Najwyższego CZAS!-u” – powoli idzie jesień i najwyższy już na to czas.

http://nczas.info/2024/09/23/kompromitacja-rzadow-po-do-dymisji-wszyscy/

#sommer #tusk #po #usmiechnietapolska

17

Żakowski w TVP Info: „Tusk sięgnął po metodę putinowską.” Wpis został szybko usunięty [FOTO/VIDEO]x.com

Skrajnie lewicowy dziennikarz Jacek Żakowski na antenie TVP Info dopuścił się „zbrodni” na uśmiechniętym premierze Donaldzie Tusku. Porównał jego metody zarządzania do metod… Władimira Putina. W Internecie wrze.

Jacek Żakowski komentował w TVP Info w niedzielę o poranku temat powodzi i odpowiedzialności za wszystkie „wypaczenia i niedociągnięcia” uśmiechniętego rządu. W pewnym momencie powiedział:

„Jaki jest długofalowy skutek czegoś takiego, bo Tusk sięgnął po metodę putinowską, której się w demokracjach nie stosuje. Nie ma tak, że jak jest powódź w USA to prezydent siedzi i ruga urzędników publicznie i to jest transmitowane. Tak nie ma w Niemczech, Wielkiej Brytanii, we Francji – nigdzie. To jest typowy, autorytarny model zarządzania” – stwierdził Żakowski.

Jakiś mało doświadczony politycznie administrator profilu TVP Info na portalu X zamieścił wypowiedź Żakowskiego razem z filmem. Najwyraźniej „oficer polityczny” w TVP szybko się zorientował jakaż to „zbrodnia” się stała i wpis został szybko usunięty.

http://x.com/michal_baranski/status/1837785352456519847

http://x.com/Rybitzky/status/1837804221019627905

http://nczas.info/2024/09/22/zakowski-w-tvp-info-tusk-siegnal-po-metode-putinowska-wpis-zostal-szybko-usuniety-foto-video/

#usmiechnietapolska #tusk

15

Aborcja i zła rodzina. Agresywna ofensywa rządu Tuskanczas.info

Nowe urządzenia do zabijania dzieci w łonach matek, nowe szkolenia dla aborterów i przepisy surowo traktujące kliniki odmawiające przeprowadzania aborcji – to tylko niektóre z narzędzi wprowadzanych agresywnie przez rząd Donalda Tuska w wielkiej ofensywie przeciwko tradycyjnej rodzinie.

– „Dziękujemy Wam, Dziewczyny, za zestawy, do tej pory nie były dostępne w Polsce” – tak na swoim profilu w mediach społecznościowych napisała Gizela Jagielska – wicedyrektor Szpitala w Oleśnicy. W ten sposób podziękowała aborcyjnym aktywistkom za dostarczenie do szpitala tzw. „maszyn ssących” służących do przerywania ciąży. To urządzenia jak z horroru, służące do wykonywania brutalnych aborcji tzw. „metodą próżniową”. Polega ona na wysysaniu dzieci z łona matek i rozrywaniu ich na strzępy. Wcześniej tego „sprzętu” nie było na polskim rynku, szpital w Oleśnicy jest pierwszą placówką na terenie kraju, w którym będzie można zabijać nienarodzone dzieci tą nowoczesną, wyjątkowo brutalną metodą.

Jak z horroru

Opisy aborcji wykonywanych za pomocą maszyn ssących budzą przerażenie. Użycie tej metody opisuje dr Anthony Levatino, były lekarz – aborcjonista, który nawrócił się i dołączył do grup walczących o życie.

„Aborter używa metalowych prętów o różnej grubości, zwanych rozszerzaczami. Wprowadza je do szyjki macicy, zyskując w ten sposób dostęp do dziecka. Maluszek ma już palce u rąk i nóg, a jego serce bije, choć kości są wciąż słabe i kruche. Aborter bierze cewnik ssący i wsuwa go przez szyjkę macicy. Następnie włączana jest maszyna ssąca z mocą 10–20 razy większą niż domowy odkurzacz. Dziecko jest gwałtownie rozrywane na strzępy przez siłę ssania i wciskane razem z łożyskiem do maszyny ssącej”.

Na stronie internetowej Fundacji Pro-Prawo do życia znalazłem relację byłej położnej, która asystowała przy próżniowych aborcjach. „Kiedy doktor włączył maszynę ssącą, usłyszałam przerażające dźwięki… siorbanie, przełykanie… wysoki ton… wyglądało to tak, jakby wąż odkurzacza zadławił się czymś! To było okropne i przerażające. Znacznie gorszą częścią mojej pracy było opróżnianie maszyny ssącej każdego „dnia zabiegów”, i to nie tylko raz. Szczątki dzieci garściami wpadały do muszli klozetowej, chlapiąc dookoła na całą ubikację i podłogę. Nie cierpiałam wycierania krwi ze ścian, podłogi, spłuczki i sedesu”.

Opieka około aborcyjna

Dotychczas w szpitalu w Oleśnicy nienarodzone dzieci zabijano za pomocą wykonywania zastrzyków z trucizny prosto w serce. Teraz arsenał śmierci powiększy się o kolejne metody. Równolegle liczba aborcji w innych szpitalach w Polsce także szybko rośnie, a personel oleśnickiego szpitala szkoli innych „lekarzy” w abortowaniu dzieci. Aborcja okazuje się być wielkim biznesem – rynek pigułek poronnych wart jest na całym świecie kilkadziesiąt milionów dolarów. Częścią tego rynku są dochody ze sprzedaży urządzeń do przeprowadzania zabiegów aborcyjnych. – „Cieszymy się, że szpital w Oleśnicy wspólnie z nami wytycza standardy w dobrej opiece około aborcyjnej” – napisała na swojej stronie internetowej feministyczna organizacja, która dostarczyła szpitalowi „pompy ssące”. To szokujące, bowiem dotychczas w powszechnym użyciu funkcjonowało określenie „opieka okołoporodowa”. Co jednak może oznaczać to nowe sformułowanie? Częściową odpowiedź na to pytanie daje strona internetowa szpitala w Oleśnicy. Można tam znaleźć informację, że już wkrótce na terenie placówki zaczną się kursy doszkalające dla lekarzy ginekologów chcących prowadzić zabiegi aborcyjne. Czytamy: „We wrześniu planujemy pierwszy kurs z zakresu opieki aborcyjnej. Dziś rozpoczęliśmy zapisy, miejsc nie było już po 4 godzinach, co świadczy o ogromnym zapotrzebowaniu na taką wiedzę”. Nie jest to przypadek, że takie kursy organizuje właśnie szpital w Oleśnicy – dziś największe centrum aborcyjne w Polsce (przyjeżdżają tam kobiety z całego kraju). Celem tych kursów jest przeszkolenie ginekologów z innych miast i województw, tak aby wiedzieli, jak mordować dzieci i zaczęli zabijanie w swoich placówkach. Chodzi o to, aby aborcja stała się powszechną praktyką we wszystkich szpitalach na terenie całej Polski. Już teraz liczba aborcji bardzo szybko rośnie w wielu placówkach, na co wskazują niepokojące statystyki.

Zabijaj lub bankrutuj

Jest to oczywiście element szerszej antyrodzinnej polityki rządu Donalda Tuska. Krokiem do jej realizacji stały się nowe wytyczne Ministerstwa Zdrowia. Były przygotowywane jeszcze w czasach poprzedniego rządu (gdy szefem resortu był Adam Niedzielski). Nowe wytyczne zakładają, że każdy szpital musi mieć w swojej ofercie zabiegi aborcyjne. Te zaś, które takich zabiegów nie świadczą, muszą liczyć się z tym, że nie podpiszą kontraktów z Narodowym Funduszem Zdrowia. Dotyczy to – co ciekawe – również placówek prywatnych. To zaś oznacza bankructwo dla szpitali, które nie chcą świadczyć aborcji. – „Na koniec sierpnia, tak się umówiłam z premierem, ogłaszamy wytyczne ministra zdrowia dotyczące terminacji ciąży. Wytyczne to nie prawo, ale one determinują zachowania podmiotów leczniczych, które mają kontrakt z NFZ-em” – powiedziała w rozmowie z TOK FM minister zdrowia Izabela Leszczyna. Trzeba powiedzieć uczciwie, że jest to pierwszy w historii Polski przypadek tak agresywnego łamania sumień lekarskich.

Zła rodzina

Agresywna ofensywa aborcyjna to jeden z wielu elementów programowo antyrodzinnej polityki rządu Donalda Tuska. Niedawno w życie weszła nowelizacja kodeksu karnego rozszerzająca definicję gwałtu. Z nowej definicji wynika, iż gwałtem jest czynność dokonana bez „uprzednio wyrażonej zgody”. Taki zapis stworzył monstrualne pole do nadużyć. Od teraz kobieta będzie mogła oskarżyć mężczyznę o gwałt i to on będzie musiał udowodnić, że do zbliżenia doszło przy „uprzednio wyrażonej zgodzie”, co będzie trudne i w praktyce doprowadzi do wielu absurdalnych wyroków wydawanych przez politycznie poprawne sędziny orzekające w polskich sądach. Skutkiem długofalowym będzie rewolucja w stosunkach rodzinnych. Nowy przepis skutecznie zniechęci tysiące mężczyzn do zawierania związków małżeńskich, w ogóle do wiązania się z kobietami, bo będzie to oznaczało ryzyko ruiny finansowej. Taka sytuacja wprost przełoży się na spadek dzietności. Bez związków seksualnych i aktów płciowych nie będzie dzieci, zatem sytuacja demograficzna Polski – i tak już dziś bardzo zła – jeszcze się pogorszy.

Nie miej dzieci

Pod koniec sierpnia rozpoczęła się intensywna kampania społeczna promująca bezdzietność. W jej spotach występują kobiety, które chwalą się, że… „nie mają dzieci, bo nigdy nie chciały”. „Cześć, mam na imię Monika i jestem szczęśliwą, bezdzietną rozwódką”. Inna bohaterka, 24-letnia mężatka z dwuletnim (sic!) stażem małżeńskim, również deklaruje brak chęci posiadania dzieci. Najstarsza – Beata – chwali się możliwościami życiowymi, z których najwyraźniej nie mogłaby korzystać, gdyby miała dzieci. Tuż po rozpoczęciu tej kampanii, lewicowi aktywiści uknuli nową nazwę – to „osoby niedzietne”. Współorganizatorem kampanii jest fundacja Sexed należąca do modelki Anji Rubik (oszalałej lewaczki). Na jej stronie internetowej czytamy, że: „O niedzietności powinniśmy rozmawiać w szkole. Tak jak o rodzicielstwie”. Skrajnie lewacka organizacja Anji Rubik od lat instruuje młodzież w zakresie seksu analnego, masturbacji, ideologii LGBT. Na stronie fundacji możemy przeczytać również o takich pomysłach, jak np. „aktywizm na rzecz swobodnego krwawienia menstruacyjnego”, czyli bez użycia środków higienicznych (można się przyłączyć, by solidaryzować się z „ubóstwem menstruacyjnym”).

Nie dla dzieci

Kilka tygodni temu pisałem na łamach „NCz!” o szokującej akcji adults only. Polega ona na wprowadzaniu przez hotele i restauracje zakazu wstępu dla dzieci poniżej lat 12. Właściciele placówek, którzy wzięli udział w akcji tłumaczą to komfortem dorosłych klientów, którzy nie chcą prowadzić rozmów biznesowych lub wypoczywać w towarzystwie biegających i hałasujących dzieci. Ta akcja – chamska, agresywna i dyskryminująca najmłodszych – dziwnym trafem nie została zauważona przez Rzecznika Praw Dziecka, tak przecież ponoć wyczulonego na wszelką krzywdę dzieci. Także ten fakt pokazuje, że rząd Donalda Tuska wydał walkę tradycyjnej rodzinie i prowadzi ją z determinacją do ostatecznego zwycięstwa.

http://nczas.info/2024/09/20/aborcja-i-zla-rodzina-agresywna-ofensywa-rzadu-tuska/

#lewactwo #tusk #aborcja #dzieci #usmiechnietapolska

9