Neuropa jeszcze spała, gdy wujaszek od kilku godzin dzielnie kodził. Zatem zbliżało się południe. Plan był prosty, wlać w swój portal jeszcze więcej wolności. W tym samym mniej więcej czasie, tyle, że na drugim końcu naszego pięknego kraju, Juden kipiąc żądzą wyzwolenia Europy, przegryzał się przez kolejne strony książki o walce jakiegoś malarza... Znał ją niemal na pamięć, ale z jakiegoś powodu lubił do niej wracać. Nic nie zapowiadało, mających wkrótce nastąpić wydarzeń.
Na zaprzyjaźnionym portalu, niejaki michau, prowadził kolejne szkolenie w ramach aktywizacji zawodowej, współfinansował je PFRON, a michau nie lubił gdy pieniądze z tego typu instytucji nie wpadały do jego kieszeni. Już dawno wpadł na genialny pomysł, by społeczność swojego portalu lekko przycisnąć, bo mocno wkurzały go roszczeniowe żądania typu "napraw tagi", albo podsmiechujki z powodu jakiejś pasty o serwerowni... Zatem doszedł do wniosku, że najprościej będzie zwiększyć ilość administratorów, którzy zadbają o porządek i w zarodku zakopią zarzewia konfliktu…
Dzień zapowiadał się piękny, mimo że śnieg tej zimy znowu zaskoczył wszystkich, tylko nie drogowców.
Była to ta piękna pora dnia, gdy większość normalnych ludzi jest w pracy, ale czuje, już zapach końca dniówki, reszta społeczeństwa (mniejszość, choć mocno rozwydrzona) jeszcze odsypia, nocne balety, protesty, czy trolowanie w sieci w ramach walki o lepsze jutro, i równość i coś tam jeszcze, czego nie rozumieją, ale co tam…
Niestety ta sielanka wkrótce miała zostać przerwana…
Przerwany sen jednego z bojowników o równość, mądrość i coś tam... Miał skończyć się nieszczęściem... Niestety tęczowa kołdra, która była tegorocznym prezentem od dziadka mroza , okazała się za krótka, gdyż mimio, że ten lewacki troll (tak jak jego koledzy) kończył wkrótce podstawówkę (z niemałym trudem) urósł, bardziej niż dziadek mróz mógł podejrzewac. Tak więc próba naciągnięcia kołdry nieco wyżej, skończyła się tym, że zimno odczywane na brudnej nodze, obudziło naszego "bohatera". Jego rozespane, stęsknione rozumu spojrzenie, padło na włączony komputer. Jako, że niedoszły rewolucjonista, nie rozumiał pojęcia inwigilacja, to po prostu lubił patrzeć co robią wrogowie ludu i zwykl przeglądać wywrotowe portale. Wczoraj najwyraźniej nie wyłączył komputera (jak każdy lewak, nie przejmował rachunkami, których nie opłacał), a z komputera patrzyła nań uśmiechnięta twarz Pana z wąsikiem, w otoczeniu równie uśmiechniętych dziewoi. Skurwysyn-pomyslal lewak o Panu z wąsikiem-zazdroszcząc mu tego wianuszka dziewcząt. (niestety nasz bojownik tak bardzo wziął sobie do serca walkę o równość, że nigdy nie udało mu się zbliżyć do żadnej dziewczyny, a jedyny uśmiech jaki wywoływała jego pryszczata twarz, był uśmiechem politowania). Na szczęście rewolucja przyszła mu z pomocą, i raz udało mu się dotknąć piersi kolegi, który utrzymywał, że należy na niego wołać Karina…
Więc uśmiechnięta twarz na czarnobiałym zdjęciu, strasznie wkurzyła naszego bojownika. Czekaj, juz ja Cie dojadę-pomyślał nasz lewacki, przedwcześnie obudzony, bojownik.
Siadł do komputera i podjął próbę przeczytania treści zamieszczonej przy zdjęciu... Niestety szło mu to opornie... Więc pomyślał, że prościej będzie wysłać zdjęcie Wąsatego Pana do hostingodawcy portalu, na którym je znalazł. Na wszelki wypadek do zdjęcia dołączył wpis, to zdjęcie godzi w moje uczucia i dyskryminuje mniejszość gejowska…

Wydarzenia potoczyły się błyskawicznie…
Ciąg dalszy wczoraj na #lurker
#heheszki #pasta

22

@judenfreiEurope posłuchaj mnie uważnie, jutro o 19:45 masz samolot do meksyku.
Bilet wyśle Ci zaraz na e mail. Gdy wyjdziesz z lotniska pod czerwoną budką telefoniczną jest skrytka,
otwórz ją tajnym hasłem : hajduszoboszlo. W niej znajdziesz nowy dowód osobisty,
3000 pesos i kluczyki do mieszkania na przeciwko. Od dziś nazywasz się
Juan Pablo Fernandez Maria FC Barcelona Janusz Sergio Vasilii Szewczenko i jesteś rosyjskim imigrantem z Rumuni.
Pracujesz w zakładzie fryzjerskim 2 km od lotniska. Powodzenia,
zapomnij o swoim poprzednim życiu i pod żadnym pozorem się nie wychylaj,
zerwij wszystkie kontakty, nawet z obsługą klienta z polsatu.
#gownowpis #pasta #cenzura

8

Lubicie oregano? Ja lubię. Nie wszyscy wiedzą jednak, że ta przyprawa (zanim stanie się przyprawą) prowadzi życie w ciekawej symbiozie na włoskich łąkach. Otóż mrówki z rodzaju myrmica też lubią oregano i zdarza im się zakładać kolonie w korzeniach roślinki, które przy okazji podgryzają. Oregano nie lubi tego, robi wrrr i produkuje substancję owadobójczą - karwakrol - który notabene nadaje ten charakterystyczny smak przyprawie. Problem w tym, że mrówki mówią "akurat nasz gatunek jest odporny na truciznę”, bo akurat ich gatunek jest odporny na tę truciznę. I co teraz?!

Otóż wtedy wchodzi on, motyl modraszek arion, cały na biało (z czarnymi plamkami na skrzydełkach). Modraszek tak lubi zapach oregano, zwłaszcza stresującego się i oblężonego, że postanowia złożyć jajko na roślince. Po dwóch tygodniach wykluwa się zeń larwa, która wszystkie staty zapakowała w illusion - przybiera kamuflaż z zapachów przyjemnych dla mrówek i sturlululuje się na ziemię. Przechodzące antmeny myślą “o, to jeden z naszych; dawaj z nami, kumplu” i zanoszą do gniazda ledwo powstrzymującego się od wybuchu złowrogim śmiechem oszusta.

Mrówki kładą larwę ze swoimi małymi i traktują ją jak mrówcze dziecię - karmią ją, opiekują się nią, puszczają jej na DVD “Dawno temu w trawie” itd., takie tam mrówcze sprawy. Kiedy nasz szpieg podrasta tak, że fałszywe wąsy i kartonowe odnóża nie zapewniają już kamuflażu, zaczyna naśladować dźwięki mrówczej królowej (na co mrówki dają się nabrać - umówmy się, to nie są bystrzaki) i pożera kolonię kęs po kęsie, odwłok po odwłoku.

Tym sposobem mrówki wychowały swojego mordercę, który teraz może się przepoczwarzyć, a oregano rośnie sobie w spokoju, by wkrótce wylądować na pysznej pizzy hawajskiej, średniej, grube ciasto, sos czosnkowy, kartą proszę, dziękuję, do widzenia.

[Konrad Entomolog]

PS Z tego posta nie dowiecie się niczego o ludziach, ale nigdy dość wiedzy na temat oregano.
#pasta #oregano #mrowki

25

Pokaż spoilerStare i znane, ale wczorajsza rozmowa z @paladyn przypomniała mi o tej ciekawej pascie :)
O końskiej dupie
…czyli dlaczego zawsze tak robimy?
Czy oświadczenie „Zawsze tak to robimy" nie budzi w tobie jakiejś wątpliwości?

1. Amerykański standard szerokości torów kolejowych (odstępu szyn) wynosi 4 stopy, 8.5 cala. Prawda, że to dziwaczna liczba? A czy wiesz dlaczego taki właśnie standard się stosuje?

2. Ponieważ w ten sposób buduje się linie kolejowe w Anglii, a właśnie angielscy przybysze budowali amerykańskie linie kolejowe. Dlaczego jednak Anglicy budowali je właśnie tak?

3. Ponieważ pierwsze linie kolejowe, budowali ci sami ludzie, którzy budowali wcześniej linie tramwajowe, a tam właśnie stosowano ten standard. Dlaczego jednak stosowano tam ten standard?

4. Ponieważ ludzie, którzy budowali linie tramwajowe, używali tych samych szablonów i narzędzi, jakich używali przy budowie wagonów tramwajowych, które miały taki odstęp kół. W porządku! Ale dlaczego wagony miały taki właśnie dziwaczny odstęp kół?

5. No cóż, gdyby próbowali zastosować jakiś inny rozstęp, łamali by pewną starą zasadę budowy dalekobieżnych dróg angielskich, ponieważ mają one taki właśnie odstęp kolein na koła. Któż to budował te starodawne drogi z koleinami?

6. Pierwsze dalekobieżne drogi w Europie (i Anglii) zbudowało Imperium Rzymskie dla swoich legionów. Drogi te są w użyciu dotychczas. Ale skąd te koleiny?

7. Pierwotne koleiny uformowały rzymskie rydwany wojenne; każdy inny użytkownik tych dróg musiał się dostosować do nich, gdyż inaczej uszkodziłby koła swoich pojazdów. Ponieważ rydwany były wykonywane dla lmperium Rzymskiego, były one wszystkie do siebie podobne jeśli idzie o rozstęp kół. Jak widać amerykański standard odstępu szyn kolejowych: 4 stopy i 8.5 cala, pochodzi od parametrów technicznych rzymskich rydwanów bojowych. A biurokracja jest wieczna.

A więc następnym razem, kiedy dostaniecie do ręki jakąś dokumentację techniczną i zaczniecie podejrzewać, że może ona mieć coś wspólnego z końską dupą, będziecie mieli całkowitą rację, ponieważ rzymskie rydwany wojenne były konstruowane tak, aby ich szerokość była dostosowana do sumarycznej szerokości zadów dwu koni bojowych.

A teraz małe rozwinięcie tematu…
Kiedy spoglądacie na kosmiczny wahadłowiec na stanowisku startowym, widzicie dwie duże rakiety startowe przymocowane po bokach głównego zbiornika paliwa. Są to rakiety na paliwo stałe, w skrócie: SRB, produkowane w firmie Thiokol, w Utah, w U.S.A. Inżynierowie, którzy projektowali SRB woleliby, aby były one nieco grubsze, ale... SRB transportuje się z wytwórni na stanowisko startowe koleją. Tak się złożyło, że linia kolejowa biegnie na pewnym odcinku przez tunel wydrążony w górze. Rakiety muszą się zmieścić w tym tunelu. Tunel jest tylko odrobinę szerszy niż linia kolejowa, a linia ta, jak już wiecie, ma szerokość dwu końskich tyłków.

Tak więc jeden z głównych szczegółów konstrukcyjnych kosmicznego wahadłowca, być może najbardziej nowoczesnego systemu transportowego na świecie, został zdeterminowany ponad dwa tysiące lat temu przez szerokość końskiej dupy.
#pasta #kolej #kosmos #historia

11

Po prostu uwielbiam jak pada temat majonezu w nowej pracy, kto jaki lubi. Prawidłowa odpowiedź jest tylko jedna. Ale o tym na koniec. Zawsze, ale to ZAWSZE większość mówi WINIARY, a jak zapytasz czy próbowali inny to, że nie, bo po co skoro najlepszy jest tylko jeden.
Nosz kurwa właśnie, że nie.
No to wychodząc z pracy zahaczam o najbliższy sklep i kupuje ten ich majonez, tylko po to żeby go wywalić z tego słoika i przełożyć tam jedyny słuszny majonez Kielecki. Przygotowuję sałatkę, oczywiście nadmiar, żeby poczęstować pozostałych pracowników sałateczką z ich ukochanym majonezem. Celowo przynoszę ze sobą słoik, żeby widzieli napis "Winiary" Argumentuje to, że preferuje na świeżo dodawać majonezu do swojej sałatki, bo tak mi po prostu bardziej smakuje.
Każdy cieszy bułe bo w końcu jakieś żarcie inne niż gotowe ze sklepu, zaczynają nakładać i przychodzi pora na majonez. Nakładając dodają UUUAAA ten najlepszy (no kurwa wiadomo)
Zaczyna się.
Wszyscy wpierdalają i pytają co takiego dodałem do sałatki, że taka dobra. Podaję faktyczne składniki i każdy stwierdza, że robi tak samo a jego inaczej smakuje.
Jeden patrzy na majonez u jakiś inny kolor tego winiary, pewnie świeża partia.
W duchu się cieszę i patrzę na te wszystkie wesołe mordy, bo wiem że za chwilę ich świat legnie w gruzach.
Wchodzę na stół niczym Poniatowski mówię Jak wam smakuje majonez? hehe
-mmm dobry *odpowiadają wszyscy
Nie dobry, tylko najlepszy bo to kurwa kielecki
Od razu zaczęły się szepty, że jednak nie jest za dobra ta sałatka, oni robią lepszą. Ale w mojej pamięci i tak zostanie fakt, że wpierdalali moją sałatkę przyznając mi że ich język nigdy niczego lepszego skosztował.
A Ty co? nadal się oszukujesz?

P.S. Jutro do roboty biorę słoik kieleckiego wypełniony jogurtem naturalnym i szczyptą kurkumy dla koloru i będę wpierdalał go na ich oczach łyżką

P.S. 2 Jeżeli jesteście również fanami Kieleckiego i nie wiecie jak smakuje "inny majonez" to możecie spróbować kremu do rąk, którym równie dobrze można dekorować swoje potrawy.
#pracbaza #majonez #pasta #heheszki #wkoncucosinnegonizpolityka

10

Nudziłam się ostatnio troszkę, to znalazłam coś dla Was Lurki
@Thanos nie bij

TL;DR
Pokaż spoilerŻyli długo i szczęśliwie, a AdJoywekshodavgejhyRavHup7Knat dostała perma

Pasta o Thanosie

Thanos kończył już nocną zmianę, kodując kolejne poprawki, kiedy dostrzegł że jego najcenniejsze mrówki uciekły z terrarium. Niepozorne pudełko z tabliczką "Paraponera clavata" nie wyglądało jakoś szczególnie groźnie, ale na Thanosa padł blady strach. Przypomniał sobie przypadkowe ugryzienie przez małego narwańca gdy jeszcze uczył się z nimi obchodzić. (Koleś który zdefiniował skalę bólu dla robali porównał ból wywołany przez tę mrówkę do chodzenia po rozżarzonych węglach z siedmioipółcentymetrowymi gwoździami wbitymi w pięty). A teraz miał do czynienie z całą bandą głodnych i wkurzonych terrorystów. Głodnych, bo stosowany przez Thanosa program keto-diety w tym dniu zakładał oczyszczającą głodówkę. A jak Pan i Władca głoduje, to jego mroczna armia też.
Nerwowo rozejrzał się po zagraconym pokoju, próbując odgadnąć, gdzie też mogły pójść te małe kurwie. Przełożył z biurka na bok ostrożnie parę książek czytanych z wypiekami twarzy w czasie kompilacji kodu. Z "PHP6 dla opornych" wysypały się resztki chipsów, ale tym razem nie zrzucił ich po prostu na podłogę, tylko zgarnął na rękę i wysypał do kosza. Nie będzie darmowej wyżerki, o nie. Przejrzał dokładnie całe biurko, potrząsnął laptopem, ale tu śladów mrówek nie stwierdził, mimo że byłoby co tam jeść przez tydzień. Pobieżnie przeleciał wzrokiem resztę swojej jaskini upewniając się w tym co czuł od początku: skubańce zwiały tam, gdzie mogą się bezkarnie nażreć. A w tym lokalu (szumnie zwanym na LinkedInie siedzibą firmy i biurem CEO, ownera i fundatora) raczej na coś ciekawszego do jedzenia nie mogły liczyć.
Westchnął ciężko, podszedł do lustra w przedpokoju i wymruczał 'Kto jest zwycięzcą? Ty jesteś!', ale jakoś tak bez przekonania. Klucze, komórka, Rękawica Nieskończoności i można iść… wróć. A może jednak nie brać rękawicy? Czuł się z nią pewniej, ale jeśli znów dzieciaki Białków będą się z niego nabijać, to czeka go kolejna wizyta u psychoterapeuty. Znaczy teleporada, bo kutafon za całą kasę nakupował alkoholu i się zabunkrował w celach 'dezynfekcji' lokalu. Głównie wewnętrznej, bo jak twierdził - przy odpowiednim stężeniu wewnętrznym oddech nie przenosi chińskiego wirusa a jeno dezynfekuje powierzchnie. A kij z nimi wszystkimi, tym razem rękawica zostaje, a nawet więcej - będzie nawet maska z logo Marvela. Zwykle w niej nie wychodził, ale teraz, gdy kaczystowski reżim nakazał ustawowo noszenie masek, z tym jednym był w stanie się pogodzić. Dusza wolnościowca odrobinę zrzędziła, ale Thanosowe ego zajarane na full skutecznie ją uciszało. Uchylił ostrożnie drzwi, posłuchał chwilę i wyjrzał ostrożnie na korytarz.

Nie chciał znów wpaść na Stefana - miał tego pecha, że wystawioną na OLXie klawiaturę kupił właśnie sąsiad obok. I zamiast zarobić 30pln na wysyłce, dał się wrobić w najgorszą transakcję ever. Bo jak się okazało - Stefan (były ubek) miał w naturze szpiegowanie wszystkich sąsiadów. Non stop z lornetką w oknie, żaden kurier się nie przemknął bez dokładnej inwentaryzacji. I pech chciał, że kiedy Thanos po pijaku nadał paczkę z pączkami (wypełnionymi miłością) zaadresowaną do poznańskiej willi, to na jej rewersie umieścił duże, ręcznie malowane logo Lurkera. Stefan za pomocą syna (znajdź mi co to!) odkrył stronę, która nawet mu się spodobała, tylko ciągle miał z nią jakieś dziwne problemy. Mądre głowy pisały "F5", ale u Stefana to nic nie pomagało. Aż w końcu tenże syn (listonosza, nie Stefana, ale to całkiem inna historia) go uświadomił, że z klawiaturą zakupioną od Thanosa coś jest nie tak "Phi, walnięte F5, pewnie jakiś webdeveloper jej używał". I od tego czasu co tylko widział Thanosa, to mu truł o zakup nowej klawiatury w ramach przeprosin, zupełnie olewając argumenty o przekroczeniu terminu zwrotu w transakcji zawartej na odległość. Jaka k***a odległość, jak za ścianą są?
Tym razem miał farta, bo Stefan oglądał 'Zdrady' - odgłosy podkręconego TV dochodziły aż tutaj. Zamknął po cichu drzwi i ruszył od drzwi do drzwi - weryfikując szczelność drzwi i nasłuchując w poszukiwaniu odgłosów armageddonu. Na szczęście to tylko dwa piętra, więc dużo opcji nie było. Zszedł na dół, ale tam też było pusto. Jeśli poszły na dwór, to mógł się już żegnać ze swoimi marzeniami o własnej armii posłusznych cyborgów. Kiedy tak stał i analizował możliwe opcje usłyszał przytłumione wrzaski, tak słabo słyszalne, że gdyby nie absolutna cisza, to by nie zwrócił na nie uwagi. Dochodziły zza masywnych stalowych drzwi prowadzących do piwnicy - relikt przeszłości - bunkier z czasów wojny. I wtedy trybiki w jego głowie zaskoczyły - 'no przecież, oni wciąż tam są' - wyszeptał. Rozejrzał się wokół, po czym wyjął klucz z kieszeni i otworzył drzwi dzielące go od mroku. Teraz już wyrażnie dawało się usłyszeć krzyki 'ratunku!', 'dość, już nie będę!'. Zapalił światło, zatrzasnął za sobą drzwi i pobiegł w głąb. Za kratą, w ciemnej ziemiance leżało, a właściwie wiło się na materacach dwóch chłopaczków. Ziemista cera podkreślona przez krwistoczerwone ślady po ukąszeniach i widoczne osłabienie świadczyły, że dość długo tu już przebywają. Dokładniej, to od momentu kiedy wrzucili swoją #pasta na Lurka i wyszydzili Nieomylnego Thanosa. Namierzył ich w ciągu paru godzin i przywiózł w bagażniku Golfa 3, aby wytłumaczyć nieporozumienie i nawrócić neuropków. Jak tylko go zobaczyli, rzucili się do krat błagalnie skomląc:
- Już nie będziemy, to nieporozumienie, skasujemy konta na wykopie i nie będziemy szkalować Lurkera, tylko wypuść zabierz te mrówki! Nie będzie już żadnych #pasta, obiecujemy! Konwencja genewska zabrania tortur!
- Genewska, mówicie? - wycedził przez zęby Thanos i zniknął w mroku.
Poszedł do skrzynki stojącej przy drzwiach pancernych i wyjął z niej cudne dziecko The Boring Company. Uśmiechnął się czule i wrócił do kraty. Młodzieńcy (w tej chwili daleko było im do wołania o uznanie niebinarności) wykonali klasyczny opad szczeny i po chwili zawieszenia wrzasnęli i uciekli pod najdalszą ścianę. Thanos nacisnął spust i z miotacza popłynął piękny, dorodny strumień ognia, obejmując całą celę. Wrzaski ustały, wokół rozszedł się swąd spalenizny, ale Thanos nie odpuszczał. Wiedział, że robotę trzeba wykonać dokładnie. Robiło się coraz goręcej, ale nie zwracał na to uwagi. Ogień zżerał wszystko wokół, wraz z… całym tlenem. Gdy Thanos poczuł, że zaczyna mu się kręcić w głowie, było już za późno. Dłonie paliły go od miotacza, tchu brakło, gdy już miał otworzyć drzwi do wyjścia - zemdlał.

Powoli zaczynał odzyskiwać świadomość. Wciąż czuł gorąco bijące od spodu - pewnie miotacz. Głowa bolała, pewnie od upadku na koniec.
Ale coś mu się nie zgadzało. Siedział. Otworzył powoli oczy, zamrugał. Oswajał wzrok z ciemnością, a jego uwagę przykuła mała, czerwona migająca dioda. Poderwał głowę gwałtownie i rozejrzał się wokół: był wciąż w swoim pokoju, siedział przy biurku leżąc na laptopie. Ten się wręcz zagotował, był gorący jak piec, a ręka wciąż spoczywała na klawiszu F5.
#pasta #bedziebanczyniebedzie #thanosbanujealewolnobiega #thanos
#heheszki

19

Jedną z najbardziej podstawowych zasad prawa jest ta, mówiąca że nikt nie może być sędzią we własnej sprawie ("nemo est iudex in causa sua"). Dlatego decydującego głosu w dyskusji o aborcji nie mogą mieć kobiety, które nie będą obiektywne we własnej sprawie. Jedynymi osobami mogącymi rozwiązać trapiący nas spór są mężczyźni, i to tylko tacy, którzy z wyboru wyrzekają się posiadania potomstwa. Tacy, którzy spojrzą na sprawę na chłodno, z boku, bez bagażu emocjonalnego złych doświadczeń, których wiele kobiet nosi w sobie aż za dużo - czego skutki obserwujemy czasem w postaci ulicznych wybuchów emocji. Dlatego uważam, że tylko Kościół Katolicki jest predysponowany by obiektywnie rozwiązać ten spór, dla dobra kobiet.
#prawo #pasta #polityka #aborcja

8

wyobrazacie sobie jakby holokaust odbywal sie dzisiaj? kazdy niemiec by mial komorke z aparatem i robil sobie słitfocie na tle komor gazowych z zydami, na twiterze bylyby ciągłe wyrazy oburzenia i posty z ludzmi w obozowych pizamach o smutnch oczach nawolujące do reagowania jak sie widzi przemoc, oznaczanie hansów i johannów w postach "ale pieknie rozstrzelalismy te polską wioske chlopaki dobra robota".
facebook by banowal konta partyzantow AK za szerzenie nienawisci i terroryzm wobec rasy panów, na krautchanie powstawalyby setki smiesznych obrazkow do baitowania allianckich internautow.
neuropa chwalilaby Adolfa za wprowadzanie nowoczesnych idei do polski, zbudowanie autostrad i obniżenie podatków i wysmiewala szurów piszacych teorie spiskowe o jakichs obozach koncentracyjnych, wyzywała akowcow od nacjozjebow oraz nieironicznie bronila stalina mowiacego o ucieczce polskich oficerow do chin (hehe no tak jasne w lesie ich 10 tysiecy rozstrzelali a masz jakies dowody xD). wysmiewano by antynaukowych debili probujacych kontestowac ladnie przedstawiony i przekonujący naukowy konsensus o rasowej wyzszosci niemcow nad reszta swiata. aha, do tego po warszawie chodziliby „aktywisci”, robili zdjecia polakom jedzącym w restauracjach i jeżdżącym tramwajami nur für Deutsche i wysyłali je specjalną aplikacją „Der Sygnalisten” do Gestapo. jeszcze inni by donosili na polakow ukrywających żydów, że stwarzają zagrożenie epidemiczne [pic rel], chcą nas wszystkich zabić, no i łamią prawo.
#heheszki #historia #pasta

6