Rząd USA zablokował samolot transportowy z banknotami o wartości prawie 500 milionów dolarów. To irackie pieniądze, które miały trafić do Bagdadu.
Mimo, że wybory parlamentarne odbyły się w Iraku jeszcze 11 listopada zeszłego roku, arabski kraj nadal nie posiada regularnego parlamentarnego rządu. Ze względu na zróżnicowanie etniczne, religijne i polityczne Iraku, jego Rada Reprezentantów jest zawsze poważnie rozdrobniona. Jednak do obecnego klinczu politycznego przyczynia się także ingerencja Waszyngtonu. Od miesięcy grozi on irakijskim politykom, by nie wybierali na premiera Nuriego al-Malikiego.
Al-Maliki za młodu była działaczem szyickiej partii podziemnej “Apel Islamu” (Dawa), która występowała przeciw władzy Saddama Husajna. Ruch przeprowadził dwa nieudane zamachy na dwóch ministrów Iraku. Al-Maliki uciekł z ojczyzny do Syrii, a następnie Iranu, by od 1990 roku znów zamieszkać w Syrii. Prowadził tam emigracyjną działalność polityczną.
Wrócił do Iraku natychmiast po inwazji amerykańskiej i obaleniu przez nią Saddama Husajna oraz systemu baasistowskiego. Jako prominentny przedstawiciel społeczności szyitów był premierem nowego państwa irackiego w latach 2006-2008. W okresie tym zdarzało mu się jednocześnie obejmować ważne teki ministerialne. W latach 2014-2015 i 2016-2018 pełnił funkcję wiceprezydenta Iraku.
Donald Trump uważa, że był on wówczas polityki niedostatecznie lojalnym wobec Waszyngtonu. Jak napisał w styczniu na portalach społecznościowych – „Z powodu jego szalonej polityki i ideologii, jeśli zostanie wybrany, Stany Zjednoczone nie będą już pomagać Irakowi, a jeśli nie będziemy gotowi pomóc, Irak nie będzie miał żadnych szans na sukces, dobrobyt ani wolność”.
Po tym, gdy al-Maliki otrzymał wstępne poparcie całego bloku szyickich stronnictw parlamentarnych, nazywany “Ramami Koordynacyjnymi”, USA zagroziły, że będą blokować pieniądze zarabiane przez Irak na eksporcie ropy naftowej.
Jest to możliwe, bowiem po inwazji i okupacji Iraku w 2003 roku Stany Zjednoczone utworzyły Fundusz Rozwoju Iraku w gestii Rezerwy Federalnej w Nowym Jorku. Miał on gromadzić wpływy ze sprzedaży ropy naftowej i przeznaczać je na odbudowę kraju zniszczonego wojną. Chociaż sam fundusz został rozwiązany w 2011 roku, na krótko przed ogłoszeniem przez byłego prezydenta Baracka Obamę wycofania wojsk amerykańskich z Iraku, ustalenia te przetrwały w innej formie.
Stany Zjednoczone twierdzą, że chronią w ten sposób dochody Iraku z eksportu ropy przed pozwami sądowymi związanymi z długami po obalonym Saddamie Husajnie. Pieniądze z irackiego eksportu ropy naftowej trafiają obecnie na konto irackiego Ministerstwa Finansów w nowojorskim Banku Rezerwy Federalnej USA.
Rząd Iraku wykorzystuje je do wypłaty pensji i emerytur w sektorze publicznym, na które przeznacza około 7 miliardów dolarów miesięcznie. Choć część z tych wydatków może być pokryta z wpływów naftowych, które trafiają z USA w wymiarze 13 mld dol. rocznie.
W zeszłym roku na sprzedaż ropy naftowej przypadało ponad 90 proc. wartości irackiego eksportu.
Jak podał “Wall Street Journal” USA przeszły już do realizowania swoich gróźb i zablokowały samolot z iracką gotówką z zysków naftowych. Według France24 to nie pierwszy taki przypadek i Amerykanie mieli już opóźnić jeden wylot z irackim pieniędzmi.
W rozmowie z „Wall Street Journal” anonimowi amerykańscy urzędnicy twierdzili, że obecne zawieszenie ma charakter tymczasowy, nie podając jednak żadnych dalszych szczegółów na temat tego, kiedy i jak dostawy dolarów mogłyby zostać wznowione.
FED nie odpowiedziała na dziennikarskie zapytania w tej kwestii, ale anonimowy iracki urzędnik potwierdził we wtorek w rozmowie z „The National”, że transfer irackich petrodolarów został wstrzymany. „Amerykanie przekazali decyzję wysokim rangą politykom [Iraku], że twarda waluta, która zazwyczaj trafia do Iraku, zostanie wstrzymana do czasu utworzenia nowego rządu i aresztowania członków milicji za atak na ambasadę USA i wojska w Iraku” – jak stwierdził.
Wskazuje to, że frustrację administracji Waszyngtonu wzbudza nie tylko perspektywa powrotu al-Malikiego na stanowisko szefa rządu, ale też aktywność licznych milicji szyickich, częściowo wchodzących w skład irackich, państwowych struktur bezpieczeństwa, które często sprzymierzone są z Iranem i które podejmowały już ataki odwetowe na siły amerykańskie w arabskim państwie.
http://kresy.pl/wydarzenia/regiony/bliski-wschod/usa-przetrzymuja-irackie-pieniadze-chcac-wymusic-wybor-preferowanego-przez-siebie-premiera-iraku/
#usa #irak #zydzi
Mimo, że wybory parlamentarne odbyły się w Iraku jeszcze 11 listopada zeszłego roku, arabski kraj nadal nie posiada regularnego parlamentarnego rządu. Ze względu na zróżnicowanie etniczne, religijne i polityczne Iraku, jego Rada Reprezentantów jest zawsze poważnie rozdrobniona. Jednak do obecnego klinczu politycznego przyczynia się także ingerencja Waszyngtonu. Od miesięcy grozi on irakijskim politykom, by nie wybierali na premiera Nuriego al-Malikiego.
Al-Maliki za młodu była działaczem szyickiej partii podziemnej “Apel Islamu” (Dawa), która występowała przeciw władzy Saddama Husajna. Ruch przeprowadził dwa nieudane zamachy na dwóch ministrów Iraku. Al-Maliki uciekł z ojczyzny do Syrii, a następnie Iranu, by od 1990 roku znów zamieszkać w Syrii. Prowadził tam emigracyjną działalność polityczną.
Wrócił do Iraku natychmiast po inwazji amerykańskiej i obaleniu przez nią Saddama Husajna oraz systemu baasistowskiego. Jako prominentny przedstawiciel społeczności szyitów był premierem nowego państwa irackiego w latach 2006-2008. W okresie tym zdarzało mu się jednocześnie obejmować ważne teki ministerialne. W latach 2014-2015 i 2016-2018 pełnił funkcję wiceprezydenta Iraku.
Donald Trump uważa, że był on wówczas polityki niedostatecznie lojalnym wobec Waszyngtonu. Jak napisał w styczniu na portalach społecznościowych – „Z powodu jego szalonej polityki i ideologii, jeśli zostanie wybrany, Stany Zjednoczone nie będą już pomagać Irakowi, a jeśli nie będziemy gotowi pomóc, Irak nie będzie miał żadnych szans na sukces, dobrobyt ani wolność”.
Po tym, gdy al-Maliki otrzymał wstępne poparcie całego bloku szyickich stronnictw parlamentarnych, nazywany “Ramami Koordynacyjnymi”, USA zagroziły, że będą blokować pieniądze zarabiane przez Irak na eksporcie ropy naftowej.
Jest to możliwe, bowiem po inwazji i okupacji Iraku w 2003 roku Stany Zjednoczone utworzyły Fundusz Rozwoju Iraku w gestii Rezerwy Federalnej w Nowym Jorku. Miał on gromadzić wpływy ze sprzedaży ropy naftowej i przeznaczać je na odbudowę kraju zniszczonego wojną. Chociaż sam fundusz został rozwiązany w 2011 roku, na krótko przed ogłoszeniem przez byłego prezydenta Baracka Obamę wycofania wojsk amerykańskich z Iraku, ustalenia te przetrwały w innej formie.
Stany Zjednoczone twierdzą, że chronią w ten sposób dochody Iraku z eksportu ropy przed pozwami sądowymi związanymi z długami po obalonym Saddamie Husajnie. Pieniądze z irackiego eksportu ropy naftowej trafiają obecnie na konto irackiego Ministerstwa Finansów w nowojorskim Banku Rezerwy Federalnej USA.
Rząd Iraku wykorzystuje je do wypłaty pensji i emerytur w sektorze publicznym, na które przeznacza około 7 miliardów dolarów miesięcznie. Choć część z tych wydatków może być pokryta z wpływów naftowych, które trafiają z USA w wymiarze 13 mld dol. rocznie.
W zeszłym roku na sprzedaż ropy naftowej przypadało ponad 90 proc. wartości irackiego eksportu.
Jak podał “Wall Street Journal” USA przeszły już do realizowania swoich gróźb i zablokowały samolot z iracką gotówką z zysków naftowych. Według France24 to nie pierwszy taki przypadek i Amerykanie mieli już opóźnić jeden wylot z irackim pieniędzmi.
W rozmowie z „Wall Street Journal” anonimowi amerykańscy urzędnicy twierdzili, że obecne zawieszenie ma charakter tymczasowy, nie podając jednak żadnych dalszych szczegółów na temat tego, kiedy i jak dostawy dolarów mogłyby zostać wznowione.
FED nie odpowiedziała na dziennikarskie zapytania w tej kwestii, ale anonimowy iracki urzędnik potwierdził we wtorek w rozmowie z „The National”, że transfer irackich petrodolarów został wstrzymany. „Amerykanie przekazali decyzję wysokim rangą politykom [Iraku], że twarda waluta, która zazwyczaj trafia do Iraku, zostanie wstrzymana do czasu utworzenia nowego rządu i aresztowania członków milicji za atak na ambasadę USA i wojska w Iraku” – jak stwierdził.
Wskazuje to, że frustrację administracji Waszyngtonu wzbudza nie tylko perspektywa powrotu al-Malikiego na stanowisko szefa rządu, ale też aktywność licznych milicji szyickich, częściowo wchodzących w skład irackich, państwowych struktur bezpieczeństwa, które często sprzymierzone są z Iranem i które podejmowały już ataki odwetowe na siły amerykańskie w arabskim państwie.
http://kresy.pl/wydarzenia/regiony/bliski-wschod/usa-przetrzymuja-irackie-pieniadze-chcac-wymusic-wybor-preferowanego-przez-siebie-premiera-iraku/
#usa #irak #zydzi














