Kiciński: Atak hakerów na CD Projekt wpłynie w krótkim terminie na tempo prac nad gramibankier.pl

CD Projekt bada wtorkowy cyberatak, zabezpiecza infrastrukturę i przywraca utracone dane z kopii zapasowych - poinformował prezes Adam Kiciński. Firma nie jest w stanie obecnie ocenić długoterminowych skutków ataku, ale w krótkim terminie wpłynie on na tempo prac nad grami.
#cdprojektred #hakerzy #atak #gry #cyberpunk2077 #wiedzmin
https://www.bankier.pl/wiadomosc/Atak-hakerow-na-CD-Projekt-wplynie-w-krotkim-terminie-na-tempo-prac-nad-grami-prezes-8053425.html

7

Steam ma się czego bać? Epic Games Store planuje pozyskać więcej gier na wyłącznośćbenchmark.pl

Epic Games Store cały czas poprawia swoje notowania i nic dziwnego, że chciałby ten trend utrzymać. Pomysłów nie brakuje, a jeden z nich to poszerzanie oferty o tytuły, których nie kupi się w innych sklepach.
https://www.benchmark.pl/aktualnosci/epic-games-store-planuje-pozyskac-wiecej-gier-na-wylacznosc.html
#gry #grykomputerowe #pcmasterrace

8

Żeby trochę walczyć z nudą a troche dlategi że zawsze chcialem to zrobić założyłem kanał na yt o grach Takie powiedziałbym materiały o różnych ciekawostkach i mechanikach, dzisiaj postanowiłem nagrać o tym w jaki sposób minecraft generuje swoje mapy - tak od czysto technicznej strony. Jestem otwarty na feedback- co mógłbym poprawic aby takie filmy sie lepiej oglądało?
https://youtu.be/vB5DjbGTR1I
#gry #minecraft #youtube #tworczoscwlasna

6

Mindustry za free.anuke.itch.io

Swietna gra dostepna za free na itch.io

Mindustry is a hybrid tower-defense sandbox factory game. Create elaborate supply chains of conveyor belts to feed ammo into your turrets, produce materials to use for building, and defend your structures from waves of enemies. Features include a map editor, 24 built-in maps, cross-platform multiplayer and large-scale PvP unit battles.
https://anuke.itch.io/mindustry
#gry #pcmasterrace #komputery

7

Google kończy z produkcją gier na Stadiaandroid.com.pl

https://android.com.pl/news/383287-google-konczy-z-produkcja-gier-na-stadia/

Google wycofuje się z tworzenia własnych gier dla Stadii. Gigant zamyka studia w Montrealu i Los Angeles, a weteran branży Jade Raymond, którego Google zatrudnił, by kierował działem rozwoju gier, odchodzi z firmy. Czy to oznacza koniec Stadii? Nic z tych rzeczy. To raczej kwestia zmiany strategii firmy. Wiceprezes i dyrektor generalny Stadia Phil Harrison napisał we wpisie na blogu, że Google będzie nadal inwestować w usługę.
#gry #grykomputerowe #newsy #newsyzeswiata #news #google #stadia

11

Drogie Lurki,
Chciałbym Wam dzisiaj gorąco odradzić grę Exiled Kingdoms. Jest po prostu za dobra i za mocno wciąga. Przypomina mi stare czasy grubo ciosanych gierek z widokiem z góry, które mimo swojej prostoty wciągały na dłuuugie godziny.

Zaczyna się niewinnie, jesteś sobie jakimś nonejmem który właśnie otrzymał ważny list. Po chwili tłuczesz gobliny i inne pierdoły wokół pierwszej lokacji, a po dłuższej chwili poświęcasz masę czasu by rozkminić jak przejść konkretną lokację czy co zrobić by trolle się nie regenerowały. Dać punkty w zwinność by lepiej naparzać z łuku, czy może w charakter na rzecz lepszych opcji dialogowych? Na kompana wybrać bojową lesbę - tanka, czy może kleryczkę - uzdrowicielkę? O wyborze odpowiedniej gildii nawet nie wspomnę.

Tak rozbudowane cudo stworzone w formie gry mobilnej, która pójdzie za tobą wszędzie i pożre twój czas nawet na kiblu.

Wciąga niesamowicie. Nie grajcie. To jest za dobre. Piszę to ja. Niegrający od 5 minut. Nawet się nie oszukuję że nie wrócę. W moim przypadku przepadło mi już 47 godzin życia, które można było lepiej spożytkować.
#gry #grymobile #exiledkingdoms #rpg

8

Japonia: Ludzie niemalże pozabijali się za możliwość kupna PS5dobreprogramy.pl

O tym, że PlayStation 5 w sklepach brakuje, nikogo uświadamiać nie trzeba. Jak żartuje reddit, nowej konsoli Sony się nie kupuje, ale trzeba ją wywalczyć. Japończycy wzięli to dosłownie.

W piątek niewielką dostawę PS5, liczącą nieco ponad 300 sztuk, przyjął sklep Yodobashi Camera w tokijskiej dzielnicy Akihabara. Mimo iż sprzedawca roztropnie zabezpieczył się na wypadek szaleństwa, przydzielając uprzednio klientom bileciki, wedle kolejności składania zamówień, fanów spragnionych nowej konsoli to nie powstrzymało.

Na miejscu rozpętał się prawdziwy chaos. Ludzie, ściśnięci niemiłosiernie, ślepo parli przed siebie, przekrzykując się wzajemnie i rozpychając łokciami.
https://www.dobreprogramy.pl/Wojna-o-PlayStation-5.-Ludzie-niemalze-pozabijali-sie-za-mozliwosc-kupna-konsoli,News,113063.html
#konsole #playstation #playstation5 #gry

8

Co prawda gierka ma już ze 2 lata, ale może kogoś to omineło, więc wrzucam jako #ciekawostki - Polskie miasto w strzelance WORLD WAR 3
https://www.youtube.com/watch?v=1gpbce-xK68
#gry #warszawa #fps

7

Darkest Dungeon (PC, PS4, Vita, Switch, XOne, Linux, iOS)

Ah cóż to jest za gra, w momencie gdy pisze te słowa mam ochotę znowu zainstalować Darkest Dungeon i zagłębić się w przeszukiwaniu piwnic i lochów mrocznej posiadłości, mimo że wiem że mi się nie uda bo nie mam qrwa cierpliwości do tej $%&*# gry!

O co chodzi?

Darkest Dungeon to chyba jedna z najgłośniejszych gier indie ostatnich lat, dungeon crawler z niecodziennym pomysłem na rozgrywkę który już zdążył być skopiowany w kilku innych tytułach z lepszym bądź gorszym skutkiem. W grze sterować będziemy ekipą złożoną z czterech awanturników zamierzających zgłębić tajemnice wspomnianej posiadłości w której lochach zalęgło się pierwotne zło. Do wyboru będziemy mieli kilka lokacji podzielonych na questy z rosnącym poziomem trudności a sama rozgrywka sprowadza się do eksploracji lochów, czyszczenia ich z niemilców podczas turowych starć i zbierania ton świecidełek, złota i expa które wymienimy na ulepszenia ekwipunku i umiejętności. Nasza bazę wypadową stanowi pobliskie miasteczko Hamlet w którym będziemy mogli zarządzać naszą drużyną którą będziemy mogli poskładać z kilkunastu herosów podzielonych na klasy w zależności od ich roli w drużynie. Miasteczko posiada spodziewane dla RPGowych miasteczek udogodnienia jak sklep, kowal, szpital czy tawerna. Brzmi całkiem standardowo, ale tym co Darkest Dungeon wyróżnia z innych dungeon crawlerów jest sama rozgrywka i poziom trudności.

Gdzie jest haczyk?

Bardzo ciekawą innowacją w Darkest Dungeon jest wprowadzenie do gry mechaniki stresu. Otóż nasi herosi oprócz standardowego paska życia posiadają także pasek stresu, który zapełnia się w momencie gdy na przykład zgaśnie nam pochodnia, oberwiemy krytycznym ciosem albo jeden z naszych bohaterów zginie. Jeśli pasek stresu zapełni się do końca – nasza postać może... oszaleć. Skutkowało to będzie niezbyt przyjemnymi zachowaniami w zależności od modyfikatora. Nasz bohater może kraść nam skarby, kaleczyć się podczas walki albo wpływać na morale reszty drużyny. Jeśli zdecydujemy się mimo wszystko kontynuować wędrówkę i pasek stresu zapełni się po raz drugi, nasz wojak może zejść na zawał serca. Jest to szczególnie bolesne bo w grze funkcjonuje permadeath – czyli kiedy nasz wysokolevelowy wykoksowany tank padnie – to jedyne co możemy zrobić to odwiedzić go na cmentarzu i zatrudnić nowego - całkowicie zielonego chojraka. A o śmierć jest w DD bardzo łatwo głównie dzięki wysokiemu poziomowi trudności i mocnemu RNG – szanse na trafienie niektórymi skillami oscylują w granicach 30-60% a HP i DMG liczy się raczej w dziesiątkach niż setkach punktów. Jednocześnie wszystko jest tutaj niesamowicie drogie a przeciwnicy, a zwłaszcza bossowie, którzy potrafią jednym strzałem doprowadzić na skraj śmierci całą drużynę będą się wam śnić po nocach. Podczas wędrówki po lochach nasi bohaterowie mogą również nabawić się różnego rodzaju chorób a także wyhodować dziwne nawyki które będą wpływać na ich statystyki i zachowanie. Te modyfikatory jak również poziom stresu nie znikają magicznie po ukończeniu lochu i aby ponownie doprowadzić herosów do stanu używalności trzeba będzie umieścić ich w szpitalu, albo pozwolić im zapić smutki czy też poumartwiać się w klasztorze co automatycznie wyłącza ich na jakiś czas z rozgrywki. Grając w DD trzeba przyzwyczaić się że cały czas będziemy balansować na granicy życia i śmierci a wszystkie nasze wybory są wyborami pomiędzy mniejszym złem. Niemal każdy skill czy amulet jest skonstruowany tak że dając nam jeden bonus, równocześnie wpływa negatywnie na inną cechę. Jeśli dodamy do tego fakt że podczas walki niebagatelne znaczenie ma nie tylko klasa bohatera ale również miejsce które zajmuje w drużynie (niektórych skilli możemy użyć będąc tylko na ostatnim miejscu, innych tylko będąc na czele itd.) okaże się że dostajemy tutaj naprawdę głębokie i świetnie współgrające ze sobą mechaniki.

Nie ukrywam że nie udało mi się ukończyć gry, dotrwałem chyba do końca drugiej czy trzeciej lokacji gdzie odbiłem się od końcowego bossa. W międzyczasie do gry ukazało się kilka dodatków więc jest motywacja żeby wrócić do mrocznego lochu, nie wiem tylko czy mój poziom stresu wytrzyma będąc zmuszony po raz kolejny levelować następną ekipę, bo pozbawiony kasy i perspektyw wysłałem moich najlepszych wojowników na samobójczą misję z której już nie wrócili…
#gry #gryindie #grykomputerowe #tlusteindyki <- autorski tag do obserwowania/czarnolistowania

11

Elastomania wróci w 2021 roku! W wersji Remastered.tabletowo.pl

https://www.tabletowo.pl/zapowiedz-elasto-mania-remastered-na-konsole-i-pc/

W 2000 roku (a także przez wiele następnych lat) szkolnym królem zajęć informatyki bez wątpienia była Elasto Mania, prosta i niezwykle trudna gra zręcznościowa, na której wychowały się całe pokolenia polskich graczy. Teraz pora więc zachęcić do siebie kolejne pokolenia, przy pomocy Elasto Mania Remastered.

Elasto Mania Remastered wydana zostanie na PC, a także konsolach Xbox One, PlayStation 4, Xbox Series S|X, PlayStation 5 i Nintendo Switch. Niestety nie znamy jeszcze daty premiery, ta odbyć ma się jeszcze w 2021 roku.
#newsy #newsyzeswiata #elastomania #gry #grykomputerowe

14

Najlepsza strategia, nawet z tym nie handlujcie #gownowpis #gry #strategia

18

Into The Breach (PC/Switch)

Indyk z podróżującymi w czasie (i przestrzeni) mechami w roli głównej? Czemu nie, przecież jak to bywa w grach indie, wystarczy kilka pikseli na krzyż a wyobraźnia dopowie resztę. Liczy się ciekawy pomysł i grywalność, a obu tych elementów w Into The Breach nie brakuje.

O co chodzi?

Galaktyka została opanowana przez złych kosmitów! Pokonać ich może tylko załoga gwiezdnego patrolu na czele której stoi Kapitan Bomba! No dobra, nie cała galaktyka, a tylko jedna planeta a na czele patrolu stoi gracz ale generalnie tak to wygląda W Into The Breach przejmujemy kontrolę nad oddziałem złożonym z trzech mechów które zostają wysłane w przeszłość aby spróbować uratować planetę przed zagładą z rąk, (a raczej macek, odnóży i szczęk) kosmitów. Zadanie nie jest łatwe ale jeśli nam się nie uda, zawsze zdążymy teleportować się z powrotem do naszej bazy i cofnąć się w czasie jeszcze raz 😉. Jeśli spodziewacie się dynamicznej gry akcji z wybuchami i kosmicią posoką zalewającą ekran to muszę was rozczarować. Into The Breach to... taktyczna turówka z ciekawym twistem.

Gdzie jest haczyk?

Od razu muszę zaznaczyć że ITB to nie jest gra dla każdego. Niektórzy ją pokochają za swoją specyfikę, inni nie znajdą w niej niczego ciekawego – sam czytając opinie nie sądziłem że mi się spodoba a jednak wciągnęła mnie na dobre kilkanaście godzin, polecam więc dać jej szansę. Jak napisałem w poprzednim akapicie, lądujemy za sterami trzech mechów które cofają się w czasie próbując uratować świat przed zagładą. Ów świat podzielony jest na 4 wyspy które z kolei podzielone są na kilka etapów za ukończenie których zbierać będziemy różne bonusy służące do ulepszenia naszych mechów czy odnowienia energii która jeśli dojdzie do zera - kończy grę. Każdy etap to swego rodzaju zawieszona w przestrzeni plansza podzielona na kwadratowe pola po których będziemy przemieszczać nasze roboty próbując ubić kosmitów którzy z kolei próbują ubić nas oraz umiejscowione na planszy budynki. W Każdej turze możemy ruszyć i zaatakować każdym z mechów a aby wygrać, musimy po prostu przeżyć kilka tur i dowieźć do końca przynajmniej jednego robota. Jeśli dotrwamy do końca, pozostali na planszy kosmici uciekną a mech zostaje naprawiony. Ciekawym twistem jest tutaj fakt że wiemy co zrobią w następnej turze przeciwnicy. Brzmi dziwnie? No trochę tak, ale dzięki temu gra taktyczna zamienia się w całkiem tęgą łamigłówkę. Kosmitów jest zazwyczaj więcej od nas a nasze mechy mają w arsenale tak ciekawe ataki jak np. Przyciągnięcie przeciwnika o jedno pole do siebie Brzmi śmiesznie, ale dzięki temu wróg zaatakuje inne pole niż miał zamiar, a jeśli na tym innym polu stoi kolejny kosmita to oberwie on po tyłku od swojego pobratymcy. Większość czasu spędzimy więc tutaj na szukaniu idealnego ruchu który zminimalizuje albo całkowicie zniweluje atak wroga jednocześnie robiąc im jak największe kuku. Trochę przypominało mi to momentami szachowe łamigłówki, jeśli ktoś gra to zrozumie co mam na myśli. Żeby nie było za łatwo trzeba tutaj uważać na masę modyfikatorów jak np. teren na którym się znajdujemy (niektóre mechy nie mogą strzelać z wody, a jeśli podpalimy pole z lasem każda jednostka która na nim wyląduje zapali się), czy specjalne zadania (jak np. Ochrona konkretnego budynku, czy zabicie co najmniej 4 kosmitów) za których wykonanie dostaniemy różne bonusy. Po przejściu kilku map czeka nas boss, jeśli przeżyjemy walkę z nim, możemy wydać nazbierane bonusy na ulepszenie robotów i przeskoczyć do następnej wyspy gdzie czekają na nas nowe rodzaje kosmitów, nowe plansze i zadania przy czym wybór wyspy nie jest narzucony z góry i jeśli wolimy scenerię zimową zamiast pustynnej, nie ma problemu. W miarę postępów odblokujemy nowe oddziały z unikalnymi umiejętnościami, a potem będziemy nawet mogli dowolnie ułożyć sobie oddział wedle uznania z wszystkich dostępnych mechów.

Podsumowując, gra nie jest może zbyt długa i kiedy już przejdziemy ją po raz pierwszy i poznamy dobrze mechaniki, robi się nawet zbyt prosta, ale zanim to się stanie spędzicie długie godziny na planowaniu idealnych ruchów i nieraz zaliczycie rage quit kiedy okaże się że coś jednak przeoczyliście, i cały perfekcyjny run idzie w pizdu. Polecam
#gry #grykomputerowe #gryindie #tlusteindyki <- autorski tag do obserwowania/czarnolistowania

10

#gry #szukamgry
Ludki pograłbym sobie w jakieś chodzenie po lesie. Grając w Kingdom Come, robiłem właściwie tylko to - chodziłem po polach i lasach strzelając do królików i szukając starych gospodarstw i ich skarbów. Są inne gry w takim rodzaju? Inne wymagania: wolałbym, żeby nie było w nich zombie, a KC chodził u mnie w 12 fps z wahaniami do 3.

6

Land of War - dobrze zapowiadająca się strzelanka od polskiego MS Gameslandofwar.pl

https://odysee.com/@bluedrake42:3/i-ve-never-seen-this-game-before:4?r=8C2J9voKzqy3U9iLcVmToq68au87brXS

Bluedrake42 rzuca nieco światła na nadchodzącą gierkę - Land of War. Jest to jednoosobowa strzelanka w realiach Drugiej Wojny Światowej w stylu Call of Duty od bliżej nieznanego, polskiego studia MS Games ( https://www.landofwar.pl ). Gra stawiającą na realizm i taktyczne podejście do rozgrywki. Jeśli ktoś lubi takie gry, to warto się temu przyjrzeć, bo zapowiada się wyśmienicie, a sam Bluedrake nie zwykł pokazywać na swoim kanale kiepskich treści.
#gry #ww2 #fps

15

Hollow Knight

Znacie to uczucie kiedy po jakimś dobrym serialu albo książce który wciągnie was tak że nie możecie się oderwać odczuwacie taką jakąś pustkę i smutek że przygoda już się skończyła? No to ja tak miałem z Hollow Knight czyli następnym indykiem o którym chciałbym wam Lurki opowiedzieć. Mimo że gra jest platformówką, czyli gatunkiem z którym nie do końca jest mi po drodze, jest to jedna z lepszych gier w jakie grałem w zeszłym roku i zaraz postaram się wam wyjaśnić dlaczego.

O co chodzi?

W skrócie – to nie wiadomo Wcielamy się w bliżej nieokreśloną z imienia postać wrzuconą w dziwny, mroczny dwuwymiarowy świat i rozpoczynamy swoją wędrówkę. Po kilku minutach docieramy do małej wioski gdzie dowiadujemy się od jedynego pozostałego w niej mieszkańca że królestwo (po prostu królestwo, nadal nie bawimy się w nazwy) podupadło przez ostatnie lata i generalnie jak tak dalej pójdzie to zapuści i zapadnie się ono całkowicie. Wygląda na to że trzeba będzie sprawdzić czemu tak się dzieje, zaciskamy więc dłonie na naszym orężu nazwanym tutaj hmm... gwóźdź? (Nail) i wskakujemy do stojącej nieopodal studni która okazuje się o wiele głębsza niż nam się wydaje.

Gdzie jest haczyk?

Musze przyznać że na początku gra mnie średnio zainteresowała. Stwierdziłem jednak że no, mogę sobie trochę poskakać i z każdym pokonaną platformą wsiąkałem coraz bardziej. Najciekawszą rzeczą w hollow knight jest chyba jej unikalny pomysł na siebie. Jak już wspomniałem gra jest bardzo mroczna, utrzymana w brudnej szaro-burej konwencji, niektóre lokacje są wręcz niepokojące i lekko straszne. Można wyraźnie poczuć że królestwo naprawdę się rozpada i nie jest ono zbyt przyjaznym światem. Ta dziwna podziemna kraina wypełniona jest rożnego rodzaju robalopodobnymi niemilstwami z którymi walczyć będziemy za pomocą naszego gwoździa i specjalnych umiejętności odblokowywanych w miarę postępów w grze. Sama gra jak już wspomniałem nie tłumaczy za bardzo kim jesteśmy i po co właściwie wałęsamy się od lokacji do lokacji, będziemy to odkrywać ze strzępków informacji a także dowiadywać się od napotykanych npców czy bossów z którymi skrzyżujemy miecze czy tam gwoździe. Sposób narracji mimo że sama fabuła jest od pewnego momentu nieco przewidywalna jest bardzo ciekawy i pozostawia sporo miejsca na domysły i interpretację. Kolejnym elementem spinającym tę ciekawą mozaikę jest fakt że gra jest całkiem trudna. Twórcy zaadaptowali tutaj system znany z gier Dark Souls i podobnych. Pokonując przeciwników zbieramy monety zwane tutaj geo za które kupimy różne talizmany dające bonusy czy też mapy kolejnych lokacji (a uwierzcie mi, bez mapy ani rusz), ale również dusze naszych wrogów które stanowią paliwo do naszych specjalnych umiejętności. Dusze wrogów uzupełniają również nasze zdrowie, trzeba więc zarządzać tym zasobem dość mądrze zwłaszcza że zagrożenie czyha z każdej strony. Po śmierci odradzamy się przy ostatnio napotkanym ognisku, wrogowie się odradzają i musimy wrócić do miejsca zgonu po zgubiony hajsik... wróć, tutaj są to po prostu ławeczki na których można sobie przycupnąć i nieco odetchnąć, wrogowie rzeczywiście się odradzają, a żeby odzyskać geo trzeba pokonać naszego ducha który lurkuje (hehe) w miejscu gdzie padliśmy. Trzeba przyznać że może to być na początku nieco irytujące bo jeśli zapomnimy przysiąść na ławeczce gdzieś w pobliżu, czeka nas przedzieranie się przez kilkanaście ekranów żeby dostać się do miejsca zgonu. Potem nie jest już to tak uciążliwe bo odblokujemy mnóstwo skrótów. Podobnie jak w Dark Souls spotkamy tutaj też multum bossów którzy - uwierzcie mi - skopią wam dupę nie raz i nie dwa razy. Sama rozgrywka to swoista metroidvania, przemierzając głębie królestwa nieraz natrafimy na bariery nie do przejścia, i obszary które staną się dostępne dopiero po odblokowaniu podwójnego skoku czy możliwości przyklejania się do ścian.

Gierka jest całkiem długa jak na platformówkę, spędziłem w niej trochę ponad 20h i po zobaczeniu napisów końcowych miałem na liczniku trochę ponad 60%. Polecam gorąco, zakończenie gry mimo że przewidywalne jest dalekie od happy endu i kiedy zaczniemy w końcu rozumieć na czym polega nasz quest będzie nam coraz ciężej brnąć ku nieuniknionemu rozwiązaniu poprzez brudne jaskinie i mroczne tunele pustego rycerza.
#gry #gryindie #grykomputerowe #tlusteindyki <- autorski tag do obserwowania/czarnolistowania

10

Stardew Valley

Pamiętam jak na początku tysiąclecia w jednej z growych gazetek których było wtedy pełno zobaczyłem recenzję gierki Harvest Moon na Playstation. Harvest Moon był to w skrócie symulator farmera. Pomysł wydał się młodocianemu Gihadowi nad wyraz ciekawy i chociaż nigdy nie udało mi się zagrać w wyżej wymieniony tytuł – odbiłem sobie temat z nawiązką jakieś 18 lat później przy okazji ogrywania Stardew Valley. Pomysł jak był tak pozostał ciekawy a wysyp rożnego rodzaju symulatorów farmera tylko potwierdza że prawdziwy gracz oprócz dowodzenia armiami czy ratowania świata po raz kolejny lubi także czasem pomachać motyką i wydoić krowę.

O co chodzi?

W Stardew Valley wcielamy się w rolę świeżo upieczonego farmera który odziedziczył po dziadku mocno zapuszczone gospodarstwo w tytułowej dolinie Stardew. Gospodarstwo jest dość wielkie i mocno zaniedbane będziemy musieli zatem zacząć od ogarnięcia obejścia i okolic zanim zaczniemy budować nasze ranczo. Pomogą nam w tym liczni mieszkańcy wioski którzy, jak to już bywa na wsi są bardzo mili i chętni do pomocy, sami również rozdając różnego rodzaju questy. Wioska jest wbrew pozorom całkiem spora a kiedy znudzi nam się zabawa w farmera, zawsze możemy pobawić się też w górnika zwiedzając przepastną kopalnię na obrzeżach miasteczka, zająć się rybołówstwem, gotowaniem czy też pomóc odnowić zapomniany budynek community centre. Będziemy mogli uczestniczyć w życiu wioski biorąc udział w licznych festiwalach, nawiązując znajomości czy nawet chodząc na randki. Wszystko utrzymane w pixelartowej, dwuwymiarowej ale bardzo czytelnej i kolorowej grafice.

Gdzie jest haczyk?

Mimo że może brzmi to wszystko bardzo prosto i nudnie, to od samej gry wręcz nie sposób się oderwać. Od samego początku zawsze mamy coś do zrobienia, jakieś ziarno do zasiania, jakieś narzędzie do wykucia czy jakieś grzybki do zebrania. Oczywiście jak w każdej grze tego typu system craftingu jest tutaj rozbudowany do granic możliwości a pomimo setek przedmiotów do znalezienia, kupienia czy zbudowania, rzadko kiedy będziemy zbierać jakieś nieprzydatne śmieci. Ekonomia w grze jest zbalansowana idealnie, praktycznie zawsze jesteśmy trochę pod kreską nawet w późniejszych etapach gry a sam dobowy system gry wkręca nas mocno w tryb „jeszcze jednej tury”. Czas jest właściwie jednym z głównych bohaterów bo oprócz dobowego systemu mamy również pełnoprawny kalendarz ze zmieniającymi się porami roku oraz wspomnianymi wcześniej festiwalami i różnego rodzaju eventami. Zapomnisz podlać warzywa? No cóż, właśnie straciłeś plony i sporo hajsu, wracamy do zbierania jagód żeby kupić więcej nasion. Przegapiłeś jakiś festiwal, albo zapomniałeś nazbierać kasztanów dla kogoś podczas jesieni? No cóż, zapraszamy za rok. Żeby nie było zbyt nudno, samych questów od niezależnych postaci jest tutaj zatrzęsienie, a wiele z nich oferuje nagrody bez których nie posuniemy się naprzód, więc strata całego roku potrafi boleć. Nie od razu będziemy też super farmerami, wędkarzami czy wojownikami (tak, tak nawet na wsi trzeba czasem komuś przywalić sztachetą przez łeb) więc realnie odczuwamy progress a sama chęć zobaczenia co jest dalej trzyma przy grze żelaznymi obcęgami.

Podsumowując, gra stanowi niespotykany mix minecrafta i simsów, podlana jest nieco RPGowym sosem i jest niesamowicie relaksująca. Warto zaznaczyć ze podobnie jak wspomniany minecraft – została w całości stworzona przez jednego człowieka, jest do wyłapania za jakieś 40zł i spokojnie wystarczy na cały lockdown
#gry #gryindie #grykomputerowe #tlusteindyki <- autorski tag do obserwowania/czarnolistowania

14

Siema lurki, a więc jak zapowiadałem wczoraj, zaczynam serię wpisów o #gryindie w formie minirecenzji, zobaczymy czy to się przyjmie czy nie. Zaklepałem sobie również tag #tlusteindyki więc dajcie suba jak wam się spodoba. Na pierwszy ogień leci znany chyba wszystkim graczom Hades.

Hades to zręcznościowy slasher wydany w 2020 roku przez Supergiant games. Gra wdarła się szturmem w umysły graczy zdobywając dziesiątki nagród za najlepsza grę 2020 i nie ukrywam że miałem go na steamowej wishliście odkąd tylko o nim usłyszałem mimo że nie grałem wcześniej w żadne produkcje ze stajni Supergiant games.

O co chodzi?

Hades to roguelitowy slasher osadzony w świecie znanym z greckiej mitologii. Wcielamy się w syna tytułowego Hadesa – Zagreusa, który próbuje wydostać się z podziemnego świata zmarłych i dostać się do Olimpu żeby móc popijać sobie ambrozję z rodzinką olimpijskich bogów, przynajmniej takie są jego motywy na początku. Nie trzeba dodawać że z królestwa umarłych wydostać się jest niełatwo inaczej mielibyśmy na ulicach tłumy podgniłych zombiaków, grunt to jednak się nie poddawać. Aby książę miał nieco łatwiej w swojej wędrówce przez 4 piętra hadesu (Tartar, Asphodel, Elisium i Temple Of Styx) na pomoc wyruszają mu liczne zastępy jego boskich, ciotek, wujków i kuzynów z pomocą których ulepszymy swoje umiejętności, oręż czy statystyki. Eliminować zastępy nieumarłych będziemy za pomocą 6 broni z których każdą gra się zdecydowanie inaczej. Sama rozgrywka polega na przedzieraniu się przez kolejne pokoje pełne różnorakich niemilców zbierając po drodze sporo znajdziek i ulepszeń, a na końcu każdej z 4 lokacji czeka boss. Brzmi prosto i niezbyt odkrywczo ale sama gra wciąga jak bagno od pierwszych chwil.

Gdzie jest haczyk?

Jak dla mnie Jedną z największych zalet Hadesa oprócz bezbłędnych mechanik jest... fabuła. Jak nigdy w roguelikach kolejne próby pokonania Hadesu mają tutaj jak najbardziej sens – przecież w świecie umarły się tak naprawdę nie umiera a tylko spada na samo dno piekła. Spotkamy tabuny postaci znanych z greckiej mitologii którzy będą pamiętać nasze działania, dawać nam rady czy przekomarzać się z całkiem sarkastycznym Zagreusem. Wszystkie postacie są udzwiękowione a lektorzy odwalają kawał dobrej roboty, nie zdarzyło mi się skipnąć chyba żadnej kwestii, tak dobrze to brzmi. Nawet po zakończeniu gry i wydostaniu się z Hadesu po raz pierwszy, wszystko nadal ma fabularny sens i wkręca nas w coraz to kolejne próby wydostania się z niego ponownie. Sama gra również bardzo dobrze stopniuje poziom trudności i jest świetnie zbalansowana i niesamowicie płynna, przelatując przez pierwsze kilka komnat naprawdę możemy poczuć się potężni a jednak im dalej w las, tym coraz ciężej. Nigdy jednak nie miałem wrażenia że gra jest niesprawiedliwa, każda skucha to sygnał że jednak to my daliśmy dupska. Same mechaniki mimo że na pierwszy rzut oka tego nie widać są niezwykle głębokie a ilość buildów jakie można stworzyć przyprawia o zawrót głowy. Zawsze jest jeszcze coś do odkrycia, jakiś bibelot do przetestowania czy ulepszenie do kupienia, spokojnie można w Hadesie spędzić dziesiątki godzin bez poczucia znużenia. Aha - no i można pogłaskać Cerbera

Jeśli lubisz zręcznościówki w roguelikowym setupie – ta gra jest dla Ciebie. Jeśli nie lubisz – sprawdź mimo wszystko jeśli będzie na jakiejś wyprzedaży, bo nie słyszałem jeszcze ani jednej krytycznej opinii na temat tej gry 😊
#grykomputerowe #gry

19