Doktor No (1962)

Jako że kino jest w stanie agonalnym, a najlepsze filmy w historii już powstały postanowiłem jak każdy cywilizowany człowiek zajrzeć w przeszłość do lepszych czasów i padło na chyba najdłużej trwającą do dziś filmową serię. Zaczynam więc tym wpisem serię w której zrobię biedarecenzję każdego oficjalnego filmu o sympatycznym Szkocie. (wszyscy 3 fani Never Say Never Again na tej planecie właśnie strzelili samobója) Każda recka będzie podzielona na segmenty gdzie w siedmiostopniowej skali ocenię każdy stały element filmów. Zapraszam i ostrzegam przed spoilerami

Bond

Co tu dużo mówić, Connery ma mocne wejście, tym bardziej że ciągle był w gruncie rzeczy początkującym aktorem. Wchodzi w rolę bez wysiłku i juz w pierwszej scenie kupuje swoim "Bond, James Bond" (duża szansa że na koniec serii to nadal będzie najlepsza interpretacja tego tekstu). Ciekawostka - na koniec filmu Bond jest schwytany, wydostaje się niczym proto John McClane dzięki szybowi wentylacyjnemu gdzie pod koniec wędrówki jest nieźle sponiewierany - to dla tych którzy twierdzą że Bond zaczął obrywać dopiero za Craiga. Kiedy trzeba jest brutalem, zabójcą lub dżentelmenem i w każdej roli jest bardzo przekonywujący - 006

Fabuła

Prosta bardziej detektywistyczna intryga - kupuję to, nie ma co jechać z bombastycznością na samym początku i przez dobrą połowę filmu Bond jest autentycznie szpiegiem który więcej załatwia gadką i obserwacją niż pięścią i spluwą. Nie kupuję za to tego że współcześnie żyjący filmowi Jamajczycy (motorówki, tv, te sprawy) widząc buggy oblepionego w sklejkę z automatu uważają że to smok - 005

Bad guy

Grany przez Kanadyjczyka, chińczyk z metalowymi dłońmi - brzmi karykaturalnie ale aktor w każdej scenie (również w tych gdzie tylko go słychać) daje z siebie wszystko i mimo że w filmie jest jedynie przez kilka minut czuje się że to poważny zawodnik który nie był miękkim chujem robiony. Minus za brak zapamiętywalnych pomagierów - 005

Laski

Krótko - scena gdy Andress wychodzi z wody słusznie przeszła do historii kina, jest odpowiednio seksowna i odpowiednio tępa by uznać ją za bliską ideałowi. Dla fanów orientu jest jeszcze zdradziecka, atrakcyjna chinka którą Bond rucha zanim wyda ją w ręce policji. - 006

Akcja

No dość kameralny to film, ale detektywistyczna fabuła dyktuje taki kierunek. Jest jeden pościg samochodowy (z fatalną tylną projekcją ale takie czasy) i jeden wybuchający samochód i trochę małoskalowych strzelanin. Na plus obecność pierwszej w serii "złej bazy" nie spodziewałem się jej już w pierwszym filmie. - 004

Gadżety

Walther PPK, Licznik Geigera i łapy tytułowego doktorka, lipa - 003

Najlepsza scena

http://www.youtube.com/watch?v=Ono-pu9ON6I

Ocena: 7/10

#film #kino #ogladajzlurkiem

8

„Ty j***ny mały gnoju”. Media piszą o ostrym spięciu Jędrzejewskiego z Kacprzykiem. Ujawniono treść notatki służbowejnczas.info

Zdjęcie

Co naprawdę działo się w Szpitalu Południowym w Warszawie? – to pytanie zadaje sobie dziś cała Polska. Media rozpisują się o kolejnych okolicznościach sprawy. Na jaw wyszła także notatka służbowa sporządzona przez Dawida Kacprzyka.

Po głośnym wywiadzie w Kanale Zero, jakiego Krzysztofowi Stanowskiemu udzielił był ordynator oddziału chirurgii w Szpitalu Południowym dr Emil Jędrzejewski, media donoszą o notatce służbowej dotyczącej pewnego incydentu. Głos zabrał także Dawid Kacprzyk, były koordynator SOR oraz były radny KO.

Były ordynator oddziału chirurgii w Warszawskim Szpitalu Południowym mówił w Kanale Zero m.in. o nieprawidłowościach, do jakich miało dochodzić na Szpitalnym Oddziale Ratunkowym, kierowanym przez byłego radnego KO Dawida Kacprzyka.

– Tam giną ludzie, bo ktoś się uczy. I to jest sedno całego zamieszania – mówił dr Jędrzejewski.

– Ja muszę dopytać, ja wiem, że to już wybrzmiało, ale – no bo słowa mają znaczenie, pan jest inteligentną osobą, pan wie co to znaczy, co pan powiedział – pan powiedział, że Dawid Kacprzyk pana zdaniem odpowiada za to, że tam umierali ludzie – wtrącił dziennikarz.

– Tak – potwierdził lekarz.

– W wyniku błędu lekarskiego doprowadzano do powikłań, które kończyły się letalnie – relacjonował.

Jak ujawnił, miało też dochodzić do sytuacji, gdy pacjenci przyjęci na SOR umierali – nie dostając pomocy – a pracownicy oddziału „przypominali sobie” o nich po kilku godzinach, znajdując ich np. martwych w toalecie i wówczas wykonywali im tomografie.

Notatka służbowa

Między Emilem Jędrzejewskim a Dawidem Kacprzykiem miało dojść do incydentu, opisanego w notatce służbowej, do której dotarły media. Według „Gazety Wyborczej” zajście miało mieć miejsce we wrześniu 2025 r., po nocnym dyżurze na SOR. Autorem notatki jest Kacprzyk.

Według dokumentu sporządzonego przez ówczesnego koordynatora Szpitalnego Oddziału Ratunkowego w Warszawskim Szpitalu Południowym, Jędrzejewski miał kierować pod jego adresem wulgaryzmy i groźby, a nawet go popchnąć.

„Podczas drogi na odprawę przy windach na 1. piętrze na swojej drodze napotkaliśmy lek. Emila Jędrzejewskiego, który od razu po zobaczeniu nas zaczął mnie obrażać, wyzywać m.in. «ty j***ny mały gnoju», «za***ie cie k**wa», «ze mną zaczynasz»” – czytamy w cytowanej przez „Gazetę Wyborczą” notatce.

Sprawę zgłoszono do prokuratury, ale śledczy odmówili wszczęcia postępowania. Nie kwestionowali jednak relacji świadków.

Oświadczenie Kacprzyka

Dawid Kacprzyk odrzucił zarzuty przedstawione pod jego adresem przez byłego pracownika Szpitala Południowego dr. Emila Jędrzejewskiego. W oświadczeniu przekazanym w środę PAP przez pełnomocnika Kacprzyka, mec. Jacka Dubois, zapowiedział podjęcie kroków prawnych i skierowanie sprawy na drogę sądową.

Oświadczenie jest reakcją na wywiad, którego Jędrzejewski udzielił we wtorek Kanałowi Zero. Jak napisał Kacprzyk, w rozmowie padły pod jego adresem „informacje nieprawdziwe, krzywdzące i naruszające dobre imię”.

„Dotychczas starałem się unikać komentowania sprawy w przestrzeni medialnej. Uważałem, że wszelkie pytania i wątpliwości dotyczące mojej osoby powinny być wyjaśniane w oparciu o fakty, dokumenty oraz obiektywne dowody zgromadzone w toku właściwych postępowań” – oświadczył.

Dodał, że wobec treści wypowiedzi Jędrzejewskiego „dalsze milczenie mogłoby zostać odebrane jako przyzwolenie na rozpowszechnianie nieprawdziwych informacji”.

Kacprzyk napisał, że „kategorycznie” sprzeciwia się wiązaniu go ze zdarzeniami, z którymi – jak podkreślił – „nie miał nic wspólnego”.

W oświadczeniu odniósł się do dwóch spraw przywołanych przez Jędrzejewskiego: śmierci pacjenta w łazience Szpitalnego Oddziału Ratunkowego oraz rzekomego wykonania tomografii komputerowej pacjenta po jego śmierci. Jak wskazał, w pierwszej sprawie prowadzone jest postępowanie karne, którego nie jest stroną. „Druga sprawa – o ile w ogóle miała miejsce – nie dotyczy okresu mojego zatrudnienia w Szpitalu Południowym” – napisał.

Według Kacprzyka twierdzenia formułowane przez Jędrzejewskiego „nie znajdują potwierdzenia w faktach”, a ich rzeczywistym skutkiem jest próba zdyskredytowania go w przestrzeni publicznej.

W swoim stanowisku odniósł się także do skargi, którą – jak przypomniał – Jędrzejewski złożył na niego w lipcu 2025 r. Kacprzyk podkreślił, że autor skargi „nie wskazał żadnego konkretnego, możliwego do zidentyfikowania przypadku medycznego zaniedbania”. Jak ocenił, pismo opierało się wyłącznie na ogólnych twierdzeniach. Jednocześnie zaznaczył, że odpowiedział na zarzuty 15 sierpnia 2025 r., dlatego – jego zdaniem – nieprawdziwe są sugestie, że sprawa pozostała bez reakcji.

Kacprzyk odniósł się również do konfliktu między lekarzami SOR a Oddziałem Chirurgii. Przyznał, że część skarg pacjentów dotyczących funkcjonowania oddziału była uzasadniona. Jak wskazał, dotyczyły one m.in. sytuacji, gdy lekarze chirurgii nie stawiali się na konsultacje pacjentów kierowanych z SOR albo czas oczekiwania na ich przybycie przekraczał terminy określone w regulaminie szpitala.

„To właśnie takie zachowania lekarzy Oddziału Chirurgii oraz ordynatora tego Oddziału prowadziły do konfliktu z lekarzami SOR-u” – napisał. Dodał, że lekarze SOR, działając zgodnie z procedurami, mieli prawo oczekiwać niezwłocznych konsultacji chirurgicznych „przede wszystkim w interesie pacjentów”.

Na zakończenie oświadczenia Kacprzyk ocenił, że publicznie kierowane wobec niego zarzuty są „nieprawdziwe, bezpodstawne i noszą cechy zniesławienia”. Poinformował również, że podjął już działania prawne i sprawa zostanie skierowana do sądu.

Afera w Szpitalu Południowym

Wywiad z dr. Jędrzejewskim był kolejnym elementem afery, która wybuchła po publikacji portalu Zero.pl z 15 czerwca. Według ustaleń portalu Dawid Kacprzyk, pełniący funkcję koordynatora SOR w Szpitalu Południowym oraz radnego KO warszawskiego Ursusa, miał w trakcie specjalizacji z anestezjologii uzyskać w ubiegłym roku około 1,6 mln zł wynagrodzenia z pracy w placówkach medycznych. Z ustaleń dziennikarzy portalu wynikało też, że na prowadzonym przez niego oddziale politycy Koalicji Obywatelskiej mieli być przyjmowani bez kolejki, a kompleksowe badania miały być im wykonywane niemal bezpośrednio po dokonaniu przez nich rejestracji.

W poniedziałek Prokuratura Okręgowa w Warszawie poinformowała o wszczęciu dwóch śledztw dotyczących Szpitala Południowego. Jedno dotyczy podejrzenia oszustwa na kwotę przekraczającą pół miliona złotych, drugie – możliwego nadużycia uprawnień przez funkcjonariusza publicznego, w tym nieprawidłowości przy kwalifikowaniu pacjentów w ramach procedury triażu na SOR. Sprawą zajęła się również Naczelna Izba Lekarska.

W ubiegłym tygodniu Kacprzyk zrezygnował z członkostwa w Koalicji Obywatelskiej, następnie złożył mandat radnego dzielnicy Ursus. Poinformowano także, że zwrócił szpitalowi część środków finansowych, które wcześniej zostały mu wypłacone. Pieniądze miały jednak z powrotem trafić do Kacprzyka, ponieważ szpital nie był w stanie ich odpowiednio zaksięgować.

W związku z doniesieniami dotyczącymi funkcjonowania placówki prezydent Warszawy odwołał zarząd i radę nadzorczą Szpitala Południowego. Funkcję prezes zarządu objęła Aneta Gomółka-Siembora. Trwają również kontrole prowadzone przez stołeczny ratusz, Narodowy Fundusz Zdrowia, Państwową Inspekcję Pracy oraz inne instytucje.

W środę prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych Mirosław Wróblewski poinformował, że UODO przeprowadzi kontrolę dotyczącą ochrony danych osobowych w Szpitalu Południowym. Jak wskazał, ujawnione publicznie zarzuty dotyczące możliwych naruszeń przepisów RODO wymagają wyjaśnienia. Tego samego dnia Ministerstwo Zdrowia zleciło wojewodzie mazowieckiemu przeprowadzenie kontroli w Szpitalnym Oddziale Ratunkowym Szpitala Południowego oraz w SOR Mazowieckiego Szpitala Bródnowskiego.

Według informacji przekazanych przez urząd wojewódzki, w latach 2024–2026 przeprowadzono już siedem kontroli funkcjonowania szpitalnych oddziałów ratunkowych w regionie. Według doniesień medialnych Kacprzyk pracował także w Szpitalu Bródnowskim, gdzie w ciągu 125 dni miał przepracować 732 godziny, w tym ponad 290 godzin w samym marcu.

http://nczas.info/2026/06/25/ty-jny-maly-gnoju-media-pisza-o-ostrym-spieciu-jedrzejewskiego-z-kacprzykiem-ujawniono-tresc-notatki-sluzbowej/

#kacprzyk #afera #szpital #lekarze #zarobki

8

Pracuś jakich mało:

Według informacji przekazanych przez urząd wojewódzki, w latach 2024–2026 przeprowadzono już siedem kontroli funkcjonowania szpitalnych oddziałów ratunkowych w regionie. Według doniesień medialnych Kacprzyk pracował także w Szpitalu Bródnowskim, gdzie w ciągu 125 dni miał przepracować 732 godziny, w tym ponad 290 godzin w samym marcu.


http://nczas.info/2026/06/25/ty-jny-maly-gnoju-media-pisza-o-ostrym-spieciu-jedrzejewskiego-z-kacprzykiem-ujawniono-tresc-notatki-sluzbowej/

#kacprzyk #lekarz #ko #koalicjaobywatelska

13

#gotujzlurkiem

Co żreć jak jest tak gorąco? Pytam serio.

Zdjęcie

Mnie ostatnio naszła ochota na zasmażaną kapustę... Spróbowałem i spasowało dlatego zrobiłem więcej:D

Miałem na patelni trochę tłuszczu z kaczki, dołożyłem masła, cebulę i boczuś wędzony🐷

Zdjęcie

Osobno udusiłem (krótko, kilka minut podlane wrzątkiem) trochę kapusty szpiczastej i białej oraz pora. Przyprawy to liść laurowy, ziele angielskie, jałowiec, sól, pieprz, majeranek, kmin. Oczywiście kilka ząbków czosnku i sporo świeżej naci kopru do tego.

Zdjęcie

Boczuś potrzebował dużo więcej czasu niż kapusta szczególnie przy tej ilości..:D

Zdjęcie

Na koniec wszystko razem zmieszane i ze 3-5 minut razem podgrzane. Dobre nawet na zimno, samo, z ziemniakami;)

Zdjęcie

11

IDĄ PO ROZUM DO GŁOWY? - Dania rozważa zakazania islamskiego wezwania do modlitwy. Minister mówi o „islamizacji” przestrzeni publicznejkresy.pl

Duński minister imigracji Morten Bødskov zapowiedział wznowienie prac nad możliwością wprowadzenia ogólnokrajowego zakazu islamskiego wezwania do modlitwy. Adhan, odprawiany pięć razy dziennie, jest już ograniczony w niektórych miastach, takich jak Kopenhaga, przepisami dotyczącymi hałasu

Polityk centrolewicowych Socjaldemokratów stwierdził, że taka praktyka nie powinna być obecna w duńskiej przestrzeni publicznej.

„Wezwanie do modlitwy nie powinno być słyszane ponad duńskimi dachami. Nie ma na to miejsca w Danii i nie powinniście mieć wątpliwości, czy trafiliście na przedmieścia Islamabadu, spacerując po Danii” — powiedział Bødskov. Minister mówił również, że stopniowa „islamizacja” Danii „zajmuje zbyt dużą część przestrzeni publicznej”.

Trzecia próba uregulowania sprawy

Podobne działania podejmowały socjaldemokratyczne rządy w 2020 i 2025 roku.

Adhan, czyli islamskie wezwanie do modlitwy, jest tradycyjnie recytowany pięć razy dziennie, aby wezwać wiernych do meczetu. W państwach z większością muzułmańską bywa transmitowany przez głośniki.

W części duńskich miast, w tym w Kopenhadze, lokalne przepisy już ograniczają nadawanie wezwań do modlitwy przez głośniki zamontowane na minaretach. Ograniczenia wynikają z przepisów dotyczących hałasu. Wielki Meczet w Kopenhadze, zgodnie z porozumieniem z lokalnymi władzami, nie nadaje wezwań do modlitwy na zewnątrz.

Wolność religijna i przestrzeń publiczna

Rządowy przegląd ma dotyczyć relacji między konstytucyjnie chronioną wolnością publicznego kultu a prawami mieszkańców żyjących w pobliżu meczetów. Duńska konstytucja gwarantuje prawo do publicznych praktyk religijnych, lecz dopuszcza także określone ograniczenia.

W Danii obowiązują już przepisy zakazujące głoszenia antydemokratycznych kazań oraz finansowania ze strony zakazanych organizacji. W Niemczech i Wielkiej Brytanii transmisje z meczetów podlegają regulacjom dotyczącym czasu trwania i poziomu głośności, aby ograniczyć uciążliwości dla okolicznych mieszkańców.

Restrykcyjna polityka migracyjna Danii

Inicjatywa Bødskova wpisuje się w szerszą politykę migracyjną Danii pod rządami premier Mette Frederiksen. Polityk rozpoczęła niedawno trzecią kadencję na czele koalicyjnego rządu.

Władze w Kopenhadze prowadzą jedną z najbardziej restrykcyjnych polityk migracyjnych w Europie Zachodniej. Przepisy określane jako prawo „getta” pozwalają na relokację migrantów z dzielnic, w których mieszka zbyt wielu cudzoziemców. Dania wprowadziła także rozwiązania nakazujące niektórym osobom ubiegającym się o azyl przekazywanie wartościowych przedmiotów na pokrycie kosztów zakwaterowania oraz ograniczyła wsparcie finansowe dla osób, których wnioski azylowe zostały odrzucone.

Na początku tego roku rząd ogłosił reformę wymiaru sprawiedliwości, która ma wprowadzić automatyczną deportację skazanych w Danii na karę więzienia od roku wzwyż, m.in. w przypadku poważnych przestępstw. Początkowo nowe przepisy miały zacząć obowiązywać od maja, jednak data wejścia w życie całej reformy została oficjalnie przesunięta na 15 września.

W Danii liczącej 6 mln mieszkańców mieszka ok. o 270 tys. muzułmanów. W kraju działa około 100 meczetów.

Ogólnie w Danii żyje ok. 1 milion osób z historią migracji (imigranci lub ich potomkowie), co stanowi prawie 17 proc. populacji kraju

http://kresy.pl/wydarzenia/regiony/europa-polnocna/dania-rozwaza-zakazania-islamskiego-wezwania-do-modlitwy-minister-mowi-o-islamizacji-przestrzeni-publicznej/

#dania #islamizacja #islam #imigracja #muzulmanie #nachodzcy

13

JUŻ NIE KRZYCZY SŁAWA UPA....??? - Jarosław Kaczyński odda ukraiński order. „Ukraina nie może mieć na sztandarach ludobójców”kresy.pl

„To będzie wyraz mojego stosunku może nie tyle do Ukraińców, co elit ukraińskich” – powiedział prezes Prawa i Sprawiedliwości, zapowiadając zwrot Orderu Księcia Jarosława Mądrego. Kaczyński dodał, że w związku z promowaniem banderyzmu przez Ukrainę, Polska powinna blokować rozmowy akcesyjne Kijowa z UE.

Podczas konferencji prasowej Jarosław Kaczyński zapowiedział zwrot ukraińskiego Orderu Księcia Jarosława Mądrego II klasy. Prezes Prawa i Sprawiedliwości powiązał swoją decyzję ze stosunkiem do ukraińskich elit oraz z lojalnością wobec prezydenta Karola Nawrockiego.

„Ja też zwrócę order, bo mam dość wysokiej rangi, Order Księcia Jarosława Mądrego drugiej klasy. To będzie wyraz mojego stosunku do elit ukraińskich i akt lojalności wobec naszego prezydenta” — powiedział polityk.

„To będzie wyraz mojego stosunku może nie tyle do Ukraińców, co elit ukraińskich. Z drugiej strony to akt lojalności wobec naszego prezydenta, takie akty są dziś potrzebne” — dodał.

Kaczyński o eskalacji i warunkach wobec Ukrainy

Kaczyński był pytany także o swój stosunek do konferencji dotyczącej odbudowy Ukrainy, która odbywa się w Gdańsku. Odniósł się przy tym do obecności mera Lwowa Andrija Sadowego.

„Na tej konferencji jest mer Lwowa, już niezależnie od tego, że banderowiec oczywisty, to człowiek, który nie płaci polskiej firmie za wykonaną już pracę” — mówił Kaczyński.

Zdaniem prezesa PiS obecność Sadowego na konferencji w Gdańsku pokazuje stosunek Ukrainy do Polski. „Nie warto mieć złudzeń” — podkreślił.

Kaczyński przyznał, że nie był zwolennikiem zaostrzania konfliktu między Warszawą a Kijowem, lecz obciążył za eskalację stronę ukraińską.

„Konflikt jest eskalowany gwałtownie przez drugą stronę. Coraz bardziej widzę, że tutaj chodzi o zabieg bardzo szkodliwy, bardzo niebezpieczny, ale nie będę rozwijał. Przyznanie się do winy, przeprosiny, pochowanie wszystkich ofiar, oczywiście wcześniej ekshumacje. To są nasze warunki” — mówił prezes PiS.

Podkreślił, że nie są to warunki daleko idące, lecz powinny zostać spełnione przez stronę ukraińską.

Postulat blokowania rozmów z Unią Europejską

W kontekście sporu historycznego Kaczyński odniósł się także do rozmów akcesyjnych Ukrainy z Unią Europejską. Zastrzegł, że przedstawia własne stanowisko, a nie oficjalną decyzję Prawa i Sprawiedliwości.

„I według mnie, ale nie jest to zdanie partii, Polska powinna rozpocząć blokowanie kolejnych klastrów, rokowań dotyczących wejścia Ukrainy do Unii Europejskiej” — stwierdził prezes PiS.

Pierwszy klaster negocjacyjny z Kijowem Bruksela otworzyła 15 czerwca. Nastąpiło to 4 lata po nadaniu Ukrainie przez Wspólnotę statusu kandydata. Rozmowy akcesyjne UE–Ukraina rozpoczęły się 2 lata temu.

Kaczyński porównał podejście Ukrainy do działań Niemiec po II wojnie światowej. Stwierdził, że niemiecka polityka pamięci nie była idealna, ale nie polegała na publicznym honorowaniu zbrodniarzy nazistowskich.

„Mimo wszystko w Niemczech nie stawiano na piedestale Hitlera, Himmlera czy Goebbelsa, czy kogokolwiek z tych zbrodniarzy. A oni (Ukraińcy) coś takiego robią. I ja powiedziałem Poroszence, już kilka lat temu, że wy, z tym banderyzmem, do Europy nie wejdziecie” — ocenił prezes PiS.

Prezes PiS podkreślił jednocześnie, że pozostaje zwolennikiem wsparcia dla Ukrainy.

http://kresy.pl/wydarzenia/regiony/polska-regiony/jaroslaw-kaczynski-odda-ukrainski-order-ukraina-nie-moze-miec-na-sztandarach-ludobojcow/

#kaczynski #pis #upa #banderowcy #ukraina #populizm

15

Izraelczycy nie zdołali zdobyć bastionu Hezbollahu – kolejne negocjacje z władzami Libanukresy.pl

Czwartek przyniósł uspokojenie w południowym Libanie, po ciężkich walkach jakie trwały tam przez tydzień. Izrael poniósł porażkę nie zdobywając kluczowego bastionu w regionie.

France24 podała popołudniu informację o śmierci trzech Libańczyków w izraelskich atakach powietrznych. Jednak sytuacja deeskalowała i czwartek nie przypomina poprzednich, dni w czasie których, od zeszłego tygodnia, trwały ciężkie walki o wzgórze Ali Tahir koło miasta Nabatija. Wzgórze jest bastionem Hezbollahu. W głębokich, rozgałęzionych tunelach swoją bazę i stanowiska bojowe ma tam oddział “Badr”. Choć Izraelczycy użyli przeciw niej lotnictwa, dronów i prowadzili szturmy oddziałów lądowych, niemożność zdobyć go przez tydzień stanowi militarną porażkę Izraelczyków.

W środę rozpoczęła się kolejna runda bezpośrednich negocjacji Izraela i Libanu, które trwały w czwartek w Waszyngtonie. Z kręgu administracji Donalda Trumpa wybrzmiały nawet nieoficjalne informacje o rozpoczęciu wycofywania się Izraelczyków z południa sąsiedniego państwa.

Agencja Reutera, powołując się na anonimowego urzędnika Departamentu Stanu, stwierdziła, że ​​„Izrael podjął już konkretny krok, wycofując się z części swojej strefy buforowej. To znaczący dowód dobrej woli wobec legalnego rządu Libanu”. Urzędnik powiedział, że proces tworzenia strefy pilotażowej ma na celu zapewnienie całkowitego i weryfikowalnego zniszczenia broni i infrastruktury Hezbollahu oraz likwidacji niepaństwowych ugrupowań zbrojnych na obszarze południowego Libanu.

Z obu stron nadeszły jednak zaprzeczenia. Wysocy rangą urzędnicy izraelscy i libańscy zaprzeczyli w czwartek, jakoby doszło do jakiegokolwiek wycofania wojsk izraelskich, jak twierdzi “Times of Israel”. Jednocześnie źródła przyznają, że kwestia wycofania była omawiana w czasie ostatnich rozmów. Nie osiągnięto jednak w tej sprawie żadnego porozumienia.

Według izraelskiego dziennika obecna runda rozmów w Waszyngtonie była jak dotąd najmniej owocna. Miało dojść do wyrażenie “frustracji” z powodu decyzji USA o włączeniu zawieszenia broni w Libanie do memorandum rozejmowego podpisanego w zeszłym tygodniu z Iranem i procedowanego na niedzielnych negocjacjach w Szwajcarii.

Po rozpoczęciu wojny w regionie przez USA i Izrael, władz Libanu próbował zapobiec uczestnictwu w niej organizacji libańskich szyitów. 2 marca premier Salam wydał formalny zakaz delegalizujący użycie broni przez nią, grożący jej bojownikom odpowiedzialnością karną. Organizacja libańskich szyitów zignorował ten zakaz.

Według nieoficjalnych źródeł, Salam, przy poparciu prezydenta Aouna miał badać wówczas możliwość wykorzystania państwowej armii libańskiej do wystąpienia przeciwko Hezbollahowi. Jednak ruchem takiemu miał sprzeciwić się dowódca sił zbrojnych Libanu gen. Rodolphe Haykal, uznając je za potencjalny detonator wojny domowej.

Podjęcie w kwietniu bezpośrednich negocjacji z nieuznawanym formalnie Izraelem, po raz pierwszy od 1993 roku, również można potraktować jako sygnał, że Aoun i Salam chcieli wpisać swój kraj do obozu USA. Hezbollah od początku zdecydowanie sprzeciwił się bezpośrednim rozmowom w Izraelczykami.

Tymczasem Iran stanowczo wiązał te dwie kwestie swoje rozejmu z zawieszeniem broni. Osiągając korzystny rezultat konfrontacji militarnej z USA Irańczycy zdołali doprowadzić do takiego powiązania w memorandum rozejmowym i Teheran występuje na jego mocy jako gwarant jedności terytorialnej i bezpieczeństwa Libanu.

W takiej sytuacji zmieniła się także oficjalna retoryka prezydenta Aouna. W poniedziałek z zadowoleniem przyjął ogłoszone porozumienie między USA a Iranem w sprawie zakończenia wojny na Bliskim Wschodzie podczas rozmowy telefonicznej z ministrem spraw zagranicznych Republiki Islamskiej Abbasem Araghczim.

http://kresy.pl/wydarzenia/regiony/bliski-wschod/izraelczycy-nie-zdolali-zdobyc-bastionu-hezbollahu-kolejne-negocjacje-z-wladzami-libanu/

#liban #zydzi #iran #usa

9

„Uwaga, oszust!”. Krzysztof Bosak ostrzega przed merem Lwowa, który okradł polską firmękresy.pl

Lider Konfederacji poinformował, że jednym z uczestników dzisiejszej konferencji o odbudowie Ukrainy w Gdańsku jest burmistrz Lwowa Andrij Sadowy. Polityk jest odpowiedzialny za zerwanie kontraktu o wartości 40 mln euro z polską spółką Control Process SA, bez wypłacenia wszystkich należności.

Polska jest gospodarzem tegorocznej edycji Ukraine Recovery Conference, które potrwa do piątku. W poprzednich latach konferencja odbywała się w Rzymie, Berlinie, Londynie i Lugano. Ukraińskiej delegacji przewodniczy premier Julia Swyrydenko. Jednym z uczestników wydarzenia jest mer Lwowa Andrij Sadowy.

Krzysztof Bosak, wicemarszałek Sejmu i jeden z liderów Konfederacji, odniósł się do udziału Sadowego w konferencji we wpisie na platformie X. Polityk przypomniał sprawę polskiej spółki Control Process SA, która realizowała we Lwowie inwestycję dotyczącą zakładu przetwarzania odpadów.

„Uwaga, oszust! Jednym z uczestników dzisiejszej konferencji o odbudowie Ukrainy w Gdańsku jest burmistrz Lwowa Andrij Sadowy. To postać symboliczna dla biznesowej współpracy polsko-ukraińskiej – Sadowy zasłynął bowiem z tego, że bezprawnie zerwał kontrakt z polską spółką Control Process SA, choć ta prawie ukończyła już zakład przetwarzania odpadów. Obecnie Sadowy odmawia wypłacenia polskiej spółce należnych pieniędzy mimo wyroków kolejnych międzynarodowych sądów arbitrażowych” — napisał na platformie X Krzysztof Bosak.

Sprawa polskiej spółki Control Process SA

Chodzi o kontrakt o wartości 40 mln euro, który został zerwany decyzją władz Lwowa. Bosak napisał również, że mer Lwowa nie respektuje rozstrzygnięć w tej sprawie.

„Sprawa Control Process pokazuje tę samą bezwzględność w relacjach polsko-ukraińskich na poziomie konkretnych przedsięwzięć gospodarczych. Polska firma wykonała umówiony projekt już w 95%, a do ukończenia go zabrakło jedynie ostatnich niezbędnych prac po stronie miasta. Decyzją Sadowego Lwów zerwał jednak kontrakt o wartości 40 mln euro i nie wypłacił Polakom należnych pieniędzy. Polacy wygrali już siedem postępowań przed arbitrem FIDIC (Międzynarodowa Federacja Inżynierów Konsultantów). Arbitraż wykazał, że zerwanie kontraktu było bezprawne. Także Międzynarodowa Izba Handlowa w Paryżu przyznała rację polskiej firmie. Nawet Narodowe Biuro Antykorupcyjne Ukrainy po wykonaniu kontroli stwierdziło naruszenia ze stront władz miasta. To ta sama instytucja, którą Zełenski chciał rok temu podporzadkować sobie, by ukręcić łeb śledztwom dotyczącym korupcji w jego najbliższym otoczeniu” — stwierdził współlider Konfederacji.

„Burmistrz Sadowy ignoruje wyroki. W maju w sprawie inwestycji próbował interweniować konsul RP, który nie został jednak wpuszczony na teren budowy. Sadowy stosuje brutalną politykę faktów dokonanych. Czy taki człowiek powinien być naszym gościem w Gdańsku?” — zakończył wpis.

„Sadowy to ten sam człowiek, który chętnie występuje pod wielkim pomnikiem Bandery stojącym we Lwowie, chwali się corocznym świętowaniem urodzin przywódcy UPA i potrafił stwierdzić, że “na przykładzie Bandery wyrosło nowe pokolenie”, a «jego biografia to historia niezłomności»” — napisał Bosak.

Wicemarszałek Sejmu przypomniał również ubiegłoroczną wizytę polityków Konfederacji we Lwowie.

„Rok temu oburzał się na wizytę Anny Bryłki i Sławomira Mentzena we Lwowie, nazywając naszego kandydata na Prezydenta «prorosyjskim politykiem z polskim paszportem», kiedy posłowie Konfederacji skrytykowali powszechny kult UPA we Lwowie – mieście rządzonym przez Sadowego od ponad 20 lat. Niestety te 20 lat to (nie tylko w odniesieniu do Lwowa) czas naiwności polskich elit, braku asertywności i pomysłu na relacje z Ukrainą oraz odgórnej promocji banderyzmu przez ukraińskich polityków. Jeszcze w 2013 r. prawie połowa Ukraińców miała według badań krytyczny stosunek do UPA, dziś to tylko 8%. Przez cały ten czas polscy narodowcy przestrzegali przed rozwojem kultu zbrodniarzy jako uniemożliwiającym normalne relacje z naszym wschodnim sąsiadem, ale kolejne rządy PO i PiS chowały głowę w piasek” — napisał.

http://kresy.pl/wydarzenia/regiony/ukraina/uwaga-oszust-krzysztof-bosak-ostrzega-przed-merem-lwowa-ktory-okradl-polska-firme/

#ukraincy #bosak #biznes #Polska

15

Negatywna ocena OUN-UPA na Ukrainie spadła z 48 do 8 procentkresy.pl

Zdjęcie

Kijowski Międzynarodowy Instytut Socjologii przypomniał wyniki badań dotyczących stosunku Ukraińców do OUN-UPA. Według danych KIIS w 2013 roku działalność OUN-UPA podczas II wojny światowej negatywnie oceniało 48 proc. ankietowanych, a w 2025 roku już tylko 8 proc.

Kijowski Międzynarodowy Instytut Socjologii przeprowadził w dniach 17–23 czerwca 2026 roku ogólnoukraińskie badanie opinii publicznej, w którym na własną inicjatywę dodał pytanie dotyczące sposobów rozwiązywania sporów historycznych między Ukrainą a Polską. W opublikowanym omówieniu KIIS przywołał także wcześniejsze wyniki badań dotyczących stosunku Ukraińców do OUN-UPA.

Badanie przeprowadzono metodą telefonicznych wywiadów wspomaganych komputerowo. Ankieterzy rozmawiali z 1005 dorosłymi obywatelami Ukrainy mieszkającymi na terytorium kontrolowanym przez rząd w Kijowie. Próba nie objęła mieszkańców terenów tymczasowo niekontrolowanych przez władze ukraińskie ani obywateli, którzy po 24 lutego 2022 roku wyjechali za granicę.

KIIS zaznaczył, że w warunkach wojennych, poza standardowym błędem statystycznym, trzeba uwzględniać również możliwe odchylenia systematyczne. Instytut ocenił jednak, że uzyskane wyniki pozostają reprezentatywne i pozwalają analizować nastroje społeczne na Ukrainie.

W części poświęconej pamięci historycznej KIIS przypomniał badanie z 2023 roku, w którym pytano respondentów, czy poszczególne wydarzenia odegrały pozytywną czy negatywną rolę w historii narodu ukraińskiego. W tym badaniu 68 proc. respondentów pozytywnie oceniło walkę OUN-UPA, a 17 proc. oceniło ją negatywnie.

Instytut przywołał również badanie przeprowadzone dla Centrum Badań Ruchu Wyzwoleńczego. Wynikało z niego, że 72 proc. respondentów deklarowało wiedzę o UPA. Wśród osób, które znały tę formację, 90 proc. pozytywnie odnosiło się do uznania żołnierzy Ukraińskiej Powstańczej Armii za bojowników o niepodległość Ukrainy. Romana Szuchewycza znało 52 proc. badanych.

KIIS przedstawił też wyniki pytania zadawanego w 2013, 2022 i 2025 roku: „Jak ogólnie ocenia Pan/Pani działalność Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów – Ukraińskiej Powstańczej Armii podczas II wojny światowej?”. Respondentom odczytywano odpowiedzi: „negatywnie”, „trudno jednoznacznie powiedzieć, negatywnie czy pozytywnie” oraz „pozytywnie”.

W 2013 roku działalność OUN-UPA podczas II wojny światowej negatywnie oceniało 48 proc. badanych, pozytywnie 19 proc., a 22 proc. nie potrafiło się jednoznacznie określić. Kolejne 11 proc. odpowiadało, że nie wie.

W 2025 roku negatywną ocenę zadeklarowało już tylko 8 proc. respondentów. Pozytywnie działalność OUN-UPA oceniło 37 proc., natomiast 50 proc. wybrało odpowiedź niejednoznaczną. Pozostałe 5 proc. odpowiedziało, że nie wie.

Według KIIS po rosyjskiej inwazji na Ukrainę dominuje raczej pozytywne postrzeganie OUN-UPA i jej walki jako całości. Instytut zaznaczył jednak, że przy bardziej szczegółowym pytaniu wielu respondentów wybiera odpowiedź niejednoznaczną, co może świadczyć o niskim poziomie wiedzy o dawnych wydarzeniach.

http://kresy.pl/wydarzenia/negatywna-ocena-oun-upa-na-ukrainie-spadla-z-48-do-8-procent/

#oun #upa #banderyzm #ukraina

9

Ponownie z maila:

Niedawno informowaliśmy o przerażającej historii, będącej konsekwencją oddawania dzieci do adopcji dla par gejów. Roczny chłopczyk został zgwałcony na śmierć przez adopcyjnych pseudo-ojców. Ci dwaj geje są już w więzieniu, ale w polskich mediach spuszczono na tę historię zasłonę ciszy. To dlatego, że w Polsce właśnie rozgorzała dyskusja o transkrypcjach związków homoseksualnych i następnie homoadopcjach. Lobby LGBT chce wyciszać dowody na to, że homoadopcje to wykorzystywanie i krzywda dzieci.

Fundacja Życie i Rodzina chce tę sprawę nagłośnić. Ale potrzebujemy pomocy finansowej i jest to sprawa pilna, bo lada chwila musimy opłacić druk materiałów.

Szczegóły w liście od Krzysztofa Kasprzaka - poniżej.

Z wyrazami szacunku,

Fundacja Życie i Rodzina

www.RatujZycie.pl

Ten słodki 13-miesięczny chłopczyk, którego widzi Pan na poniższym zdjęciu – już nie żyje. Został zgwałcony na śmierć przez dwóch gejów, którzy go adoptowali – tak, tych ze zdjęcia. Sąd właśnie potwierdził, że są winni zabójstwa.

Zdjęcie

Wbrew poprawności politycznej nagłaśniamy takie sytuacje – dla dobra dzieci.

Preston urodził się w 16 czerwca 2022 roku w Manchesterze i pięć dni po narodzinach trafił pod opiekę zastępczą na mocy pilnego nakazu wydanego przez angielski sąd. Przez pierwsze dziewięć miesięcy życia mieszkał u rodziców zastępczych. Para gejów – Jamie Varley i John McGowan-Fazakerley - została zatwierdzona jako kandydaci do adopcji w styczniu 2023 roku, a Preston zamieszkał z nimi w miejscowości Blackpool w kwietniu, gdy miał dziewięć miesięcy.

Od tego czasu niemowlę wielokrotnie trafiało do lekarza ze śladami przemocy: krwawieniem z nosa i napadami drgawek, później z wysypką i siniakami, ze złamanym lewym łokciem. Pracownicy socjalni, którzy w trakcie procesu adopcyjnego odwiedzali gejów i chłopca w domu, poszli jednak po linii poprawności politycznej, chwalili nowoczesną „rodzinę” i nie stwierdzili zagrożenia dla dziecka.

27 lipca 2023 r. Varley po raz ostatni zawiózł Prestona do szpitala w Blackpool. Twierdził, że zostawił dziecko w wannie na kilka minut, a po powrocie znalazł je pod wodą. Lekarze stwierdzili jednak, że chłopiec był suchy i nie było dowodów, by połknął wodę. Preston mimo reanimacji wkrótce zmarł.

Dziewięćdziesiąt minut przed przewiezieniem chłopca do szpitala Varley nagrał film, na którym dziecko było w skrajnym cierpieniu i ledwo oddychało. Część dowodów w trakcie procesu była tak drastyczna, że jeden z przysięgłych nie był w stanie kontynuować udziału w sprawie - proces przerwano i rozpoczęto ponownie z nową ławą przysięgłych.

W minionym tygodniu Jamie Varley został skazany na dożywocie bez możliwości ubiegania się o zwolnienie warunkowe. Drugi homoseksualista - McGowan-Fazakerley - dostał 25 lat więzienia. Sąd uznał, że Preston był ofiarą przemocy fizycznej, seksualnej i emocjonalnej. Sama sekcja zwłok wykazała u dziecka 40 obrażeń zewnętrznych i wewnętrznych, a przyczyną zgonu było zaduszenie dziecka podczas gwałtu.

Czy wie Pan, jakie skutki wywołał ten skandal w Wielkiej Brytanii? Hrabstwo Lancashire, w którym mieszkał i zginął Preston, będzie teraz robić audyt procedur adopcyjnych. Sprawdzone ma być też działanie policji, opieki społecznej i systemu ochrony zdrowia. Nikt jednak nie zwraca uwagi na podstawowy problem: homoadopcje jako takie. Geje ani lesbijki nie powinni mieć oddawanych pod opiekę żadnych dzieci. Dziećmi mogą opiekować się wyłącznie osoby pozostające w normie seksualnej, inaczej dziecko narażone jest na wykorzystanie. W przypadku homoseksualistów dochodzą także inne współistniejące zagrożenia, jak choćby skłonność do przemocy – w tym przemocy skrajnej i skierowanej wobec dzieci.

Poprawność polityczna i wszechobecna cenzura i/lub autocenzura powodują, że kraje Zachodu są w ślepej uliczce.

W Polsce też obserwujemy presję na adopcje dzieci przez homoseksualistów. A zaczyna się to wszystko od legalizacji związków jednopłciowych. Środowisko LGBT w Polsce walczy w tej chwili o transkrypcje swoich pseudomałżeństw – związków cywilnych zawartych w innych państwach UE.

Już teraz zapowiadają, że następnie wyciągną rękę po dzieci.

Fundacja Życie i Rodzina podejmuje liczne działania, aby tak się nie stało. Wiemy jednak doskonale, że decyzje, które zapadną na górze, będą wprost zależeć od tego, jaka będzie świadomość społeczna w sprawie LGBT. I wiemy, jak o tę świadomość zadbać.

Przygotowaliśmy projekt grafiki, którą chcemy w najbliższych godzinach przesłać do drukarni i wyprodukować co najmniej 10 szt. wielkoformatowych banerów. A potem pokazać je na ulicach w całej Polsce – w trakcie parad LGBT, pikiet edukacyjno-informacyjnych i innych akcji ulicznych.

Zdjęcie

PS – Jeśli ludzie w Polsce nie dowiedzą się, czym kończą się homoadopcje, politykom przyjaznym LGBT będzie łatwiej do tych adopcji doprowadzić. Walczymy, aby ochronić polskie dzieci.


#homopropaganda #pedofile lgbt #zboczency

14

Dania - Koniec z prawem pobytu dla Ukraińców w wieku poborowymnczas.info

Rząd Danii zapowiedział w czwartek zaostrzenie przepisów wobec uchodźców wojennych z Ukrainy. Mężczyznom w wieku 23-60 lat, którzy nie są zwolnieni z odbycia służby w ukraińskim wojsku, nie będzie już przysługiwać prawo pobytu.

– Unikanie służby wojskowej osłabia zdolność Ukrainy do obrony przed atakami Rosji – podkreślił minister imigracji i integracji Danii Morten Boedskov, były minister obrony.

W mającej 6 mln mieszkańców Danii na początku maja przebywało 47,6 tys. osób z Ukrainy, którym udzielono zezwolenia na pobyt czasowy na podstawie specjalnej ustawy z 2022 r. Daje ono prawo do pracy, nauki oraz opieki zdrowotnej. Zaostrzone przepisy nie będą działały wstecz, choć Ukraińcy muszą cyklicznie starać się o przedłużenie swojego statusu.

Rząd w Kopenhadze nie wykluczył dalszych zaostrzeń przepisów migracyjnych. Jak podkreślono w oświadczeniu „sytuacja imigrantów z Ukrainy ma być monitorowana na bieżąco”.

Dania jest jednym z największych sojuszników Ukrainy. Duńskie władze jako pierwsze zdecydowały się na inwestowanie w ukraiński przemysł zbrojeniowy, a także pozwoliły na powstanie ukraińskiej fabryki paliwa rakietowego na własnym terytorium.

http://nczas.info/2026/06/25/koniec-z-prawem-pobytu-dla-ukraincow-w-wieku-poborowym/

#dania #ukraincy

6

SZUKAJĄ DALEJ FRAJERÓW - Mer Lwowa na konferencji w Gdańsku. Miasto wcześniej zablokowało polską inwestycję i nie wypłaciło należnościnczas.info

Zdjęcie

Mer Lwowa przybył na gdańską Konferencję na rzecz Odbudowy Ukrainy. Miasto wcześniej za wiedzą Andrija Sadowego odcięło polskie przedsiębiorstwo od budowy zakładu przetwarzania odpadów, mimo decyzji sądów międzynarodowych.

Andrij Sadowy poinformował w mediach społecznościowych o przyjeździe do Gdańska dzień przed rozpoczęciem Konferencji na rzecz Odbudowy Ukrainy. Odwiedził grób Pawła Adamowicza.

„Rozpocząłem wizytę w Gdańsku od oddania hołdu pamięci Pawła Adamowicza — prezydenta miasta, który był prawdziwym przyjacielem Ukrainy i Lwowa. To dzięki niemu przyjaźń, współpraca i solidarność między Lwowem a Gdańskiem osiągnęły nowy poziom. Jego zabójstwo w 2019 roku było wielką stratą dla Gdańska, Polski i wszystkich, którzy go znali. Niech pamięć o nim będzie jasna. Lwów pamięta” – napisał Sadowy.

Obok konferencji odbywała się w środę „Lviv Resilience Day”. Podpisano tam sześć umów z partnerami międzynarodowymi o wartości ponad 2,5 mln euro. Ukraińskimi partnerami w umowach są: Rząd Litwy, Szwecja, czeska firma AS&HC, Niemiecka Izba Przemysłowo-Handlowa, Czesko-Ukraińska Izba Handlowa oraz francuska firma TAP Holding. Nie poinformowano natomiast o żadnej umowie z polską firmą ani instytucją.

Sprawa udziału Sadowego jest dodatkowo kontrowersyjna z powodu działań ukraińskich władz Lwowa, którym zarządza polityk. Niedawno głośno było o sporze wokół budowy zakładu przetwarzania odpadów. Wykonawcą jest polska firma Control Process SA. Miasto zerwało bezprawnie kontrakt o wartości 40 mln euro bez wypłaty należności.

Według polskiej firmy, prace były wykonane na poziomie 95 proc. Mimo wygrania spraw arbitrażowych, Ukraińcy ignorują sprawę. Konsul RP próbował interweniować, jednak nie wpuszczono go na teren budowy. Więcej o tym przeczytacie w artykule poniżej.

W środę polityk wziął udział w Lviv Resilience Day, które odbywa się na marginesie konferencji. Podczas wydarzenia podpisano sześć umów partnerami międzynarodowymi o łącznej wartości ponad 2,5 mln euro. Wymienione strony to: rząd Litwy, Szwecja, czeska firma AS&HC, Niemiecka Izba Przemysłowo-Handlowa, Czesko-Ukraińska Izba Handlowa oraz francuska firma TAP Holding.

Nie poinformowano o żadnej umowie zawartej z polskim przedstawicielstwem.

Mimo zapowiedzi o udziale polskiego biznesu w obudowę Ukrainy, przedsiębiorstwa napotykają trudności w prowadzeniu inwestycji. Najgłośniejszym przykładem jest spór wokół budowy zakładu przetwarzania odpadów, której wykonawcą była polska spółka Control Process SA. Miasto zerwało kontrakt o wartości 40 mln euro i nie wypłaciło wszystkich należności. Firma informowała o pracach zaawansowanych na poziomie 95 proc.

http://nczas.info/2026/06/25/mer-lwowa-na-konferencji-w-gdansku-miasto-wczesniej-zablokowalo-polska-inwestycje-i-nie-wyplacilo-naleznosci/

#upadlina #korupcja

11