Skrucha na pokaz! Kacprzyk gorączkowo „koryguje” kilkadziesiąt faktur, czym przyznaje, że doił systemnczas.info

Dawid Kacprzyk, 28-letni lekarz-milioner bez pełnej specjalizacji i radny Koalicji Obywatelskiej, zwrócił Warszawskiemu Szpitalowi Południowemu 500 tysięcy złotych. Stało się tak za sprawą „skorygowania” 33 faktur. Mamy do czynienia z rozpaczliwą próbą ugaszenia medialnego pożaru przelewem.

O gigantycznych zarobkach młodego lekarza z legitymacją partyjną od kilku dni mówią niemal wszyscy. Sprawy już tak łatwo nie dało zamieść się pod dywan, choć na początku jeszcze wykonywano jedynie pozorne ruchy.

Smród afery stał się jednak nie do zniesienia, więc partyjna góra bez skrupułów rzuciła Kacprzyka na pożarcie. Oczywiście opinii publicznej sprzedano bajeczkę o jego „dobrowolnej rezygnacji” z szeregów KO, ale prawdziwy kabaret zaczął się chwilę później. Nagle cała wierchuszka zapadła na syndrom zbiorowej amnezji – dziś, kogo by nie zapytać, nikt rzekomo nie kojarzy tego człowieka, choć wielu z nich jeszcze chwilę temu ochoczo korzystało u Kacprzyka z VIP-owskiej, szybkiej ścieżki leczenia.

Tymczasem w szpitalu trwa audyt i są już pierwsze jego wyniki. „Od 15 czerwca Dawid Kacprzyk skorygował 33 faktury, obejmujące okres od 31 stycznia 2025 r. do 16 czerwca 2026 r. i na konto szpitala zwrócił 0,5 mln zł” – czytamy w komunikacie.

To najwyraźniej nie wystarczy, bo placówka poinformowała, że kieruje zawiadomienie do prokuratury, która to już wcześniej informowała, że podejmie śledztwo z urzędu, ale z innego paragrafu.

„W następstwie dotychczasowych ustaleń audytu szpital złożył do prokuratury zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa polegającego na doprowadzeniu do niekorzystnego rozporządzenia mieniem szpitala w celu osiągnięcia korzyści majątkowej” – ogłosił szpital.

Skoro Kacprzyk po wybuchu afery gorączkowo „koryguje” swoje faktury, to de facto przyznaje, że wcześniej po prostu doił system. Pamiętajmy jednak, że nie mógł być w tym sam. Ktoś te faktury przyjmował, autoryzował, podpisywał przelewy. Ciekawa w tym kontekście jest także grobowa cisza dyrektor szpitala Anny Łukasik. Czy była wiceminister zdrowia w rządzie PO-PSL nie widziała, co dzieje się na jej własnym podwórku, czy może wolała nie przeszkadzać w interesach partyjnych?

No i czy ten nagły zwrot pieniędzy to szczery akt skruchy, czy jedynie wyrachowany zabieg z podręcznika zarządzania kryzysowym pożarem? Oczywiście z tą skruchą żartujemy. Wiadomo przecież, że w polityce jedynym powodem uderzenia się w pierś jest strach przed możliwymi konsekwencjami (prawnymi lub wyborczymi), a zwracana gotówka to po prostu cena, jaką płaci się za próbę ocalenia resztek układu.

http://nczas.info/2026/06/18/skrucha-na-pokaz-kacprzyk-goraczkowo-koryguje-kilkadziesiat-faktur-i-przyznaje-ze-doil-system/

#lekarz #szpital #nepotyzm #ko #koalicjaobywatelska #usmiechnietakoalicja

7

„Złote dziecko” KO runęło z piedestału. Prokuratura węszy w jego aktachnczas.info

Zdjęcie

28-letni lekarz Dawid Kacprzyk jeszcze tydzień temu był „królem życia”. Partyjne „złote dziecko” Koalicji Obywatelskiej rozbijało się luksusowym porsche, inkasowało publiczne miliony i brylowało na salonach w objęciach najważniejszych polityków władzy. I wszystko się skończyło. Dziś jest już poza partią, okazuje się, że żaden polityk właściwie go nie zna, a na dodatek w zgliszczach tego układu zaczyna węszyć prokuratura.

Prokuratura Okręgowa w Warszawie podjęła z urzędu czynności sprawdzające w zakresie narażenia ludzi na niebezpieczeństwo i poświadczenia nieprawd przez Kacprzyka.

Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie prok. Piotr Antoni Skiba poinformował o podjęciu przez prokuraturę z urzędu czynności sprawdzających w sprawie „podejrzenia stworzenia systemu przyjmowania pacjentów w SOR Szpitala Południowego w Warszawie opartego na przesłankach pozamedycznych, sprzecznych z zasadami triażu, co mogło narazić innych pacjentów SOR na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu oraz w sprawie poświadczania nieprawdy w celu osiągnięcia korzyści majątkowej na dokumentacji poświadczającej czas wykonywanej pracy w SOR Szpitala Południowego w Warszawie”.

Ponadto Warszawski Szpital Południowy przygotowuje zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia oszustwa przez lekarza Dawida Kacprzyka. Prok. Skiba przekazał PAP w środę po południu, że żadne zawiadomienie w tej sprawie dotychczas do prokuratury nie trafiło.

Afera z Kacprzykiem

Wszystko zaczęło się od oświadczenia majątkowego 28-letniego lekarza i radnego Koalicji Obywatelskiej dzielnicy Ursus, w którym wykazał przychód za 2025 rok w wysokości 1,6 mln zł tylko z tytułu koordynowania SOR-em w tej placówce.

Potem okazało się, że – jak ujawnił portal zero.pl – Kacprzyk pracował średnio 331 godzin miesięcznie tylko w Szpitalu Południowym. Żeby wykręcić taki wynik, musiałby pracować po 11 godzin dziennie, 365 dni w roku, bez ani jednego dnia wolnego. Mało tego, według oficjalnych dokumentów potrafił dyżurować bez przerwy przez 96 godzin. Do tego łapał fuchy w kilku innych państwowych warszawskich placówkach medycznych.

Dla wielu już w tym momencie stało się jasne, że coś tutaj jest grubymi nićmi szyte. A jeszcze ciekawiej zrobiło się, gdy portal zero.pl zestawił oficjalne dyżury Kacprzyka ze Szpitala Południowego z jego aktywnością polityczno-medialną. Okazało się, że gdy chłopak według papierów ratował ludzkie życie, w tym czasie brylował w studiu TVP3 Warszawa, spotykał się z marszałek Senatu Małgorzatą Kidawą-Błońską czy głosował w wyborach i prowadził polityczną kampanię KO w sieci.

Po tej informacji Kacprzyk rzekomo sam zrezygnował z członkostwa w Koalicji Obywatelskiej, ale lekarzem w Szpitalu Południowym, którego dyrektorem jest była wiceminister zdrowia rządu PO-PSL Anna Łukasik, wciąż pozostawał.

Kolejny dzień przyniósł kolejną aferę. Tym razem okazało się, że Kacprzyk, zarządzając SOR-em, podzielił pacjentów na tych z ulicy i tych z salonów. W placówce funkcjonowała nieoficjalna ścieżka VIP dla polityków Koalicji Obywatelskiej i ich rodzin. Działacze partii byli obsługiwani poza kolejnością w specjalnie wydzielonym, komfortowym pokoju, podczas gdy zwykli pacjenci czekali godzinami na pomoc.

Tej burzy Kacprzyk już nie przetrwał i szpital poinformował o jego zwolnieniu. Pytanie, czy przy okazji nie powinien zostać aresztowany, jeśli oczywiście złamał prawo.

http://nczas.info/2026/06/17/zlote-dziecko-ko-runelo-z-piedestalu-prokuratura-weszy-w-jego-aktach/

#ko #koalicjaobywatelska #nepotyzm #prokuratura

13

Wszystkie umowy wypowiedziane. Dawid Kacprzyk odchodzi ze Szpitala Południowego w Warszawienczas.info

Dawid Kacprzyk nie pracuje już w Warszawskim Szpitalu Południowym. Po nagłośnieniu szeregu afer, dyrekcja miejskiej placówki rozwiązała z nim wszystkie umowy.

Jak podało Polskie Radio RDC, wszystkie umowy z Kacprzykiem zostały rozwiązane, a jego nazwisko usunięto ze strony internetowej szpitala. Lekarz miał także zawiesić dyżury w Szpitalu Bródnowskim, w którym też jest zatrudniony.

Informację potwierdziła Marta Wojtach, kierownik działu promocji zdrowia Warszawskiego Szpitala Południowego. „Informujemy, że umowy zawarte pomiędzy Warszawskim Szpitalem Południowym Sp. z o.o. a lekarzem Dawidem Kacprzykiem zostały wypowiedziane przez spółkę” – przekazała portalowi tvn24.pl.

Decyzja taka zapadła, bo wokół Kacprzyka i Warszawskiego Szpitala Południowego zrobił się za duży „smród”. Zaczęło się od oświadczenia majątkowego 28-letniego lekarza i radnego Koalicji Obywatelskiej dzielnicy Ursus, w którym wykazał przychód za 2025 rok w wysokości 1,6 mln zł tylko z tytułu koordynowania SOR-em w tej placówce.

Tę burzę Kacprzyk jeszcze przetrwał. Potem okazało się, że – jak ujawnił portal zero.pl – Kacprzyk pracował średnio 331 godzin miesięcznie tylko w Szpitalu Południowym. Żeby wykręcić taki wynik, musiałby pracować po 11 godzin dziennie, 365 dni w roku, bez ani jednego dnia wolnego. Mało tego, według oficjalnych dokumentów potrafił dyżurować bez przerwy przez 96 godzin. Do tego łapał fuchy w kilku innych państwowych warszawskich placówkach medycznych.

Dla wielu już w tym momencie stało się jasne, że coś tutaj jest grubymi nićmi szyte. A jeszcze ciekawiej zrobiło się, gdy portal zero.pl zestawił oficjalne dyżury Kacprzyka ze Szpitala Południowego z jego aktywnością polityczno-medialną. Okazało się, że gdy chłopak według papierów ratował ludzkie życie, w tym czasie brylował w studiu TVP3 Warszawa, spotykał się z marszałek Senatu Małgorzatą Kidawą-Błońską czy głosował w wyborach i prowadził polityczną kampanię KO w sieci.

Po tej informacji Kacprzyk chwiał się na nogach. Bohatersko zrezygnował z członkostwa w Koalicji Obywatelskiej, ale lekarzem w Szpitalu Południowym, którego dyrektorem jest była wiceminister zdrowia rządu PO-PSL Anna Łukasik, wciąż pozostawał.

Kolejny dzień przyniósł kolejną aferę. Tym razem okazało się, że Kacprzyk, zarządzając SOR-em, podzielił pacjentów na tych z ulicy i tych z salonów. W placówce funkcjonowała nieoficjalna ścieżka VIP dla polityków Koalicji Obywatelskiej i ich rodzin. Działacze partii byli obsługiwani poza kolejnością w specjalnie wydzielonym, komfortowym pokoju, podczas gdy zwykli pacjenci czekali godzinami na pomoc.

Tej burzy Kacprzyk już nie przetrwał i szpital poinformował o jego zwolnieniu. Pytanie, czy przy okazji nie powinien zostać aresztowany, jeśli oczywiście złamał prawo.

http://nczas.info/2026/06/17/wszystkie-umowy-wypowiedziane-dawid-kacprzyk-odchodzi-ze-szpitala-poludniowego-w-warszawie/

#szpital #nepotyzm #usmiechnietakoalicja #ko #koalicjaobywatelska

7

Jeżeli Trzaskowski będzie się wypierał odpowiedzialności za patologię w szpitalu południowym w Warszawie, to warto przypomnieć, jak rok temu chwalił się, że to ON OSOBIŚCIE zarządza szpitalami, a szpital południowy sam wybudował od podstaw.

Zdjęcie

http://www.facebook.com/reel/1952113722155637

#patologia #nepotyzm #trzaskowski #szpital #ko #koalicjaobywatelska #usmiechnietakoalicja

22

Takie tam nepotyczne ciekawostkionet.pl

Rodzina Pana dlugopisa Dudy to wrogowie Tuska i trzeba ich tępić... albo dać im intratną posadę.

Super Express podaje też, że 34-latek niedawno został powołany przez MON na szefa funduszu Polish Defence Fund, który wzmocni innowacyjne zdolności obronne RP. Fundusz ten odpowiada za współpracę wojska ze start-upami, które oferują np. nowatorskie urządzenia i systemy informatyczne. Produkty tych firm mają trafić do naszego wojska.


Tacy tam popisowi przeciwnicy polityczni. Takich sytuacji są dziesiątki, jak nie setki w polityce.

http://www.onet.pl/styl-zycia/plejada/to-za-niego-kinga-duda-wyszla-za-maz-mateusz-zawistowski-pracuje-dla-rzadu/c4fz0lw,0898b825

#ciekawostki #polityka #popis #nepotyzm

8

Czy i jak walczyć z nepotyzmem w Polsce?youtube.com

Nepotyzm jest, niestety, dość częstym zjawiskiem w III RP - i wszyscy przez niego cierpimy. Stąd też Karol Skorek podaje trzy przykłady tego, jak z nim walczyć

http://www.youtube.com/watch?v=P6i-cklyxFM

#nepotyzm #IIIRP #bananowarepublika #pseudoelity

8

Uśmiechnięta Polska Tuska. Polityk PO przegrał konkurs, ale i tak otrzyma to stanowiskonczas.info

Choć miało być inaczej, partyjni działacze dostają fuchy za nasze pieniądze, bez względu na okoliczności. Polityk PO Andrzej Hawranek ma zostać szefem małopolskiego Sanepidu. I to pomimo tego, że konkurs na to stanowisko przegrał. Wojewoda małopolski Krzysztof Klęczar z PSL przekonuje, że „potrzebujemy takiej osoby jak pan Hawranek na tym stanowisku” i „polityczna legitymacja nie ma tu nic do rzeczy”.

Zdjęcie

Główny Inspektorat Sanitarny ogłosił, że nowym szefem małopolskiego Sanepidu zostanie Andrzej Hawranek z PO. Ma zająć stanowisko od stycznia.

Sprawa jest dodatkowo bulwersująca, że hucznie ogłoszono, iż stanowiska tego typu będą przyznawane ze względu na kompetencje, a nie według partyjnego klucza. W czerwcu głównym inspektorem sanitarnym został znany poplecznik covidowego terrroru Paweł Grzesiowski.

Grzesiowski podjął jako jedną z pierwszych decyzji przeprowadzenie konkursów na stanowiska wojewódzkich Sanepidów. Dotychczas nie było to praktykowane.

Konkurs w małopolskim Sanepidzie wygrała Ewa Wiercińska. I ona miała objąć to stanowisko.

Ale przepisy – jeszcze z czasów PRL – ułatwiają legalny nepotyzm. Ustawa z 1985 roku podaje, że wojewódzkiego szefa Sanepidu co prawda powołuje główny inspektor, ale za zgodą „właściwego wojewody”.

Krzysztof Klęczar tygodniami zwlekał z wyborem. W międzyczasie „Interia” podała informacje o możliwych układach politycznych. I chyba miała rację.

– Andrzej liczył na to stanowisko. W przeszłości pracował w sanepidzie i jakieś doświadczenie ma. Jednak przeprowadzono konkurs i okazało się, że jest od niego ktoś lepszy. I zrobił się problem – powiedział portalowi jeden z krakowskich polityków PO.

– Rekomendacja nie jest zakończeniem konkursu. Konkurs jeszcze się nie skończył. 12 lat pracowałem w sanepidzie, z czego 10 na stanowisku dyrektora – komentował z kolei sam Andrzej Hawranek.

Po trzech miesiącach, GIS poinformował, że to właśnie Hawranek zajmie stanowisko szefa Sanepidu w Małopolsce.

„To nie pierwszy raz, kiedy Hawranek dostaje pracę w dziwnych okolicznościach. Polityk PO do tej pory pracował w Miejskim Przedsiębiorstwie Oczyszczania w Krakowie. Na stanowisko nie przeprowadzono żadnego konkursu, ani nie opublikowano ogłoszenia o pracę. Z udostępnionego oświadczenia majątkowego z 2022 r. wynika, że polityk, choć jest szeregowym pracownikiem, zarabia więcej niż część kadry kierowniczej spółki” – podaje interia.pl.

– Są ludzie, którzy całe życie pracowali w instytucjach państwowych. W związku ze zmianą opcji politycznych są wyrzucani. Gdzie oni mają iść? Część przyjąłem, część szuka pracy na rynku. Nie widzę nic złego – odpowiedział na pytanie dotyczące zatrudnienia Hawranka w Radiu Kraków były już prezydent Krakowa Jacek Majchrowski.

Tak więc przejrzystość i kompetencje to jedno. Ale rzeczywistość i obsadzanie według mafijnego klucza to drugie.

Swoją drogą na durnia wychodzi Paweł Grzesiowski. Bo jak w czasie Wielkiej Histerii jego dyrdymały o śmiertelnej pandemii zabójczego koronawirusa okazały się ostatecznie bzdurą, tak samo bzdurą okazały się jego obietnice o przejrzystości w wybieraniu ludzi na suto opłacane stanowiska.

http://nczas.info/2024/12/27/usmiechnieta-polska-tuska-polityk-po-przegral-konkurs-ale-i-tak-otrzyma-to-stanowisko/

#koalicja13grudnia #usmiechnietapolska #nepotyzm

19

Gdula z Lewicy perfidnie skłamał? Przepraszać nie zamierza. „Ciekawy” audyt w ogóle nie istniejenczas.info

Wiceminister nauki Maciej Gdula zapowiedział we wrześniu „ciekawe” wyniki audytu w spółce IDEAS NCBR. Okazało się jednak, że audyt, na który się powoływał, w rzeczywistości nie istniał. Sprawa ta jest kolejną odsłoną kontrowersji, które narosły wokół zmian kadrowych w tej instytucji badawczej.

IDEAS NCBR to ośrodek badawczo-rozwojowy założony trzy lata temu przez Narodowe Centrum Badań i Rozwoju, którego celem było połączenie środowiska akademickiego z biznesowym w obszarze sztucznej inteligencji i ekonomii cyfrowej. Do czerwca 2024 roku na jego czele stał prof. Piotr Sankowski – wybitny informatyk i jedyny polski naukowiec uhonorowany czterema prestiżowymi grantami Europejskiej Rady ds. Badań Naukowych.

25 września rada nadzorcza podjęła kontrowersyjną decyzję o powołaniu nowego prezesa Grzegorza Borowika (który notabene zna się z Uczelni Techniczno-Handlowej im. Heleny Chodkowskiej z ministrem cyfryzacji Krzysztofem Gawkowskim). Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego uzasadniało tę decyzję stratami finansowymi spółki w wysokości 29 mln złotych w 2023 roku. Tymczasem „Dziennik Gazeta Prawna” ujawnił, straty te były przewidziane w planach rozwojowych instytucji.

Decyzja o odwołaniu prof. Sankowskiego wywołała falę protestów w środowisku naukowym. Z radą naukową IDEAS NCBR pożegnali się światowej klasy naukowcy, a temat ten pod koniec września zrobił się na tyle głośny, że reagowali najważniejsi ludzie w rządzie. W ramach „gaszenia pożaru” postanowiono utworzyć na szybko kolejną organizację odpowiedzialną za AI – instytut. Do instytutu trafi chociażby prof. Sankowski, ale jednocześnie pozostanie IDEAS, gdzie m.in. prof. Sankowskiego zastąpili ludzie powiązani towarzysko z Lewicą.

Gdy nawet uśmiechnięci wyborcy nie do końca kupili narrację o konieczności odwołania prof. Sankowskiego z powodu strat finansowych IDEAS NCBR, Gdula zmienił narrację. 28 września w oświadczeniu zapowiedział publikację „wstępnych danych z audytu”.

Szymon Jadczak z „Wirtualnej Polski” ustalił jednak, że żaden audyt nie był prowadzony w tym czasie. Potwierdziło to oficjalnie NCBR. Obecnie w spółce trwają jedynie „czynności mające na celu weryfikację dotychczasowej działalności”.

Co więcej, okazało się, że wcześniejsze sugestie dotyczące nieprawidłowości związanych z firmą MIM Solutions (poprzednią spółką prof. Sankowskiego) i programem „Szybka Ścieżka” były bezpodstawne – firma nigdy nie otrzymała wspomnianego dofinansowania.

Mimo to ministerstwo nie planuje przeprosin za wprowadzające w błąd informacje, co jasno podkreśla w korespondencji z „Wirtualną Polską” rzecznik resortu Natalia Żyto.

A co dokładnie napisał 28 września Gdula? „Obrońców spółki z o.o. IDEAS NCBR zachęcam do chwili cierpliwości. W przyszłym tygodniu będą już dostępne wstępne dane z audytu w tej instytucji niepodlegającej normalnym zasadom ewaluacji naukowej. Wtedy porozmawiamy o konkretnych wydatkach i osiągnięciach. Może być ciekawie” – brzmiało oświadczenie

Czyli na początku października powinny być opublikowane wstępne dane z audytu. Nic takiego nie nastąpiło. I nastąpić nie mogło, bo żaden audyt nie był prowadzony.

http://nczas.info/2024/10/26/gdula-z-lewicy-perfidnie-sklamal-przepraszac-nie-zamierza-ciekawy-audyt-w-ogole-nie-istnieje/

#lewactwo #nepotyzm

17

Rodzina na państwowym. Krewni znanych polityków trafiają do spółeknczas.info

Rodziny polityków doskonale funkcjonują na państwowym garnuszku. Do państwowych spółek trafiają m.in. brat Wojciecha Olejniczaka z Sojuszu Lewicy Demokratycznej, czy ojciec Sylwii Super, byłej europoseł. O sprawie donosi „Rzeczpospolita”.

Jak podaje dziennik, kandydatów, którzy chcą zasiadać w radach nadzorczych i zarządach państwowych spółek opiniuje Rada ds. spółek z udziałem Skarbu Państwa. „Robi to wyłącznie na wniosek złożony przez konkretny podmiot lub organ. Listę osób, które uzyskały pozytywną opinię rady, ogłasza na stronie internetowej KPRM – nie podaje jednak przy nazwiskach, do jakich spółek trafiają kandydaci” – zastrzega gazeta.

Wśród nazwisk na jawnych listach kandydatów z pozytywną rekomendacją, tylko z sierpnia 2024 r., „Rzeczpospolita” znalazła m.in. Cezarego Olejniczaka – brata byłego szefa SLD Wojciecha Olejniczaka. W lutym 2024 polityk sam został członkiem rady nadzorczej PZU. Teraz bracia nie chcieli komentować sprawy, zatem nie wiadomo, jaka spółka wnioskowała o Cezarego.

„Cezary Olejniczak jest również politykiem SLD, w czasach rządów Leszka Millera był dyrektorem Agencji Rynku Rolnego (jest rolnikiem) – skończył warszawską SGH” – przypomina dziennik.

Na tym jednak nie koniec. W sierpniu pozytywną opinię uzyskał także Zbigniew Stanisław Spurek, prywatnie ojciec byłej europoseł. Od 2019 r. zasiada on w radzie nadzorczej Miejskiej Komunikacji Samochodowej w Skarżysku-Kamiennej. Europoseł nie odpowiedziała na prośbę dziennikarzy o pomoc w skontaktowaniu się z jej ojcem.

Pozytywną rekomendację uzyskała też Agnieszka Beata Petelicka, wdowa po gen. Sławomirze Petelickim, twórcy GROM. Ostatnio startowała do Parlamentu Europejskiego z list Trzeciej Drogi. Z wykształcenia jest ekonomistką ze studiami MBA za granicą.

Wśród nazwisk jest także radny powiatu wałbrzyskiego i nieetatowy członek zarządu powiatu Michał Krzysztof Broda. Startował z list obecnie rządzącej koalicji z rekomendacji PO. W rozmowie z dziennikiem Broda przyznał, że otrzymał nominację do Dolnośląskiej Agencji Rozwoju Regionalnego, jednak odmówił przyjęcia stanowiska „z powodów prywatnych”.

Jak przypomina „Rzeczpospolita”, KO w „100 konkretach na pierwsze 100 dni” zapewniała, że o obsadzaniu stanowisk w spółkach z udziałem Skarbu Państwa decydowały będą „kompetencje, a nie znajomości rodzinne i partyjne”.

http://nczas.info/2024/08/20/rodzina-na-panstwowym-krewni-znanych-politykow-trafiaja-do-spolek/

#nepotyzm

5

Syn Tuska znów został „ekspertem”. Tym będzie się teraz zajmowałnczas.info

Syn premiera znów został „ekspertem”. Tym razem w Urzędzie Marszałkowskim Województwa Pomorskiego. Ponownie pojawiają się pytania o to, czy jest to właściwy człowiek na właściwym miejscu.

„Michał Tusk syn @donaldtusk objął stanowisko w Urzędzie Marszałkowskim Województwa Pomorskiego w departamencie infrastruktury jako Główny Specjalista Ekspert. Gratulujemy…” – informuje za pośrednictwem mediów społecznościowych lokalny portal Gdańska Strefa Prestiżu.

http://nczas.info/2024/04/16/syn-tuska-znow-zostal-ekspertem-tym-bedzie-sie-teraz-zajmowal/

#tusk #nepotyzm

15