Namibia, sprzedawczyni bransoletek z plemienia Himba.

#sleevecontent #ludzie #afryka #namibia #ladnapani

8

Notka z Salon24 dla Sol_Ziemisalon24.pl

Notka pod tym linkiem:
https://www.salon24.pl/u/bezmetki/1199006,ostatnie-dni-kultu-covidian
A poniżej tekst:

To nie będzie ładne, ludzie. Upadek kultu śmierci rzadko się zdarza. Będzie zawodzenie i zgrzytanie zębami, niespójne fanatyczne bełkotanie, masowe kasowanie wstydliwych tweetów.

Nastanie istne tsunami desperackiej racjonalizacji, mozolnego zaprzeczania, bezwstydnego przerzucania winy i innych form zakrywania tyłków, podczas gdy, byli wyznawcy Kultu Covid, w ostatniej chwili, wpadają w dżunglę, -zanim dopadną ich w pełni

zaszczepione i z "boost'em" ,"bezpieczne i skuteczne serwery “Kool Aid”*2.

Tak, zgadza się, jak na pewno zauważyłeś, oficjalna narracja Covida, w końcu się rozpada, lub jest pospiesznie demontowana lub historycznie rewidowana, na naszych oczach.

„Eksperci” i „władze” w końcu przyznają, że statystyki „zgonów Covidów” i „szpitalizacji” są sztucznie zawyżone i całkowicie niewiarygodne (jakimi były od samego początku) i przyznają, że ich cudowne „szczepionki” nie działają (chyba że zmienisz definicję słowa „szczepionka”) i że zabili kilka osób, a może więcej niż kilka osób, a blokady były prawdopodobnie „poważnym błędem”.

Nie będę zawracał sobie głowy dalszymi cytatami. Możesz surfować po Internecie równie dobrze, jak ja.

Chodzi o to, że PSYOP „Apokaliptycznej Pandemii” osiągnęła graniczną datę swojej ważności. Po prawie dwóch latach masowej histerii wywołanej wirusem, który powoduje - łagodne do umiarkowanych - objawy przeziębienia lub grypopodobne (lub absolutnie bezobjawowe) u około 95% zarażonych, a ogólna śmiertelność infekcji wynosi około 0,1 % do 0,5%, - zrujnowano ludzkie nerwy .

Wszyscy jesteśmy wyczerpani. Nawet kultyści Covid są wyczerpani i zaczynają - en masse - porzucać kult.

“To zawsze była -głównie - kwestia czasu” , powiedział Klaus Schwab:

Pandemia reprezent(owała)uje rzadkie, ale wąskie okno okazji do refleksji, ponownego przeobrażenia i zresetowania naszego świata”.

To jeszcze nie koniec, ale to okno się zamyka, a nasz świat nie został „przeobrażony na nowo” i nieodwołalnie „zresetowany” - jak dotąd. Najwyraźniej GloboCap nie docenił potencjalnego oporu wobec Wielkiego Resetu i wymaganego czasu, dla zmiażdżenia tego oporu.

A teraz czas ucieka, a opór nie jest złamany… przeciwnie, rośnie. A GloboCap nie może nic zrobić, aby go powstrzymać, poza jawnym totalitaryzmem, czego nie może, ponieważ byłoby to samobójstwem - jak zauważyłem w niedawnym felietonie:

" "New Normal totalitaryzm – i każda globalna- kapitalistyczna forma totalitaryzmu – nie może przedstawiać się jako totalitaryzm, czy nawet autorytaryzm. Nie może przyznać swojej politycznej natury. Aby istnieć, nie może istnieć. Przede wszystkim musi wymazać przemoc (przemoc, do której ostatecznie, sprowadza się cała polityka) i jawić się nam, jako zasadniczo dobroczynna odpowiedź na uzasadniony „globalny kryzys zdrowotny”…”"

Symulowany „globalny kryzys zdrowotny” dobiega końca. Co oznacza, że ​​GloboCap - strzelił w stodołę.

Chodzi o to, że jeśli zamierzasz w pewnym momencie utrzymać masy w bezmyślnym szaleństwie skręcającej odbyt paranoi z powodu „apokaliptycznej globalnej pandemii”, musisz w pewnym momencie stworzyć rzeczywistą, apokaliptycznie globalną pandemię.

Fałszywe statystyki i propaganda poniosą cię przez jakiś czas, ale w końcu ludzie będą musieli doświadczyć czegoś co najmniej przypominającego rzeczywistą niszczycielską ogólnoświatową plagę, w rzeczywistości, a nie tylko na swoich telefonach i telewizorach.

Ponadto GloboCap poważnie przesadził z cudowną „szczepionką”. Kultyści Covidian naprawdę wierzyli, że „szczepionki” ochronią ich przed infekcją. Eksperci epidemiologii, tacy jak Rachel Maddow, upewniali :

Teraz wiemy, że szczepionki działają na tyle dobrze, że wirus zatrzymuje się u każdej zaszczepionej osoby” – powiedziała Maddow w swoim programie wieczorem 29 marca 2021 r. Jeżeli „zaszczepiona osoba zostaje narażona na kontakt z wirusem, wirus jej nie zagrozi, wirus nie może wtedy wykorzystać tej osoby, aby przejść dalej” – dodała, wzruszając ramionami. „Nie może wykorzystać osoby zaszczepionej jako gospodarza, aby przenieść się się na większą liczbę osób”.

A teraz wszyscy są chorzy na… cóż, w zasadzie przeziębienie lub są „zakażeni bezobjawowo” lub cokolwiek. I patrzą w przyszłość, w której będą musieli poddawać się „szczepieniom” i „dopalaczom” co trzy lub cztery miesiące, aby mieć aktualne „certyfikaty zgodności”, aby móc pracować, uczęszczać do szkoły, lub zjeść w restauracji, co, O.K., hardkorowym kultystom odpowiada, ale są miliony ludzi, którzy stosowali się do tego, nie dlatego, że są urojonymi fanatykami, którzy owinęliby głowy swoich dzieci w celofan, gdyby Anthony Fauci im to nakazał, ale po prostu z „solidarności”, wygody, instynktu stadnego lub… no wiesz, z tchórzostwa.

Wielu z tych ludzi (tj. nie-fanatycy) zaczyna podejrzewać, że być może to, co my „foliarze, zaprzeczający Covidowi, antyszczepionkowcy i zwolennicy teorii spiskowych” mówili im przez ostatnie 22 miesiące, że to może nie być tak straszne, jak początkowo sądzili.

Teraz na wyścigi pedałują wstecz, racjonalizują, rewidują historię i po prostu wymyślają wszelkiego rodzaju wygodne im bzdury, takie jak to, jak jesteśmy teraz w „świecie po szczepieniu” lub jak „nauka się zmieniła” lub jak „Omicron jest inny”, aby uniknąć konieczności przyznania się, że są ofiarami GloboCap PSYOP i wywołanej przezeń masowej histerii na całym świecie.

Co… w porządku, niech mówią sobie wszystko, czego potrzebują ze względu na swoją próżność lub reputację dziennikarzy śledczych, lewicowców-celebrytów lub rewolucjonistów z Twitterra.

Jeśli uważasz, że ci „odzyskiwani” członkowie kultu Covidian kiedykolwiek publicznie przyznają się do wszystkich szkód, jakie wyrządzili społeczeństwu, ludziom i ich rodzinom, od marca 2020 r., - mniej lub bardziej - przeproszą za wszystkie nadużycia, jakich dopuścili się wobec tych z nas, którzy zgłaszali fakty… no cóż, to się nie zdarzy.

Będą kręcić , relatywnie racjonalizować i kłamać przez zęby, aby przekonać siebie i swoją publiczność, że kiedy gówno uderzyło w wentylator, to oni nie trzaskali obcasami, jak przystało na prawdziwego „dobrego Niemca”.

Urządź tym ludziom piekło, jeśli musisz. Czuję się tak samo wściekły i zdradzony jak ty. Ale nie traćmy z oczu ostatecznej stawki. Tak, oficjalna narracja w końcu się rozpada, a kult Covidian zaczyna implodować, ale to nie znaczy, że ta walka się skończyła.

GloboCap i ich marionetki w rządach, nie zamierzają anulować całego programu „New Normal”, udawać, że ostatnie dwa lata, nigdy się nie wydarzyły, i z wdziękiem wycofają się do swoich luksusowych bunkrów w Nowej Zelandii i mega-jachtów.

Ruchy totalitarne i kulty śmierci zazwyczaj nie odchodzą z gracją. Zwykle giną w nieuzasadnionej orgii bezsensownej, nihilistycznej przemocy, gdy sekta lub ruch, desperacko próbuje utrzymać swoją władzę, nad swoimi chwiejnymi członkami i bronić się przed wdzierającą rzeczywistością. I to jest to miejsce, w którym jesteśmy w tej chwili… lub wkrótce będziemy.

Miasta, państwa i kraje na całym świecie posuwają się naprzód we wdrażaniu społeczeństwu biologicznego bezpieczeństwa - Now Normal, mimo - że nie ma już dla tego, żadnego wiarygodnego uzasadnienia. Austria przeprowadza przymusowe „szczepienia”. Niemcy przygotowują się do tego samego. Francja wprowadza krajowy system segregacji, aby ukarać „nieszczepionych”. Grecja nakłada grzywny na „nieszczepionych” emerytów. Australia prowadzi „obozy kwarantanny”.

Szkocja. Włochy. Hiszpania. Holandia. Nowy Jork. San Francisco. Toronto. Lista jest długa .

Nie wiem, co się stanie. Nie jestem wyrocznią. Jestem tylko satyrykiem. Ale zbliżamy się niebezpiecznie blisko punktu, w którym GloboCap będzie musiał przejść do pełnego faszyzmu, jeśli chce dokończyć to, co zaczęli.

Jeśli tak się stanie, sprawy będą - bardzo nieładne.

Wiem, już są brzydkie, ale mówię o zupełnie innym rodzaju brzydoty. Pomyśl o Jonestown, ostatnich dniach Hitlera w bunkrze lub ostatnich miesiącach Rodziny Mansonów.
image
Tak dzieje się z ruchami totalitarnymi i kultami śmierci, gdy zaklęcie zostanie złamane, a ich oficjalne narracje się rozpadają, na odchodnym, próbują zabrać ze sobą - cały świat.

Nie wiem jak wy, ale ja mam nadzieję, że uda nam się tego uniknąć.
Z tego, co słyszałem i czytałem, to wszystko, nie jest - zbyt zabawne.

-------------------------------------------------

*1. CJ Hopkins to nagradzany amerykański dramaturg, powieściopisarz i satyryk polityczny mieszkający w Berlinie. Jego sztuki są publikowane przez Bloomsbury Publishing i Broadway Play Publishing, Inc. Jego dystopijna powieść Zone 23 została opublikowana przez Snoggsworthy, Swaine & Cormorant. Tomy I i II jego esejów Consent Factory, zostały opublikowane przez Consent Factory Publishing, w całości należącą do Amalgamated Content, Inc. Można się z nim skontaktować pod adresem cjhopkins.com lub permissionfactory.org. #informacje #ludzie #zdrowie

6

Włos się na głowie jeży jak czytam komentarze na FB odnośnie Djokovica. Tego Ci "ludzie"raczej nie pamiętają lub komunizmu w PL...
Aborygeni społecznie
Aborygeni do tej pory nie zasymilowali się w społeczeństwie. Faktycznie, jeśli ich widać, to na ulicy, przeszukujących kosze, żebrzących i włóczących się bez celu.

I można się zastanawiać, czy niemożność asymilacji tego ludu jest związana z mentalnym uwarunkowaniem, czy odwrotną reakcją na bestialskie wręcz wieloletnie zmuszanie ich do tego przez kolejne rządy australijskie. Troche osobiście optowałabym za tym pierwszym, chociaż zasługa kolonistów była w wyniszczaniu plemion aborygeńskich ogromna.

Przez wiele lat, polowanie i zabijanie Aborygenów w Australii było legalne

Strzelano do nich jak do kangurów, a z oficjalnej księgi fauny i flory australii wypisano ich jako ludzi posiadających wolną wolę i zdolność logicznego myślenia dopiero w połowie lat 60-tych XX wieku. Wydaje się to być absolutnie przedziwne: jak to w ogóle możliwe w kraju posiadającym korzenie europejskie (gdzie wprawdzie byli chłopi pańszczyźniani, ale zdecydowanie uznawano ich za ludzi), historie niewiele dłuższą niż 200 lat, że dopiero w XX wieku i to w drugiej połowie w tym kraju rasę ludzką uznano za ludzką. Coż, biali Australijczycy, potomkowie brytyjskich kolonistów nie tylko taką, stosunkowo świeżą historię, maja za sobą z której niekoniecznie mogą być dumni. Może to wszystko dlatego, że niewiele można wymagać od kraju, który został zbudowany rękami kryminalistów i bandytów wszelkiej maści. Jakie korzenie, takie tendencje potem... #ciekawostki #australia #ludzie https://www.australia.com.pl/aborygeni/

12

" wystarczyły dwa dni nowego roku aby do statystyk dołączyć 62 wypadki. Niestety, zginęło w nich aż 13 osób, 76 zostało rannych."

Czyżby mandaty magicznie nie dawały społeczeństwu bezpieczeństwa? No jak to? Dodatkowo w dwa dni prawie 600 pijanych.
Mandaty są dla władzy, nie dla społeczeństwa. Nie dla bezpieczeństwa tylko do robienia hajsu za który opłacą krajową radę do spraw wody splukiwanej w toalecie obsadzonej przez znajomych.
https://go.squidapp.co/n/pbx5FZs?i=QiBlEnA1&r=1&t=n

Ja nie wiem co się z tymi ludźmi dzieje, gaz drożeje o 100%, grożą nam blackouty, migranci, ruscy, czesi chcą hajs, w sklepach i aptekach towarów brakuje a wszyscy siedzą kurwa potulnie zamiast być na ulicy i strajkować.

Europa jest rozbrojona i u jej bram stoi rusek, który chce powrotu do stanu sprzed 1989 a my co? Pierdolimy w kółko o kompletnie nieistotnym covidzie i w następnych wyborach będziemy wybierać między dwoma partiami?
Zdebilenie totalne, dzisiaj wyszedłem na środek drogi i macham energicznie wypuszczając cofającą na drogę ciężarówkę a kobita ledwo wyhamowała mając na to 500 metrów, no kurwa...
#ludzie #polska #polityka #swiat #geopolityka

7

Święta w Japonii - Jak Japończycy spędzają wigilięyoutube.com

Japończycy robią wszystko inaczej, tak samo jest w kwestii obchodzenia świąt. Kurczak z KFC jako potrawa wigilijna, ranka oraz wspólny y wypad do hotelu miłości. Opowiem wam o tych dziwnych zwyczajach, oraz o moich własnych świątecznych doświadczeniach tam. Wesołych świąt ! 
https://www.youtube.com/watch?v=rVkU8hZKVxs&ab_channel=BezdomnyPelikan
#informacje #ludzie #swiat #ciekawostki #japonia #podroze

14

Rasizm w Japoniiyoutube.com

Niestety w Japonii zjawisko rasizmu jest nadal mocno widoczne. Niektóre lokale, restauracje, kluby czy np. gorące źródła mogą mieć przed wejściem plakietkę z napisem "no foreigners" bądź informacje, iż dane miejsce obsługuje wyłącznie Japończyków.
https://www.youtube.com/watch?v=SJxRYXXipiQ&ab_channel=BezdomnyPelikan
#anime #ciekawostki #ludzie #swiat #informacje #japonia #podroze

5

Życzliwość w Japoniiyoutube.com

Japończycy są życzliwsi niż Polacy, Każdy pomoże nam ze zlokalizowaniem miejsca do którego się wybieramy, a czasem można dostać coś za darmo zupełnie bezinteresownie. U nas ewentualnie wpi!er#ol
https://www.youtube.com/watch?v=SQByDGKqxmc&ab_channel=BezdomnyPelikan
#swiat #ciekawostki #filmy #informacje #ludzie #japonia #podroze

10

#gównowpis Jak widzę jak niektóre kobiety mówią o imigracji, sprawach politycznych i samobronie, prawo do broni, to widzę ludzi którzy w życiu się niczego nie bali. Nie rozumieją swojej kruchości ani nie spotkali z rzeczywistą agresją męską. Dosłownie po prostu nie są świadome jaki mężczyzna jest potężny w porównaniu do nich i jakie one są całkowicie bezbronne. Możesz kobiete uzbroic w gaz, pałkę, nóż, ale i tak to wszystko powoduje że jest ona narażona, a przeciętni kowalski da sobie z nią radę bez większego kłopotu. Widzimy to w sprawie sztuk walki, w sprawie wojska, policji, ratowników itd. Kobiety w Polskim społeczeństwie mówią dużo o przemocy mężczyzn jakby w ogóle były świadome czym taka przemoc jest. Cały feminizm z tego co widze istnieje tylko i wyłącznie dlatego że mężczyźni są słabi, poniekąd panuje potrzeba tych kobiet o import bardziej agresywnych mężczyzn w zamian za swoich "pizdusiów".


Feminizm jest o tyle dziwny że dużo gada o mężczyznach i jacy oni nie byliby źli ale jakby wyobrębnić ich żale to widać jak na gołęj dłoni że jest to pewien rodzaj syndromu kobiety kontroliery. "nie siedź tak!" "Nie rób to tak!" "nie mów tak!" "Nie podnoś głosu!" :Nie mów mi co mam robić!". Prawa o które się ubiegają całkowicie rozbrajają mężczyzn, zarazem starają się o import "dzikusów" których "mogą oswoić".

A kiedy mowa o przemocy, rzeczywistej i grożnej, nie mają bladego pojęcia o czym mówią. I zaczynam się zastanawiać czy przypadkiem nie ma za mało przemocy męskiej w społeczeństwie, nie ma za mało pokazów męskiej siły wobec kobiet aby kobiety zrozumiały że facet to nie "ona tylko z penisem" a całkowicie inny rodzaj istoty od którego, czy chce czy nie, jest całkowicie zależna bo bez niego i jego dobrej woli wobec niej jest całkowicie bezbronna wobec świata. Niestety prawo jest tak ustawione że nie mam bladego pojęcia jak przebić się Polkom do głów. Jest to dla mnie wielka zagadka. Nie obejrzą na żywo walk tyle jest pewne, o dziwo unikają tego typu rzeczy by utrzymać swoją obłudę. Jestem dosłownie w kropce. Najgorsze w tym jest że u wiele z tych kobiet panuej fantazja "dominacji nieznanego jej mężczyzny" coś na wzór greya tylko że panuje tam dużo, niemal dosłownego, gwałtu. I do tego końca w pogoni za "niebezpiecznym śniadym księciem" są chętne się kurwić i sprowadzać takich do swojego społeczeństwa. Niestety ale wniosek jest jeden, że kobiety na prawde są zależne od mężczyzny w sprawach swojego bezpieczeństwa i bezpieczeństwa bytu. Zarazem śą całkowicie nieświadome tej zależności i bezbronności az do chwili jak jest za późno.

Wniosek w sprawie rozwiązania jest jeden i jest to wniosek bardzo przykry ale związany z przewagą kobiet nierozsądnych i nieznających życia czy świat. Że niestety ale faceci muszą być bardziej oschli, może nawet bardziej agresywni wobec kobiet. Nie mówimy o przemocy i damskich bokserach ale o dynamice społecznej gdzie kobieta gardzi, bije, faceta w miejscu publicznym a on zwyczajnie to znosi. Podnieść głos to podstawa bo prawda jest taka "jak pozwolisz aby ciebie traktowali jak psa, to zasługujesz na to aby ciebie traktowano jak psa".

Prawda jaką usłyszałem z ust pewnego Afgańczyka. I ma rację. Patrząc na grupę Polek i Szwedek nazwał je trafnie "kurewkami". Nie cykał się, nie ograniczał tego co i jak mówi. I miał gdzieś jak na niego szwedzi spojrzą czy Polacy którzy się urazili w imię kobiet. Niestety miał rację. Wiele z jego kolegów zaliczyło nie jedną Polkę czy szwedkę, a Polacy i szwedzi wciąż bronię ich godność jakby to był bilet w ich majtki. Może i jest, od czasu do czasu, ale widząc jak czasami sponiewierają tymi chłopami widać jak jest żałośnie.

Nie twierdzę że Polska to kraj panów w krótkich spodenkach czy rurkach, bynajmniej tak nie jest. Nie do końca. Ale zjawisko jest już żywe i widać że faceci nie mają żadnych wymogów wobec kobiet a sam fakt że mało jaki mężczyzna stawił się przeciwko strajku kobiet z wolą conajmniej nakrzyczenia na nie i pokazania trochę męskiej siły tym bluzgaczom, jest wymowne. W normalnym kraju faceci by wyszli i dość agresywnie pokazali że te kobietki są głupie, kurewki, i do domu. Ale nie żyjemy w normalnym kraju. I zastanawiam się czy w ogóle jeseśmy w stanie wyrażać złość. Wobec kobiet w ogóle. A wobec państwa? też nie jestem pewien.

Żeby nie było nie jestem Incelem, mam narzeczoną. Ślub będzie w przyszłym roku. Ale nie sposób nie zauważyć pewne zmiany zachodzące i poziom wycofania się mężczyzn z życia społecznego. Jak pewne odruchy są cenzurowane w zalążku jeszcze w naszych umysłach. Nie dajemy upust pewnym myślą i uczucią co powoduje że faceci, jak żadna inna grupa, popełnia samobójstwo. Bo wprost nie wyrażamy tych uczuć w domu co dopiero na ulicy.

Może stąd te "reject modernity embrace tradition" memy które powstają. Nie jestem pewien. Ale coś jest na rzeczy. Chociaż ucieczka do siłowni nie jest odpowiedzią i krycie się ze sztukami walki w szkołach walki również nie jest odpowiednie. Potrzebujemy wylew surowej męskości na ulicę. Na świat. Musimy po prostu przestać się bać być sobą. Za słowa nikt ciebie nie zamknie, a jak ktoś ciebie uderzy i dasz im znać że jest to nie do przyjęcia, również nic ci nie będzie. Wszystko wymaga po prostu rozsądku i opanowania. Bo ja osobiście mam dosyć tego tłamszenia w sobie krzywd jaki wyrządza mi świat (ty zapewnie też tak masz)
https://theswaddle.com/stoicism-has-become-a-masculine-ideal-that-values-repression-indifference-what-could-go-wrong/

przykładem tego wszystkiego jest powyższy artykył który najpierw twierdzi że mężczyzna tradycyjnie "prowadzi represję emocji" po czym wybucha, cierpi, itd. Po prostu panuje tutaj wspomniany syndrom kontroliery. Jest tutaj poważna kwestia emocji męskich ale widać że świat nie rozumie że facet nie "gada" o uczuciach ale je "wyraża" bezpośrednio. Czemu facet czuje ulgę kiedy fizycznie wyrazi swoje emocje, czy stworzy coś? A kobieta kiedy sobie pogada? Panuje tutaj zasadnicza różnica. Feminizm i współczesność są wrogie temu bo jak facet zacznie wyrażać swoje uczucia to zacznie stawiacz im czoła, zacznie ukłądać swiat na nowo w naturalny ład i stracą swoją władzę. Poniekąd pogoń za śniadą bestią jest potrzebą uchwycenia na chwilę tego mężczyzny takim jakim jest, nieskażonym, po czym ucieka taka kobieta w obejmy własnego systemu bezpieczna od świata aby nie stracić panowania. Ich wychwalanie stoicyzmu jest właśnie takim czymsz, bo faceci mają dosyć tego że zabrania im się męskości a ich kobiety kokietują i się kurwią. Powoli widzimy wzrost animozji między płciami wewnątrz danej grupy, czyli narodu, ale atrackja kobieca do "szowinistów" zagranicznych dalej panuje. Więc spotykamy się z paradoksem feminizmu. Ale jest to potrzeba władzy która uzależnia połączona z pragnieniem podstaw. Nic dziwnego że koiety wpółczesne są niezadowolone, wypalone, i zmęczone życiem. A faceci zwyczajnie postawnawiają się zabić. To dopiero ironia. Ciekaw jestem ile jeszcze wytrzymamy jako społeczeństwo?
#polityka #ludzie

10

#głębokiwpis #gównowpis

Postanowiłem wybrać się dzisiaj na zimowy spacer. Egzamin mnie zmęczył i czułem jak w domu mnie głowa ściska, bowiem cztery ściany działają na mnie jak imadło ściskających umysł. No to wybrałem się. I w głuchej ciszy która zapanowała na Sopockich ulicach, zimowe opłatki choć samotne pochłaniały wszelkie echa cudzych kroków a krzyk dzieci tłumiły. To w tym spokoju postanowiłem przejść obok wejścia do multikina. W szklanych ciemnych drzwiach widziałem niewyraźne odbicie. I przyszło mi coś całkiem niecodziennego do głowy.

"Ja" - Otóż kim jest ten "ja". Czy to ten głos który przepisuje przez palce i klawisze nim przeistoczą się w cyfrowe literki na ekranie? Moje myśli? Ale jak to Moje? Co to znaczy moje? Jak moje, to kim jestem ja? No ciekawa zagadka. Postanowiłem podejść do szkła i zerknąć na tą postać która wpatrywała się spowrotem we mnie. Byłem to ja. Ale czy na pewno? Nauczyłem się nazywać tą twarz, to ciało, "mną" i "sobą" bo tak mi powiedziano. Twarz z którą się utożsamiam i znam jest mi znana tylko dlatego że to ja ją widzę na codzień w lustrze, i tak jest od urodzenia. Ale co gdybym nigdy siebie nie widział. Czy byłbym w stanie siebie rozpoznać? Czy wystraszyłbym się że jakaś postać mnie naśladuje. Powoli zrozumiałem że pojęcie siebie jest pojeciem mikorkosmosu który zerka na świat przez oczy chociaż nimi nie jest. Który korzysta z ciała chociaż nim nie jest. Jest to coś co włąda czymsz. Coś co istnieje w rzeczy, pojemniku, mu posłusznym. Duch w maszynie. Rozpoznając siebie, no właśnie, rozpoznajemy siebie. Nauczeni jesteśmy rozpoznawać siebie niczym obcą osobę. Znamy siebie tylko dlatego że przywykliśmy do siebie, do swojego widoku w lustrze czy na zdjęciach. Bez tego, chociaz doszlibyśmy do wniosku że jesteśmy "kim" jesteśmy, z twarzy i ciała, byłoby to dla nas niczym przywykanie do własnego cienia. Zwierciadłem części całości, nierozłącznego drucha.

Świat jest przepełniony takimi mikrokosmosami, miliardami ludźmi którzy w podobny sposób istnieją tak jak my. Chociaż jego ciało czuje inaczej jego byt jest niezaprzeczalnie podobny do naszego. Kształtowany przez zmysły i zwyczaje, obyczaje, przechodzi przez świat. Tam gdzie my widzimy twarze widzimy "ich" a oni "nas". Ciekawe jest to że my ich rozpoznajemy tak jak uczymy się siebie rozpoznawać. Dokładnie tak jak obcych. Ale patrząc się na nich nie widzimy bezpośrednio duszy chociaż w głębi naszego umysłu drzemie wiedza że tak jest. Bo jeżeli to "kim" my jesteśmy nie jest bezpośrednio tym czym my jesteśmy bowiem to jest nam niemalże obce, to również paatrzymy się jedynie na ich "rzecz" zaś kim oni są pozostaje dla nas zagadką. Widzimy okłądkę ale należy pamiętać że okładka nie jest przypadkowa. Że to okładka jest odzwiercieleniem treści którą za sobą kryje. Czyli to kim ktoś jest. Jego jakoś, wartość, moralność i byt. Chociaż nim nie jest to jest ono nierozłącznie z nim połączone bowiem to ten ktoś jest odpowiedzialny za to co jego coś poczyni.

Takie gadanie bez składu ani ładu, ale ciekawe wyzwanie umysłowe. Aż przyjemnie czasami sobie po mieście pochodzić chociaż ja osobiście wolę wieś. Szkoda tylko że jestem człowiekiem koczownikiem który pragnie zapuścić korzenie, szkoda tylko że nigdy nie będe pewien, czy nie staram się o swoje zaprzeczenie. #ludzie #filozofia

5

Analny Blitzkrieg lub też III Bitwa pod El - Analmein

Do Gloucestershire Royal Hospital w Angli zgłosił się bardzo nietypowy pacjent. Mężczyzna miał bowiem pocisk armatni w odbycie. Personel szpitala przeżył prawdziwe chwile grozy. Jak wynikało ze wstępnych badań, pocisk miał wymiary 17 cm na 6 cm. Na miejsce wezwano saperów. Nietypowy pacjent był kolekcjonerem broni. Jak twierdził, pośliznął się, przeglądając eksponaty i upadł na pocisk, który utknął mu między pośladkami. Opisujący całe zdarzenie "The Sun" informuje, że lekarze podeszli do sprawy bardzo profesjonalnie. Medycy wezwali na pomoc saperów. Saperzy zabezpieczyli całą Izbę Przyjęć, a lekarze zajęli się nietypowym pacjentem. Pocisk pochodził z okresu II wojny światowej. Był używany przez siły brytyjskie (Royal Artillery) podczas kampanii w Afryce Północnej.

Cytowana przez "The Sun" lekarka Carol Cooper skomentowała sprawę:
Asortyment przedmiotów wpychanych sobie przez ludzi do odbytu jest niesamowity, od kieliszków do wina po butelki ketchupu i elementy odkurzaczy. To w życiu pracowników pogotowia ratunkowego codzienność. Nigdy jednak nie słyszałam, by z podobnego powodu wezwano oddział saperów.
#iiwojnaswiatowa #anal #kolekcjonerstwo #ludzie #ciekawostki #dziwne #materialywybuchowe #heheszki
Źródło: https://www.antyradio.pl/News/Trafil-do-szpitala-z-pociskiem-armatnim-w-odbycie-Interweniowali-saperzy-49285?
lub: https://www.facebook.com/APRNEWS1/photos/a.106268414041051/649530279714859/?type=3

7