#iran #usa #trump #wojna

Bardzo fajna strona w nieco sarkastyczny sposób odliczająca czas do końca wojny:

http://www.iranwarclock.com

13

#Trump

Za Waclaw Domanus FB:

To, co nazywamy „kontrolowanym ujawnieniem” akt Epsteina, w rzeczywistości było największą w historii pułapką kontrwywiadowczą zastawioną na elitę polityczną USA.

Wszystko zaczęło się od Epstein Files Transparency Act. Pod hasłem „sprawiedliwości dla ofiar”, ustawa ta zobowiązała Departament Sprawiedliwości (DOJ) do odtajnienia milionów stron dokumentów.

Haczyk: Ustawa narzuciła rygorystyczny sposób przeglądania akt – wyłącznie w fizycznych czytelniach DOJ, bez telefonów i asystentów. To odcięło kongresmenów od ich zaplecza doradczego i prawników, zostawiając ich samych z systemem inwigilacji.

To nie była publikacja w internecie, ale selektywny dostęp w warunkach laboratoryjnych.

Pułapka w wyszukiwarce: DOJ udostępniło komputery z „nieocenzurowaną” bazą danych. Każdy kongresmen otrzymał własny login.

Monitoring totalny: System rejestrował każde uderzenie w klawisz (keystroke logging). DOJ nie sprawdzało, co jest w aktach (bo to już wiedzieli), ale czego w tych aktach szukają politycy.

Profilowanie strachu: Jeśli polityk X wpisywał nazwisko „Leon Black” lub „Deutsche Bank”, DOJ natychmiast flagowało go jako osobę powiązaną finansowo z tymi podmiotami. Wyszukiwarka stała się wariografem intencji.

Baza danych, którą przeglądał Kongres, nie pochodziła tylko z szafy Epsteina. To gigantyczne archiwum zasilone przez:

JPMorgan i Deutsche Bank: Przekazały miliony logów transakcji, które wcześniej były ukrywane jako „tajemnica bankowa”.

Dane z Big Tech: DOJ wykorzystało dane z serwerów Google i Microsoftu (kontakty, kalendarze, kopie zapasowe chmur), aby powiązać nazwiska z akt z konkretnymi lokalizacjami i datami.

Zeznania Ghislaine Maxwell: Maxwell, walcząc o życie w więzieniu, wskazała klucze do szyfrowanych notatek Epsteina, co pozwoliło DOJ na „odcenzurowanie” najważniejszych nazwisk.

Prokurator Generalna Pam Bondi dokonała publicznej egzekucji autorytetu Kongresu, pokazując teczkę z historią wyszukiwań Pramili Jayapal.

Przekaz był prosty: „Wiemy, o co pytacie, kiedy myślicie, że nikt nie patrzy”. To sparaliżowało Kapitol. Kongresmeni zrozumieli, że wchodząc do czytelni, sami dostarczyli dowodów na własne powiązania lub próby mataczenia.

Operacja zakończyła się pełnym sukcesem DOJ:

Identyfikacja "Kretów": DOJ wie teraz, kto w Kongresie próbuje chronić konkretnych miliarderów (jak Leon Black czy Les Wexner).

Szantaż Operacyjny: Akta Epsteina stały się walutą. Każdy polityk, który ma „brudną” historię wyszukiwań, musi teraz współpracować z administracją, by jego logi nie wyciekły do prasy.

Paraliż Finansowy: Przez ujawnienie powiązań z JPMorgan i funduszami technologicznymi (Sergey Brin, Bill Gates), DOJ zyskało kontrolę nad przepływem pieniędzy do komitetów wyborczych.

To nie było ujawnienie prawdy dla społeczeństwa. To była inwentaryzacja haków. DOJ pod wodzą Bondi przestało ścigać przestępców z otoczenia Epsteina, a zaczęło zarządzać ich strachem, by przejąć pełną kontrolę nad procesem legislacyjnym w USA. Każdy z 535 członków Kongresu, który wszedł do tej czytelni, wyszedł z niej z „cyfrową obrożą”.

Informacje pozyskane z serwerów bankowych, które DOJ udostępniło w czytelniach, stały się narzędziem bezpośredniego wpływu na budżet USA.

Mechanizm "Triggera": Podczas gdy Kongres debatował nad nowymi transzami budżetowymi, DOJ (Pam Bondi) dysponowało logami wyszukiwań. Jeśli dany kongresmen głosował przeciwko projektom administracji, "przypadkowo" w przeciekach medialnych pojawiały się informacje o przelewach z Deutsche Banku na konta fundacji powiązanych z tym politykiem – przelewach, które pierwotnie pochodziły z kont Epsteina.

Case Study: Sektor Tech: Pozyskanie danych z JPMorgan ujawniło, że Epstein nie tylko "wprowadzał" miliarderów (jak Sergey Brin), ale tworzył dla nich struktury optymalizacji podatkowej, które są teraz nielegalne. Każdy polityk, który otrzymywał dotacje od tych gigantów, został sprofilowany przez DOJ jako "beneficjent systemu Epsteina".

Skutek: W głosowaniach z połowy lutego 2026 r. zaobserwowano nagłe, niewyjaśnione zmiany frontu u kilkunastu kluczowych senatorów. Powód? W czytelni DOJ sprawdzili oni swoje powiązania z bankami i zrozumieli, że Bondi ma na nich pełną dokumentację bankową, której nie da się wymazać.

Sytuacja Maxwell w lutym 2026 r. to czysty makiawelizm. Przestała być tylko skazaną, a stała się żywym indeksem do akt.

Gdzie pozyskano informacje: DOJ uzyskało dostęp do prywatnych, szyfrowanych serwerów Maxwell (prawdopodobnie ukrytych we Francji i na Wyspach Dziewiczych), do których klucze przekazała w zamian za status "świadka koronnego w cieniu".

Zastosowanie: Maxwell wskazała śledczym, które nazwiska w aktach to tylko "przykrywki", a kto kryje się pod pseudonimami w logach lotów. To właśnie te informacje Bondi wrzuciła do systemu w czytelniach Kongresu.

Brutalna prawda: Maxwell nie wyjdzie na wolność, ale dzięki współpracy z DOJ zyskała status nietykalności wewnątrz systemu więziennego i prawo do "zarządzania" tym, kto zostanie zniszczony następny. Stała się asystentką prokuratury w operacji dyscyplinowania elity.

Podsumowanie Kontrolowanego Ujawnienia

To, co nazywamy "sukcesem ujawnienia", to w rzeczywistości perfekcyjna inwentaryzacja winy.

Informacje pozyskano z:

Przejętych serwerów bankowych (JPMorgan/Deutsche Bank).

Danych behawioralnych z czytelni (czego szukali politycy).

Zeznań Maxwell (klucze do szyfrów).

Operacja polegała na:

Wpuszczeniu "ofiar" (kongresmenów) do labiryntu (czytelni).

Rejestrowaniu każdego ich ruchu i strachu.

Wykorzystaniu tych danych do przejęcia kontroli nad finansowaniem politycznym w USA.

Waszyngton w lutym 2026 r. przestał być stolicą demokracji, a stał się areną zarządzaną przez Departament Sprawiedliwości. Każdy polityk, który myślał, że "idzie sprawdzić, czy jest bezpieczny", sam założył sobie pętlę na szyję. Pam Bondi nie musi publikować listy nazwisk – jej wystarczy, że ona ją ma, a oni wiedzą, że ona ją ma.

Sukces tej operacji wynika z faktu, że DOJ przestało polegać na papierowych dokumentach, a przeszło na cyfrowe forensic.

Źródło 1: Serwery w chmurze (AWS/Azure), na których Epstein trzymał backupy swoich nagrań.

Źródło 2: Dane z systemów SWIFT i logi transakcyjne z banków, które „pękły” pod groźbą odebrania licencji w USA (JPMorgan/Deutsche Bank).

Źródło 3: Psychologiczne złamanie Maxwell, która stała się „żywą bazą danych” w zamian za obietnicę, że nie zginie w więzieniu jak Epstein.

W świecie brutalnej realpolityk, o której rozmawiamy, sytuacja Donalda Trumpa po operacji przeprowadzonej przez Pam Bondi i Departament Sprawiedliwości (DOJ) zmienia się z „walki o przetrwanie” w „zarządzanie dominacją”.

Największym zagrożeniem dla Trumpa zawsze były „haki” i śledztwa. Poprzez mianowanie Pam Bondi i przeprowadzenie operacji z aktami Epsteina, Trump odwrócił stolik.

To nie on musi się bronić przed aktami – to on (poprzez DOJ) decyduje, co w tych aktach zostanie uznane za istotne.

Logi wyszukiwań kongresmenów to polityczny atom. Trump wie teraz dokładnie, który z jego przeciwników (zarówno Demokratów, jak i "Nigdy-Trumpistów" w GOP) ma nieczyste sumienie lub powiązania finansowe z kręgiem Epsteina.

Wybory wygrywa się pieniędzmi. Najwięksi darczyńcy Doliny Krzemowej i Wall Street (jak wymienieni wcześniej Leon Black czy liderzy Techu) są teraz sparaliżowani.

Każdy miliarder, który chciałby sfinansować kontrkandydata Trumpa, musi liczyć się z tym, że DOJ „odcenzuruje” fragmenty akt Epsteina dotyczące jego osoby.

Efekt: Trump nie musi ich przekonywać do siebie – on ich zneutralizował. Opozycja traci dostęp do „głębokich portfeli”.

Dzięki operacji w czytelniach DOJ, administracja Trumpa ma gotowy scenariusz na każdy tydzień kampanii wyborczej.

Jeśli sondaże Trumpa spadną, DOJ może opublikować kolejną partię „odcenzurowanych” zeznań Ghislaine Maxwell, które uderzą w kluczowe postacie powiązane z opozycją.

To sprawia, że media nie zajmują się gospodarką czy inflacją, ale codziennie analizują nowe „brudy” z otoczenia przeciwników Trumpa. Trump nie tylko wygrywa wybory – on zmienia zasady gry. Poprzez „kontrolowane ujawnienie” i monitoring wyszukiwań, stworzył system, w którym lojalność wobec niego jest jedyną drogą do politycznego ocalenia. Kongresmeni, którzy jeszcze niedawno chcieli go sądzić, teraz siedzą cicho, bojąc się, że ich „ciekawość” w czytelni DOJ zostanie wykorzystana przeciwko nim.

Podsumowując: Trump w lutym 2026 r. nie tyle „nie musi się bać przegranej”, co de facto kontroluje listę startową i sędziów w tym wyścigu.

15

#trump #cla #usa #lutnik #zydzi

Tak się psze państwa robi prawdziwe pieniądze.

10

ZNA SIĘ NA RZECZY - Trump „sowieckim agentem”? Lech Wałęsa snuje domysły o prezydencie USAkresy.pl

Zdjęcie

W rozmowie z brytyjską gazetą „Daily Mail” Lech Wałęsa wspominał swoje pierwsze kontakty z Dodałem Trumpem, gdy „martwił się swoim brakiem doświadczenia” i „potrzebował rady”. Teraz nie ukrywa swoje rozczarowania amerykańskim prezydentem, zastanawia się nawet, czy nie jest „sowieckim agentem”.

W wywiadzie Wałęsa powtórzył, że w przeszłości miał zachęcać Trumpa do wejścia do polityki. „Zachęcałem go do kandydowania, bo skoro prosty robotnik, taki jak ja, mógł zostać przywódcą swojego kraju, to miliarder też może” — powiedział były prezydent. W relacji pojawił się też wątek spotkania w posiadłości Trumpa na Florydzie, gdy według Wałęsy — przyszły prezydent USA „martwił się swoim brakiem doświadczenia” i „potrzebował rady”.

Wałęsa podkreślał, że dziś żałuje swojej postawy, wskazując na agresję, jaką jego zdaniem prezentuje Trump. Były prezydent oceniał przy tym, że diagnoza dotycząca potrzeby zmian na świecie może być trafna, ale metody działania są nie do przyjęcia. „Albo jest sowieckim agentem, albo niezwykle utalentowanym politykiem, który widzi, że świat wymaga reformy, ale próbuje go zreformować siłą” — powiedział.

W rozmowie poruszono także wątek wojny na Ukrainie i agresji Rosji. Wałęsa zestawiał swoje doświadczenia z negocjacji z Michaiłem Gorbaczowem i Borysem Jelcynem z obecnym sposobem działania Władimira Putina. Były prezydent przekonywał, że z rosyjskim przywódcą należałoby rozmawiać bez „dyplomatycznych gierek”, wprost i twardo.

„Powiedziałbym mu: Czego chcesz? Chcesz walki? Cała twoja broń jest do bani! Przestarzała. Nie miałbyś szans” — powiedział. „Nie denerwuj mnie, bo cię walnę!” — dodał.

W tekście przypomniano również, że w marcu ubiegłego roku Wałęsa wystosował list otwarty do Donalda Trumpa, pod którym podpisało się 37 działaczy opozycji PRL. Pismo dotyczyło rozmowy Trumpa z prezydentem Ukrainy Wołodymyrem Zełenskim i awantury w Gabinecie Owalnym między Zełenskim, Trumpem i J.D. Vance’em, gdy Trump i Vance zarzucali Zełenskiemu brak wdzięczności za wsparcie USA.

„Szanowny panie prezydencie, relację z pańskiej rozmowy z prezydentem Ukrainy Wołodymyrem Zełeńskim oglądaliśmy z przerażeniem i niesmakiem. Pańskie oczekiwania co do okazywania szacunku i wdzięczności za pomoc materialną udzieloną przez Stany Zjednoczone walczącej z Rosją Ukrainie uważamy za obraźliwe” — napisali sygnatariusze listu do prezydenta USA Donalda Trumpa. „Wdzięczność należy się bohaterskim żołnierzom ukraińskim, którzy przelewają krew w obronie wartości wolnego świata” — dodali.

W dalszej części listu znalazło się porównanie atmosfery z Gabinetu Owalnego do realiów znanych z czasów PRL. „Nasze przerażenie wywołało także to, że atmosfera w Gabinecie Owalnym podczas tej rozmowy przypominała nam tę, którą dobrze pamiętamy z przesłuchań przez Służbę Bezpieczeństwa i z sal rozpraw w komunistycznych sądach. Prokuratorzy i sędziowie na zlecenie wszechwładnej komunistycznej policji politycznej też nam tłumaczyli, że to oni mają w ręku wszystkie karty, a my żadnych. Domagali się od nas zaprzestania działalności, argumentując, że z naszego powodu cierpią tysiące niewinnych ludzi. Pozbawili nas wolności i praw obywatelskich, ponieważ nie godziliśmy się na współpracę z władzą i nie okazywaliśmy jej wdzięczności” — napisali.

http://kresy.pl/wydarzenia/regiony/polska-regiony/trump-sowieckim-agentem-lech-walesa-snuje-domysly-nad-przeszloscia-prezydenta-usa/

#walesa #agent #bolek #trump

7

#trump #usa #grenlandia #islandia #antarktyda #heheszki

Trump jest dwa kroki przed nami... my myślimy o Grenlandii, on mówi o Islandii, a tak naprawdę chce Antarktydy.

Zdjęcie

6

Protesty w Minneapolis. Agenci federalni zabili uzbrojonego mężczyznę. Trump oskarża lokalne władze o „podżeganie do buntu” [VIDEO]nczas.info

Prezydent USA Donald Trump, reagując na strzelaninę z udziałem agentów federalnych w Minnesocie, w której zginął mężczyzna, zarzucił miejscowym władzom, że „podżegają do buntu”. Oskarżył je o to, że odwołały lokalną policję od ochrony federalnych funkcjonariuszy imigracyjnych.

„To jest broń napastnika, naładowana (z dwoma dodatkowymi pełnymi magazynkami!) i gotowa do użycia. O co w tym wszystkim chodzi? Gdzie jest miejscowa policja? Dlaczego nie pozwolono im bronić oficerów ICE (służby ds. imigracji i egzekwowania ceł)? Czy burmistrz i gubernator ich odwołali? Twierdzi się, że wielu z tych policjantów nie mogło wykonywać swojej pracy, że ICE musieli się sami bronić – To nie jest łatwe!” – napisał Trump na własnej platformie społecznościowej Truth Social, publikując zdjęcie broni.

Stwierdził, że gubernator Minnesoty Tim Walz i burmistrz Minneapolis Jacob Frey „podżegają do buntu”. Nazwał ich „świętoszkowatymi politycznymi głupkami”.

„POZWÓLCIE NASZYM PATRIOTOM Z ICE WYKONYWAĆ SWOJĄ PRACĘ! 12 tys. nielegalnych imigrantów przestępców, wielu z nich agresywnych, zostało aresztowanych i wywiezionych z Minnesoty. Gdyby wciąż tam byli, widzielibyście coś dużo gorszego od tego, czego jesteście świadkami dzisiaj!” – dodał.

Stwierdził również, nie podając żadnych dowodów, że wydarzenia te stanowią „przykrywkę” dla kradzieży i oszustw w tym stanie. Doradca Trumpa Stephen Miller napisał na platformie X, że mężczyzna, który zginął w strzelaninie, to „krajowy terrorysta”.

Zastrzelony 37-letni mężczyzna, to pielęgniarz Alex Pretti. Powiadomiła o tym rodzina zabitego. Z kolei policja poinformowała, że mężczyzna miał pozwolenie na posiadanie broni.

W połowie stycznia Trump zagroził użyciem ustawy o powstaniach zbrojnych (Insurrection Act) w Minnesocie. Ustawa ta pozwala na wykorzystanie wojska do pacyfikacji zamieszek.

Napięcie społeczne w Minneapolis nasiliło się po śmierci 37-letniej kobiety, zastrzelonej na początku stycznia przez agenta ICE. Stało się to katalizatorem protestów i krytyki obecności federalnych służb w mieście.

W sobotę znów doszło tam do strzelaniny z udziałem agentów federalnych, w której zabity został mężczyzna. Na miejscu zdarzenia gromadzą się protestujący. Dochodzi do starć z funkcjonariuszami, policja użyła gazu łzawiącego.

Amerykański resort bezpieczeństwa krajowego oświadczył, że agent, który w tym dniu śmiertelnie postrzelił mężczyznę w Minneapolis, oddał strzały w obronie własnej i w obawie o życie swoje oraz innych funkcjonariuszy.

http://nczas.info/2026/01/24/protesty-w-minneapolis-agenci-federalni-zabili-uzbrojonego-mezczyzne-trump-oskarza-lokalne-wladze-o-podzeganie-do-buntu-video/

#usa #trump #lewactwo

14

USA formalnie występują z WHOkresy.pl

W czwartek Stany Zjednoczone formalnie zakończyły członkostwo w Światowej Organizacji Zdrowia po decyzji Donalda Trumpa z 20 stycznia ubiegłego roku. Administracja USA uzasadnia krok krytyką działań WHO podczas pandemii COVID-19 i sporem o wysokość wpłat.

W ocenie Donalda Trumpa organizacja nie poradziła sobie z pandemią i nie radzi sobie z kolejnymi wyzwaniami dotyczącymi zdrowia publicznego. Wskazywał również na kwestię obciążeń finansowych, ponieważ USA były największym sponsorem WHO.

Według stanowiska Białego Domu organizacja miała domagać się od USA „nieuczciwych uciążliwych płatności”, nieproporcjonalnych wobec wkładów innych dużych państw członkowskich, w tym Chin. Rzecznik Departamentu Stanu przekazał, że zaniedbania WHO w zakresie gromadzenia, zarządzania i udostępniania danych kosztowały USA biliony dolarów. „Amerykanie zapłacili tej organizacji więcej niż wystarczająco, a ten cios gospodarczy jest większy niż zaliczka na poczet jakichkolwiek zobowiązań finansowych wobec organizacji” — napisał w mailu do agencji Reutera.

Rzecznik dodał, że prezydent skorzystał ze swojego prawa do wstrzymania przekazywania WHO jakichkolwiek funduszy, wsparcia lub zasobów rządu USA w przyszłości. Wcześniej WHO informowała, że Stany Zjednoczone zalegają z opłatami za lata 2024–2025 na kwotę 260 mln dol.

Zgodnie z amerykańskim prawem decyzja o wystąpieniu wymaga rocznego wyprzedzenia i uregulowania wszystkich zaległych opłat przed opuszczeniem organizacji. Lawrence Gostin z Instytutu O’Neilla ds. Prawa Zdrowia Globalnego na Uniwersytecie Georgetown ocenił, że „To rażące naruszenie prawa amerykańskiego” — powiedział. Dodał jednak, że „Trumpowi najprawdopodobniej ujdzie to na sucho” — zaznaczył.

Z danych WHO wynika, że w latach 2022–2023 Stany Zjednoczone wpłaciły ponad 1,2 mld dol., co stanowiło ok. 18 proc. budżetu organizacji. Drugim największym płatnikiem były Niemcy z 856 mln dol., natomiast Chiny wniosły nieco ponad 156 mln dol.

Trump podejmował podobną próbę już w 2020 roku, jednak wówczas proces został cofnięty w styczniu 2021 roku. przez Joe Bidena.

Postulaty wzywające do opuszczenia WHO pojawiają się także w Polsce. W ubiegłym roku wicemarszałek Sejmu Krzysztof Bosak przekonywał, że WHO jest zdominowana przez lobbing, a jej działania pandemiczne były chaotyczne i nieefektywne.

http://kresy.pl/wydarzenia/regiony/ameryka/usa-formalnie-wystepuja-z-who/

#who #usa #trump

20

RUSKIE ZŻERAJĄ ONUCE Z GŁODU - Miliard z zamrożonych pieniędzy? Putin odpowiada na inicjatywę Trumpakresy.pl

Władimir Putin zadeklarował gotowość przekazania miliarda dolarów z rosyjskich aktywów zamrożonych w USA na Radę Pokoju Donalda Trumpa oraz udział w finansowaniu odbudowy po wojnie na Ukrainie. Propozycja pojawiła się w kontekście rozmów o ewentualnym włączeniu Rosji do tej inicjatywy.

Prezydent Rosji Władimir Putin poinformował, że Moskwa jest gotowa przeznaczyć 1 mld dolarów z rosyjskich aktywów zamrożonych w Stanach Zjednoczonych na inicjatywę Donalda Trumpa pod nazwą Rada Pokoju.

Jednocześnie zadeklarował możliwość przeznaczenia dodatkowych środków na odbudowę po wojnie na Ukrainie. Wypowiedź padła w kontekście rozważanego udziału Rosji w projekcie zaproponowanym przez prezydenta USA.

Donald Trump ogłosił powołanie Rady Pokoju jako forum mającego zajmować się rozwiązywaniem konfliktów międzynarodowych. Początkowo inicjatywa dotyczyła sytuacji na Bliskim Wschodzie, jednak później jej mandat został rozszerzony na inne konflikty, w tym wojnę na Ukrainie. Zgodnie z założeniami, stali członkowie rady mieliby wnieść wkład finansowy w wysokości 1 mld dolarów każdy.

Władimir Putin potwierdził, że Rosja analizuje zaproszenie do udziału w Radzie Pokoju. W tym kontekście wskazał, że wymagany wkład finansowy mógłby zostać pokryty z rosyjskich środków zamrożonych w USA. Dodał również, że pozostała część tych aktywów mogłaby zostać przeznaczona na odbudowę terytoriów zniszczonych w wyniku działań wojennych po zawarciu porozumienia pokojowego między Rosją a Ukrainą.

Rosyjski przywódca odniósł się do tej kwestii także podczas rozmów z przywódcą Autonomii Palestyńskiej Mahmudem Abbasem, podkreślając gotowość wykorzystania zamrożonych środków w ramach międzynarodowych inicjatyw politycznych. Zapowiedział, że temat ten zostanie poruszony podczas planowanych rozmów z wysłannikami Donalda Trumpa.

Z dostępnych informacji wynika, że deklaracje Putina dotyczące odbudowy odnoszą się do obszarów objętych działaniami wojennymi, w tym terenów znajdujących się obecnie pod rosyjską kontrolą. Przeznaczenie zamrożonych rosyjskich aktywów na takie cele oznaczałoby faktyczne odblokowanie części środków i ich ponowne włączenie do obiegu gospodarczego Rosji.

http://kresy.pl/wydarzenia/miliard-z-zamrozonych-pieniedzy-putin-odpowiada-na-inicjatywe-trumpa/

#rosja #putin #usa #trump #ukraina

6