To żałosne minimum na dole szklanki to wystarczająco dużo dla zgnojonej populacji "syneg kto tyle doł". Czy oni w ogóle rozumieją takie rzeczy jak "dzień wolności podatkowej" który wypada w jebanym środku roku? Czy dociera coś do ich łbów co to oznacza że ten dzień wypada akurat w czerwcu? http://pl.wikipedia.org/wiki/Dzie%C5%84_Wolno%C5%9Bci_Podatkowej
Oraz czy rozumieją że duże podmioty unikają opodatkowania oraz sztucznie gnoją konkurencję w zmowie z systemem regulacjami?
Serio - jaka jest linia argumentacyjna tych ludzi? Czy będą zaprzeczać? Podawać jakieś argumetny? Popadać w defetyzm?
Oraz czy rozumieją że duże podmioty unikają opodatkowania oraz sztucznie gnoją konkurencję w zmowie z systemem regulacjami?
Serio - jaka jest linia argumentacyjna tych ludzi? Czy będą zaprzeczać? Podawać jakieś argumetny? Popadać w defetyzm?














