#dzieńpo #rodo
Właśnie wróciłem z apteki i muszę się tym podzielić z wami.
Nasz kraj codziennie mnie zaskakuje, to jest naprawdę kraj z dykty. Jakieś gówniane RODO obowiązuje u nas od paru lat, wielka tajemnica danych. Tymczasem w kolejce w aptece przede mną stał chłopak i rozegrało się takie przedstawienie:
- Chłopak - Proszę o tabletkę "dzień po" na NFZ
- Pani aptekarka - to będzie musiał pan podać wszystkie dane.
I w tym momencie mnie to zainteresowało, ciekawe, jak zostanie to rozegrane, czy chłopak ma zapisane na kartce, czy pokaże dokument dziewczyny, ale gdzie tam. Pani w okienku na głos:
- poproszę PESEL dziewczyny
- 06......
- imię
- ......
- nazwisko
- ........
W tym momencie pani aptekarka przejęła pałeczkę, wyświetliły się dane adresowe dziewczyny i poprosiła o potwierdzenie adresu.
- miejscowość taka i taka?
- tak
- ulica taka i taka?
- tak
Myślę sobie widocznie stała bywalczyni apteki.
- zaraz zaraz coś mi tu nie zgadza, urodzona w 2006, dzień i miesiąc taki to ataki?
Chłopak cos się zaczął jąkać, no nie znał pewnie daty urodzenia swojej ukochanej, ale po chwili jednak pani aptekarka stwierdziła, że jest ok. Włożyła do drukarki kartkę wielkości recepty i coś na niej wydrukowała.
Na koniec dowiedziałem się, że tabletka "dzień po" na NFZ kosztuje 189 zł.
I to jest nasza rzeczywistość, całe miasto zna intymne dane młodej dziewczyny. Przecież za chwilę ktoś może na social mediach pisać, że taka to a taka się puszcza i bierze tabletki "dzień po".
Myślałem, że to jest załatwiane jakoś dyskretniej, ale gdzie tam, komedia!
Właśnie wróciłem z apteki i muszę się tym podzielić z wami.
Nasz kraj codziennie mnie zaskakuje, to jest naprawdę kraj z dykty. Jakieś gówniane RODO obowiązuje u nas od paru lat, wielka tajemnica danych. Tymczasem w kolejce w aptece przede mną stał chłopak i rozegrało się takie przedstawienie:
- Chłopak - Proszę o tabletkę "dzień po" na NFZ
- Pani aptekarka - to będzie musiał pan podać wszystkie dane.
I w tym momencie mnie to zainteresowało, ciekawe, jak zostanie to rozegrane, czy chłopak ma zapisane na kartce, czy pokaże dokument dziewczyny, ale gdzie tam. Pani w okienku na głos:
- poproszę PESEL dziewczyny
- 06......
- imię
- ......
- nazwisko
- ........
W tym momencie pani aptekarka przejęła pałeczkę, wyświetliły się dane adresowe dziewczyny i poprosiła o potwierdzenie adresu.
- miejscowość taka i taka?
- tak
- ulica taka i taka?
- tak
Myślę sobie widocznie stała bywalczyni apteki.
- zaraz zaraz coś mi tu nie zgadza, urodzona w 2006, dzień i miesiąc taki to ataki?
Chłopak cos się zaczął jąkać, no nie znał pewnie daty urodzenia swojej ukochanej, ale po chwili jednak pani aptekarka stwierdziła, że jest ok. Włożyła do drukarki kartkę wielkości recepty i coś na niej wydrukowała.
Na koniec dowiedziałem się, że tabletka "dzień po" na NFZ kosztuje 189 zł.
I to jest nasza rzeczywistość, całe miasto zna intymne dane młodej dziewczyny. Przecież za chwilę ktoś może na social mediach pisać, że taka to a taka się puszcza i bierze tabletki "dzień po".
Myślałem, że to jest załatwiane jakoś dyskretniej, ale gdzie tam, komedia!







