Przepinam bo warte odnotowania. Zbyt często spotykam się z argumentem "nie warto narzekać, lepiej wziąć się za siebie" - to jest nieporozumienie, ja postuję aby uświadomić szerszą publikę o losie naszych braci - i mówię z ich perspektywy bo chcąc nie chcąc czasem w rozmowach temat schodzi na "co tam u nich"
Sporo ludzie w Polsce daje radę "grać" na takich warunkach i wykręcać imponujący score. Ale pytam: czy my musimy grać na takim poziomie? Kto i dlaczego nam taki poziom gry ustawił?
Ja osobiście znam sporo ludzi którzy zaczynali od 0 w latach 90/00 i wyszli nieźle, mają dzieci - ale też wiem jaką przejebaną drogę musieli przejść o której nie mówią chyba że ich wyraźnie i celowo o to zapytasz - w skrócie musieli kombinować na 200%, próbować i wyjebać się na pysk 100 razy aż z czasem coś udało im sie osiągnąć.
Ale ich jest mało - więcej znam takich którzy po prostu odpuścili i sobie gniją. Ratio wydaje mi się być 1.5 takich co polegli na 1 takiego któremu się udało - podczas gdy powinno być 9 wygrywów na 1 przegyrwa (zapijaczony bezrobotny leń koczujący przed lokalnym monopolowym w Koziej Wólce) w normalnym środowisku.
1. większość ludzi w Polsce gra na poziomie "nigthmare"
2. jak nie masz jeszcze normalnej rodziny, urodziłeś się na zadupiu w Polsce C w patologicznym środowisku, po dzieciństwie masz PTSD i autentyczną depresję - nawet jak jesteś dobrym chłopakiem z potencjałem - to masz nightmare+
3. cel gry w rozumieniu prawicowym to: mieć rodzinę (2-3 dzieciaki), dom, pracę (najlepiej godną i na poziomie umiejętności), nie zarżnąć się i nie umrzeć ze stresu przed 50, bez cheatów (np. długi które dam w spadku dzieciom)
4. cel gry to nie: "lewicujący" NEET, nie pracuję, nie uczę się, nie mam rodziny, mam 20-30 lat i gniję sobie komfortowo w piwnicy rodziców - nawet jak mi z tym źle i wiem że to złe - chociaż mogę sobie do tego dorobić filozofię antynatalizmu
5. warunki gry to nie: mam nadzianych rodziców i ustawili mi dorosłe życie jak jeszcze miałem 20 lat / mam fajną dobrze płatną prace dzięki nepotyzmowi (bardzo typowe na zadupiach gdzie każda lepsza praca jest zaklepana przez "swoich")
6. cheat typu: wyjechałem na emigrację, żyję pośród obcych, ale jako tako nawet nieźle wyszyłem - odpada bo taki emigrant w statystykach jest stracony
Sporo ludzie w Polsce daje radę "grać" na takich warunkach i wykręcać imponujący score. Ale pytam: czy my musimy grać na takim poziomie? Kto i dlaczego nam taki poziom gry ustawił?
Ja osobiście znam sporo ludzi którzy zaczynali od 0 w latach 90/00 i wyszli nieźle, mają dzieci - ale też wiem jaką przejebaną drogę musieli przejść o której nie mówią chyba że ich wyraźnie i celowo o to zapytasz - w skrócie musieli kombinować na 200%, próbować i wyjebać się na pysk 100 razy aż z czasem coś udało im sie osiągnąć.
Ale ich jest mało - więcej znam takich którzy po prostu odpuścili i sobie gniją. Ratio wydaje mi się być 1.5 takich co polegli na 1 takiego któremu się udało - podczas gdy powinno być 9 wygrywów na 1 przegyrwa (zapijaczony bezrobotny leń koczujący przed lokalnym monopolowym w Koziej Wólce) w normalnym środowisku.












