„W Strasburgu Victor Orban powoduje "europejskie polityczne trzęsienie ziemi".
Wczoraj Ursula von der Leyen i Friedrich Mertz opuścili pokój, a Orban zaczął, czytając dane i fakty, liczby i dane, kończąc na
"Twoje imperium kłamstw dzisiaj upadnie! "
Cisza i chaos.
Służby bezpieczeństwa też interweniują, ale nie jak pilnujący Peevskiego w Bułgarii
Orban zaczyna z zimną krwią od papierkowej roboty. Czytaj słowo w słowo, pliki, przelewy bankowe, oficjalna korespondencja wewnętrzna Według niego ponad 5 miliardów euro środków unijnych zniknęło, wydano i/lub przekierowano.
Pieniądze przeznaczone na infrastrukturę, edukację i naukę zniknęły w precyzyjnej siedzibie geograficznej i politycznej, powiązanej z Ursulą von der Layen
Podczas gdy Orban przemawia, zmieniają się twarze obecnych w Komisji Europejskiej.
Orban nadal bez zamieszania pokazuje dokumenty łączące pieniądze unijne i niemieckie firmy konsultingowe. Ci sami, którzy od lat utrzymywali bliski kontakt z Hannoverem i okazuje się, że zawsze są z nią związane, prezydent.
Ktoś krzyczy "Kłamstwa! "", "Musimy to zbadać! "a w pokoju głośne dźwięki ale Orban odpowiada:"pokazuję dowody, nie robię propagandy! "
Po tej lekturze Orban dostarcza dane na temat skandalu Pfizera, który został perwazyjnie ukryty. Jest ponad 200 wiadomości pomiędzy von der Leyen i Albertem Bourlą. Wiadomości, które zostały usunięte bez protokołu, bez archiwizacji.
To kontrakt, ten z Bourlą, warty 35 miliardów euro, podpisany przez Messengera.
Kiedy w maju sąd poprosił o dostęp do korespondencji, dane nagle zniknęły.
Orban prezentuje wydruki i zrzuty ekranu i twierdzi, że zostały przechowywane przez węgierskiego hakera. W tych sprawach Bourla zaoferowałby Von der Leyen wsparcie polityczne i fundusze w zamian za wybór szczepionki (chociaż prawdziwe wyniki tego masowego szczepienia muszą się jeszcze w pełni manifestować, ponieważ przynoszą powolny i ukryty wygląd poza tym, że istnieje wiele niejasnych chorób, które lekarze nadal nie potrafią wyjaśnić).
Orban ciąg dalszy: "To nie są pojedyncze przypadki! To jest system! "
Jego przemówienie jest transmitowane i oglądane w całej Europie.
W Budapeszcie i Bratysławie cieszymy się, w Niemczech, Francji i Włoszech rośnie napięcie i złość, głęboka, zimna złość
Według najnowszych danych ponad 60% Niemców twierdzi, że NIE ufa już Brukseli. Do tej pory takich danych nie było, nawet podczas kryzysu euro czy kryzysu migracyjnego.
W Brukseli będą próbowali jak najbardziej ukryć prawdę i ją umniejszyć, ale taki skandal trudno ukryć. Szczególnie za zgony, które tam były i fakt, że zgony na covid nie zostały przeprowadzone autopsje.
Powstaje też nowy ruch, o którym wspomina Orban, "Patriots for Europe". Jest już ponad 100 posłów, z różnych krajów europejskich - do tej pory działali samodzielnie - którzy zdecydowali się zjednoczyć w bloku, aby usunąć rządzących Brukselą.
Dokładnie tego obawia się Komisja Europejska.
Orban nie tylko tworzy sojusz polityczny: domaga się przywództwa nowego europejskiego porządku, co natychmiast przyciągało uwagę Waszyngtonu; zaledwie kilka godzin po przemowie Orbana Trump otwarcie go pochwalił, nazywając go jednym z najsilniejszych europejskich przywódców spośród tych, którzy mają siłę i odwagi, by mówić prawdę.
Zaproponował nawet spotkanie w Budapeszcie, ale bez innych uczestników UE.
Światowa polityka oddala się od Europy i nie kręci się wokół Komisji Europejskiej, lecz wokół niej.
Orban od wczoraj postrzegany jest jako mediator pomiędzy Stanami a Von der Leyen, jako symbol starego upadłego systemu.
Ale jest też kolejny cyklon wstrząsający Komisją Europejską: „Green Deal”.
Nigdy nie zaczął odnosić sukcesów i jest na krawędzi upadku. Miliardy euro wyparowały, a ceny energii wzrosły, niszcząc przemysł w całej Europie. To, co von der Leyen przedstawiła jako projekt stulecia, staje się najdroższym fiaskiem politycznym. Są dokumenty europejskich komisji wewnętrznych, które ostrzegają przed odwrotnym skutkiem i przewidują, jak katastrofalne jest wsparcie dla green dealu; wszystko napisane w dokładnych raportach, skierowanych do Von der Leyen.
Zawala się mur milczenia, który chronił UE od dziesięcioleci. I zaczyna wyłaniać się prawda o lobbingu "znanych" przyjaciół Hannoveru, miejsca narodzin Von der Leyen.
Tematy są znane, nikt nigdy nie odważył się ich skomentować, ale w końcu Prokuratura Europejska pojawia się też otwarcie. Śledztwo przeciwko Von der Leyen wywołuje falę przecieków, ponieważ wiele tajnych przestępstw czekających na ujawnienie „wygodnego sposobu”.
Orban niedawno odwiedził Waszyngton i Moskwę. Dostał to, czego chciał jego kraj, czyli, żeby patrzył na niego na „europejską skalę”.
Od lat Komisja Europejska jest uważana za nietykalny technokratyczny przykład przez państwa członkowskie.
Najbardziej wybuchowe pytanie brzmi: "Czy komisja podejrzana o korupcję, usuwanie danych, wyparowanie miliardów euro i nierówną presję polityczną może nadal rządzić? "
Wielu ekspertów już mówi: "Nie, zmieniła się rzeczywistość polityczna. "To, co Ursula von der Leyen zbudowała przez lata, staje się symbolem alienacji między biurokratami a obywatelami, symbolem okultystycznych decyzji na rzecz nielicznych wybranych i symbolem scentralizowanej władzy, która całkowicie oddala się od swoich wyborców. "
Orban oferuje jasną i namacalną alternatywę.
Polityczne trzęsienie ziemi przejdzie całą Europę.
Rządy upadną, porozumienia unijne zostaną unieważnione, a władza w UE zmienią się radykalnie.”
Nie milkną echa "wywiadu" Jaszczura i Ludwiczka w Kanale Zero. Powiedziane zostało chyba już wszystko, ale jak to zwykle, trzeba patrzeć na to, co się pomija albo przyjmuje za oczywiste.
A w tym i setkach podobnych artykułów i opinii bezkrytycznie rzuca się, że wypowiedzi gości zostały po prostu "zfaktczekowane". Żeby ukazać prawdę, oczywiście, i że to dobrze. A linia sporu przebiega między "lewicą" która uważa, że nie powinno się ich w ogóle promować, a prawicą, która ma pretensje o "wolność słowa", w podtekście że nie wolno "punktować oszołomów". Typowa, subtelna zagrywka, że obie strony mają pretensje, ale nasza strona ma pretensje słusznie, a druga ma pretensje bo obnaża się ich głupotę/kłamstwa/manipulacje, do wyboru.
Gorsze od takiego przedstawiania rzekomego podziału jest jednak to, że nazywa się te wstawki faktczekingiem, zupełnie pomijając ich treść i jakość. A także to co niby mają sprawdzać. Nikt nie rozwodzi się nad wysrywem pani bojke nt. dobrego banderyzmu. Nad tym, że np. pan generał nie stwierdził, że jaszczur kłamał tylko właściwie przyznał mu rację, ale z komentarzem że dobrze że tak się stało, że te czołgi oddaliśmy.
#taksierobipropagande prosze Państwa. Ludzie biją się, czy wolno czy nie wolno ciąć wywiadów, czy zaproszenie tego duo mieści się w granicach czy nie, a przy okazji przemyca się przekaz, że "szury" zostały wyjaśnione a ich kłamstwa obnażone i wyprostowane.