Krzywa Rahna, wielkość wydatków rządowych i wzrost gospodarczy kraju.

Na podstawie danych obejmujących kilkadziesiąt krajów, zebranych na przestrzeni kilku dekad, amerykański ekonomista Richard Rahn przeanalizował zależność udziału całkowitych wydatków rządowych (udziału państwa w gospodarce) i jego wpływu na wzrost gospodarczy. Doszedł do następujących wniosków. Jeżeli udział państwa w gospodarce jest bliski zeru, mamy anarchię, walkę o władzę i gospodarka stoi w miejscu lub się kurczy. Kiedy jednak rząd zapewnia podstawowe elementy sprawnego państwa jak niezależne sądownictwo, infrastrukturę (drogi, dostarczanie energii) czy bezpieczeństwo wewnętrzne (policja) jak i zewnętrzne (wojsko), to wzrost gospodarczy znacznie przyśpiesza. Najsilniej rozwijały się kraje w którym udział całkowitych wydatków rządowych oscylował miedzy 12-15% PKB.

Po przekroczeniu tego progu gospodarka wyraźnie zwalniała. Związane było to z tym, że sektor publiczny (politycy czy urzędnicy) przejmował zadania sektora prywatnego. W efekcie spadała jakość usług przy jednoczesnym wzroście kosztów, co hamowało wzrost gospodarczy. Urzędnicy zawsze wykonywali, wykonują oraz będą wykonywać czynności gorzej od przedsiębiorców. Wybaczcie jeżeli kogoś uraziłem, ale taka jest prawda. Urzędnik za z góry określone wynagrodzenie idzie odbębnić swoje. Jego wynagrodzenie nie zależy od tego ile wkłada serca czy pracy w to, co robi. Większość administracji nastawiona jest na przetrwanie i wzrost władzy. Zero motywacji do wzrostu produktywności. Co gorsza większa efektywność oznaczałaby spadek zatrudnienia. Mamy tu zatem nie tyle totalny brak motywacji do pracy, co wręcz demotywację dla ulepszania czegokolwiek. Dla odmiany przedsiębiorcę interesuje zysk, będący efektem wzrostu efektywności czy skali. Lepsza usługa czy produkt oznacza większe zyski.

#ekonomia #gospodarka #wzrostgospodarczy

13