#shitpost Nigdy nie byłem bezrobotny dłużej niż kilka tygodni i to z własnej woli taka mnie myśl naszła. Miałem się za leniwego ale to tylko dlatego, że nie robiłem właściwych rzeczy dla siebie aż z perspektywy lat zobaczyłem, że było pół na pół. W moim szaleństwie była metoda. Doświadczenie i nauka.
Zmieniałem pracę kilka razy do skutku w ciągu ostatnich powiedzmy 3 czy 4 lat (po emigracji do NL) i póki co trafiłem, 1,5 roku na jednym stanowisku, stały kontrakt od końca tego roku w dziwnej firmie gdzie połowa ludzi nic nie robi większość czasu, a ludzi jest od zajebania... (ponad pół tys. osób) Nic wymagającego, a płacą dobrze (jedynie godziny pojebane) Ja sam w sumie po prostu tam jestem i siedzę, jem, palę, bakam, piję herbaty, oglądam Lurka:P i internety, skoczę po paczkę albo na zakupy czy po jedzenie (nie powinienem opuszczać miejsca pracy ale...:D) , jak chcę to mogę iść do domu wcześniej ale mi z urlopu ściągną (?), nikt niczego ode mnie nie wymaga, nawet niewiele co muszę rozmawiać z kimkolwiekXD Nie rozumiem marudzenia ludzi, a poznałem takich którzy problemy znajdą i w takiej pracy, gdzie popracujesz najpierw jakieś 2h, siedzisz 30-60min. na przerwie później jeszcze popracujesz do 2-3h na luzie i później możesz iść spać do samochodu na 2-3h a często i 4h. Z 9h w pracy (1h przerwy niepłatnej oficjalnie) pracujemy max 4-5. Wyjątkowo czasem jest gorzej... Doceniam bujanie się po "podłych" pracach z agencji i doświadczenia z ludźmi różnego pokroju, ciekawe obserwacje. Obecnie proszę się o przyznanie mi jakichś bardziej wymagających obowiązków. Chyba tam trochę jeszcze pobędę więc chcę się uniezależnić, przyjść i robić swoje możliwie samemu i przy okazji może w końcu mieć co robić w pracy przy tym widzę to tak - więcej obowiązków i poważniejszych, ta sama kasa albo i lepsza. dzienne zmiany tylko. Wstępnie gadałem z liderem i trza będzie miting zaplanować:P
Mam też ogromne osobiste korzyści z tej pracy, bo mam świetną okazję poukładać sobie we łbie i w życiu. Mam komfort i nie myślałem wcześniej, że tak mogę. Mam co chcę.
Tak więc kokodżambo i do przodu, bo kto nie ryzykuje ten w komiksach nie występuje. Nie ma co się łamać tylko napierdalać, do przodu. Swoje przewlekłe piekło przetrwałem, sam sobie winny, bo wszystko jest w naszych głowach. Trzymajcie przyjaciół blisko i nauczcie się widzieć wrogów. Nawet w sobie samych. Całuski śmierdziuszki i głowy do góry, róbcie to co możecie zamiast się dręczyć tym na co nie macie wpływu.