Jaka jest twoja opinia na temat inżynierii genetycznej? Dopuszczasz do siebie myśl, że w przyszłości człowiek również na etapie płodu będzie sztucznie ulepszany, aby mógł łatwiej i efektywniej dostosować się do coraz bardziej zaawansowanej oraz szybko zmieniającej się rzeczywistości? Bylibyście zainteresowani moimi wpisami dotyczących inżynierii genetycznej, nawet jeśli mimo wszystko wyszłoby TL;DR?
https://www.nbcnews.com/politics/national-security/china-has-done-human-testing-create-biologically-enhanced-super-soldiers-n1249914
https://interestingengineering.com/china-is-creating-biologically-enhanced-super-soldiers-says-us-spy-chief
#spoleczenstwo #przyszlosc #nauka

17

Dobra, obiecałem sobie napisać to już kilka dni temu, ale jakoś nie mogłem się zebrać. Czas to z siebie wyrzucić. Jak zacząłem to sumiennie pisać to kilka stron A4 by wyszło. Nikomu by się nie chciało tyle czytać. Więc opiszę co mnie boli w skrócie.

Od razu ostrzegam że będzie to post z gatunku #zalesie i ciężko go zaliczyć do pozytywnych. Chcę to też napisać "od serca" więc pojawi się kilka niemiłych określeń.

Zawiodłem się na tym kraju. Z wielu powodów.

1. Postkomunistyczny system edukacji, marnujący najlepsze lata życia młodego człowieka i nie dający mu w zamian pełni wiedzy i umiejętności wystarczających do sprawnego funkcjonowania.

2. Studia które w nędznym stopniu przygotowują do zawodu. Na przykładzie swoich stwierdzam, że sensowny materiał dałoby się przerobić w 2 lata i to przy umiarkowanie napiętym grafiku. Straciłem na tym zdrowie i najlepsze lata życia. Ale nie miałem wyboru. Inaczej nie uzyskałbym prawa do wykonywania zawodu i mógłbym pomagać co najwyżej współwięźniom. Kilka szkoleń dało mi więcej niż 5 lat studiów.

3. Praca która nie pozwala na godne życie, ze względu na ekstremalnie wysokie podatki. Nie mówię tutaj stricte o moich zarobkach. Chodzi mi o ogół. Nie jest normalnym to że uczciwie pracującego człowieka, który realnie daje pożytek społeczeństwu, nie stać na własne 4 kąty, założenie rodziny, normalny samochód, wakacje, rozrywkę… Polak jest niewolnikiem we własnym kraju. Może jedynie zapierdalać aż do śmierci.

4. Tak, emeryturę pomijam. Będąc mężczyzną statystycznie na emeryturze możesz spędzić 9 lat. Ale wiele osób w wieku emerytalnym nadal pracuje, a na emeryturze ledwo wiążą koniec z końcem. ZUS to piramida finansowa wyniszczająca ludzi.
Z resztą… Moje pokolenie emerytury może już nie mieć. Nawet jeśli dożyję, to nie wiem czy stan zdrowia pozwoli mi z niej skorzystać. Każda piramida finansowa prędzej czy później runie. A ta jest tak ogromną czarną dziurą, że boję się że kiedyś zniszczy państwo.

5. Co do niszczenia państwa. Obawiam się że mamy najbardziej debilne rządy w historii.

Odnośnie debilizmu rządzących przykładów nie trzeba szukać. Ale podam jeden. Swój.
Właśnie odbywam karę aresztu domowego. Potocznie zwaną kwarantanną. Nie jestem chory, ale i tak jestem uwięziony. Nie popełniłem żadnego przestępstwa, a jednak pozbawiono mnie wolności. A teraz bonus. Nie dostanę za ten czas żadnego odszkodowania. Bo jest ono wypłacane na podstawie ubezpieczenia chorobowego. Ja go nie mam. Tylko co z tego skoro nie jestem chory? Zostałem uziemiony z powodu debilnego rządu, a nie swojej choroby.

Rządy są tak gówniane, że w moim odczuciu politycy próbują nas na maxa wykorzystać i pozabijać. Polak ma zapierdalać i umierać. Z tego co widać taka jest jego funkcja. Przykładem niech będzie chociażby zamknięcie siłowni które pozwalały ludziom dbać o zdrowie. Albo lepiej - przerabianie oddziałów onkologicznych na covidowe - co bezpośrednio zabija pacjentów.

6. Sądownictwo, Służba Zdrowia, Policja, biurokracja, niejasne prawo itd. Ale to praktycznie rozwinięcie powyższego punktu. Ich kondycja jest skutkiem tragicznych rządów.

7. Wpływ Kościoła jako instytucji. Wiarę Chrześcijańską szanuję, ale w KK widzę pasożyta. Dobrze gdy krzewią Chrześcijaństwo. Źle gdy bawią się w politykę i zbijanie majątków. To drugie chyba wzięli za priorytet.

8. Media. Media w Polsce są hodowlą baranów z klapkami na oczach. KK się do tego również przyczynia. Wszędzie czarnobiałe wizje. Wszystko jest albo białe albo czarne, dobre lub złe. O szarości zapomniano. Jeden dogmat wbity w mózg i bezrefleksyjne atakowanie przeciwników. Minimum szukania kompromisów. Dziel i rządź w praktyce. Tyle że tutaj już mało z całości zostało, ciężko jest nas, Polaków podzielić i skłócić jeszcze bardziej. To wina braku samodzielnego myślenia. Zasługa postkomunistycznego sytemu edukacji. Widać komuś musi zależeć na tym by Polacy byli głupi.

9. Polacy sami w sobie. Możliwe że ludzie są wszędzie tacy sami i też bym się zawiódł. Ale to jednak ten naród wybrał takich a nie innych polityków. Większość z Polaków widocznie lubi być ruchana w dupala.

Więc w czym problem? Ja do tej większości nie należę. Nie chcę żyć do końca moich dni jak robak. Mam już dosyć. Jestem zmęczony. Kocham ten kraj, kocham jego historię kocham jego kulturę, kocham jego przyrodę. Ale instytucji państwa nienawidzę.

Nie wierzę już w Polskę. Czuję że upadnie. Nie mam do niej krzty zaufania. Nie czuję się bezpiecznie na tonącym okręcie, szczególnie że politycy przy aprobacie obywateli ciągle okładają go siekierami. Ostatnie wydarzenia napełniły mnie obrzydzeniem. To co nasi ojcowie, dziadkowie, pradziadkowie budowali po wojnie i komunie, to politycy niszczą w imię własnych interesów i strachu przed wiruskiem. A spora część obywateli to kurwy które sprzedały się za 500+ i inne benefity. Gdy mówię "Jestem Polakiem", to coraz trudniej czuć mi z tego powodu dumę.

Stare pokolenia wypięły się na młodych. Żyją na kredyt, a moje pokolenia ma go spłacić, mimo że samo ledwo funkcjonuje.

Chciałbym mieć w przyszłości dom, rodzinę, dostatnie życie. Cieszyłbym się gdyby to było tu. Ale to się nie uda. Próbuję uczciwe i ciężko pracować, to albo zamykają moją branżę, albo zamykają mnie. Mam już dosyć. Polsko - wygrałaś. Zniszczyłaś moją młodość i nadzieje na dobre życie w tej pięknej krainie. Oto poddaję się i chcę odejść.

Jak dotąd miałem tu raczej chujowe życie z kilkoma lepszymi epizodami. Nie chciałbym aby moje dzieci w przyszłości musiały tak żyć. Nie zrobię im tego.

Mimo wszystko, będę nadal pracował i rozwijał się. Pragnę poszukać lepszego miejsca do życia. Gdy już będę gotów to odejdę.

Przepraszam za długość posta. Choć podejrzewam, że wielu z czytających mogłoby dopisać drugie tyle. Musiałem to z siebie wyrzucić. Dziękuję, jeśli ktoś to przeczytał.
#polska #mamdosc #pispojednozlo #marzenia #bolserca #przyszlosc #zycie

6

Li-Fi to technologia transmisji bezprzewodowej, która wykorzystuje światło z diod LED zamiast fal radiowych do przesyłania danych z imponującą szybkością 224 gigabitów na sekundę.

Termin „Li-Fi” został wymyślony przez Haralda Haasa, profesora komunikacji mobilnej na Uniwersytecie w Edynburgu, podczas jego TED Global Talk w 2011 roku. VLC jest podobny do Wi-Fi, ale zamiast tego wykorzystuje diody LED jako medium do szybkiej komunikacji, działa poprzez włączanie i wyłączanie światła. Ponieważ widmo światła widzialnego jest 10000 razy większe niż całe widmo fal radiowych, uważa się, że nie ma ono żadnych ograniczeń przepustowości, w przeciwieństwie do Wi-Fi, które obecnie prawie osiągnęło pełną pojemność. Uważane za bezpieczniejsze przed włamaniami, a technologia ma być tańsza niż Wi-Fi. Jest jednak krótkodystansowy i nie jest jeszcze tak niezawodny. W 2013 r. Li-Fi osiągało prędkość 1,6 Gb/s, teraz mówi się o 224 gigabitach na sekundę, podczas gdy najszybsze łącza Wi-Fi przetwarzają „jedynie” 300 megabitów na sekundę. Li-Fi w przeciwieństwie do Wi-Fi, jest też odporne na zakłócenia elektromagnetyczne, dzięki temu może być wykorzystywane na pokładach samolotów, w szpitalach, a nawet na dużych głębokościach pod wodą. Do udowodnienia tej teorii posłużyła mu zwykła lampa biurkowa, oświetlająca specjalny fotodetektor. Po zapaleniu światła, naukowiec zaczął wyświetlać film na ekranie za swoimi plecami. Wystarczyło jednak zasłonić źródło światła, by zablokować przepływ danych i tym samym wstrzymać projekcję. Był to naoczny dowód na to, że to światło było źródłem transmisji danych.
https://www.ted.com/talks/harald_haas_forget_wi_fi_meet_the_new_li_fi_internet/up-next?language=pl
#ciekawostki #technologia #przyszlosc

7

Skala Kardaszewa – Hierarchia hipotetycznych poziomów rozwoju inteligentych cywilizacji.

Czy słyszałeś o Skali Kardaszewa? Dla nas, zwykłych śmiertelników na Ziemi, rewolucja przemysłowa była ogromnym krokiem naprzód dla ludzkości i na zawsze spowodowała ogromne zmiany społeczno-gospodarcze i geopolityczne. Ale wyobraź sobie, co by się stało, gdybyśmy byli w stanie rozwinąć naszą technologię do takiego stopnia, że ​​faktycznie moglibyśmy opuścić Ziemię? A co z kolonizacją naszego Układu Słonecznego? Cała Droga Mleczna? Chociaż zwykle jest to materiał science fiction, pewnego dnia może po prostu stać się rzeczywistością dla ludzkości. Ale czy są jakieś cywilizacje, które dokonały tych niesamowitych wyczynów? Krótko mówiąc, nie mamy pojęcia, ale mogą być tacy kandydaci.

Teoretyzowanie o istotach pozaziemskich jest trudne. Ponieważ mamy tylko jeden punkt danych, naszą własną małą cywilizację na naszej własnej małej Ziemi, próba określenia, jak cywilizacje pozaziemskie będą wyglądać lub zachowywać się, rozciąga wyobraźnię, delikatnie mówiąc. Jest jednak jedna rzecz, której każda zaawansowana cywilizacja będzie potrzebować w dużych ilościach, a jest nim energia. W 1964 roku rosyjski astrofizyk Nikołaj Semenowicz Kardashev zaproponował skalę rankingu tych hipotetycznych cywilizacji na podstawie ich zużycia energii. Skala Kardaszewa miała pomóc w bezpośrednim wyszukiwaniu sygnałów od inteligentnych istot. Wszystko, co pomaga nam zawęzić zakres wyszukiwania lub lepiej zrozumieć cel, jest z pewnością mile widziane. Ale skala to coś więcej niż tylko praktyczne narzędzie. Od samego początku doprowadził do hipotetycznych nowych mechanizmów zużycia energii, zainspirował pokolenia pisarzy science fiction i wpłynął na myślenie o naszym przyszłym zużyciu energii

W pierwszej wersji Kardeszew pierwotnie zdefiniował trzy typy lub kategorie cywilizacji na swoją skalę. Podał kilka przykładów w skali od planetarnej do większej gwiezdnej, a na końcu imperium obejmującego galaktyki. Nikolai przypuszczał, że ogólny status cywilizacji poddanej jest, ogólnie rzecz biorąc, wypadkową dwóch rzeczy: energii i technologii. Im lepsza technologia, tym więcej energii mogą wykorzystać. Im więcej energii ma cywilizacja, tym lepsza może się później stać ich technologia. Wierzył, że każde społeczeństwo może się tak po prostu rozwinąć na tyle, na ile pozwoli mu jego technologia i zdolność do wykorzystywania energii. Na ogół zajmuje się tylko zużyciem energii w skali kosmicznej. Od lat sześćdziesiątych XX wieku zaproponowano kilka rozszerzeń poza raczej ograniczone trzy pierwotnie zdefiniowane przez Kardasheva. Są to nowe poziomy, 0, IV i V, a także inne wskaźniki wykraczające poza czystą dostępność mocy. Gdzie na tej skali znajduje się nasza cywilizacja?
Typ 0: Kultura subglobalna.

Cywilizacja typu 0 nie jest jeszcze w stanie ujarzmić całej energii swojej macierzystej planety. Jest to zatem obszar subglobalny, który czerpie energię z surowców i nie ma jeszcze możliwości opuszczenia swojej rodzimej planety, ale stale się do niej zbliża. Tak, to ludzie dzisiaj. Zmodyfikowana przez Carla Sagana skala Kardasheva, która dopuszcza ciągłe wartości, stawia ludzkość na skromnym 0,72.

Według niektórych szacunków od przejścia do Typu I może nas dzielić od 100 do 200 lat.
Typ I: Kultura planetarna.

Cywilizacja typu I ma całkowitą kontrolę nad energią swojej planety macierzystej. Byłby na przykład zdolny do zbierania całego światła gwiazd, które pada na planetę. Poza całkowitym pokryciem powierzchni panelami słonecznymi, gromadzenie tak ogromnych ilości światła gwiazd można osiągnąć za pomocą satelitów zasilanych energią słoneczną, bezprzewodowo przesyłających energię na powierzchnię. Energia z reakcji syntezy jądrowej na skalę przemysłową będzie powszechna. Wykorzystane byłyby również inne źródła energii, od geotermalnych po inne odnawialne źródła energii. Zostanie skolonizowana przynajmniej jedna planeta.
Typ II: Kultura gwiezdna.

Cywilizacje typu II mają kontrolę nad energią wszystkich lokalnych gwiazd. Inżynierskie wyzwanie osiągnięcia tego byłoby ogromne, ale zaproponowano możliwe konstrukcje. Jedną z najbardziej znanych jest Sfera Dysona, która obejmuje całą gwiazdę i wychwytuje całość lub większość jej energii. Niedawno zaproponowano kandydata na taki system, zwaną KIC 8462852. Jego światło zmieniało się nieregularnie w sposób trudny do wyjaśnienia w naszym obecnym rozumieniu fizyki gwiazd. Ale czy to jest Sfera Dysona? Jest to kontrowersyjne twierdzenie, które z pewnością nie zostanie potwierdzone w najbliższym czasie, dopóki nie będzie można przeprowadzić dalszych szczegółowych obserwacji. Taka cywilizacja prawdopodobnie skolonizuje wszystkie lub większość planet w lokalnym układzie słonecznym. Dla cywilizacji typu drugiego wyginięcie jest dawno zapomnianą fantazją, zniszczyć ich może jedynie bardziej zaawansowana technologicznie.

Dla typu I i II wykrywalność jest trudniejsza, niż dla typu III, ale wszystkie sfery Dysona mogą być obserwowalne. Pochłaniałyby i ponownie emitowały światło swoich gwiazd macierzystych, zmieniając obserwowane widmo.
Typ III: Kultura galaktyczna.

Cywilizacje typu III całkowicie zdmuchują pierwsze dwie, będąc w stanie kontrolować energię całej galaktyki. Można to osiągnąć wykorzystując całą populację sfer Dysona wokół wszystkich gwiazd w galaktyce lub wykorzystując energię Czarnych dziur. Kontrolowanie energii na taką skalę wymagałoby niewyobrażalnych wyczynów inżynieryjnych, a także mechanizmów transportu międzygwiazdowego znacznie przekraczających dzisiejsze możliwości człowieka.

Skala ich możliwości technologicznych byłaby czymś poza naszym obecnym zrozumieniem i, być może, wyobraźnią. Według niektórych szacunków jest to około 10 miliardów razy więcej niż produkcja energii cywilizacji typu II. Kto wie, co jeszcze byłaby w stanie osiągnąć taka cywilizacja. To byłoby coś podobnego do imperiów obejmujących galaktyki, powszechnego w science fiction. Od Star Trek, Gwiezdnych Wojen po Imperium Ludzkości w Warhammer 40,000 Universe, byliby mistrzami wszechświata. Ale nadal musieliby przestrzegać praw fizyki. Podróż między każdym zakątkiem cywilizacji nie byłaby możliwa, gdyby nie udało im się ominąć ograniczeń prędkości światła. Nie trzeba dodawać, że byłyby to istoty którym naprawdę się to udało, lub w niezrozumiały dla nas sposób poradziliby sobie z ograniczeniem.

Mogliby również być w stanie zbierać energię z błysków gamma i kwazarów lub z innego, jeszcze nieznanego źródła energii.

Cywilizacje typu III hipotetycznie miałyby ogromny wpływ na galaktyki macierzyste i byłyby łatwe do zidentyfikowania dzięki ich interakcjom z galaktycznymi obiektami, takimi jak gwiazdy i czarne dziury. Mechanizmy transportu i komunikacji, których taka cywilizacja mogłaby używać między tymi ciałami, również mogłyby być wykryte. Ostatnie poszukiwania nie wykazały jednak, że taka cywilizacja istnieje w jakichkolwiek galaktykach we wszechświecie lokalnym.

Jeśli cywilizacja obejmująca galaktykę nie jest wystarczająco imponująca, to zawsze jest jeszcze typ IV. Byłby w stanie wykorzystać energię kilku, kilkunastu lub więcej galaktyk. Kto wie, do czego jeszcze byliby zdolni?

Co powiesz na cywilizacje zdolną do okiełznania energii z całego wszechświata, a nawet innych wszechświatów? Może to absurd, ale może być możliwe w odległej przyszłości. Po prostu nie możemy nawet zacząć rozumieć ich technologicznej sprawności. Być może mogliby osiągnąć nieśmiertelność. Jeszcze bardziej abstrakcyjna jest cywilizacja typu VI. Typ VI istnieje poza czasem i przestrzenią i jest zdolny do tworzenia wszechświatów i multiwersów oraz równie łatwo je niszczy. Można by pokusić się o nazywanie ich bogami z braku lepszego określenia.
#kosmos #inteligencja #cywilizacja #przyszlosc #obcy #frgtn

11