USA domagają się danych biometrycznych Europejczyków, a także informacji o poglądach, przynależności do organizacji i informacji prywatnych. Dane mają płynąć tylko w jedną stronę. Odmowa dostosowania się może skutkować przywróceniem wiz do USA.
Departament Bezpieczeństwa Wewnętrznego USA (DHS) prowadzi formalne negocjacje z Unią Europejską w sprawie bezpośredniego podłączenia do europejskich baz danych biometrycznych. Koniec 2026 roku to wyznaczony przez Waszyngton termin, po którym DHS oceni, kto spełnił warunki. Kto nie - ryzykuje utratę statusu bezwizowego. Dla Polaków oznaczałoby to powrót do kolejek w ambasadzie i opłat za wizę.
Jak miałoby to działać? Gdy amerykański funkcjonariusz graniczny napotka polskiego obywatela - system automatycznie odpyta polskie bazy danych biometrycznych. Jeśli znajdzie dopasowanie, dane trafiają do IDENT/HART - największej rządowej bazy biometrycznej USA, zawierającej ponad 270 milionów tożsamości z ponad 40 agencji federalnych. Bez nakazu sądowego. Bez Twojej wiedzy. Bez możliwości sprzeciwu.
To jest masowe, systematyczne przeszukiwanie baz danych wszystkich obywateli krajów uczestniczących w programie bezwizowym - prewencyjnie, rutynowo, przy każdym zetknięciu z amerykańskim systemem granicznym.
Zakres danych w negocjowanych dokumentach wykracza daleko poza odciski palców. Projekt przewiduje możliwość transferu "szczególnych kategorii danych" - w tym poglądów politycznych, przynależności do związków zawodowych, informacji z życia prywatnego - gdy DHS uzna to za "niezbędne i proporcjonalne". Kto decyduje o proporcjonalności? Strona amerykańska.
Polska musi w tych negocjacjach powiedzieć jasno: suwerenność danych osobowych obywateli nie jest kartą przetargową w negocjacjach o wygodę podróżowania. Jeśli Polska zgodzi się na masowy transfer biometryczny do systemu, który nie zapewnia adekwatnej ochrony danych obywateli, to polska ochrona danych osobowych stanie się iluzją.
#uniaeuropejska #politka #politycy #politykaspoleczna #politykazagraniczna
Departament Bezpieczeństwa Wewnętrznego USA (DHS) prowadzi formalne negocjacje z Unią Europejską w sprawie bezpośredniego podłączenia do europejskich baz danych biometrycznych. Koniec 2026 roku to wyznaczony przez Waszyngton termin, po którym DHS oceni, kto spełnił warunki. Kto nie - ryzykuje utratę statusu bezwizowego. Dla Polaków oznaczałoby to powrót do kolejek w ambasadzie i opłat za wizę.
Jak miałoby to działać? Gdy amerykański funkcjonariusz graniczny napotka polskiego obywatela - system automatycznie odpyta polskie bazy danych biometrycznych. Jeśli znajdzie dopasowanie, dane trafiają do IDENT/HART - największej rządowej bazy biometrycznej USA, zawierającej ponad 270 milionów tożsamości z ponad 40 agencji federalnych. Bez nakazu sądowego. Bez Twojej wiedzy. Bez możliwości sprzeciwu.
To jest masowe, systematyczne przeszukiwanie baz danych wszystkich obywateli krajów uczestniczących w programie bezwizowym - prewencyjnie, rutynowo, przy każdym zetknięciu z amerykańskim systemem granicznym.
Zakres danych w negocjowanych dokumentach wykracza daleko poza odciski palców. Projekt przewiduje możliwość transferu "szczególnych kategorii danych" - w tym poglądów politycznych, przynależności do związków zawodowych, informacji z życia prywatnego - gdy DHS uzna to za "niezbędne i proporcjonalne". Kto decyduje o proporcjonalności? Strona amerykańska.
Polska musi w tych negocjacjach powiedzieć jasno: suwerenność danych osobowych obywateli nie jest kartą przetargową w negocjacjach o wygodę podróżowania. Jeśli Polska zgodzi się na masowy transfer biometryczny do systemu, który nie zapewnia adekwatnej ochrony danych obywateli, to polska ochrona danych osobowych stanie się iluzją.
#uniaeuropejska #politka #politycy #politykaspoleczna #politykazagraniczna
szymonpl
1
nexT
3
Warto też dodać, że podobnie jak FATCA, żądanie Babilonu jest jednostronne (kierunek danych: do USA).
Cyr4x
2
Socjaldemokrata
0