🏥 Czy w Polsce zaczyna się era leczenia tylko dla bogatych?

Państwo wydaje rekordowe miliardy na ochronę zdrowia, a porodówki znikają z mapy Polski i ludzie miesiącami czekają do specjalistów. Za chwilę normalne leczenie będzie dostępne tylko dla tych, których stać na prywatne wizyty.

Jeśli mieszkasz w Warszawie i masz pieniądze — polska służba zdrowia działa. Zapłacisz, umówisz się jutro, zbadasz się w tydzień. Jeśli mieszkasz w Żywcu i liczysz na NFZ — na kolonoskopię poczekasz cztery lata. Na rezonans — ponad sto dni, i to po ostatnich cięciach nadwykonań, które ten czas wydłużyły o kolejne tygodnie z dnia na dzień.

Polska przeznacza na zdrowie rekordowe 247,8 miliarda złotych w 2026 roku. Ponad 6,8 procent PKB. Dwukrotnie więcej nominalnie niż dekadę temu. I kolejki rosną. I szpitale bankrutują. I lekarze wyjeżdżają.

Bo koszty rosną szybciej niż nakłady, a nikt nie reformuje systemu od środka.

W 2010 roku Polska miała 406 porodówek. Dziś 305. Kobiety z małych miast muszą jechać nawet 100 kilometrów, żeby urodzić. Wszystko się spina dopóki nie trzeba rodzić na stacji benzynowej. Bogatsze matki korzystają z prywatnych szpitali położniczych za kilka tysięcy złotych i rodzą w komfortowych warunkach tego samego dnia.

Na profilaktykę Polska przeznacza 1,7 procent budżetu zdrowotnego. Średnia OECD to 3,4 procent. Nie leczymy przyczyn, bo stać nas tylko na gaszenie pożarów.

Politycy skrajnej lewicy chcą wydawać na NFZ jeszcze więcej, tylko to więcej ląduje w wynagrodzeniach personelu medycznego, przede wszystkim lekarzy. Nie jest to kwestia ich chciwości. To kwestia nomen omen chorego systemu opieki zdrowotnej w Polsce.

Efekt? Bogaci leczą się szybko i dobrze. Reszta odkłada wizyty, rezygnuje z terapii i czeka. Coraz dłużej. I to pomimo rosnących wydatków.

Potrzebujemy odważnej reformy NFZ – demonopolizacji i urzeczywistnienia wyceny świadczeń. Konfederacja nie boi się reform. Nie będziemy pudrować trupa! #polacy #polska #politycy #politka #politykaspoleczna #politykazdrowotna

16

@WnikliwyKomentator, Głupia zabawa w państwową medycynę powoli zatacza koło. Już teraz cała masa ludzi zaczyna wracać do medycyny tradycyjnej która wprawdzie kosztuje promil tego co chce współczesny lekarz ale za to wymaga od jednostki zrozumienia podstawowych procesów biologicznych.

Same plusy.
@WnikliwyKomentator, uważam, że nie zaczyna. W stomatologii już od 10-15 lat niektóre rodzaje wypełnień nie są finansowane przez NFZ (a były). Próchnica obciąża odporność i układ krążenia, zęby węglarza przy tym to pikuś. Krzywa przegroda nosowa (co powoduje problemy ze snem, zatokami, dalej infekcjami uszu) - prywatnie od ręki. Itd…

Inna rzecz, że ztcw. starych dziadów (i młodych też), co żrą śmieci, nikt nie pogoni do dietetyka, a później ci blokują kolejkę u 5 lekarzy.
@nexT, w stomatologii 15 lat temu prywatnie nakładano mi wypełnienia, których z tego co wiem na NFZ nie ma do dzisiaj. Różnica w cenie prywatnie tych wypełnień sprzed 15 lat i dziś to ok. 50 zł.
@WnikliwyKomentator, jeżeli nie zrobi się porządku z konowałami wysysającymi fundusz i blokującym dostęp do zawodu, ani nie opodatkuje uczciwie bogatych, to obawiam się, że to nas właśnie czeka.
@Socjaldemokrata, każdy powinien płacić składkę zdrowotną 500 zł miesięcznie. A nie, że rolnik płaci mniej, a za niektórych bezrobotnych idzie 0 zł składki zdrowotnej.
@tk95, albo tacy ukraińcy niepracujący jeszcze do niedawna nie musieli mieć ubezpieczenia a mieli priorytet do lekarza przed Polakiem. Popis tak poniża i okrada Polaków.
@prawdabezfalszu, to najmniejszy problem, bo nawet jakby Ukrainiec nie miał, to poszedłby do urzędu pracy i już ma. A teraz nie jest tak, że pod przymusem daje się oferty pracy i musisz z nią iść do pracodawcy.
@tk95, tak! składka zdrowotna powinna być liczona od głowy, a nie od dochodu. Co to jest, że niby ten kto lepiej zarabia ciężej choruje?!