gdy tydzień temu dotarło do nas gorące powietrze znad Sahary to był symptom globalnego ocieplenia, a teraz jak dociera zimne to już jest #pogoda, a nie #klimat
@PostironicznyPowerUser, ani gorące powietrze znad Sahary, ani pojedynczy epizod chłodu nie są same w sobie dowodem ani przeciwko, ani za zmianą klimatu.
O klimacie mówi się na podstawie trendów obserwowanych przez dekady, a nie pojedynczych zdarzeń.
W ocieplającym się klimacie nadal występują chłodne dni, a nawet fale chłodu.
Natomiast naukowcy badają, czy pewne zjawiska (np. fale upałów) stają się częstsze, silniejsze lub dłuższe niż kiedyś
@Socjaldemokrata, aby średnia wzrosła o 2 stopnie amplituda musi spaść o 40 stopni, więc pobicie rekordu maksymalnej i minimalnej temperatury stanie się niemożliwe.
Wraz z poprawą ocieplenia amplituda zmienia się dużo szybciej niż średnia, przy tak ekstremalnym ociepleniu w którym średnia wzrośnie o 2 stopnie miałbyś praktycznie stałą temperaturę równą sredniej.
Bicie rekordów oznacza osłabienie efektu cieplarnianego a nie jego nasilenie.
@Socjaldemokrata, bez efektu cieplarnianego będziesz miał amplitudę dobową w okolicy 300 stopni, ale średnia będzie tylko o kilkanaście stopni niższa (patrz temperatury na Księżycu).
Nie da się za pomocą izolacji podnieść średniej bez jednoczesnego obniżenia amplitudy o rząd wielkości bardziej. Jest to fizycznie niemożliwe.
I matematycznie zresztą też nie, bo zasada termodynamiki która o tym mówi ma swój matematyczny odpowiednik w rachunku różniczkowym, nie jest to mój ulubiony dział matematyki ale twierdzenie wraz dowodem musiałem znać aby ukończyć studia.
@borubar, między Księżycem a Ziemią amplituda różni się o setki stopni, a średnia o kilkadziesiąt. To pokazuje właśnie, że nie istnieje prosta zależność typu „2°C wzrostu średniej wymaga 40°C spadku amplitudy.
Księżyc nie jest też dobrym przykładem, bo różni się od Ziemi nie tylko brakiem efektu cieplarnianego, ale też praktycznie brakiem atmosfery, oceanów, chmur i transportu ciepła.
Mieszasz trzy różne rzeczy: efekt cieplarniany, średnią temperaturę i amplitudę temperatur. Z faktu, że efekt cieplarniany zmniejsza amplitudę dobową względem sytuacji bez atmosfery, nie wynika, że każdy dodatkowy wzrost efektu cieplarnianego musi zmniejszać amplitudę wielokrotnie bardziej niż podnosi średnią.
Socjaldemokrata
-2
O klimacie mówi się na podstawie trendów obserwowanych przez dekady, a nie pojedynczych zdarzeń.
W ocieplającym się klimacie nadal występują chłodne dni, a nawet fale chłodu.
Natomiast naukowcy badają, czy pewne zjawiska (np. fale upałów) stają się częstsze, silniejsze lub dłuższe niż kiedyś
borubar
0
Oczywiście są cieplejsze i chłodniejsze dni, ale nie ma bicia rekordów. Ogłaszanie że pobito jakiś rekord neguje poprawę ocieplenia.
Socjaldemokrata
0
Jeśli średnia temperatura wzrośnie o 2°C, to cały rozkład temperatur przesuwa się w stronę wyższych wartości.
Nawet przy niezmienionej zmienności będzie to oznaczało więcej rekordów ciepła i mniej rekordów zimna;
Gdyby klimat był stabilny, liczba rekordów ciepła i zimna byłaby w długim okresie podobna.
Tymczasem obserwacje pokazują, że w ostatnich dekadach rekordy wysokich temperatur występują znacznie częściej niż rekordy niskich temperatur.
borubar
0
Wraz z poprawą ocieplenia amplituda zmienia się dużo szybciej niż średnia, przy tak ekstremalnym ociepleniu w którym średnia wzrośnie o 2 stopnie miałbyś praktycznie stałą temperaturę równą sredniej.
Bicie rekordów oznacza osłabienie efektu cieplarnianego a nie jego nasilenie.
Socjaldemokrata
-1
Nie ma takiej zależności.
Możesz mieć:
-średnią 10°C i amplitudę 40°C,
-średnią 12°C i amplitudę 40°C,
-średnią 12°C i amplitudę 50°C,
-średnią 12°C i amplitudę 30°C.
Każda z tych kombinacji jest matematycznie możliwa.
Np.
Dawniej: minimum -20°C, maksimum +30°C → średnia = +5°C, amplituda = 50°C.
Później: minimum -18°C, maksimum +32°C → średnia = +7°C, amplituda nadal = 50°C.
Średnia wzrosła o 2°C, a amplituda nie zmieniła się ani o stopień.
Sam wzrost średniej nie wymaga spadku amplitudy.
borubar
0
Nie da się za pomocą izolacji podnieść średniej bez jednoczesnego obniżenia amplitudy o rząd wielkości bardziej. Jest to fizycznie niemożliwe.
I matematycznie zresztą też nie, bo zasada termodynamiki która o tym mówi ma swój matematyczny odpowiednik w rachunku różniczkowym, nie jest to mój ulubiony dział matematyki ale twierdzenie wraz dowodem musiałem znać aby ukończyć studia.
Socjaldemokrata
0
Księżyc nie jest też dobrym przykładem, bo różni się od Ziemi nie tylko brakiem efektu cieplarnianego, ale też praktycznie brakiem atmosfery, oceanów, chmur i transportu ciepła.
Mieszasz trzy różne rzeczy: efekt cieplarniany, średnią temperaturę i amplitudę temperatur. Z faktu, że efekt cieplarniany zmniejsza amplitudę dobową względem sytuacji bez atmosfery, nie wynika, że każdy dodatkowy wzrost efektu cieplarnianego musi zmniejszać amplitudę wielokrotnie bardziej niż podnosi średnią.