gdy tydzień temu dotarło do nas gorące powietrze znad Sahary to był symptom globalnego ocieplenia, a teraz jak dociera zimne to już jest #pogoda, a nie #klimat

14

@PostironicznyPowerUser, ani gorące powietrze znad Sahary, ani pojedynczy epizod chłodu nie są same w sobie dowodem ani przeciwko, ani za zmianą klimatu.

O klimacie mówi się na podstawie trendów obserwowanych przez dekady, a nie pojedynczych zdarzeń.

W ocieplającym się klimacie nadal występują chłodne dni, a nawet fale chłodu.

Natomiast naukowcy badają, czy pewne zjawiska (np. fale upałów) stają się częstsze, silniejsze lub dłuższe niż kiedyś
@Socjaldemokrata, w ocieplonym klimacie amplitudy temperatur są mniejsze. Nie ma ani dużych upałów ani dużych mrozów.

Oczywiście są cieplejsze i chłodniejsze dni, ale nie ma bicia rekordów. Ogłaszanie że pobito jakiś rekord neguje poprawę ocieplenia.
@borubar, mylisz średnią z amplitudą.

Jeśli średnia temperatura wzrośnie o 2°C, to cały rozkład temperatur przesuwa się w stronę wyższych wartości.

Nawet przy niezmienionej zmienności będzie to oznaczało więcej rekordów ciepła i mniej rekordów zimna;

Gdyby klimat był stabilny, liczba rekordów ciepła i zimna byłaby w długim okresie podobna.

Tymczasem obserwacje pokazują, że w ostatnich dekadach rekordy wysokich temperatur występują znacznie częściej niż rekordy niskich temperatur.
@Socjaldemokrata, aby średnia wzrosła o 2 stopnie amplituda musi spaść o 40 stopni, więc pobicie rekordu maksymalnej i minimalnej temperatury stanie się niemożliwe.

Wraz z poprawą ocieplenia amplituda zmienia się dużo szybciej niż średnia, przy tak ekstremalnym ociepleniu w którym średnia wzrośnie o 2 stopnie miałbyś praktycznie stałą temperaturę równą sredniej.

Bicie rekordów oznacza osłabienie efektu cieplarnianego a nie jego nasilenie.
@borubar,

aby średnia wzrosła o 2 stopnie amplituda musi spaść o 40 stopni,


Nie ma takiej zależności.

Możesz mieć:

-średnią 10°C i amplitudę 40°C,

-średnią 12°C i amplitudę 40°C,

-średnią 12°C i amplitudę 50°C,

-średnią 12°C i amplitudę 30°C.

Każda z tych kombinacji jest matematycznie możliwa.

Np.

Dawniej: minimum -20°C, maksimum +30°C → średnia = +5°C, amplituda = 50°C.

Później: minimum -18°C, maksimum +32°C → średnia = +7°C, amplituda nadal = 50°C.

Średnia wzrosła o 2°C, a amplituda nie zmieniła się ani o stopień.

Sam wzrost średniej nie wymaga spadku amplitudy.
@Socjaldemokrata, bez efektu cieplarnianego będziesz miał amplitudę dobową w okolicy 300 stopni, ale średnia będzie tylko o kilkanaście stopni niższa (patrz temperatury na Księżycu).

Nie da się za pomocą izolacji podnieść średniej bez jednoczesnego obniżenia amplitudy o rząd wielkości bardziej. Jest to fizycznie niemożliwe.

I matematycznie zresztą też nie, bo zasada termodynamiki która o tym mówi ma swój matematyczny odpowiednik w rachunku różniczkowym, nie jest to mój ulubiony dział matematyki ale twierdzenie wraz dowodem musiałem znać aby ukończyć studia.
@borubar, między Księżycem a Ziemią amplituda różni się o setki stopni, a średnia o kilkadziesiąt. To pokazuje właśnie, że nie istnieje prosta zależność typu „2°C wzrostu średniej wymaga 40°C spadku amplitudy.

Księżyc nie jest też dobrym przykładem, bo różni się od Ziemi nie tylko brakiem efektu cieplarnianego, ale też praktycznie brakiem atmosfery, oceanów, chmur i transportu ciepła.

Mieszasz trzy różne rzeczy: efekt cieplarniany, średnią temperaturę i amplitudę temperatur. Z faktu, że efekt cieplarniany zmniejsza amplitudę dobową względem sytuacji bez atmosfery, nie wynika, że każdy dodatkowy wzrost efektu cieplarnianego musi zmniejszać amplitudę wielokrotnie bardziej niż podnosi średnią.