Władzom Warszawy nie zależy na żadnym bezpieczeństwie, tylko na zohydzeniu korzystania z własnego samochodu!
Projekt „Strefa Tempo 30”, zapowiadany trzy lata temu jako sposób na „bezpieczniejszy i płynniejszy ruch”, dziś zamienia ulice w tor przeszkód. Garby, zwężenia, szykany, wysepki i słupki pojawiają się masowo – nawet tam, gdzie nie ma żadnej zabudowy ani pieszych. Dlaczego Trzaskowski walczy z kierowcami?
Warszawa coraz szybciej zmienia się w laboratorium drogowych absurdów. Przykład? Ulica Polnych Kwiatów: wzdłuż torów i lasu, bez domów, a mimo to wprowadzono tam strefę 30. Drogę dwukierunkową zwężono tak, że auta nie mogą się minąć, między słupkami leży garb, a kierowcy muszą się zatrzymywać „w środku niczego”. O płynności ruchu można zapomnieć – zamiast spokoju i bezpieczeństwa pojawiło się ryzyko kolizji, bo nie wszyscy wiedzą, kto ma pierwszeństwo.
To nie wyjątek, lecz nowy standard. W okolicy pojawiły się kolejne zwężenia i strefy 30 co kilkaset metrów, a kierowcy, by wydostać się na normalną drogę, pokonują po kilka kilometrów garbów. Równolegle mnożą się „strefy zamieszkania”, w których obowiązuje już 20 km/h. Wiele z nich wyznaczono w miejscach, gdzie… nikt nie mieszka. Cel? Jeszcze bardziej ograniczyć kierowców tanim kosztem. Oficjalny argument to „bezpieczeństwo”, ale skutki są odwrotne – chaos, frustracja, niebezpieczne sytuacje i wzrost hałasu.
Nie chodzi już o bezpieczeństwo, tylko o zniechęcenie ludzi do jazdy samochodem. Warszawa pod rządami Trzaskowskiego staje się miastem, w którym kierowca ma być intruzem – nawet wtedy, gdy jedzie pustą ulicą. Wszystko zgodnie z agendą Cities 40. Dość tej wojny z obywatelami! #polska #zielonaenergia #politykaspoleczna #politykamiedzynarodowa #polityka
Projekt „Strefa Tempo 30”, zapowiadany trzy lata temu jako sposób na „bezpieczniejszy i płynniejszy ruch”, dziś zamienia ulice w tor przeszkód. Garby, zwężenia, szykany, wysepki i słupki pojawiają się masowo – nawet tam, gdzie nie ma żadnej zabudowy ani pieszych. Dlaczego Trzaskowski walczy z kierowcami?
Warszawa coraz szybciej zmienia się w laboratorium drogowych absurdów. Przykład? Ulica Polnych Kwiatów: wzdłuż torów i lasu, bez domów, a mimo to wprowadzono tam strefę 30. Drogę dwukierunkową zwężono tak, że auta nie mogą się minąć, między słupkami leży garb, a kierowcy muszą się zatrzymywać „w środku niczego”. O płynności ruchu można zapomnieć – zamiast spokoju i bezpieczeństwa pojawiło się ryzyko kolizji, bo nie wszyscy wiedzą, kto ma pierwszeństwo.
To nie wyjątek, lecz nowy standard. W okolicy pojawiły się kolejne zwężenia i strefy 30 co kilkaset metrów, a kierowcy, by wydostać się na normalną drogę, pokonują po kilka kilometrów garbów. Równolegle mnożą się „strefy zamieszkania”, w których obowiązuje już 20 km/h. Wiele z nich wyznaczono w miejscach, gdzie… nikt nie mieszka. Cel? Jeszcze bardziej ograniczyć kierowców tanim kosztem. Oficjalny argument to „bezpieczeństwo”, ale skutki są odwrotne – chaos, frustracja, niebezpieczne sytuacje i wzrost hałasu.
Nie chodzi już o bezpieczeństwo, tylko o zniechęcenie ludzi do jazdy samochodem. Warszawa pod rządami Trzaskowskiego staje się miastem, w którym kierowca ma być intruzem – nawet wtedy, gdy jedzie pustą ulicą. Wszystko zgodnie z agendą Cities 40. Dość tej wojny z obywatelami! #polska #zielonaenergia #politykaspoleczna #politykamiedzynarodowa #polityka
nexT
2
Sama Warszawa już jest miastem, w którym nie da się jeździć płynnie przez ustawienie sygnalizacji, pasy ruchu namalowanez pominięciem fizyki ruchu, skrzyżowania na których żeby zmienić kierunej jazdy trzeba się przepchać przez 3 pasy na kilkudziesięciu metrach (i autobusy stające w tym celu wpoprzek jezdni) czy w końcu samych kierowców – którzy nie używają kierunkowskazów. Przy powyższym, strefa 30 wiele nie pogorszy, ale próbować można .
[edit] Jeszcze rok – dwa lata temu światła na jednej głównych z warszawskich ulic (ograniczenie zwykłe - teren zabudowany) miały zieloną falę przy 70 km/h (i czerwoną przy przepisowej).
3_Demon
6
Jak dobrze dupa zaszczypie, to moze cos w koncu dotrze do tych wielkomiejskich intelektualistow.
msqs1911
6
Cyr4x
4
Alpragen
5
wolnyjez
6
stawo73
2
A gdyby tutaj staruszka przechodziła do domu starców, a tego garba wczoraj by jeszcze nie było, a dzisiaj już by był, to wy byście staruszkę przejechali, tak? A to być może wasza matka!
borubar
5
Sposób jest banalnie prosty, jeśli to nie jest faktyczny podjazd pod domem albo blokiem (wewnętrzna droga na osiedlu która prowadzi tylko do budynków które się tam lokalnie znajdują) tylko ulica przelotowa
to taką ulicę przelotową zamienioną w strefę zamieszkania trzeba blokować do skutku (oczywiście nie blokować tych co tam mieszkają - tylko pojazdy miejskie/państwowe/służb ).
Jeśli przykładowo ulicą kursuje autobus to wystarczy się w kilka osób umówić na spacer po takiej ulicy aby tam utknął na stale ze 2 osoby z przodu 2 z tyłu i ani nie przejedzie ani nie wycofa. To strefa zamieszkania możecie chodzić gdzie chcecie - macie pierwszeństwo a on niech was omija jeśli potrafi.
A osobowe samochody należące do osób prywatnych w tym czasie przepuszczać.
Po kilku godzinach skończy się czas pracy kierowcy który pozostawi autobus i pieszo pójdzie do domu.
Władze komunistyczne zajmujące się walką z samochodami są wyjątkowo wyczulone na to aby państwowe autobusy mogły funkcjonować - następnego dnia strefa zamieszkania zniknie z ulicy.