Olbrzymie przywileje dla ukraińskich płodów rolnych pogrążą polskich gospodarzy!
Masowy import produktów rolnych z Ukrainy staje się faktem. Rada Unii Europejskiej zatwierdziła dokument przygotowany przez Komisję Europejską, który znosi większość ceł i radykalnie podnosi limity importowe na ukraińskie towary rolno-spożywcze. W praktyce oznacza to pełne otwarcie unijnych granic na żywność z państwa, które nie spełnia standardów obowiązujących rolników w Polsce i innych krajach Unii Europejskiej.
Rząd Donalda Tuska wspiera ten kurs, mimo jednoznacznych ostrzeżeń zgłaszanych przez rolników oraz Konfederację. Skala napływu towarów z Ukrainy może doprowadzić do upadku polskich gospodarstw i firm przetwórczych, które nie wytrzymają na dłuższą metę konkurencji z produkcją nieregulowaną europejskimi normami. To nie jest uczciwa konkurencja, to jest systemowa likwidacja polskiego rolnictwa rękami własnego rządu i instytucji unijnych.
Do 2028 roku Ukraina ma dopiero dostosować się do części zasad dotyczących ochrony zwierząt, stosowania pestycydów i leków weterynaryjnych. Do tego czasu nie istnieje realny mechanizm kontroli, jak faktycznie powstaje żywność, która trafi na polskie stoły. Inspekcje weterynaryjne i fitosanitarne na granicy ograniczają się do aspektów formalnych i nie badają warunków produkcji. Nie ma także powodów, by sądzić, że po 2028 roku wszystko magicznie się zmieni. Kontrole na Ukrainie, jeśli w ogóle będą miały miejsce, to będą mieć charakter wyrywkowy. Każdy konsument w Polsce zostaje pozbawiony podstawowej gwarancji bezpieczeństwa. Mówimy o rynku, na którym kontrola IJHARS wielokrotnie wykazywała konieczność wycofywania ukraińskich produktów.
Od dziś państwa, które próbowały bronić swoich rynków, będą musiały znieść wprowadzone ograniczenia importowe, bo wyegzekwuje to Komisja Europejska. Polscy rolnicy i polscy konsumenci mają prawo do ochrony przed żywnością niewiadomego pochodzenia oraz przed ekonomicznym wyniszczeniem całych regionów. Jeśli rząd Tuska nie potrafi powiedzieć „nie” interesom zewnętrznym, obowiązkiem obywateli jest przypomnieć mu, komu ma służyć polskie państwo. #ukraina #polska #spoleczenstwo #przedsiebiorstwoholocaust #politka #uniaeuropejska
Masowy import produktów rolnych z Ukrainy staje się faktem. Rada Unii Europejskiej zatwierdziła dokument przygotowany przez Komisję Europejską, który znosi większość ceł i radykalnie podnosi limity importowe na ukraińskie towary rolno-spożywcze. W praktyce oznacza to pełne otwarcie unijnych granic na żywność z państwa, które nie spełnia standardów obowiązujących rolników w Polsce i innych krajach Unii Europejskiej.
Rząd Donalda Tuska wspiera ten kurs, mimo jednoznacznych ostrzeżeń zgłaszanych przez rolników oraz Konfederację. Skala napływu towarów z Ukrainy może doprowadzić do upadku polskich gospodarstw i firm przetwórczych, które nie wytrzymają na dłuższą metę konkurencji z produkcją nieregulowaną europejskimi normami. To nie jest uczciwa konkurencja, to jest systemowa likwidacja polskiego rolnictwa rękami własnego rządu i instytucji unijnych.
Do 2028 roku Ukraina ma dopiero dostosować się do części zasad dotyczących ochrony zwierząt, stosowania pestycydów i leków weterynaryjnych. Do tego czasu nie istnieje realny mechanizm kontroli, jak faktycznie powstaje żywność, która trafi na polskie stoły. Inspekcje weterynaryjne i fitosanitarne na granicy ograniczają się do aspektów formalnych i nie badają warunków produkcji. Nie ma także powodów, by sądzić, że po 2028 roku wszystko magicznie się zmieni. Kontrole na Ukrainie, jeśli w ogóle będą miały miejsce, to będą mieć charakter wyrywkowy. Każdy konsument w Polsce zostaje pozbawiony podstawowej gwarancji bezpieczeństwa. Mówimy o rynku, na którym kontrola IJHARS wielokrotnie wykazywała konieczność wycofywania ukraińskich produktów.
Od dziś państwa, które próbowały bronić swoich rynków, będą musiały znieść wprowadzone ograniczenia importowe, bo wyegzekwuje to Komisja Europejska. Polscy rolnicy i polscy konsumenci mają prawo do ochrony przed żywnością niewiadomego pochodzenia oraz przed ekonomicznym wyniszczeniem całych regionów. Jeśli rząd Tuska nie potrafi powiedzieć „nie” interesom zewnętrznym, obowiązkiem obywateli jest przypomnieć mu, komu ma służyć polskie państwo. #ukraina #polska #spoleczenstwo #przedsiebiorstwoholocaust #politka #uniaeuropejska
LocalHostError
0
Alpragen
2
DarrDarek
3
Socjaldemokrata
-2
borubar
1
Nie pójdziesz do rolników i nie powiesz że co 12 z nich ma zwinąć interes aby pomóc jakiemuś wielkiemu koncernowi z zagranicy. Nikt nie będzie chciał być tym zlikwidowanym.
Na rynku pojawi się nadmiar zboża i doprowadzi to do gwałtownego spadku cen.
Niestety u nas obowiązują unijne normy co do produkcji oraz jakości i nie możemy obniżyć kosztów produkcji aby konkurować z tanim zbożem sprowadzonym z zagranicy gdzie takie normy nie obowiązują.
Efekt będzie taki, że zbankrutuje znacznie więcej rolników niż co dwunasty.
Socjaldemokrata
0
Wystarczy, że w Hiszpanii będzie urodzaj i wyprodukuje milion więcej, to co, polski rolnik upadnie? Ceny pszenicy zawsze się będą zmieniać z roku na rok.
borubar
1
Poza tym jednorazowy urodzaj to nie jest jakiś wielki problem, zrobią zapasy na wypadek nieurodzaju w roku kolejnym. Gorzej jak stale będzie nadmiar.
Socjaldemokrata
0
Po pierwsze, umowa stanowi, że import towarów z Ukrainy podporządkowany jest przestrzeganiu unijnych wymogów bezpieczeństwa żywności i podlega kontroli właściwych inspekcji oraz służb z krajów członkowskich UE.
Po drugie, jeżeli UE produkuje raz 147 mln ton (prognoza na ten rok), a raz 124 mln ton (zeszły rok), to wpływ jednego miliona od Ukraińców jest dość znikomy.
borubar
0
A poza tym przecież nie ma kto przeprowadzać takich inspekcji. Na wyniki badania tego co zawiera importowana żywność czeka się miesiąc, a po tym czasie nawet jak coś wykryją to jest ona już dawno zjedzona i najwyżej sklep może dać ogłoszenie proszę o zwrócenie chleba zakupionego 2 tygodnie temu ponieważ zawierał szkodliwy glifostat.
Socjaldemokrata
0
-Higiena żywności: przedsiębiorstwa spożywcze, od gospodarstw po restauracje, muszą przestrzegać unijnego prawa żywnościowego – również te firmy, które importują żywność do UE.
-Zdrowie zwierząt: dzięki kontrolom i środkom sanitarnym dotyczącym zwierząt dzikich, domowych i gospodarskich monitoruje się i zwalcza choroby, a także śledzi przemieszczanie wszystkich zwierząt gospodarskich.
-Zdrowie roślin: dzięki wykrywaniu i zwalczaniu szkodników na wczesnym etapie nie dopuszcza się do ich rozprzestrzeniania i zapewnia zdrowe nasiona.
-Zanieczyszczenia i pozostałości: dzięki monitoringowi żywność i pasza są wolne od zanieczyszczeń. Do krajowych i importowanych produktów spożywczych i paszowych zastosowanie mają maksymalne dopuszczalne limity.
-System wczesnego ostrzegania o niebezpiecznej żywności i paszach (RASFF)
-System śledzenia zwierząt (TRACES)
-Unijna baza danych dotycząca pestycydów
-System powiadamiania o przypadkach zatrzymań związanych ze zdrowiem roślin (EUROPHYT)
Każdy kraj może przeprowadzić taką inspekcję i pewnie przeprowadzi wraz z pierwszym transportem. Ale skoro chcesz sobie bardzo panikować z tego powodu, to nic niestety nie poradzę. Ja śpię spokojnie
borubar
0
Socjaldemokrata
0
DarrDarek
1
tja, już "wykrywali", gdy pachołki pisiaków z Akcji Wisła u władzy zaczęły ściągać parę lat temu ogromne ilości spleśniałego zboża zatrutego chemią od pobratymców z Upadliny. To zboże nawet wjeżdżało jako techniczne niby z przeznaczeniem do spalenia w piecu, a potem jakaś kolejna szmata łapówkarska dawała temu legalizujące papiery i wciskano to do zmieszania z polskim zbożem, by Polacy zjedli ten syf z Ukrainy.
Parę miesięcy temu odkryto, że na skażonych ziemiach wokół Czarnobyla są plantacje słoneczników - znów jakaś szmata z właściwym pochodzeniem zapewne wciska to Polakom do wypicia jako olej słonecznikowy z ekologicznej uprawy (mało kto wie, jakie nieodwracalne cierpienie w organizmie daje wprowadzenia transuranowców).
borubar
0
@Socjaldemokrata, no właśnie kontroluje się jedną próbkę na tysiąc, a kontrola trwa miesiąc (bo są kolejki w labie) gdy się wykryje nieprawidłowości to po tym miesiącu idzie ogłoszenie "proszę zwrócić towar z partii nr xxxxx do sklepu"
i wcale im nie chodzi o wymiotowanie tego jedzenia w sklepie.
a pozostałych 999 na tysiąc się nie kontroluje.
Socjaldemokrata
0
borubar
0
Socjaldemokrata
0
borubar
0