UWAGA! Nakurwiam dłuższym tekstem. Zapnij pasy.
#ekonomia #socjalizm #totalitaryzm #nwo #teoriespiskowe #przepowiednie #filozofia
Uniwersalny dochód podstawowy – czyli socjal bezwarunkowy dla każdego.
Ostatnio często spotykałem się z tym zagadnieniem (w ostatnim okresie był tego natłok). Ku mojemu przerażeniu nawet osoby o „prawicowych” poglądach skłaniają się, że w przyszłości może to być niemożliwe do uniknięcia zjawisko.
O naiwności ludzka. 🤦

Kontekst: cyfryzacja w tym AI w teorii ma wyprzeć ludzi z rynku pracy = rosnące bezrobocie i jego skutki. Aby temu zapobiec proponowany jest „dochód dla każdego” aby można było sobie chlebek kupić, siąść na dupie przed TV i słuchać uważnie aktualnej propagandy polityka.
Otóż pieniądz nie rośnie na drzewie. Pieniądz to arbitralnie przyjęty środek wymiany towarów i usług. W rzeczywistości pieniądz to twoja praca a ten jest pośrednikiem w wymianie jej na potrzebne dobra materialne.
Od tysiącleci standardem pieniądza było złoto. Niegdyś (np. w 1970) za sztabkę złota można było kupić dom, obecnie za sztabkę złota można… tez kupić dom (nowoczesny odpowiednik). Co się zmieniło? Otóż cena się zmieniła. To co kiedyś kosztowało kilka tysięcy dziś kosztuje pół miliona. Cyfry się zmieniły standard pozostał jednak ten sam bo razem z domem podrożało też złoto.
Twoja praca też się nie zmieniła. Jednak za to samo trzeba płacić coraz więcej. To się nazywa inflacja.
Jednym z objawów inflacji jest dodruk pieniądza. Tym na masową skale zajmuje się amerykański FED. A skoro większość państw świata opiera swoją ekonomię na amerykańskim dolarze… no cóż to oznacza że większość krajów świata poddaje się świadomie (politycznie) inflacji i systemowi zubożenia.
To samo w sobie doprowadza do rosnącego bezrobocia, to z kolei zubożenia, to z kolei do rosnących cen w sklepach. Koło się zamyka.
Skoro omówiłem pokrótce działanie współczesnej nam ekonomii, przejdźmy do uniwersalnego socjalu.
Pieniądze z dupy (tak chamsko dodrukowane) miały by cokolwiek naprawić? Oczywiście że każdy chciał by braść, mimo dodruku to praca pozostaje źródłem wzbogacenia. Oznacza to dalsze opodatkowanie twojej pracy, bo pieniądz „skądś” musi być. Nic nie da się wyczarować z próżni oprócz pustych życzeń.
To jest właśnie paradoks socjalu. Próba rozwiązania problemu finansowego przez rozdawnictwo które powoduje jeszcze większe problemy finansowe.
Socjal jest systemem kradzieży. Systemem gdzie państwo (polityk) arbitralnie wciska się jako strona w transakcje finansowe. Przemocą TAK! PRZEMOCĄ (spróbuj nie zapłacić podatku to się dowiesz co się stanie) odbiera owoce twojej pracy rozdając je wg. własnego widzimisię. To z kolei trwoży pijawki i wszelkie pasożyty które żerują pośrednio na twojej pracy i w żaden sposób nie przyczyniają się do wzbogacenia systemu którego są częścią.
Komu to więc pomaga?
Systemowi władzy (politykowi). Nie dość, że system doprowadza do problemu, to potem go „rozwiązuje” w taki sposób abyś był jeszcze bardziej zależny od władzy.
Skoro władza decyduje kto dostanie socjal a kto nie, musi kontrolować jakoś masy. Tak wprowadza się monitoring, algorytmy predykcyjne, punkty socjalne, brak anonimowości w necie no i terror siły. Władza decydująca o socjale nie toleruje decydentów krytykujących tej władzy.
To powoduje powolne gotowanie żaby. Założenie kajdanów, których nie poczujesz – o których nawet nie wolno będzie Ci myśleć. Współczesne niewolnictwo. Edukację społeczną. Kontrolę myśli i kontrolę uczuć.
Władza nie potrzebuje ludzi. Władza potrzebuje posłuszne drony (NPC), głupie i bezmyślne. Wykonujące rozkazy propagandy jaka w danej chwili leje się z mediów, czyli to co w danym momencie polityk chce osiągnąć.
A co się stanie jak cele będą osiągnięte?
O tym już się mówi od dawna. Ludność planety ma być ograniczona do 500 milionów (łatwiej kontrolować mniej osób). Rząd światowy, lepiej jak nie ma narodów (jeszcze ktoś by miał ambicje wolności i niezależności – tfu!). Wygaszanie oczekiwań… na pewno już ten termin słyszałeś.
Nie będziesz mieć niczego (bo to własność państwa / systemu) i będziesz szczęśliwy. Będziesz żyć w kapsule (bądźmy szczerzy na mieszkanie ikt Ci nie da), będziesz żreć robaki (bo tak taniej), twoje rozmnażanie będzie kontrolowane (o ile jeszcze będziesz mieć możliwość), będziesz mieć eutanazję gdy przestaniesz być potrzebny. Będziesz kontrolowany od poczęcia bo będziesz własnością niewolnikiem. Ostatecznie będziesz przypisany do jakiejś pracy z ścisłymi (wywindowanymi) normami.
Każą Ci skakać… będziesz skakał, każą Ci szczekać, będziesz szczekał… powiedzą „siat”… klapniesz dupą w kałużę swojej faweli gdzie będziesz przypisany – w końcu podróżować nie będziesz mieć prawa, bez zezwolenia.
Ale spokojnie nie wszyscy będą mieć źle. Nastąpi podział społeczny na niewolników systemu i ten 1% elity – która będzie mogła wszystko to co Ty nie. Która będzie panami życia i śmierci (dosłownie). Która nie cofnie się przed żadnym bestialstwem i dewiacją. W końcu tylko będzie sądzona przez swoich ziomków, takich samych jak oni. Tylko ty nie będziesz w tym klubie.
Co? Zbuntujesz się?
O tu mi czołg jedzie.
Masy bez celu, bez ambicji i bez emocji. Masy walczące o przeżycie z dnia na dzień nie mają czasu na bunt. Podskoczysz to będziesz mieć automatycznie wyłączony socjal, zdechniesz z głodu „na własne życzenie”, albo trafisz do gułagu który o dziwo będzie gorszy od życia w bezdusznej dystopii.
Na pewno jakiś ruch oporu będzie. Zawsze jest. Tam gdzieś na granicy prawa, z dala od wszechwidzącego oka pana który może mieć kaprys zlikwidowania ruchu. Za prace można zaproponować barter (np. flaszkę wódki, kartki na żywność, paczkę papierosów). Tylko to daleko nie zajedzie, w końcu opór aby był skuteczny musi mieć wsparcie (być skądś finansowany).
--------------------------------------------------------------------
Wszystkie zdarzenia w tekście miały swoje odpowiedniki w historii świata bądź teoretyzowaniu samych polityków i filozofów. Starałem się nie pisać o rzeczach „nie osiągalnych”.
Uniwersalny dochód podstawowy będzie tylko zwiastunem opisanego kierunku wydarzeń. Przyszłości samej w sobie jeszcze nie znamy i aby to co opisałem nigdy się nie zdarzyło potrzebna jest rewolucja (krwawa i siłowa). Czasem życie może być gorsze od śmierci, a tym jest właśnie życie bez wolności.
Jeszcze adresując sam kontekst czyli pretekst wprowadzenia uniwersalnego dochodu.
W historii już mieliśmy zdarzenia gdzie obawiano się wyparcia pracy ludzkiej przez lepsze, szybsze i silniejsze maszyny. O ile faktycznie miało to miejsce miejsca pracy zostały przejmowane przez nowe zawody i usługi. Jestem zdania że w przyszłości maszyny będą potrafiły wiele, nie oznacza to jednak totalnej bezużyteczności człowieka. Ten będzie żył w swojej niszy samemu wnosząc wkład do społeczeństwa.
Istnieje tez jeszcze inny paradoks. Zastąpienie ludzi maszynami => brak pracy => zubożenie społeczne => brak możliwości zakupu towarów i usług tworzonych przez maszyny => redukcja stanowisk pracy dla maszyn.
Stąd moje zdanie, że kontekst zastąpienia ludzi przez maszyny / AI jest nieprawdziwy i może jedynie być używany jako straszak.
#ekonomia #socjalizm #totalitaryzm #nwo #teoriespiskowe #przepowiednie #filozofia
Uniwersalny dochód podstawowy – czyli socjal bezwarunkowy dla każdego.
Ostatnio często spotykałem się z tym zagadnieniem (w ostatnim okresie był tego natłok). Ku mojemu przerażeniu nawet osoby o „prawicowych” poglądach skłaniają się, że w przyszłości może to być niemożliwe do uniknięcia zjawisko.
O naiwności ludzka. 🤦

Kontekst: cyfryzacja w tym AI w teorii ma wyprzeć ludzi z rynku pracy = rosnące bezrobocie i jego skutki. Aby temu zapobiec proponowany jest „dochód dla każdego” aby można było sobie chlebek kupić, siąść na dupie przed TV i słuchać uważnie aktualnej propagandy polityka.
Otóż pieniądz nie rośnie na drzewie. Pieniądz to arbitralnie przyjęty środek wymiany towarów i usług. W rzeczywistości pieniądz to twoja praca a ten jest pośrednikiem w wymianie jej na potrzebne dobra materialne.
Od tysiącleci standardem pieniądza było złoto. Niegdyś (np. w 1970) za sztabkę złota można było kupić dom, obecnie za sztabkę złota można… tez kupić dom (nowoczesny odpowiednik). Co się zmieniło? Otóż cena się zmieniła. To co kiedyś kosztowało kilka tysięcy dziś kosztuje pół miliona. Cyfry się zmieniły standard pozostał jednak ten sam bo razem z domem podrożało też złoto.
Twoja praca też się nie zmieniła. Jednak za to samo trzeba płacić coraz więcej. To się nazywa inflacja.
Jednym z objawów inflacji jest dodruk pieniądza. Tym na masową skale zajmuje się amerykański FED. A skoro większość państw świata opiera swoją ekonomię na amerykańskim dolarze… no cóż to oznacza że większość krajów świata poddaje się świadomie (politycznie) inflacji i systemowi zubożenia.
To samo w sobie doprowadza do rosnącego bezrobocia, to z kolei zubożenia, to z kolei do rosnących cen w sklepach. Koło się zamyka.
Skoro omówiłem pokrótce działanie współczesnej nam ekonomii, przejdźmy do uniwersalnego socjalu.
Pieniądze z dupy (tak chamsko dodrukowane) miały by cokolwiek naprawić? Oczywiście że każdy chciał by braść, mimo dodruku to praca pozostaje źródłem wzbogacenia. Oznacza to dalsze opodatkowanie twojej pracy, bo pieniądz „skądś” musi być. Nic nie da się wyczarować z próżni oprócz pustych życzeń.
To jest właśnie paradoks socjalu. Próba rozwiązania problemu finansowego przez rozdawnictwo które powoduje jeszcze większe problemy finansowe.
Socjal jest systemem kradzieży. Systemem gdzie państwo (polityk) arbitralnie wciska się jako strona w transakcje finansowe. Przemocą TAK! PRZEMOCĄ (spróbuj nie zapłacić podatku to się dowiesz co się stanie) odbiera owoce twojej pracy rozdając je wg. własnego widzimisię. To z kolei trwoży pijawki i wszelkie pasożyty które żerują pośrednio na twojej pracy i w żaden sposób nie przyczyniają się do wzbogacenia systemu którego są częścią.
Komu to więc pomaga?
Systemowi władzy (politykowi). Nie dość, że system doprowadza do problemu, to potem go „rozwiązuje” w taki sposób abyś był jeszcze bardziej zależny od władzy.
Skoro władza decyduje kto dostanie socjal a kto nie, musi kontrolować jakoś masy. Tak wprowadza się monitoring, algorytmy predykcyjne, punkty socjalne, brak anonimowości w necie no i terror siły. Władza decydująca o socjale nie toleruje decydentów krytykujących tej władzy.
To powoduje powolne gotowanie żaby. Założenie kajdanów, których nie poczujesz – o których nawet nie wolno będzie Ci myśleć. Współczesne niewolnictwo. Edukację społeczną. Kontrolę myśli i kontrolę uczuć.
Władza nie potrzebuje ludzi. Władza potrzebuje posłuszne drony (NPC), głupie i bezmyślne. Wykonujące rozkazy propagandy jaka w danej chwili leje się z mediów, czyli to co w danym momencie polityk chce osiągnąć.
A co się stanie jak cele będą osiągnięte?
O tym już się mówi od dawna. Ludność planety ma być ograniczona do 500 milionów (łatwiej kontrolować mniej osób). Rząd światowy, lepiej jak nie ma narodów (jeszcze ktoś by miał ambicje wolności i niezależności – tfu!). Wygaszanie oczekiwań… na pewno już ten termin słyszałeś.
Nie będziesz mieć niczego (bo to własność państwa / systemu) i będziesz szczęśliwy. Będziesz żyć w kapsule (bądźmy szczerzy na mieszkanie ikt Ci nie da), będziesz żreć robaki (bo tak taniej), twoje rozmnażanie będzie kontrolowane (o ile jeszcze będziesz mieć możliwość), będziesz mieć eutanazję gdy przestaniesz być potrzebny. Będziesz kontrolowany od poczęcia bo będziesz własnością niewolnikiem. Ostatecznie będziesz przypisany do jakiejś pracy z ścisłymi (wywindowanymi) normami.
Każą Ci skakać… będziesz skakał, każą Ci szczekać, będziesz szczekał… powiedzą „siat”… klapniesz dupą w kałużę swojej faweli gdzie będziesz przypisany – w końcu podróżować nie będziesz mieć prawa, bez zezwolenia.
Ale spokojnie nie wszyscy będą mieć źle. Nastąpi podział społeczny na niewolników systemu i ten 1% elity – która będzie mogła wszystko to co Ty nie. Która będzie panami życia i śmierci (dosłownie). Która nie cofnie się przed żadnym bestialstwem i dewiacją. W końcu tylko będzie sądzona przez swoich ziomków, takich samych jak oni. Tylko ty nie będziesz w tym klubie.
Co? Zbuntujesz się?
O tu mi czołg jedzie.
Masy bez celu, bez ambicji i bez emocji. Masy walczące o przeżycie z dnia na dzień nie mają czasu na bunt. Podskoczysz to będziesz mieć automatycznie wyłączony socjal, zdechniesz z głodu „na własne życzenie”, albo trafisz do gułagu który o dziwo będzie gorszy od życia w bezdusznej dystopii.Na pewno jakiś ruch oporu będzie. Zawsze jest. Tam gdzieś na granicy prawa, z dala od wszechwidzącego oka pana który może mieć kaprys zlikwidowania ruchu. Za prace można zaproponować barter (np. flaszkę wódki, kartki na żywność, paczkę papierosów). Tylko to daleko nie zajedzie, w końcu opór aby był skuteczny musi mieć wsparcie (być skądś finansowany).
--------------------------------------------------------------------
Wszystkie zdarzenia w tekście miały swoje odpowiedniki w historii świata bądź teoretyzowaniu samych polityków i filozofów. Starałem się nie pisać o rzeczach „nie osiągalnych”.
Uniwersalny dochód podstawowy będzie tylko zwiastunem opisanego kierunku wydarzeń. Przyszłości samej w sobie jeszcze nie znamy i aby to co opisałem nigdy się nie zdarzyło potrzebna jest rewolucja (krwawa i siłowa). Czasem życie może być gorsze od śmierci, a tym jest właśnie życie bez wolności.
Jeszcze adresując sam kontekst czyli pretekst wprowadzenia uniwersalnego dochodu.
W historii już mieliśmy zdarzenia gdzie obawiano się wyparcia pracy ludzkiej przez lepsze, szybsze i silniejsze maszyny. O ile faktycznie miało to miejsce miejsca pracy zostały przejmowane przez nowe zawody i usługi. Jestem zdania że w przyszłości maszyny będą potrafiły wiele, nie oznacza to jednak totalnej bezużyteczności człowieka. Ten będzie żył w swojej niszy samemu wnosząc wkład do społeczeństwa.
Istnieje tez jeszcze inny paradoks. Zastąpienie ludzi maszynami => brak pracy => zubożenie społeczne => brak możliwości zakupu towarów i usług tworzonych przez maszyny => redukcja stanowisk pracy dla maszyn.
Stąd moje zdanie, że kontekst zastąpienia ludzi przez maszyny / AI jest nieprawdziwy i może jedynie być używany jako straszak.
Skalp
2
Ja uważam, że podchodzisz do tego zbyt zero-jedynkowo. Z resztą miksujesz BDP z nie pracowaniem. Pisal to niżej @Cziter2. Pisalem na ten temat już bardzo dawno ja. BDP, jak sama jego nazwa z resztą wspomina oznacza, zapewnienie totalnych podstaw. Doslownie przetrwania: żeby na gościa nie padalo, żeby go jakoś odziać budżetowo, nakarmić, dać energię i internet [jako tańsza wersja dostarczenie czegoś, do czego bez niego trzeba by podróżować]. Wszysto inne, czego ludzie by chcieli musisz już sobie wypracować. Czyli inaczej mówiąc, na samo istnienie nie szedlby wysilek pracy, a na wszystko ponad to. To, że BDP dawalby pewien, może nawet żenujący standard, to calkiem dobrze, bo samo to znaczyloby, że masz wybór, albo z tego korzystasz, albo sobie organizujesz więcej/lepiej/bardziej. Podstawową zmianą byloby to, że absolutny ogrom ludzi niecierpiących swojej pracy uwolniony bylby z rynku pracy, a z kolei zwolniliby oni miejsca pracy dla tych, którzy przekornie lubią pewne zajecia, których większość nie lubi.
Czy inflacja prowadzi do bezrobocia? Czy ja o czymś nie wiem? Wydaje mi się, że to dziala na odwrotnych sprzężeniach.
Caly sens [nawet ten teoretyczny, czy potencjalny] BDP wiąże się z tym, że pewna praca i pewne zasoby za pomocą automatyzacji powinny być w niedalekiej przyszlości na takim poziomie dostępności, że nie wliczalbyś tego w dobra wolnorynkowe. Nie byloby na to pieniędzy z dupy, bo byloby to "poza ofertą". Tak jak nie nabywasz chodnika, nie nabywasz autobusu, nie nabywasz np. sygnalizacji świetlnej, albo szlabanu na przejździe kolejowym. To jest w zasadzie wbudowane w system. To mialoby funkcjonować na dokladnie podobnym systemie. Owszem wiązaloby się to z zaspokojeniem części potrzeb z piramidy potrzeb, tych egzystencjalnych i tylko tych. Wydaje mi się, że ekstrapolacja tego dalej jest i blędna i bylaby bardzo zla i patologizowalaby to nieuchronnie.
Teraz, BDP, jak również jego nazwa stanowi jest BEZWARUNKOWY. Jeśli tylko bylby polączony z jakimś kredytem spolecznym, bylby w pelni cyfrowy i dwoma kliknięciami daloby się od tego czlowieka odlączyć, to z miejsca można w zasadzie to wszystko do śmieci wyrzucić. Ten element absolutnie wyklucza jakiekolwiek dalsze rozważania w tym kierunku.
Przemoc i podatki, podatki są stare jak świat, byly zawsze, byly różne, a w Biblii o dziesięcinie jest mowa. Mi nazwa podatek nie przeszkadza. Jeśli przyjmiemy, że czlowiek to istota spoleczna, która zamieszkuje niemal calusieńką planetę, a więc coś może Cię sprowadzic w różne miejsca i tym samym będziesz korzystal z tamtejszych udogodnień. Np: ruchome schody, bezzalogowe taksówki, wiaty autobusowe itd. itp. Potrzeba istnienia tych wszystkich rzeczy, wszędzie na świecie jest uzasadnieniem pobierania pewnej części pracy czlowieka, by mogly one się pojawiać. Inaczej mówiąc, nie da się funkcjonować w spoleczeństwie, bez dokladania się do jego "masy". Alternatywą jest absolutna samowystarczalność, życie jak traper, z wlasną wodą, we wlasnoręcznie postawionej chalupce, o wlasnych uprawach, może jakiejś malej trzodzie, raczej prosto. Taki absolutny off grid przy okazji.
Konto usunięte2
Jest jeszcze jeden ciekawy efekt BDG - eliminuje wszelkie zarzuty o niesprawiedliwość socjala. Wszyscy dostają po równo, a jak chcą więcej, to każdy już zarania we własnym zakresie.
wolnyjez
1
Andrzej_Zielinski
0
DarrDarek
1
Gwoli ścisłości.
To nie FED odpowiada za inflację w Polsce, a NBP za nią odpowiada. Inna sprawa, że dodruk zlecany przez NBP jest omawiany na tajnych spotkaniach między innymi z USA. Stąd też potrafili zrobić 3 lata temu przewał ze skokiem inflacji od 8% w bogatszych krajach do 18% w bogacących się krajach EU.
Kasa na zasiłki, na armię nadmiarowych urzędników, na wtłaczanie milionów murzynów i ciapaków, kasa na to nie jest z dodruku, ale oczywiście z ogromnego opodatkowania. I co istotne, opodatkowywany w bogatych krajach jest najbardziej procentowo zwykły pracownik najemny a nie jakiś bogaty przedsiębiorca - to taka wskazówka na bezużyteczność lewicy, która plecie o opodatkowaniu bogaczy, ale zaklepuje układ, że 80% lub więcej kasy w budżecie i składach ZUS pochodzi z opodatkowania dochodów zwykłych szaraków, którzy bogaczami nigdy nie byli i nie będą.
Sama produkcja wyłącznie przez maszyny, roboty i AI, to też taki pic na wodę. Zawsze musi być człowiek organizujący to, nadzorujący to, naprawiający to, projektujący nowe roboty, choćby takie, które będą się zajmowały prostymi naprawami, ale bez człowieka-pracownika to nie powstanie. Czyli znów mówimy o tych, którzy wskutek decyzji pajaców z pachołków wyznawców zła będą stanowić tylko elitę 20% zatrudnionych (a reszta na socjalu), ale utrzymanie tych na socjalu i całego państwa będzie pochodziło opodatkowania dochodów pracującej mniejszości. Będzie można odchodzić od normalnej ekonomii w kierunku idiotyzmów jak w socjalizmie marksistowskim, ale brak kapitalizmu w rozliczeniach i przejście na sztuczne rozliczenia będzie skutkował idiotyzmami i nieracjonalnością działania podobnymi jak w socjalizmie marksistowskim.
Mało tego, znów na poziomie zwykłej aktywności ludzkiej ci z socjalu o bardziej złej duszy będą warzyć i sprzedawać jakieś dopalacze. A ci ze smykałką do interesów, będą robić różne rękodzieła, ładniejsze kładzenie płytek łazienkowych niż automat, ładniejsze płytki wypalane za krocie i inne rękodzieła zgarniając spory hajs z braku konkurencji a dając ludziom "coś ładnego i innego".
A na poziomie duchowości ludzkiej, to jest brnięcie w nędzę moralną i etyczną przez nowych wyznawców zła. W takim układzie przyszłe wojny wywołane choćby chęcią wtłoczenia Rosji pod swojego buta, czy animozjami z Chinami, którzy też bez Boga wdrażają system totalitarny, te wojny nawet jawią się jako szansa na zakończenie zaplanowanej przez wyznawców zła gehenny. Ostatecznie, w dzikim szale mordowania wojennego będzie pole do działania Boga, który może zdecydować, że już dosyć zła na świecie.
Konto usunięte1
Bzdura już w pierwszym zdaniu. To co masz w głowie nazywa się KUCONOMIA, a nie ekonomia. Nawet nie warto czytać reszty Twego bełkotu.
Poniżej masz wykresy podaży pieniądza w USA (M1 i M2). FED "wydrukował" od 2008 w zaledwie 10 lat, więcej pieniędzy niż przez całą swoją historię do 2008! To ja się teraz pytam kuconomisto: Gdzie jest hiperinflacja?
Wiesz? Jak nie wiesz to skończ robić z siebie pajaca i zamilcz! Dopóki nie będziesz umiał wyjaśnić gdzie schowała się inflacja, nie powinieneś się nawet odzywać (a odpowiedź jest prosta ...dla ludzi, któryś mają minimalne pojęcie o ekonomii)
Jak ja qrva nie cierpię klaunów, którzy w życiu nie mieli w ręku współczesnego podręcznika do ekonomii, naczytali się Misesa, Hazlitta i innych klaunów ASE, naoglądali Korwina na Youtube i ufają ekonomistów. Przez takich wlaśnie kuconomistów ludzie uczą się bzdur o ekonomii, potem w nie wierzą i dają się oszukiwać na kreacji pieniądza w rękach prywatnych czy stopach procentowych #takaprawda
Zakoduj sobie w piątym łbie, że inflacja nie zależy od podaży pieniądza. Co innego o tym decyduje! Ty nie znasz nawet współczesnej definicji inflacji (tylko te nieaktualną, z XIX wieku) Qrva! Pierdylion razy to było wałkowane (nawet na Lurku) a do trolnorynkowych retardów dalej nie dociera
Ręce opadają 🤦
DarrDarek
1
Pajacu, cziterze, przecież ty nie dość, że nie masz żadnej wiedzy o finansach, to nie masz za grosz umiejętności logicznego myślenia. Powiązanie inflacji, powiązanie tempa deprecjacji różnych walut światowych jest osobną decyzją każdego z banków centralnych z różnych państw. To są niepowiązane zdarzenia, że Wenezuela, czy Zimbabwe, czy Republika Weimarska, doprowadzały do inflacji milionów procent rocznie, by wg twojego głupiego rozumowania inne kraje były narażone na taką inflację. Nie, takiej zależności nie ma. Potężne państwo jak Niemcy 100 lat temu doprowadziły u siebie do hiperinflacji, a mniejsze państwa jak Francja, Brytania, nie miały żadnej większej inflacji bo ich banki centralne dbały o swoją walutę.
Ja wiem, że w tak głupiej mózgownicy jak twoja kołacze się, że USA to jest niemal cały świat i jak w USA doprowadzają do inflacji, to w każdym kraju musi być. Ale wierzysz w brednie. Szwajcaria nie miała ochoty dołączania do pozostałych państw zmowy inflacyjnej sprzed paru lat i inne kraje uczestniczące w spisku oszukania swoich oszczędnych obywateli połasiły się na duży dodruk i skokową deprecjację walut (w PL i sąsiednich bantustanach nawet dodrukowano celując w 18% inflacji), ale już Szwajcaria nie zamierzała w tym uczestniczyć i utrzymali wartość swojej waluty co skończyło się tym, że frak szwajcarski zyskał na wartości wobec wszystkich walut białych oszustów (centralnobankowych).
Ale co ja będę tłumaczył komuś, kto jest zwyczajnie tępy i zamiast uznać swój brak wiedzy, to pluje inwektywami.
Konto usunięte1
Gdzie podziała się inflacja, przy największym druku pieniądza w historii, w zaledwie 10 lat?
Nie wiesz? Więc nie wymaga komentarza
(Gdybyś nie był taki głupi, to bym powiedział, że jesteś botem. Jednak nie istnieją tak głupie chatboty)
DarrDarek
0
Wklejasz wykresy zaczynając od agregatu pieniężnego M1 poprzez M2, a nie masz za grosz pojęcia, że już agregat M1 zawiera w sobie depozyty bieżące w bankach komercyjnych, czyli oszczędności ludności. A każdy kolejny agregat zawiera już coraz większy udział depozytów w kierunku długoterminowych i to nie ma nic wspólnego z dodrukiem. Przecież ty nie masz pojęcia o agregatach pieniężnych i o tym, że zawierają w sobie oszczędności ludzi w danym systemie bankowym.
Jeśli chcesz wkleić wykres dotyczący dodruku banku centralnego, to musisz zacząć i skończyć na M0. Nikt ci tego do tej pory nie powiedział?
DarrDarek
1
Głupcze, znajdź agregat pieniężny M0 a nie agregaty obejmujące oszczędności ludzi w systemie bankowym.
Konto usunięte1
Lol, właśnie pokazałeś, że nie rozróżniasz również agregatów pieniężnych i nie wiesz co to:)
W USA już nie podają M0, bo w USA M0 to tylko banknoty i monety ...a że są coraz mniej używane, to ich prawie nie przybywa. W USA depozyty na żądanie to M1. Gratuluję samozaorania
Podsumujmy:
- nie wiesz nawet co to inflacja. Nie znasz definicji, nie wiesz jak się ją liczy, nie wiesz od czego zależy
- nie potrafisz wyjaśnić, dlaczego przy największym "druku" pieniądza w historii nie tylko nie pojawiła się hiperinflacja, ale nawet inflacja była taka sama lub niższa niż wcześniej
- nawet w obliczu faktów, upierasz się, że kreacja pieniądza musi wywołać inflację
- nie rozróżniasz agregatów pieniężnych. Nie znasz nawet definicji
- pomimo wszystkiego co powyżej, udajesz eksperta ekonomii i próbujesz ogłupiać ludzi.
W jakim celu to robisz? Można się łatwo domyślić. Identycznie jak Braun 😉
DarrDarek
1
Co ty bredzisz? Przecież to ja tobie wykazałem, że nie rozumiesz agregatów pieniężnych i depozyty, które są oszczędnościami ludności mieszają ci się dodrukiem banku centralnego. Przecież ty nie masz zielonego pojęcia i nie odróżniasz co to jest dodruk, a co to są oszczędności ludności. Rozumiem, że gdy czytałeś w Internecie znaczki M0, M1, M2, M3, to uznałeś, że już wiesz wszystko, a nie masz w istocie zielonego pojęcia co te skróty znaczą. Nawet gdy ci już powiedziałem, że już M1 zawiera w sobie depozyty na żądanie, czyli oszczędności bankowe ludności, to ty dalej brniesz, że to jest "kreacja". To nie jest żadna kreacja. Oszczędności ludności to nie jest żadna kreacja, choć głupi ludzie nie znający się na finansach czasem tak to nazywają. Depozyty powstają z oszczędności ludności - zapamiętaj to sobie. To jest coś zupełnie różnego od dodruku banku centralnego. Oszczędności bank centralny nie może wygenerować z powietrza. Zależność jest odwrotna, im bardziej bank centralny zacząłby drukować M0 w kierunku hiperinflacji, tym bardziej spadłyby realne oszczędności ludności dążąc do zera, bo nikt nie lubi tracić na depozycie i czasami ludzie woleliby wydać na najgłupsze wydatki swoje oszczędności niż czekać, aż wskutek działań banku centralnego te oszczędności stracą na wartości np. 2-krotnie w ciągu miesiąca, a tak się zdarzało w wielu państwach.
Konto usunięte1
Zieeew. Szkoda na Ciebie czasu. Dobranoc
DarrDarek
1
Przy tak zerowej wiedzy o finansach i ekonomii, jak twoja wiedza, to dobrze, że przynajmniej dzięki mnie przyswoiłeś, że dodruk banku centralnego kończy się na agregacie M0. A każdy kolejny agregat do już jest dołączanie depozytów, czyli OSZCZĘDNOŚCI ludności. Duży przyrost oszczędności nie przekłada się na inflację, bo oszczędności nie powodują inflacji, nie powodują deprecjacji waluty krajowej. Za deprecjację waluty krajowej odpowiada tylko skala dodruku zlecana przez bank centralny. Gdy to zrozumiesz, to przestaniesz pleść te farmazony ludzi bezrozumnych. W istocie, masoni poprzez umiejętne dobieranie propagandy dla ludzi pozbawionych wiedzy z dziedziny finansów a podatnych na duraczenie, stworzyli ogromną rzeszę takich jak ty, którzy nie mając podstaw wiedzy o systemie bankowym plotą na każdym kroku o "kreacji pieniądza przez banki komercyjne" i tym podobne brednie, jakie już tutaj zaserwowałeś. Brak wiedzy to nie jest coś czym warto się chwalić, nawet jeśli jesteś w dużej grupie podobnie ogłupianych przez propagandę masońską.
Konto usunięte0
DarrDarek
0
Przecież to ty bredzisz o jakimś straszliwie wielkim dodruku zleconym przez FED. Ja wiem, że w skali przyrostu kapitałów na rynku finansowym w USA skala dodruku z FED nie jest oszałamiająco duża.
Konto usunięte0
""'skala dodruku z FED nie jest oszałamiająco duża"""
NIE-WIA-RY-GOD-NE!!!
W 10 lat FED wydrukował więcej pieniędzy niż w całej swojej historii wcześniej! ...a to tylko FED - banki komercyjne dziś odpowiadają za większość kreacji pieniądza
Ty się nie wstydzisz? Przecież wkleiłem Ci wykresy, a Ty na żywca zaprzeczasz faktom. Wkleję ponownie, żeby pokazać jakim jesteś klaunem i jak potrafisz kłamać w żywe oczy ... identycznie jak Braun 😉
DarrDarek
0
Czy ty jesteś tak głupi, że do ciebie nie dociera podstawa wiedzy z finansów jaką w kilku moich komentarzach ci wbijałem do łba? Nadal bredzisz "FED dodrukował" w kontekście wklejania wykresów agregatu pieniężnego M1 i M2, gdzie zdecydowaną większość wartości tych agregatów stanowią depozyty, czyli OSZCZĘDNOŚCI ludności. Jak ci wbić do łba, że oszczędności to nie jest wartość, którą FED może sobie dodrukować?
Konto usunięte0
Andrzej_Zielinski
0
@DarrDarek, Dziękuję za zwrócenie uwagi. Pisząc tekst specjalnie uprościłem zagadnienie ekonomii z góry zakładając, że czytelnik będzie wiedzieć o co chodzi.
Bardzo ładnie wypełniłeś to czego nie napisałem. Miałem po prostu wrażenie że (i tak długi wywód) będzie za długi i odejdzie za mocno od celu tego co chciałem przekazać.
Wybacz, że pobawię się tu w "jebanego symetrystę" ale Cziter tez ma tu trochę racji. Wspominałem o FED'zie specjalnie. Razem z globalizmem ekonomia stała się ustrojem naczyń połączonych, parytet wymiany dolara na złoto jest stały i dodatkowo wszelkie transakcje międzynarodowe odbywają się właśnie w tej walucie. Razem z masowym dodrukiem dolara, odbiło się to działanie na reszcie świata.
Czy NBP jest tu winny? - Tak jest winny.
Czy FED jest tu winny? - Tak jest winny.
Podoba mi się to rozwinięcie które wstawiłeś o dopalaczach i rękodziełach. Po głowie mi chodziło dosłownie coś identycznego gdyby dochód gwarantowany został wprowadzony + odebranie pracy przez maszyny / AI.
Wydaje się to taka najbardziej domyślna forma szukania zajęcia.
Co do duchowości. Z przykrością stwierdzam, że entropia postępuje i to jeszcze zanim złodupce z elit tego świata na dobre się rozkręciły. Czy Bóg będzie interweniować gdy świat spadnie w przepaść chaosu? Tego nie wiem. Ale podejrzewał, że nie. Moim argumentem jest tu, że Ten Bóg (którego mam na myśli) 1. Obdarza nieskończoną miłością. 2. Daje wolną wolę co wynika z 1. A to by oznaczało że nie będzie się pakować w sprawy przyziemne.
Z kolei ten Bóg Biblijny (Archon). Ten obiecywał przyjście gdy po ziemi rozleje się syf i obiecywał interwencję. Na jego interwencję liczą okultyści którzy obecnie celowo prowadza świat w kierunku przepaści. Problem w tym że Archon po interwencji nie koniecznie zachowa ludzkość i może ją zastapić czymś nowym.
kusanagi
1
1. ludzie nie pracują i nie generują żadnych towarów i usług - robi to automatyzacja - w np. 90%
2. ludzie przestają być potrzebni
3. UBI przez 2-3 pokolenia (żeby ludzie nie skoczyli jak poparzeni), a potem w 3 pokoleniu powolna utylizacja zbędnej biomasy + zostawienie sobie jakiegoś ludzkiego zoo
Nikt nie będzie tworzyć jakiegoś systemu w stylu "filantropijny plac zabaw dla ludzkości" gdzie miliardy ludzi będzie sobie wesoło żarło i srało, bo w sumie czemu niby elity miałyby na to pozwolić? Skoro dopchali się na szczyty poprzez oszustwa, zbrodnie
Korea Północna chyba najlepiej to pokazuje - niedotykana elita (pocieszny grubasek i jego rodzina), sługusy którym od czasu do czasu da się polizać szynkę i reszta która żre trawę (albo i nie).
kusanagi
1
Otóż nie do końca. Możemy wybrać własne towary i usługi, nawet jak będą droższe, ale zachowamy kontrolę nad własnością i zachowany wolność. Może nie pojedyncze kraje, ale grupy narodów mogą sobie same stworzyć "rogi obfitości" i przypisać własność na siebie
Ktoś powiedział - ostatecznie to będzie decyzja kto jest ludzkim zwierzęciem i chce być traktowany jak jakieś ludzkie zwierzę domowe (poidełko, miska z żarciem, darmowa opieka med... weterynaryjna) - a kto jest człowiekiem - tj. sam tworzy podstawę swojego bytu i wolności. W pojedynkę to będzie tylko protest, tu trzeba całych narodów które zdecydują że są panami którzy posiadają, produkują i bronią swego, a nie ludzkimi zwierzętami.
Dps
2
Co do dochodu gwarantowanego to będzie to społeczny niewypał przez który będą upadać całe państwa - jeśli możesz się utrzymać z takiego dochodu(jakimś cudem) to jest to wspaniała sposobność by wybudować wyhodować ludzi bez celu w życiu, bez niczego, upadających. Mamy liczne przypadki, że socjal niszczy ludzi - wspaniały przykład na czarnej ludności USA od 68 r. Piszę to bo nie mam tej wiary w człowieka, że bez pracy "będzie miał więcej czasu na swoje pasje" - o jakich k pasjach mówimy 95% społeczeństwa? Turystyce i przeglądania neta?
Z drugiej strony -tak długo jak maszyny nie robią wszystkiego za nas - ekonomicznie takie społeczeństwo upadnie. Nie da się tego utrzymać finansowo w długim terminie. Bo nawet totalnie ogłupiony, bez ambicji Kowalski, będzie darł mordę jak będzie chodził głodny
kusanagi
0
po 1 - tak, ludzie bez pracy zasadniczo osuną się w gnijący sposób życia - tania rozrywka, zbijanie bąków. O ile pokolenie moich rodziców jeszcze na bezrobociu potrafiło coś tam robić w polu, grzebać w garażu, robić bimbrownie, łowić ryby (bez karty wędkarskiej) - to nowe pokolenia, bez jakiejś nowej kultury w stylu "idź na siłkę, trenuj sport walki, pij piwo z kumplami wieczorami, buduj coś fajnego w garażu" osuną się w tanią dopaminę - internet (nawet już nie gry komputerowe - gry na pc (rpg, rts) są coraz mniej popularne na rzecz gówno "gier" mobile).
po 2 - zauważ że jednocześnie obniża się oczekiwania i standard materialny ludziom + obniża im wynagrodzenia lub wysyła ich na bezrobocie (socjał). Kiedyś podróże, samochody, restauracje - teraz głównie tania dopamina (z internetu) i fast foody (uber) - poczytaj sobie jak sobie młodzi organizują czas wolny.
rencista
1
Ku mojemu przerażeniu nawet osoby o „prawicowych” poglądach skłaniają się, że w przyszłości może to być niemożliwe do uniknięcia zjawisko.
Raczej przewidują, że tak może być.
Andrzej_Zielinski
0
Ja przewiduję, że w ziemię uderzy (w przyszłości) asteroida. Ale nie oczekuję tego z nadzieją.
rencista
1
Andrzej_Zielinski
2
Dam przykład.
Angielskie NHS (odpowiednik naszego NFZ) ostatnio promowało małżeństwa z kuzynami. Ergo normalizowało endogamię. Jakieś Ahmedy na ministerialnych stołkach broniły tego konceptu.
Sytuacja szybko oburzyła normalnych Brytyjczyków. Pojawił się projekt ustawy zakazującej małżeństw w rodzinie... i mineło może ze 2 tyg jak został zablokowany przez Starmera i jego lewacką spółkę. Szybko poszło. Brytyjczyki będą mieć hodowlę wsobną.
Biorąc pod uwagę zapyziałość skurwieli od NWO, WEF i innych iluminatów obawiam się, że bardzo szybko są w stanie przepchać każą satanistyczną podłość.
rencista
1
Andrzej_Zielinski
1
Nie wiem, głupi pewnie jestem.
Konto usunięte1
Nope. To jest nieuniknione i już nadchodzi. Produkcja i mnóstwo usług wpadnie w ręce maszyn i robotów. W USA już chyba jeżdżą taksówki bez kierowców. Zniknie mnóstwo pracy biurowej i urzędniczej, diagnostyka medyczna itd. Nawet sex-roboty będą albo maszyna ssąco-ciupciająca połączona z hełmem VR:)
Pytanie czy ludzie znajdą sobie inne usługi do wykonywania? Być może. Ludki zaczną prowadzić guano blogi, vlogi i inne rozrywki ...i będą sobie nawzajem za nie płacić kasą z socjala czy innymi tokenami do tego stworzonymi.
Wg mnie idealny socjal/dochód gwarantowany, to powinno być dla każdego: darmowa energia, internet, jedzenie, leki i dom. Jeżeli ktoś chce więcej i nie jest chory/stary/niepełnosprawny, to na mózg, 2 ręce, energię i komunikację za darmo => czyli wszystko co potrzebne, może pracować i coś tworzyć.
Inny ciekawy problem - elity i korporacje już zawłaszczają masowo to co niezbędne do życia, bo na tym zawsze pewny zysk (energia, żywność, leki, nieruchomości). Jeżeli akumulacja przekroczy pewną granicę, to ludki nie będą miały jak za to płacić i sami będą musieli lobbować dochód gwarantowany ...albo sami go wypłacać, żeby ludki mogły u nich kupować i żeby sami nie zbankrutowali. Ot taki paradoks
PS
Popraw to, bo wypala oczy 😆
Andrzej_Zielinski
0
Niby tak... ale nie.
Podpieram się tu zdarzeniami historycznymi. Ruch Luddystów czy palenie tartaków napędzanych wiatrakami. Przeciętny człowiek ma durzą szansę na zostanie wypartym przez np: AI nie zmienia to jednak faktu, że będzie to stan przejściowy. Ostatecznie większość ludzi chce żyć i spełnić swoje potrzeby. Socjal im tego nie da, więc będą poszukiwali nowych zajęć. Czasem skutecznie czasem nie.
Jeżeli coś jest głupie ale działa to nie jest głupie.
Stad mój wniosek, że "zastąpienie przez AI / maszyny" to kłamstwo, pretekst, wymówka dla polityków chcących wprowadzić tę formę socjalu.
Konto usunięte1
Sorry zapomniałem napisać. Uważam właśnie to za największy błąd Twojego rozumowania. Nigdy wcześniej w historii nie było XXI wieku, robotyki, AI, szybkiego internetu itd. Nie mamy porównania co przyniesie dzisiejszy postęp.
Andrzej_Zielinski
1
Historia weryfikuje wszelkie błędy. Więc proszę nigdy nie mów nigdy.
borubar
2
@cziter2, nie tak że bez kierowców - kierowca są tylko że pracują zdalnie.
Normalnie taksówkarz marnował dużo czasu czekając na pasażera. No i tam wymyśli jak zrobić aby nie musiał czekać, kierowca kończy wieźć pasażera to jest od razu przełączany do innej taksówki do której wsiada pasażer. Taksówki czekające na postoju nie muszą stać tam razem z kierowcą.
Dodatkowo można zatrudnić kierowców tam gdzie są oni tani, średnie zarobki niskie i podatki od pracy niskie, a taksówka jeździ w zupełnie innym kraju na świecie gdzie od pasażera można wyciągnąć więcej kasy bo jest przyzwyczajony do drogich taksówek.
Samochody bez kierowcy potrafią wykonywać tylko najbardziej podstawowe czynności - np gdy zostanie zerwane połączenie pojechać kawałek po prostej i same się zatrzymać przed przeszkodą aby nie było wypadku, a przy zjeździe do bazy same się parkują w zaprogramowanym wcześniej miejscu.