Zdjęcie

Wielu ludzi teraz otwarcie mówi, że nie chciałoby umawiać się ani wchodzić w intymne relacje z osobą zaszczepioną. To, co kiedyś brzmiało ekstremalnie, dziś coraz częściej pojawia się w rozmowach, na forach internetowych, a nawet w preferencjach randkowych.

Od czasu pandemii osobiste wybory dotyczące zdrowia stały się głęboko powiązane z tożsamością. Dla niektórych szczepienie to nie tylko decyzja medyczna, lecz odzwierciedlenie zaufania do instytucji, przekonań na temat ciała oraz poglądów na wolność. W efekcie zaczęło to wpływać na coś znacznie bardziej osobistego — na relacje.

W niektórych środowiskach, szczególnie tych krytycznych wobec szczepionek, rośnie przekonanie, że unikanie zaszczepionych partnerów jest sposobem na ochronę własnego zdrowia lub zachowanie zgodności z osobistymi wartościami. Niektórzy określają siebie mianem „pureblood” (czystej krwi), traktując to jako formę wyróżnienia, inni po prostu czują się znacznie spokojniejsi u boku kogoś, kto podziela ten sam światopogląd.

Jednocześnie nie jest to zjawisko jednostronne. Wiele osób z przeciwnego obozu również woli umawiać się wyłącznie z zaszczepionymi — często ze względów bezpieczeństwa lub kompatybilności. To, co obserwujemy, nie polega tak bardzo na tym, że jedna grupa odrzuca drugą, lecz na szerszej zmianie, w której ludzie filtrują potencjalnych partnerów według przekonań, stylu życia i systemów zaufania.

W rzeczywistości dla większości osób status szczepienia nie jest jedynym czynnikiem wpływającym na atrakcyjność czy więź. Stało się jednak jednym z wielu filtrów — podobnie jak poglądy polityczne, dieta czy duchowość. Różnica polega na tym, że ten temat niesie ze sobą wyjątkowy ładunek emocjonalny, ukształtowany przez lata globalnego napięcia, narracji medialnych i osobistych doświadczeń.

Najbardziej uderzające jest to, jak coś, co zaczęło się jako kwestia zdrowia publicznego, weszło głęboko w życie prywatne. Randkowanie, intymność i relacje nie są już oddzielone od szerszego krajobrazu kulturowego — stały się jego częścią.

Czy stanie się to trwałym trendem, czy z czasem zaniknie — czas pokaże. Jedno jest jednak pewne: pandemia nie zmieniła tylko sposobu, w jaki ludzie myślą o zdrowiu. Zmieniła także to, jak niektórzy wybierają osoby, z którymi się łączą, którym ufają i których ostatecznie wpuszczają do swojego życia.


#ciekawostki #zwiazki #szczepienia #bekazcovidian

15

@kamikaze2, Skoro dała się nabrać na ten korporacyjny przekręt, to nawet nie byłoby z nią zbytnio o czym rozmawiać, a co dopiero iść w coś dalej.
@kamikaze2, Pytanie czy tylko w Stanach czy u nas też. Osobiście to jestem dysfunkcyjny "trochę" (a właściwie bardziej niż trochę) i nie wiem czy kiedykolwiek miałoby to sens szukać związku i ryzykować unieszczęśliwienie innej osoby,no ale jeśli nawet nie zdrowie (choć obawiam się,że ta kwestia nie była dla niego obojętna) to coś ważniejszego - wartości. Koncepcja,że miałbym się związać z kobietą która byłaby tak potworną komformistką i byłaby tak głupia by wierzyć w to co "autorytety z telewizji" i politycy usiłują jej wmówić jest przerażająca.

Jak w związku z kimś takim można mówić o zaufaniu skoro ufa nie sobie,nie tobie a samozwańczym autorytetom które (oby to nie była racja) gotowe są cię "dla twojego dobra" zaprowadzić potencjalnie do rzeźni? Zaufanie politykom i reszcie telewizyjnych "autorytetów" w państwie drapieżniczym tylko pozującym na demokrację jak Polska to proszenie się o kłopoty.

No i religia. Nie jestem religijnym fanatykiem,ale sama koncepcja,że miałbym zgodzić się na coś,co może być biblijnym znakiem bestii bo spełnia jego kryteria (i to nie jest szurstwo - kryteria były tu spełnione !) to dla mnie sygnał - uciekaj i prędzej zgiń jak się na to zgódź.