NIKT NIE CHCE KUPOWAĆ MIESZKAŃ.

Podobno pojawił się niepokojący trend na rynku polegający na tym, że deweloper kończy budowę, a mieszkania są jeszcze niesprzedane. Towar zalega na półkach, ludzie mogą przed zakupem wejść do gotowego lokalu, ale jest coś jeszcze.

FLIPERZY.

Modus operandi tych pijawek na rynku pierwotnym polegał na rezerwacji mieszkań na etapie dziury w ziemi. Umowa była prosta - fliper daje deweloperowi 10% wartości, a pozostałe 90% oddaje dopiero, kiedy budowa dobiegnie końca. Dzięki temu deweloper pokazywał przed bankiem i innymi kupującymi zainteresowanie jego ofertą, raportował sprzedaż i uszczuplał podaż, bo mieszkanie nie wisiało już na jego stronie internetowej.

Wszystko działało świetnie dopóki ceny na rynku nieruchomości rosły i towar schodził szybciej niż był produkowany. Zysk takiego flipera nie pochodził z pracy, wszystko co musiał taki spekulant zrobić to podpisać umowę i czekać na kogoś kto za ten sam produkt da mu więcej niż dał on. Im więcej fliperów wchodziło na rynek tym bardziej dzisiejsza podaż była odsuwana w czasie na później, a ceny rosły. Te mieszkania istniały, ale były wyciągnięte z obiegu, siedziały w portfelu flipera - zarezerwowane za 10% ich wartości.

Pewnie myślicie, że to zjawisko jest nieistotne i marginalne, ale jesteście w błędzie. Ostatnie 5 lat hossy i popularność tematu w mediach społecznościowych sprawiły, że na rynku nie tylko pojawiło się bardzo dużo nowych fliperów. Ci którzy na rynku już byli - przekonani o swojej zajebistości - zaczęli kupować mieszkania całymi pakietami. Do tego dochodzą różnego rodzaju eventy i darmowe szkolenia, na których ludzie byli kuszeni bardzo łatwym zarobkiem i pomnożeniem swojego kapitału.

Przypominało to trochę piramidę finansową:

1. obietnica szybkiego zysku

2. brak potrzebnych kwalifikacji

3. prosta metoda

4. epatowanie bogactwem

5. oddzielenie fliperów od reszty społeczeństwa (my to WILKI - oni to OWCE)

6. zapraszanie podstarzałych gwiazd na eventy w celu uwiarygodnienia biznesu (ej no Korzeniowski by mnie nie oszukał)

Dziś ta piramida chwieje się u swoich podstaw, bo na rynku nieruchomości mieszkania przestały się sprzedawać, a ceny przestały rosnąć. Deweloperzy kończąc budowę wymagają od fliperów wpłacenia pozostałych 90%, których oni oczywiście nie mają i mieszkania muszą wrócić z rynku "off market" na stronę dewelopera, a to z kolei powoduje nagłe puchnięcie oferty na rynku pierwotnym.

Łańcuszek został przerwany. Oferta, która jeszcze dwa lata temu była wyssana z rynku, teraz wraz z każdym gotowym budynkiem lawinowo na niego wraca. Mechanizm, który do tej pory windował ceny, teraz mocno ciągnie je w dół.

Co to da Kowalskiemu, który szuka mieszkania?

1. Większy wybór

2. Niższe ceny

3. Możliwość oceny gotowego budynku przed zakupem

Dodatkowym atutem tej nietypowej sytuacji jest wgląd do bierzących cen transakcyjnych na rynku pierwotnym, bo te wpisywane są w rejestr dopiero po oddaniu budynku, a jak budynek już stoi to po zakupie mieszkania cena transakcyjna pojawi się bardzo szybko na

@deweloperuch

, co na pewno poprawi pozycję negocjacyjną kupujących.

Co się stanie z fliperami? A kogo to obchodzi?

Część z nich straci wpłacone 10%, a część z nich te pieniądze odzyska (co pewnie nie będzie łatwe). Wszystko zależy od umowy między nimi a deweloperem.

+ Bonus w komentarzach 💥

Źródło z Twittera

Ministerstwo Niedorozwoju i Technofobii

http://x.com/MNiedorozwoju/status/2012129377580908880

#mieszkania #polska #biznes

15

@FiligranowyGucio, tak dokładnie o to chodzi. Jeśli spekulujesz to możesz zyskać lub stracić.

Jeśli po stronie spekulacji stoi rząd to ja nie mam żadnych pretensji do spekulantów tylko do ludzi którzy wybrali tych którzy to umożliwiają. Bo ryzyko w nieruchomościach bez tego całego rządowego nawiewu regulacyjnego/benefitow/niskich stóp procentowych byłoby normalnym wysoko ryzykownym zajęciem z potencjalnie wysoka stopa zwrotu dla niektórych

I nie widzę w tym nic złego
@Dps, Już samo słowo spekulacja ma wydźwięk pejoratywny. Poprosiłem orakel aby wytłumaczył na prostych przykładach dlaczego spekulacja jest zła.

No nie do końca masz rację. 🧐

📉 Kiedy spekulacja może mieć negatywne skutki

1) 📊 Tworzenie baniek cenowych

Spekulacja w nieruchomościach może prowadzić do formowania baniek cenowych — sytuacji, w której ceny są znacznie wyższe niż fundamentalna wartość nieruchomości. Bąbel tego typu opiera się na oczekiwaniu dalszych wzrostów, a nie na realnym popycie na mieszkanie jako takiego.

➡️ Gdy bańka pęka, ceny gwałtownie spadają, co ma efekty kaskadowe:

własności spadają poniżej wartości kredytu (negative equity),

ludzie nie mogą sprzedać lub refinansować nieruchomości bez strat,

firmy i banki tracą na aktywach zabezpieczonych nieruchomościami,

konsumpcja i inwestycje spadają.

Przykład: kryzys finansowy 2007–2009, w którym bańka na rynku nieruchomości w USA doprowadziła do masowych niewypłacalności kredytobiorców, bankructw instytucji finansowych i globalnej recesji.

2) 🏘️ Utrata dostępności i przystępności mieszkań

Gdy duża część rynku trafia w ręce spekulantów (np. funduszy inwestycyjnych, fliperów), prawdziwi kupujący tracą możliwość zakupu z powodu wzrostu cen i szybkiego „wyciągania” mieszkań z rynku.

Takie zachowania przyczyniają się do:

utraty przystępności cenowej,

wzrostu kosztów najmu,

większej presji na budżety gospodarstw domowych.

W wielu miastach (np. Quebec w Kanadzie) długoterminowa spekulacja cenowa doprowadziła do bardzo wysokiego stosunku ceny mieszkań do średnich dochodów, co pogłębiło kryzys mieszkaniowy.

3) 🏦 Nadmierna dźwignia finansowa i ryzyko systemowe

Spekulacja, jeśli jest napędzana kredytem (szczególnie łatwym dostępem do pożyczek), może zwiększać lewarowanie (czyli zadłużenie relatywnie do posiadanych środków). Kiedy ceny spadają, długi pozostają, a system finansowy może stanąć w obliczu strat.

Skutki:

banki i instytucje finansowe tracą na portfelach kredytowych,

zmniejsza się ilość dostępnej kredytowej dla przedsiębiorstw i gospodarstw domowych,

ryzyko upadków instytucji systemowych rośnie.

Takie zjawisko było jedną z przyczyn załamania systemu bankowego w 2008 r.

4) 🏗️ Niestabilność cykli gospodarczych

Spekulacja może amplifikować cykle boom-bust:

↑ W czasie boomu — ceny i inwestycje rosną szybciej niż fundamenty gospodarcze.

↓ Potem — rynki się korygują, spadają ceny, maleje budownictwo i zatrudnienie.

To prowadzi do niestabilności:

gwałtowne spadki zatrudnienia w sektorach związanych z budownictwem i usługami,

spadek popytu konsumenckiego,

pogorszenie wskaźników wzrostu PKB.

Badania pokazują, że spekulacja w okresie boomu była jednym z czynników, które pogłębiły recesję po 2008 r.

5) 🏘️ Długoterminowe społeczne skutki nierównowagi

Spekulacja może powodować trwałe nierówności, np.:

bogatsze podmioty skupują więcej nieruchomości, co pozwala im czerpać zyski kosztem biedniejszych,

mieszkania stają się bardziej inwestycyjne niż użytkowe — co odbiera im funkcję mieszkania, a nie aktywa finansowego.

To zjawisko jest często wskazywane jako jedna z przyczyn rosnących kosztów życia i politycznych napięć w wielu krajach rozwiniętych, gdzie inwestorzy instytucjonalni dominują część rynku mieszkaniowego.

📊 Podsumowując

✅ Spekulacja sama w sobie nie jest moralnie zła — to mechanizm rynkowy, który może przynosić zyski lub straty.

❗ Jednak wtedy, gdy jest masowa, napędzana kredytem, wspierana niewłaściwymi regulacjami lub instrumentami fiskalnymi, może prowadzić do:

baniek cenowych i ich pęknięcia,

kryzysów finansowych i recesji,

utraty dostępności mieszkań,

wzrostu ryzyka systemowego w bankach,

pogłębienia nierówności społecznych.

Cały system działa inaczej, gdy spekulacja jest marginalnym elementem rynku (np. niski udział fliperów, głównie właściciele użytkowi) vs gdy duże pieniądze i kredyty ją napędzają bez ostrożnych mechanizmów kontroli.
@FiligranowyGucio,

Ja zawsze mam rację 😆😜

Przykład: kryzys finansowy 2007–2009, w którym bańka na rynku nieruchomości w USA doprowadziła do masowych niewypłacalności kredytobiorców, bankructw instytucji finansowych i globalnej recesji


Kto nakręcił spekulację? Kto rozdawał kredyty? To co napisałem - państwo

2- jak sam napisałeś w poście, jeśli było tyle spekulacji to będą musieli to teraz opier..ić na szybko więc podaż mieszkań się zwiększy i cena spadnie. Jeśli to był rzeczywiście case

3- w normalnej gospodarce duża wartość kredytów podniosłaby stopy procentowe. Mamy niestety oderwany popyt na pieniądz od jego podaży. To musi jebnąć

4- tak. Szczególnie kiedy oderwiesz popyt od podaży i dodatkowo polityką zamplifikujesz zjawisko. Obecnie największą spekulacja dzieje się na naszych oczach i nikt nic z nią nie robi. I DOBRZE

To się nazywa krypto. Ludzie kupują, bo inni kupują.

5 - nie wiem. Pewno ai jest szkolone na ogólnym nowo ekonomicznym pierdoleniu. Nie chcę mi się teraz myśleć nad tym punktem, ale poprzednie dostają ode mnie status - "półprawdy"
@Dps, skoro tak mówisz to masz , szefie 😜
@FiligranowyGucio, ale serio ai będzie odpowiadać na wałkowanych frazesach ekonomicznych. A ich jest przerażająca i przeważająca ilość na rzecz keynesizmu i jego pogrobowców ."Niskie stopy przegrzewają gospodarkę a wysokie schładzają" etc

To nie tak, że będę udowadniał że spekulacja jest dobra. Ona poprostu jest. Wszędzie. Od mieszkań po akcje, handel, kończąc na rynku krypto