http://m.youtube.com/watch?v=vhhL8fMvlC8&pp=ygUdS2x1YiBqYWdpZWxvxYRza2kgc2Ftb3Rub8WbxIc%3D
Blogerka Gabriela Lisowska i prof. Małgorzata Jacyno w ramach klubu jagielońskiego rozmawiają o kryzysie samotności.
Temat jest może nawet nadspodziewanie pojemny. Profesor, by uchwycić sedno problemów miejscami schodzi na różne tematy pozornie niezwiążane, a jednak związane z tytułową kwestią.
Podkreśla, że czynników jest wiele i wchodzi w ich skład:
- upolitycznienie życia i kategoryzowanie ludzi wedle preferencji głosowania
- kapitalizm absolutny, który prowadzi do transakcyjności wszystkiego
Wszystko musi się opłacać, nawet związki i przyjaźnie
- Brak miejsca na działalność dlatego, że tak trzeba.
- Zanik empatii
- Rodzina postrzegana po niemiecku, a więc jako pojedyncze przedsiębiorstwo i przekazywanie majątku z rąk do rąk, a nie jako najmniejsza i najbardziej trwała jednostka społeczna
- Walka momentami dosłownie na śmierć i życie w wymiarze społecznym
- Elity nie mają żadnych kłopotów z dzietnością, ani też z życiem towarzyskim
- Globalizm, który bardzo skutecznie broni interesów klasy elit stworzył jakby osobny ekosystem i cała konstrukcja gospodarczo-polityczna skalibrowana jest pod tą klasę
Od tej Janowskiej za to zapamiętam długo, jak to doznała szoku, gdy na wycieczce, gdzie była jedyną kobietą nie była w żaden sposób atakowana na tle płciowym przez mężczyzn. Feminizm wmawiał im, że każdy facet to przynajmniej mizogin. Do tego stopnia, że w zasadzie bała się wszelkich miejsc, gdzid tylko mógł się pojawić facet.
Duży szacunek do niej swoją drogą, że bez pomocy innych osób rozpoznała zło i wypleniła ten szajs ze swojego życia.
#feminizm #relacje #uczucia #zwiazki #polityka #gospodarka #filozofia

Blogerka Gabriela Lisowska i prof. Małgorzata Jacyno w ramach klubu jagielońskiego rozmawiają o kryzysie samotności.
Temat jest może nawet nadspodziewanie pojemny. Profesor, by uchwycić sedno problemów miejscami schodzi na różne tematy pozornie niezwiążane, a jednak związane z tytułową kwestią.
Podkreśla, że czynników jest wiele i wchodzi w ich skład:
- upolitycznienie życia i kategoryzowanie ludzi wedle preferencji głosowania
- kapitalizm absolutny, który prowadzi do transakcyjności wszystkiego
Wszystko musi się opłacać, nawet związki i przyjaźnie
- Brak miejsca na działalność dlatego, że tak trzeba.
- Zanik empatii
- Rodzina postrzegana po niemiecku, a więc jako pojedyncze przedsiębiorstwo i przekazywanie majątku z rąk do rąk, a nie jako najmniejsza i najbardziej trwała jednostka społeczna
- Walka momentami dosłownie na śmierć i życie w wymiarze społecznym
- Elity nie mają żadnych kłopotów z dzietnością, ani też z życiem towarzyskim
- Globalizm, który bardzo skutecznie broni interesów klasy elit stworzył jakby osobny ekosystem i cała konstrukcja gospodarczo-polityczna skalibrowana jest pod tą klasę
Od tej Janowskiej za to zapamiętam długo, jak to doznała szoku, gdy na wycieczce, gdzie była jedyną kobietą nie była w żaden sposób atakowana na tle płciowym przez mężczyzn. Feminizm wmawiał im, że każdy facet to przynajmniej mizogin. Do tego stopnia, że w zasadzie bała się wszelkich miejsc, gdzid tylko mógł się pojawić facet.
Duży szacunek do niej swoją drogą, że bez pomocy innych osób rozpoznała zło i wypleniła ten szajs ze swojego życia.
#feminizm #relacje #uczucia #zwiazki #polityka #gospodarka #filozofia

Alpragen
4
pentakilo
1
kusanagi
1
dawniej:
teraz:
mężczyzna jako "generator zasobów" został sztucznie rozłączony i ukryty za warstwą abstrakcji "państwo opiekuńcze zdzierające podatki" - w ramach "podatki pewniejsze niż śmierć" to quasi-niewolnictwo bez żadnego wyboru, bo niewolnik nie decyduje o profitach które wygeneruje.
To że mężczyźni i wtedy i teraz utrzymują kobiety (i dzieci, i starców) się nie zmieniło. Mężczyźni utracili kontrolę nad owocami swojej pracy - komu będą je dawać. Państwo zdziera podatki a potem "po równo" "daje bo się należy".
Kobiety nie widzą sensu być z facetem który nie przynosi im żadnego wyraźnego profity - poza iluzorycznym/emocjonalnym profitem typu "przystojny czad mnie wyrucha i założę z nim rodzinę" co skutkuje przeruchaniem większości kobiet przez garstkę wyspecjalizowanych ruchaczy (którzy mogą być pierdołami, leniami, frajerami, nie nadającymi się do żadnej pracy - ale mają 2 metry i ładny ryj według prymitywnej oceny zdziczałych kobiet) (tak naprawdę to nawet niezły wyznacznik - 2 metrowy gość = potrafi znaleźć pożywienie i zapewnić bezpieczenstwo + ładny to zdrowy = ale to są optymalne kryteria sprzed 100k lat a nie w erze cywilizacji technologicznej gdzie rozmnażać się powinni przede wszystkim zdrowi+ mający IQ >= 100)
Płaci całe społeczeństwo, bo nawet jak rozmnożą się tylko ci "super ruchacze" to potem ich synowie będą w dokładnie tej samej sytuacji - 80% braci nie będzie ruchało, 20% będzie - bratobójcza wojna, powrót wzajemnie zwalczających się band, upadek cywilizacji, bo wszyscy mężczyźni będą skupieni nie na pracy podtrzymującej cywilizację, ale na ruchaniu samic. Przypadkowo opisałem najdziksze kraje 3 świata gdzie nic nie funkcjonuje (żeby nie referować ciągle do wiadomo jakiego kontynentu - innym miejscem gdzie występuje ten problem jest Brazylia - wojny gangów, morderstwa, terytorializm, bękarty nie znające swoich ojców - stan przed nawet przed ustanowieniem się jakichś "lokalnych plemion" ).
W małych funkcjonujących dzikich plemionach które nie widziały cywilizacji na oczy jest ścisła kontrola jaki mężczyzna może ruchać jaką kobietę a zdrady są karane wypędzeniem z społeczności.
Źródłowa przyczyna to to że mężczyźni dali się zniewolić i nie trzymają żelazną garścią swoich owoców pracy - nawet jak w ramach cywilizacji (zorganizowanego państwa) trzeba coś oddać w podatkach - to nie oznacza ślepego "a bierz sobie moje pieniądze i rób z nimi co chcesz" tylko konkretnie: ma iść na to, to i to - zgodnie z wartościami mężczyny.
Mężczyzna z racji swojej natury kontrolując swoje zasoby - tworzy prawo i porządek.
My, mężczyźni zachodniego świata nie kontrolujemy zasobów które generujemy - i kto inny nam tworzy prawo i porządek który zabija całą populację (elity nie narzekają, bo to oni tym dysponują i trzymają żelaznym uciskiem i swoje kobiety i całe społeczeństwo - dla nich system "działa")