Raport z postępów:
Ćwiczenia - idzie mi super. Cały czas się rozwijam, podnoszę sobie poprzeczkę, urozmaicam sobie trening. To już 48 dni. Miałem ćwiczyć co dwa dni, obecnie ćwiczę 5 dni w tygodniu, po prostu raz góra, raz dół. Łącznie to już 1011 minut ćwiczeń od kiedy podjąłem postanowienie. Aby trening się nie zmarnował zadbałem o to aby lepiej się wysypiać, zrobiłem sobie postanowienie, że jeszcze w tym roku zadbam o dietę.
Dieta - tu już nie jest tak kolorowo. Niewiele wiedziałem o zdrowej żywności i nadal niewiele wiem, ale idzie to w dobrym kierunku. Nie będę Wam wciskał kitu, że 100% moich posiłków jest zdrowych, niestety jeszcze tak nie jest. Ale odrzuciłem wszystkie śmieciowe szamki, moja dieta jest bardziej urozmaicona, jem bardzo dużo owoców i warzyw w porównaniu z tym co było wcześniej. Nie będę zmieniał wszystkiego drastycznie bo stracę zapał i nici z postanowienia. Kroczek po kroczku, tydzień po tygodniu będę zmieniał swoje nawyki aż w końcu osiągnę cel.
Dla niektórych pewnie idzie mi kiepsko, a przynajmniej mogłoby pójść mi lepiej ale ja i tak jestem z siebie dumny. Uważam, że sporo zmieniło się na lepsze.
#dobraenergia #cwiczenia #dieta #postanowienia

16

@gixxer, Nie no super, dla kogoś kto zaczyna to jest naprawdę porządny postęp. Z czasem proponuje dodawać coraz więcej ziwerzęcych wytworów jak np. naturalne jogurty, kefiry, itd. I mleko zamiast cukru (tak owoce, chlebki itp to to samo co cukierek) I unikałbym mocno błonnikowych warzyw oraz papryki (błonnik jest niestrawny i upośledza wchłanianie minerałów i witamin, zarazem zatwardza i gnije w jelitach. A papryki zabijają florę co powoduje że nic nie trawimy... Niestety taki lost. Ale lepiej jakieś warzywa niż np. kg truskawek) Ale to wszystko powoli. Sam jestem na tej drodze i cholera jestem tak uzależniony od cukru i słodyczy że szkoda gadać. Nie jem np. owoców ale za to często zdarza mi się wcinać słodycze. Raz mi się udało węglowodane odrzucić przez 3 miesiące. Jak na święta zjadłem chleb to był aż słodki, niczym karmel. Serio nie jesteśmy świadomi słodkości wielu rzeczy aż nie zjemy po odstawieniu. Za to mięso, nawet surowe, nabrało smaku którego wcześniej nie znałem. (Surowe mięso nie jest z zasady groźne, gotowanie, smażenie i pieczenie (najzdrowsze) jest dla nas tylko po to by zabić potencjalne pasożyty czy bakterie.

Trzymam kciuki! Kurde i biore się za siebie, przyjdź poniedziałek to wywalam wszystkie syfy, odrzucam mąke i chleb, i coś ze sobą zrobię... mimo że święta tuż za rogiem
@Boguslav, Dzięki wielkie za miłe słowa. Ja ogólnie cukru nie mogę zdzierżyć, już dawno go wykluczyłem z diety. Przyjmuję go w sumie jedynie przez owoce, z bananem mam najciężej bo to słodkie do przesady więc blenduję go sobie z mlekiem, płatkami owsianymi i kaszą jaglaną. Kasza jaglana często u mnie wlatuje po treningu bo odkwasza a po treningu człowiek się trochę zakwasza. Z tą papryką to nie wiedziałem, muszę więcej poczytać, ogólnie papryka jest u mnie nieodłącznym elementem różnych sałatek a jem je codziennie!
Zaraz nowy rok, lepiej rozpocząć postanowienia wcześniej i robić je sobie bez presji. Wszystkie postanowienia jakie do tej pory ogarnąłem i trzymam powstały w taki sposób, że przyszła mi do głowy myśl i od razu brałem się za realizację, nie odkładałem na później bo jak odkładałem "na jutro" to zapominałem o tym i nie wdrażałem tego w życie Trzymam za Ciebie kciuki, napisz później jak Ci idzie!

Wpis został usunięty przez moderatora

@Sol_Ziemi, W sumie trochę tego jest. Większe mięśnie, lepsza kondycja, poprawa ciśnienia i krążenia. Chyba najbardziej cieszę się z tego jak zwiększyła mi się wytrzymałość. Ale są też minusy, chociaż, coraz mniejsze. Czasami trochę przećwiczę jakąś partię mięśni i na następny dzień na przykład zrobię przysiad i czuję nogi. Nie jakoś bardzo ale to po prostu największa wada. No zdarza się.

Wpis został usunięty przez moderatora

@Sol_Ziemi, Z tą energią już jest coraz lepiej, chociaż, jak zwykle rozpoczynam dzień od ćwiczeń to już przez resztę dnia mam po prostu rozluźnione ciało, to jedna z fajniejszych rzeczy, żadnych większych spięć mięśni w przypadku nerwowych sytuacji w pracy. Co do samej pewności siebie, hmmm myślę, że po prostu darzę siebie większym szacunkiem bo jednak utrzymując pewną rutynę wygrywam z samym sobą, to mi daje pozytywnego kopa. Zainteresowania płcią przeciwną chyba w ogóle nie biorę pod uwagę, no bo jednak to ciało a chciałbym zwracać uwagę zawartością swojej głowy

Wpis został usunięty przez moderatora