#budowa #budujezlurkiem #dom #kuchnia #diy #pomyslnadom #chwalesie

Miałem szalony pomysł. @LizardKing pamiętam, że byłeś zainteresowany. A więc jak to wyszło…

Słowem wstępu. Szalony projekt przewidywałem na 2~3 tyg pracy. Niestety w międzyczasie bliska mi osoba wylądowała w szpitalu (i na stole operacyjnym) więc na budowę wpadałem z przeskoku i przeciągnęło się wszystko do ok. 2 mies. Tak bywa… życie.

1. Przygotowuję formy 6 szt. z profili CD30. Prostokąty 60x84. Przykręcam je do płyt OSB i zabezpieczam silikonem. Następnie zalewam betonem i wtapiam wcześniej przygotowaną siatkę z włókna szklanego + solidne zawibrowanie. Gdy beton wysycha, zdejmuję formę z płyty ale nie ściągam profili, wtapiam siatkę na klej po obu stronach by ładnie wyglądało.

Odmierzam i wiercę otwory. W nie wkładam wcześniej przygotowane pręty i zabezpieczam klejem, tak by wystawały na wys. Max 3 cm.

Tak przygotowane płyty, warzą około 30 kilo. Wtaczam się z nimi do domu.

Zdjęcie

2. Na podłodze zaznaczyłem sobie taśmą odległość od ściany. Wszystko wg. wcześniej przygotowanego planu pomieszczenia. W miejscu gdzie wymagana jest konkretna szerokość, docinam płytę OSB która posłuży jako ogranicznik.

Wiercę otwory w płytkach, uważając by nie trafić w podłogówkę i wsuwam w nie przygotowane płyty.

Co to za dziwaczna konstrukcja z OSB na zdjęciu?

Widzicie drogie misie. Andrzej ma tylko dwie ręce i robi wszystko sam, a płyta ma stać pionowo. To taki tymczasowy life hack aby mi się praca nie gibała.

Zdjęcie

3. Po ustawieniu wszystkich płyt, skręcam wszystko z sobą profilami UD60. Na tym etapie już chyba się domyślacie co to ma być. Ale zapewniam, będzie ciekawiej.

Krzyżuję profile UD docinając je tak by konstrukcja stała prosto. Wkręcam je w płyty zwykłymi wkrętami do GK z główkami samo wiercącymi. To robi robotę.

Zdjęcie

4. W miejscach gidze profile UD nie mają podparcia docinam nóżki z profili CD. Od góry montuję wkrętem do konstrukcji. Od dołu kleję do podłogi klejem montażowym T-Rexem.

Docinam płyty OSB pod otwory i zabezpieczam podporami też z OSB tak by mogły przejąć ciężar. Jest to strzelanie z armaty do wróbla ale strzeżonego… wiadomo co. Nie mogę sobie pozwolić na błędy (te i tak się pojawią ale o tym później). Odsłonięte profile CD oklejam taśmą akustyczną by tłumiła ewentualne drgania.

Zdjęcie

5. W końcu mogę się zabrać za majstrowanie blatu. Robię go z zielonych płyt GK.

Ale Andrzej co ty odpierdalasz? Blat z GK???

Siedź kurwiu i ucz się. Otóż takie rzeczy jakie robię, wykonuje się z płyt cementowych… niestety. Na mojej wsi ani w okolicy nie sprzedają takiego produktu. Ja też nie mam ochoty przepłacać, zamawiać towaru uj wie skąd i biorę kolejny produkt z półki który jako tako pasuje.

Zielone płyty docinam na wymiar, wycinam otwory pod zlew i płytę grzewczą (wymiary już znam). Łączenia płyt wypełniam T-Rexem (kto bogatemu zabroni?) następnie smaruję folią w płynie. Najtańszą jaką znalazłem na półce, akurat małe opakowane wystarczyło, mimo że żydy nawet małe opakowanie wypełniły tylko do połowy smarowidłem. Ceresit CL 51 – NIE POLECAM, żydzą na ilości mimo, że i tak drogie.

Kolejny etap to odpowiednie przycięcie i doczepienie plastikowych kątowników. Od strony ściany przyklejam plastikowe kątowniki 1,5x1,5 cm na klej silikonowy bezbarwny. Od strony kuchni idzie kątownik 4x4cm. Ten przyklejam na taśmę podwójną od spodu wysuniętej płyty GK tak aby zostawić trochę miejsca (ok. 1cm) między kątownikiem a płytą, aby beton mógł je wypełnić.

Tak to jest forma pod blat kuchenny betonowy.

Pomagam sobie laserkiem i pilnuję by blat miał spadek ok. 0,5% w kierunku środka pomieszczenia.

Potem zabezpieczam pomieszczenie folią.

Zdjęcie

6. Przychodzi czas na wylewki. Licząc ile betonu mi będzie potrzebne wyszło około 200kg. Faktycznie poszło go 150kg. Kupowałem gotowy w workach B-25 (bo bardziej wytrzymały od B-20). Przewidywana gr. wylewki wyszła ok. 2cm na płycie GK.

Pierwszy centymetr wylałem bez dochodzenia do plastikowego kątownika i wtopiłem siatkę szklaną na wzmocnienie. Na pierwszą warstwę dodałem też włókna szklanego do mieszanki by ją wzmocnić.

Magia dzieje się na drugim centymetrze. Do betonu dodałem zamiast włókna, farbę (szara platyna – chyba Dekorala). Wcześniej robiłem sobie kilka próbników z różnymi farbkami i akurat taka mi najbardziej podeszła.

Ile tej farby się dodaje?

Robiłem na oko. Na całość poszła jedna puszka. Tym razem barwiony beton roznoszę po całej formie starając się wypełnić wszelkie szczeliny. Zawibrowuję od spodu. Robota żmudna którą trzeba wykonać za jednym razem i samemu. Kastra na dwa worki i mieszadło robi robotę. Potem niestety długo, bardzo długo trzeba lizać by wygładzić beton jak najlepiej się da. Największą pacę jaką miałem to 60tka, szkoda, że nie miałem większych. Najbardziej wkurwiające miejsca to te w kątach i przy oknie

Zdjęcie

24

@Andrzej_Zielinski, Część druga - EKSPERTYZA AI.

Andrzeju wybacz. Teraz to cię zdenerwuję przypuszczalną prawdą

1.Spożywczy olej lniany z Lidla na szkło wodne: Szkło wodne zamknęło pory betonu, tworząc szklistą powłokę. Olej spożywczy nie ma w sobie sykatyw (utwardzaczy), więc na takiej powierzchni nigdy prawidłowo nie wyschnie i nie spolimeryzuje. Z czasem ten olej zjełczeje, zacznie się lepić, łapać brud i po prostu nieprzyjemnie pachnieć. Do betonu używa się pokostu lnianego (gotowanego) lub lakierów poliuretanowych.

2.Trwałość uszczelnienia przy oknie: Styk ramy okna z betonowym blatem będzie permanentnie zalewany wodą ze zlewu. Zwykły silikon sanitarny w takich warunkach zczernieje od pleśni w kilka miesięcy, puści szczelność, a woda zacznie gnić pod blatem we wspomnianej wcześniej papce z płyt gipsowych.

3.Trwałość uszczelnienia i ryzyko pękania blatu: Styk ramy okna z betonem będzie stale zalewany wodą. Zwykły silikon sanitarny szybko zczernieje od pleśni i puści szczelność. Wtedy woda spłynie pod spód, na elementy z płyt OSB i GK. Płyta OSB-3 wytrzyma wilgoć z powietrza, ale cięte, odsłonięte krawędzie wokół wycięcia na zlew będą pić stojącą wodę jak gąbka. Kiedy to drewno zacznie puchnąć, wygeneruje tak potężną siłę od dołu, że Twoja siatka szklana i włókna w betonie mogą nie utrzymać tego napięcia. Blat jest stosunkowo cienki (2 cm), więc parcie puchnącego drewna od spodu po prostu go porysuje i spowoduje pęknięcia wokół komór zlewu.

Działania ratunkowe:

1.Zmyj ten olej: Użyj zmywacza do hamulców lub benzyny ekstrakcyjnej, żeby usunąć spożywczy olej z Lidla, zanim zacznie śmierdzieć. Na to daj porządny lakier poliuretanowy do betonu.

2.Zmień silikon przy oknie: Zapomnij o zwykłym silikonie. Kup klej-uszczelniacz hybrydowy (MS Polimer), żeby odciąć wodę na amen.

3.Kup baterię podokienną składaną: To jedyna szansa, żebyś to okno kiedykolwiek otworzył.

Oceniana trwałość ?

1.Powierzchnia betonu (Po zmyciu oleju i lakierowaniu)Trwałość: Ok. 5–8 lat do pierwszej renowacji.

Dlaczego?: Profesjonalny lakier poliuretanowy do betonu stworzy twardą, nienasiąkliwą skorupę. Wytrzyma rozlaną kawę, soki, tłuszcz i codzienną chemię. Jednak po kilku latach intensywnego krojenia, przesuwania garów i czyszczenia, lakier w okolicach zlewu może się przetrzeć. Wtedy trzeba będzie blat delikatnie zmatowić i pociągnąć jedną warstwą lakieru na nowo.

2.Strefa podokienna i płytki na bokach (Słaby punkt)Trwałość: Ok. 3–5 lat.

Dlaczego?: To miejsce ucierpi najbardziej przez mikroruchy. Nawet po zastosowaniu świetnego uszczelniacza MS Polimer, styk okna z betonem i płytki klejone do metalu będą pracować (zmiany temperatur od okna i piekarnika). Po paru latach silikon w rogu może się rozszczelnić i trzeba będzie go wydłubać i nałożyć na nowo. Istnieje też ryzyko, że pojedyncze płytki na tym zielonym murku z boku mogą z czasem pęknąć na fudze lub lekko „odskoczyć” od pracującej blachy.

po głębszej analizie biologicznej: samo nałożenie nowej, szczelnej chemii teraz cię nie uratuje. Ty tam podczas wylewania i tarcia na mokro zamknąłeś litry wody. Jeśli teraz po prostu uszczelnisz to polimerem od zewnątrz, zrobisz w środku termos. Wilgoć nie ucieknie, a grzyb zgnije ci to OSB i GK jeszcze szybciej.ZALECENIE: Zanim dasz nowy polimer i lakier, musisz ten dół wysuszyć na wiór. Wstaw do szafki pod zlewem farelkę albo pożycz osuszacz budowlany na dwa dni, niech wyciągnie tę wodę, którą tam wlałeś atomizerem. Dopiero na suchą konstrukcję dawaj nową chemię. Inaczej hodujesz tam czarną pleśń

Wilgoć zamknięta w blacie to tykająca BOMBA BIOLOGICZNA, która grozi rozwojem toksycznego czarnego grzyba (Stachybotrys chartarum) i pleśni (Aspergillus). Konstrukcja z płyt betonowych jest co prawda pancerna, ale odcięta od powietrza, mokra celuloza z płyt GK i OSB podgrzewana piekarnikiem stworzy IDEALNY INKUBATOR.

Dlaczego sytuacja jest krytyczna?Brak możliwości dezynfekcji: Grzyb rozwinie się pod 150-kilogramowym monolitem betonu. Nie da się tam dotrzeć z chemią ani wywietrzyć wilgoci, a jedyną metodą naprawy po latach będzie rozbicie blatu młotem pneumatycznym.Woda już tam jest: Wilgoć z betonu i kilkudniowego szlifowania na mokro przesiąkła przez nacięcia wokół zlewu i profile prosto w rdzeń gipsu i odsłonięte włókna OSB. Dowodem na potężne nasączenie wodą jest odparzenie i odpadnięcie gładzi ze ściany obok.Permanentny smród: W ciągu 2-3 lat ostry, piwniczny zapach stęchlizny weżre się w szafki, naczynia i tekstylia. Nie pomogą żadne odświeżacze powietrza.

Skutki zdrowotne dla lokatorów

Stała ekspozycja na mykotoksyny w kuchni doprowadzi do rozwoju Syndromu Chorego Budynku (SBS). Pęd powietrza z wentylatora piekarnika będzie rozpylał niewidoczne zarodniki wprost na jedzenie i czyste naczynia.

Inhalacja toksyn:

Domownicy będą codziennie wdychać zarodniki, co wywoła przewlekłe zmęczenie, poranne bóle głowy i bezsenność.Problemy z drogami oddechowymi: Pojawi się ciągły, niewyjaśniony katar, chroniczne zapalenie zatok, drapanie w gardle oraz uciążliwy kaszel.

Trwały uszczerbek na zdrowiu:

Długotrwałe przebywanie w skażonym otoczeniu grozi zapaleniem spojówek, silnymi reakcjami alergicznymi oraz rozwojem astmy oskrzelowej.

Plan Ratunkowy (Szanse powodzenia: 90%)

Samo nałożenie uszczelniacza hybrydowego (MS Polimer) i lakieru poliuretanowego teraz stworzy szczelny termos, przyspieszając gnicie.Głębokie osuszenie: Wstaw do dolnej zabudowy osuszacz budowlany lub nagrzewnicę na minimum 48 godzin, aby wyciągnąć uwięzioną wodę z GK i OSB na wiór.Odcięcie nowej wody: Dopiero na idealnie suchą strukturę zaaplikuj MS Polimer przy oknie i wokół komór zlewu oraz zmyj olej spożywczy benzyną ekstrakcyjną i daj lakier.


Mój wniosek ? :

Na przyszłość sugeruję zapytać się przynajmniej 1 modelu AI jak Gemma a najlepiej to 2 (weź jeszcze Qwena online). Z lokalnych do takich ekspertyz i podpowiedzi każde 27-32b już powinno się nadawać też, no ale nie każdy ma tyle czasu lub VRAMu by je odpalać. Model trzeba gruntownie przepytywać itd. Warto.
@keeetko, Fajne, ale AI zgubiła się na szczegółach. 🤣

Aby wyprostować. Styk między oknem a blatem jest zrobiony na klej uszczelniacz polimerowy + dodatkowo poszła tam listwa plastikowa 1,5x1,5 cm.

Miejsce między oknem a zalewem nie będzie aż tak zalewane by woda tam stała. Zastosowałem odpowiednie spadki. Sama technika wykonania była jak przy robieniu łazienek. Basen z folii w płynie. Wilgoć nie ma prawa dojść do płyt GK.

O zamkniętych litrach wody też bajka. Beton został wysezonowany przed nakładaniem szkła wodnego. Olej po tym miał tylko uszczelnić ewentualnie pozostawione pory, i jak pisałem był ścierany do sucha.

Kafelki przy blacie w kuchni jak najbardziej się robi. Jest to zastosowanie trwałe i sprawdzone. Kafelki klejone na frontach krawędzi szafek specjalnie były klejone na T-Rexa który jest połączeniem elastyczntm aby uwzględnić mikro ruchy np. od nagrzanego piekarnika. Kafelki na boku szafki - ta ścianka nawet nie styka się z piekarnikiem.

W samej konstrukcji niema ani kawałka płyty OSB (metal,beton i wodoodporna GK). Tamte były tylko potrzebne w trakcie wylewek. Potem zostały usunięte.

Nie wiem, czy coś jeszcze?

Przypuszczam że dobra podpowiedź może być z lakierem na beton. Jeszcze się nad tym zastanowię.

Musi być zdatny do kontaktu z żywnością. Na razie nie znalazłem odpowiedniego produktu w sklepie. Ale jeśli masz coś konkretnego na myśli to daj znać. 😄
@Andrzej_Zielinski, Nic,jak troche się wysypała i wiesz gdzie to przynajmniej jest bezpiecznie. Zawsze lepiej mieć rzeczy do sprawdzenia i odhaczenia jak robić w ciemno.

Co do higieny. To normalne że się chlapie. Na lustrach łazienki to widać. Takie rzeczy raz na jakiś czas po prostu się myje. Jak bym miał przed zlewem kafelki też musiał bym myć. 😁


Nie,nie jest normalne bo lustra łazienki to nie okna. Nikt na nie nie patrzy tak często i jest git. Poza tym takie lustro to się zdejmie i domyje a jakby było trochę grzyba to problem nie jest tak paskudny jak w kuchni gdzie gotuje się żarcie. Okno w kuchni i ewentualny brud na nim albo nie daj Bóg grzyby to inna skala problemu.

A to,ze zadupie... Może i racja. Dopóki nie pojawią się sąsiedzi i przechodnie. U nas też przez lata był spokój. A potem na sąsiedniej działce widocznej z balkonu na którym były widczki zaczął stawiać dom sąsiad...

PS: Skoro płyty zdjęte jest ryzyko pustek i pęknięć zwłaszcza że to kształt L i cieniutkie warstwy (OSB dawało skrajne ryzyko grzyba ale teoretycznie dawało założenie stabilności - bez niego zobaczymy...), mam też nadzieję,że zabezpieczyłeś to bez najmniejszego pora. No i lepiej,żeby ten "basen" był również od dołu a gipsokarton był od ściany i szczelin zaizolowany bo jeśli dasz tam zmywarkę albo będzie para czy wilgoć to różnie może być. Obyś miał rację z optymizmem,wyjdzie w praniu.
@Andrzej_Zielinski, Z jednej strony wielkie wow. Fajnie,że choć cię stać na budowanie sobie czegoś brachu a pomysł jest niezły

Z drugiej strony jedna poważna krytyczna uwaga: Dlaczego kurwa okno pod samym zlewem ?! Kto to kurwa projektował ?!

Fakt,ja tam uprawnień pod projektowanie budowlane nie mam (a w sumie jakbym miał to bym lepiej na tym zadupiu zarabiał albo bym się zapił przez tą cholerną branże na śmierć) ale sama koncepcja wpierdolenia okna w takie miejsce to mnie aż na ten widok zęby bolą.

Dlaczego mnie bolą Andrzeju się pytasz ?

1. Niby są te całe baterie podokiennej ale ty tu jej chyba nie masz, tylko ona troche podratuje sprawe z otwarciem okna

2.Nawet jeśli będziesz miał to ryzyko,że ci na okno będzie chlapało i będziesz miał na szybie oraz ramach kamień albo "ładnego" grzyba. Mam nadzieję,że okno chociaż plastikowe ?

3. Myj potem takie okno bez wychodzenia na zewnątrz

4.Przy myciu bez zmywarki może ci świecić w oczy a każdy będzie oglądał jak zmywasz naczynia. W sumie to twoje naczynia i twoja sprawa,ale ludzie z tą swoją "społeczną" percepcją niektórych rzeczy będą oceniać.

5.Bez zmywarki gdzie tu teraz te myte rzeczy położysz ? Bo chyba nie przy oknie ?

Itd. Tra-ge-dia. Pomysł miałeś zajebisty z wykonaniem blatu ale myślenie co do wcześniejszych rzeczy - brak.

Podsumowując: Zrobisz formę na plecy od wyginania się nad tym zlewem, a wybranka Cię będzie gonić za wiecznie uje**ną szybę
@keeetko, KB Projekt - Celozja G2

Dzięki za krytykę,całe o pewne rzeczy się nie boję.

Przy kupowaniu projektu zwracałem uwagę na milon rzeczy. Samo zagospodarowanie kuchni było dla mnie zaskoczeniem które pojawiło się już po wymiarowaniu budynku.

Zlew pod oknem, co autor miał na myśli? Się zastanawiałem gdy przyszło do planowania kuchni.

Pierwszy pomysł to było wstawienie zwykłego parapetu i odsunięcie pod niego szafek. Pomysł bszybko odpadł za brak estetyki. Widziałem w blokach jak to wygląda. Po tym odpadł pomysł z blatem z zwykłej płyty. Nie dość że musiała by być szeroka na nim. 80cm to jeszcze trzeba by się bawić z docinaniem. Tak pozostał pomysł z blatem robionym na miejscu - czyli z betonu.

Brałem pod uwagę otwieranie okien od samego początku - to był drugi punkt dla którego zdecydowałem się na beton.

W momencie układa płyt GK pod konstrukcje. Od rysowałem sobie łuki otwieranych okien i do tego dobierałem miejsce na otwór kranu, a następnie zlewu.

Nie przejmuje się że ktoś mi będzie zaglądać przez okno gdy będę myć gary. Budynek jest na zadupiu i jeszcze trzeba by wejść na posesję.

Co do higieny. To normalne że się chlapie. Na lustrach łazienki to widać. Takie rzeczy raz na jakiś czas po prostu się myje. Jak bym miał przed zlewem kafelki też musiał bym myć. 😁
7. To już było po 3~4 dniach. Beton zastygł. Najpierw zrywam plastikowe kątowniki na samych rogach blatu które przyczepiałem na taśmę dwustronną. Nic nie puściło przy wylewce, po zaschnięciu ładnie odeszło zostawiając przyjemny dla oka rant.

Pora na najgorszy etap. Szlifowanie, szlifowanie i jeszcze raz szlifowanie. Jest to etap najbardziej czasochłonny i najbardziej syfiący.

Wstępnie gruntuję beton gruntem głęboko penetrującym, abym nie miał niespodzianek. Najpierw na sucho, żyrafą z papierem 80, potem papier 120. Następnie szlifierka z regulacją obrotów. Pady polerskie 100, 200, 400, 800… na mokro. Aby to osiągnąć zwilżam powierzchnię wodą atomizerem po płynie do okien, szlifuję kawałek do sucha i znowu zwilżam. I tak do osiągnięcia efektu. Tu trzeba cierpliwości… ja nie jestem cierpliwy.

Robota na mokro wyjątkowo brudna, szlifierka upstrzy wszystko na około zeszlifowanym betonem. Wydawało mi się, że całe pomieszczenie osłoniłem folią, a i tak jakimś cudem upstrzyłem ładnie malowaną ścianę.

Po szlifowaniu zrywam resztę plastikowych kątowników, wypełniam betonem pozostałe ubytki (mimo wibrowania jakieś wyszły) i jeszcze raz poleruję.

Wypolerowany beton to jeszcze nie wszystko.

Kolejnym etapem jest nałożenie szkła wodnego. 1 warstwa penetrująca 1/3 jedna porcja szkła na trzy wody, (czekamy 24h na wchłoniecie), 2 warstwa 1/1 (czekamy 24h na wchłoniecie), 3 warstwa też 1/1 i kolejna doba. Tak zabezpieczony beton dostaje twarda powłokę i nie pyli.

I teraz co? Zabezpieczamy beton albo woskiem, albo olejem. Niestety nie mam wosku (w sklepach nigdzie nie widziałem wosku do betonu), pozostaje olej. Jadę na miasto do Lidla, tam mają butelki z olejem lnianym. Wylewam odrobinę na blat i rozsmarowuję pędzelkiem. Znowu czekam 24h… po tym czasie zbieram nadmiar papierową ścierką (tak aby ścierka była sucha). Blat jest ładny wyolejowany i błyszczący.

Zrywam folię, okazuje się, że pomalowana gładź gipsowa odchodzi od ściany przez wilgoć od betonu. Nie przejmuję się tym. Tam idą płytki, wyznaczam sobie wstępnie gdzie mają być, szpachelką zrywam gładź (odchodzi aż za dobrze) i gruntuję.

Zdjęcie

8. Układam płytki. Cyk magia fotografii, szybko i od razu… w rzeczywistości zajęło mi to kilka dni. Dużo docinek miałem na tych płytach wspierających. Płytka do metalowego rusztowania kleję na T-Rexa, fuguję od frontu czarnym silikonem. Płytki tam na boku już normalnie na klej Atlasa + zwykła fuga (niby czarna a w realu brązowa). Mi tam się podoba, ale pewnie niektórzy by marudzili.

Montuję zlew i kran. Odpływ do zlewu musiałem przerobić, w zestawie był ale jakimś cudem nie pasował mimo dość dużego miejsca jakie tam mam pod zlewem. Dokupiłem kolanko, trójnik, trochę poprzycinałem rurki i poszło.

Przykładam płytę grzewczą pasuje, przykładam piekarnik, pasuje. Nie dziwcie się ze przy piekarniku jest ten otwór. Zrobię mu rusztowanie i podniosę, a pod spodem będzie szuflada.

Zdjęcie

9. Na potrzeby sesji zdjęciowej poświęciłem się i umyłem okno (i tak widać jakieś smugi). Pierwsze mycie od wstawienia, nienawidzę myć okien. Doceńcie mój wkład.

Myjąc gary będę mógł oglądać sobie las za oknem. Bardzo lubię zieloną naturę.

Zdjęcie

10. Wracając do błędów. Nie byłbym sobą jak bym czegoś nie spierdolił.

To miejsce gdzie zacząłem najpierw wylewać beton. Pierwsza partia, poszła z proporcjami wody jak producent przykazał… beton okazał się zbyt mało leisty (zbyt gęsty). Potem dodawałem trochę więcej wody. Po warstwie betonu z farbą i wygładzeniu, okazało się że gesty beton zrobił mi 2mm górkę (lekko wypłynął). Sposób na górki to szlifowanie… no i wyszło, że warstwa barwiona w tym miejscu była za cienka i wyskoczył ten ciemniejszy beton.

Jak ma się spierdolić to się spierdoli oczywiście u mnie.

Zdjęcie

11. Andrzej, ale to kurwa krzywo ci wyszło.

Misie drogie. To nie błąd, to ficzer. Tak miało być od samego początku. Nie bawił bym się z betonem jak bym nie chciał mieć takiej ładnej fali po rancie blatu. Odpowiednio wyprofilowałem plastikowe kątowniki gdy przyklejałem je na taśmę dwustronną. Gdyby to był typowy blat z sklejki/tworzywa czy czegokolwiek, musiał by być z 2~3 części, z widocznym łączeniem. Były by też problemy z dosunięciem go do okna. A tak mam jedną nieprzerwaną powierzchnię na całej kuchni.

Teraz pora na szafki. Te jednak będę musiał zamówić pod wymiar u stolarza. Nie mam chęci, narzędzi ani doświadczenia by robić je samemu.

Ważne pytanie. Jakie kolory szafek polecacie mi do tej kuchni?

Zdjęcie
@Andrzej_Zielinski, sorry za głupie pytanie ale czy to będzie kuchnia?
@Dps, Tak to kuchnia.

Raczej nie ma innego pomieszczenia z piekarnikiem i zlewem.

Rozwaliłem post na 2 części. Druga w komentarzu.
@Andrzej_Zielinski, podoba mi się. Bardzo ładnie Panie Zieliński 👍