http://x.com/MarcinMozdzonek/status/2100403263145128440

Skandaliczna postawa szefa polskiego MSZ Radosława Sikorskiego podczas wywiadu przeprowadzonego przez ukraińskiego dziennikarza. Przytaknął stwierdzeniu prowadzącego, że Roman Dmowski był faszystą. Padło to w kontekście Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA).
– Nie stawiamy pomników faszystom – stwierdził w rozmowie z ukraińskim dziennikarzem Sikorski.
– Kluczowa różnica jest taka, że UPA to nie faszyści – odparł Ukrainiec.
– Miała faszystowską ideologię – zwrócił uwagę szef polskiego MSZ.
– Cóż, Dmowski także miał – odgryzł się dziennikarz.
– I dlatego jest tak kontrowersyjną postacią w Polsce – zgodził się z nim Sikorski.
– Ale mimo to jest czczony – odparł Ukrainiec.
Burza w sieci
Wywiad odbił się szerokim echem w sieci. Słowa Sikorskiego skomentował m.in. Marcin Możdżonek.
„Jeśli Dmowski, jeden z Ojców Niepodległości, jest «równie kontrowersyjny co UPA», to postawy naszego naczelnego dyplomaty, nie ma nawet co próbować oceniać…🤦
Dobrze, że tam klęcznika nie postawili do tego wywiadu, bo jeszcze Pan minister by skorzystał🤦” – skwitował.
Do sprawy odniósł się także Marek Tucholski z Ruchu Narodowego. „Minister Sikorski przytakuje ukraińskiemu dziennikarzowi, że Roman Dmowski był faszystą. Sikorski wpisał się w ten sposób w ukraińską narrację. Znieważając Romana Dmowskiego pomógł zbudować symetryzm wzajemnych oskarżeń i krzywd” – napisał.
„Ukraińcy od Radosław Sikorski dostali argument na wiele lat w sporach z Polską w kwestiach historycznych. Powinien za to stracić stanowisko” – dodał w swoich mediach społecznościowych.
Słowa szefa MSZ spotkały się też z reakcją wicemarszałka Sejmu Krzysztofa Bosaka. „Od szefa polskiej dyplomacji należy oczekiwać realizacji polskiej racji stanu. Tymczasem @radek_sikorski zamiast przeciąć próbę zestawiania Dmowskiego z Banderą przyjmuje tę fałszywą symetrię.
W sporach historycznych z Ukrainą takie wypowiedzi mają znaczenie. Dają stronie ukraińskiej punkt zaczepienia, który będzie wracał w sporach historycznych na arenie międzynarodowej” – napisał jeden z liderów Konfederacji.
„Polska dyplomacja powinna pilnować polskich interesów, a nie dostarczać pretekstów do rozmywania odpowiedzialności za zbrodnie na Polakach i budowania kultu zbrodniarzy” – podkreślił.
Dmowski a UPA
Nie jest to pierwszy raz, kiedy nazwisko Dmowskiego pada z ukraińskich ust w kontekście UPA. W lipcu szef Związku Ukraińców w Polsce Mirosław Skórka odniósł się do nadania jednej z jednostek wojskowych imienia „Bohaterów UPA”. W rozmowie z „Angorą” przekonywał, że nie była to najlepsza decyzja, ale też nie była wymierzona w Polskę. Dalej porównał tę sprawę do ronda w Warszawie, które nosi imię Romana Dmowskiego. Stwierdził, że kiedy Wołodymyr Zełeński jedzie na spotkania z władzami warszawskimi z lotniska, zwykle tamtędy przejeżdża.
Skórka podkreślał, że Dmowski był przeciwnikiem istnienia państwa ukraińskiego, a wobec Ukraińców miał wrogi stosunek. Zaznaczył, że mimo to Zełeński nie poucza Polaków, czyimi imionami nazywać ulice i place nad Wisłą.
Zasadnicza różnica jest jednak taka, że UPA dopuściła się bestialskiego ludobójstwa na Polakach, głównie kobietach, dzieciach i starcach, którzy żyli na Kresach Wschodnich II RP. Dmowski zaś nie wzywał do wyżynania Ukraińców, ani tego nie robił.
Kim był Dmowski?
Przypomnijmy, że Roman Dmowski był polskim politykiem, publicystą, a także jednym z ojców polskiej niepodległości. Piastował także urząd ministra spraw zagranicznych w rządzie Wincentego Witosa i był posłem.
Był współtwórcą Narodowej Demokracji. Postulował zjednoczenie ziem polskich i uzyskanie autonomii w ramach Imperium Rosyjskiego, a następnie odzyskanie niepodległości przy wsparciu ententy (Wielkiej Brytanii, Francji i Rosji) – w opozycji do Niemiec i Austrii. Był przekonany, że to Niemcy stanowią dla Polski i jej dążeń niepodległościowych większe zagrożenie niż Rosja. Stworzył koncepcję państwa narodowego, która zakładała asymilację, naturalizację i polonizację ludności niepolskiej.
Pod koniec I wojny światowej Dmowski stał na czele Komitetu Narodowego Polski. W 1919 r. był, obok premiera Ignacego Paderewskiego, polskim delegatem na konferencję paryską i sygnatariuszem traktatu pokojowego w Wersalu. W czasie wojny polsko-bolszewickiej w 1920 r. był członkiem Rady Obrony Państwa.
Po zamachu majowym w 1926 r. założył Obóz Wielkiej Polski, opozycyjny wobec piłsudczyków. Deklaracja ideowa tej organizacji zakładała m.in. solidarność narodową, ścisły związek państwa z Kościołem i potrzebę dyscypliny społecznej oraz obyczajowej.
http://nczas.info/2026/09/17/skandaliczne-slowa-sikorskiego-podczas-wywiadu-z-ukrainskim-dziennikarzem-powinien-za-to-stracic-stanowisko-video/
#sikorski #zdradek #dmowski #upa #koalicja13grudnia

Skandaliczna postawa szefa polskiego MSZ Radosława Sikorskiego podczas wywiadu przeprowadzonego przez ukraińskiego dziennikarza. Przytaknął stwierdzeniu prowadzącego, że Roman Dmowski był faszystą. Padło to w kontekście Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA).
– Nie stawiamy pomników faszystom – stwierdził w rozmowie z ukraińskim dziennikarzem Sikorski.
– Kluczowa różnica jest taka, że UPA to nie faszyści – odparł Ukrainiec.
– Miała faszystowską ideologię – zwrócił uwagę szef polskiego MSZ.
– Cóż, Dmowski także miał – odgryzł się dziennikarz.
– I dlatego jest tak kontrowersyjną postacią w Polsce – zgodził się z nim Sikorski.
– Ale mimo to jest czczony – odparł Ukrainiec.
Burza w sieci
Wywiad odbił się szerokim echem w sieci. Słowa Sikorskiego skomentował m.in. Marcin Możdżonek.
„Jeśli Dmowski, jeden z Ojców Niepodległości, jest «równie kontrowersyjny co UPA», to postawy naszego naczelnego dyplomaty, nie ma nawet co próbować oceniać…🤦
Dobrze, że tam klęcznika nie postawili do tego wywiadu, bo jeszcze Pan minister by skorzystał🤦” – skwitował.
Do sprawy odniósł się także Marek Tucholski z Ruchu Narodowego. „Minister Sikorski przytakuje ukraińskiemu dziennikarzowi, że Roman Dmowski był faszystą. Sikorski wpisał się w ten sposób w ukraińską narrację. Znieważając Romana Dmowskiego pomógł zbudować symetryzm wzajemnych oskarżeń i krzywd” – napisał.
„Ukraińcy od Radosław Sikorski dostali argument na wiele lat w sporach z Polską w kwestiach historycznych. Powinien za to stracić stanowisko” – dodał w swoich mediach społecznościowych.
Słowa szefa MSZ spotkały się też z reakcją wicemarszałka Sejmu Krzysztofa Bosaka. „Od szefa polskiej dyplomacji należy oczekiwać realizacji polskiej racji stanu. Tymczasem @radek_sikorski zamiast przeciąć próbę zestawiania Dmowskiego z Banderą przyjmuje tę fałszywą symetrię.
W sporach historycznych z Ukrainą takie wypowiedzi mają znaczenie. Dają stronie ukraińskiej punkt zaczepienia, który będzie wracał w sporach historycznych na arenie międzynarodowej” – napisał jeden z liderów Konfederacji.
„Polska dyplomacja powinna pilnować polskich interesów, a nie dostarczać pretekstów do rozmywania odpowiedzialności za zbrodnie na Polakach i budowania kultu zbrodniarzy” – podkreślił.
Dmowski a UPA
Nie jest to pierwszy raz, kiedy nazwisko Dmowskiego pada z ukraińskich ust w kontekście UPA. W lipcu szef Związku Ukraińców w Polsce Mirosław Skórka odniósł się do nadania jednej z jednostek wojskowych imienia „Bohaterów UPA”. W rozmowie z „Angorą” przekonywał, że nie była to najlepsza decyzja, ale też nie była wymierzona w Polskę. Dalej porównał tę sprawę do ronda w Warszawie, które nosi imię Romana Dmowskiego. Stwierdził, że kiedy Wołodymyr Zełeński jedzie na spotkania z władzami warszawskimi z lotniska, zwykle tamtędy przejeżdża.
Skórka podkreślał, że Dmowski był przeciwnikiem istnienia państwa ukraińskiego, a wobec Ukraińców miał wrogi stosunek. Zaznaczył, że mimo to Zełeński nie poucza Polaków, czyimi imionami nazywać ulice i place nad Wisłą.
Zasadnicza różnica jest jednak taka, że UPA dopuściła się bestialskiego ludobójstwa na Polakach, głównie kobietach, dzieciach i starcach, którzy żyli na Kresach Wschodnich II RP. Dmowski zaś nie wzywał do wyżynania Ukraińców, ani tego nie robił.
Kim był Dmowski?
Przypomnijmy, że Roman Dmowski był polskim politykiem, publicystą, a także jednym z ojców polskiej niepodległości. Piastował także urząd ministra spraw zagranicznych w rządzie Wincentego Witosa i był posłem.
Był współtwórcą Narodowej Demokracji. Postulował zjednoczenie ziem polskich i uzyskanie autonomii w ramach Imperium Rosyjskiego, a następnie odzyskanie niepodległości przy wsparciu ententy (Wielkiej Brytanii, Francji i Rosji) – w opozycji do Niemiec i Austrii. Był przekonany, że to Niemcy stanowią dla Polski i jej dążeń niepodległościowych większe zagrożenie niż Rosja. Stworzył koncepcję państwa narodowego, która zakładała asymilację, naturalizację i polonizację ludności niepolskiej.
Pod koniec I wojny światowej Dmowski stał na czele Komitetu Narodowego Polski. W 1919 r. był, obok premiera Ignacego Paderewskiego, polskim delegatem na konferencję paryską i sygnatariuszem traktatu pokojowego w Wersalu. W czasie wojny polsko-bolszewickiej w 1920 r. był członkiem Rady Obrony Państwa.
Po zamachu majowym w 1926 r. założył Obóz Wielkiej Polski, opozycyjny wobec piłsudczyków. Deklaracja ideowa tej organizacji zakładała m.in. solidarność narodową, ścisły związek państwa z Kościołem i potrzebę dyscypliny społecznej oraz obyczajowej.
http://nczas.info/2026/09/17/skandaliczne-slowa-sikorskiego-podczas-wywiadu-z-ukrainskim-dziennikarzem-powinien-za-to-stracic-stanowisko-video/
#sikorski #zdradek #dmowski #upa #koalicja13grudnia
benethor
0
Alpragen
4
Socjaldemokrata
0
DarrDarek
2
Podziwiał patriotów i ich patriotyczny zapał. Dmowski nie mógł wiedzieć, że niemiecka odmiana faszyzmu - nazizm, czyli narodowy socjalizm będzie kierowany przez tak głupich Niemców pełnych zła duchowego, że dobrą ideę patriotyzmu niemieckiego przerodzą w wojny, zbrodnie i strategiczny upadek. Trochę to podobne do faszystowskiego banderyzmu jaki doszedł do władzy na Ukrainie w wyniku zamachu stanu. Jakże klarowne jest że wystawieni przywódcy banderowscy w Kijowie są butni, pełni zła duchowego, popełniający masowe zbrodnie, wywołujący wojny i pełni bezbrzeżnej głupoty strategicznej. Banderowcy to tacy faszyści, którzy są przerażająco głupi i głupota wielokrotnie przebija głupotę Niemców-nazistów kierujących III Rzeszą. Gdyby Upadlina poprzez swoje plugawe i głupie decyzje wpadła w sidła własnego osamotnienia jak III Rzesza, wówczas dni banderowców do powieszenia na latarniach w Kijowie nie byłyby liczone tysiącami dni, ale mijałyby w tempie upadku błyskawicznego. Tylko wspieranie faszyzmu banderowskiego przez oszustów masońskich z pejsami z NATO i EU pozwala reżimowi banderowskiemu trwać mimo realnego rozwalenia państwa Upadliny jakie przejęli w wyniku zamachu stanu.
Macer
1