Helena Wolińska, Gizela Jagielska, „Gazeta Wyborcza” i Muzeum POLINnczas.info

Zdjęcie

Helena Wolińska (naprawdę Fajga Mindla Danielak), prócz mordowania dorosłych, agitowała za mordowaniem dzieci. W 1962 r. wydała książkę, pt. „Przerwanie ciąży w świetle prawa karnego”, na podstawie swojej pracy doktorskiej. Ale krwawa stalinowska prokurator ma we współczesnej Polsce wierne naśladowczynie. To np. ginekolożka – dla obrońców życia morderczyni nienarodzonych dzieci, aborterka Gizela Jagielska szukająca pracy w kolejnych polskich szpitalach.

Gizela Jagielska to resortowe dziecko. Pochodzi z żydowskiej rodziny Jakubowiczów z Nowego Sącza, a dziadek Mojżesz Jakubowicz był po wojnie tajnym współpracownikiem bezpieki i walczył z Żołnierzami Wyklętymi.

To bodaj jako pierwsza ustaliła dziennikarka Dorota Kania. Ustalenia nie spodobały się rzecz jasna „Gazecie Wyborczej”, co rzeczony dziennik nie omieszkał wyrazić w szyderczo-manipulacyjnym tekście: „Kania zlustrowała przodków Jagielskiej i już wie, że lekarka realizuje śmiercionośne wytyczne, bo jej dziadek Żyd był w ORMO”.

A ja przypomnę, że dodatek do „Gazety Wyborczej” – „Wysokie Obcasy” – uznał Gizelę Jabłonśką za superbohaterkę.

Jak Hitler i Eva Braun?

Organ Adama Michnika ma jeszcze inną superbohaterkę – historyczną, choć nie z tak odległych czasów, bo zaledwie powojennych. To stalinowska prokurator-inkwizytorka Helena Wolińska, komunistyczna bestia.

Od kilku miesięcy w dzienniku z ul. Czerskiej obserwujemy nową odsłonę ocieplania i pudrowania bestii. A asumpt dała Katarzyna Kwiatkowska-Moskalewicz (przedstawiana jako „historyczka i reporterka specjalizująca się w problematyce Europy Wschodniej”) i jej książka „Stygmat” (wydana przez Agorę).

Rozpłynął się nad pozycją m.in. prof. Adam Leszczyński (też związany z „Wyborczą”, ale również z innymi lewackimi ośrodkami propagandowymi: „Krytyką Polityczną” i „Oko.press”): „Wolińska i Brus [Włodzimierz Brus, mąż Heleny Wolińskiej] byli jednym z symboli »żydokomuny«, czarnymi charakterami historii PRL. W świetnie napisanej podwójnej biografii autorka pokazuje złożoność i wieloznaczność ich losów naznaczonych przez antysemityzm i komunizm – dwie wielkie ideologie XX wieku. Nie rozgrzesza, ale próbuje zrozumieć. Świetna książka!”.

I jeszcze fragment recenzji Artura Domosławskiego z „Gazety Wyborczej” o „Stygmacie”: „opowiada rozdzierającą historię dwojga ludzi, którzy stracili wszystkich i wszystko w Zagładzie. Uszli z życiem, a potem na gruzach starego świata szukali nadziei na sprawiedliwy porządek w komunizmie i Polsce Ludowej. (Tę nadzieję też im w końcu odebrano). Odkłamuje czarną legendę, jaką na użytek walki o władzę nad przeszłością i nie tylko przeszłością, stworzono w III RP na temat obojga – z półprawd, uprzedzeń, manipulacji, złej woli”.

To może, towarzysze, wydajcie i promujcie miłosną historię Adolfa Hitlera i Evy Braun, którzy „na gruzach starego świata szukali nadziei na sprawiedliwy porządek” w innym socjalizmie – nie internacjonalnym, ale narodowym, czyli nazizmie i III Rzeszy Niemieckiej?

„Zbrodniarka czy ofiara?”

A co na to Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN? W taki sposób pyta o Wolińską na swoim Facebooku: „Zbrodniarka czy ofiara? A może to pytanie jest zbyt proste? Helena Wolińska – prokuratorka wojskowa zaangażowana w stalinowski aparat represji. Żydówka, która przeżyła Zagładę. Komunistka, która po wojnie uwierzyła w możliwość zbudowania bardziej sprawiedliwego świata. Jedna z najbardziej kontrowersyjnych postaci historii PRL”.

To oczywiście wciskanie czytelnikom kitu, bo zbrodnie Wolińskiej na wielu polskich niepodległościowcach, z najsłynniejszym mordem na gen. Auguście Emilu Fieldorfie „Nilu” nie są kontrowersyjne, tylko świetnie udokumentowane.

Zrozumieć mordercę

W tym samym wpisie POLIN pisze o Brusie, już nawet bez kontrowersji, ale wyłącznie w superlatywach: „Wybitny ekonomista i również ocalały z Zagłady. W 1968 roku, w atmosferze antysemickiej kampanii, został usunięty z Uniwersytetu Warszawskiego, a kilka lat później wraz z Wolińską wyemigrował z Polski”. A zatem Brus to ofiara systemu, a właściwie nawet nie systemu, bo o komunizmie nie ma tu ani słowa, tylko ofiara antysemickich Polaków. Na Czerskiej chcieliby pewnie napisać o Brusie (wcześniej Beniaminie Zylberbergu): bohater, ale mogłoby się to nie skleić z karierą politruka w WP, a później komunistycznego ekonomisty.

Na koniec POLIN-owego wpisu otrzymujemy kwintesencję pudrowania: „Co się stanie, jeśli zamiast wydawać kolejny wyrok, próbujemy przyjrzeć się ich biografiom w całej ich niewygodnej złożoności? (…) Czy próba zrozumienia oznacza usprawiedliwienie? Czy potrafimy opowiadać o ludziach uwikłanych w historię bez dzielenia ich wyłącznie na winnych i niewinnych?

Wpis na Facebooku był zarazem zaproszeniem do Muzeum POLIN na spotkanie z autorką książki Katarzyną Kwiatkowską-Moskalewicz, które odbyło się 2 września. Czyli pudrowania bestii ciąg dalszy.

http://nczas.info/2026/09/08/helena-wolinska-gizela-jagielska-gazeta-wyborcza-i-muzeum-polin/

#zydzi #zydokomuna #mordercy

10

@waldy33,

kurwy chazarskie na całego odwracają ujawnioną historię zbrodni i zaczynają wybielać swoje najbardziej plugawe łajno moralne typu Fajga Mindla, Salomon Morel, Stefan Michnik, Luna Brygistrierowa. Szmaty dziś mają na usługach kłamliwe kurwy z Akcji Wisła, a ci przy wsparciu mafii banderowskiej dają wyższą skuteczność duraczenia gojów-Lachów.