Wiedzieliście, że w wojnie na Ukrainie zaczęto używać samolotów "w stylu II Wojny Światowej" do zwalczania dronów?
http://defensemirror.com/news/40228/Russian_Deploys_Yak_52_Training_Aircraft_to_Intercept_Ukrainian_Drones
Nie chwaląc się, przewidywałem że tak będzie, wyjdzie taniej niż strzelanie rakietami za xxxxxxx dolarów to dronów z kartonu.
#ukraina #wojna #ciekawostki
http://defensemirror.com/news/40228/Russian_Deploys_Yak_52_Training_Aircraft_to_Intercept_Ukrainian_Drones
Nie chwaląc się, przewidywałem że tak będzie, wyjdzie taniej niż strzelanie rakietami za xxxxxxx dolarów to dronów z kartonu.
#ukraina #wojna #ciekawostki
Konto usunięte0
Konto usunięte0
Śmieli się z Rosji, że na motorkach jeżdżą, że w zimę osiołków używają (pierwsza zima całkowity przestój był. To adaptacja). Z drugiej strony same propagandowe hasełka, wielkie obietnice, piękne nazwy (Leopardy, Taurusy, Tomahawki) i zero innowacji. Od Ukraińców się uczą technologii dronów wojskowych. Gdyby Starlinków nie dostali z USA to w ogóle na ślepo by walczyli.
Ta wojna nie ma sensu. Kto ma tańsza produkcję, ten wygrał. (Czyli kto ma swojej stronie Chiny, Indie, Iran, Koreę Płn)
borubar
0
Przecież to jest bardzo proste w konstrukcji nie potrzeba do tego jakiejś super technologii, tanie 8 bitowe komputery z lat 80tych są w zupełności wystarczające do sterowania dronem a GPS też już był w latach 80tych.
Zresztą nawet to jest aż za dużo, można jeszcze prościej naprowadzać wiązką radiową a wtedy to wystarczy kilka tranzystorów (albo lamp).
W zasadzie pierwszym dronem było niemieckie V1 z lat 40tych ubiegłego wieku, a potem pomysł ten został zapomniany na przeszło 60 lat. Dopiero w XXI wieku do niego wrócono.
Skoro potrafili budować satelity i międzykontynentalne rakiety balistyczne, to dlaczego nie budowano w tamtych czasach tanich dronów ze sklejki i siłka od motocykla?
rencista
0
Dps
0
Nigdy nie zapomniano
borubar
1
To wysoce specjalistyczna broń, droga i produkowana w małej ilości.
Dps
0
W takim razie V1 nic do tego nie ma
borubar
0
Sam V1 był tak na granicy taniości i masowości - z jednej strony starano się je produkować w jak największej ilości i jak najtaniej (np charakterystycznego sinika pulsacyjnego użyto bo był tani i bardzo prosty w budowie), z drugiej był duży i wiózł dużą bombę, poza tym był zupełną nowością więc za bardzo zejść z kosztem produkcji się nie udało - w każdym razie był znacznie tańszy niż załogowy samolot wielokrotnego użytku, ale nie na tyle tani aby budować milion sztuk rocznie.
Dps
0
DarrDarek
0
Wbrew pozorom, to nie jest takie proste. Te setki tysięcy małych wynalazców i testerów to dopiero był właściwy przełom technologiczny. Oni dopracowywali sterowanie śmigłowcem zamiast domyślnego płatowca. Oni dopracowywali kontakt radiowy dwustronny, z dobrym przekazem wizji do operatora. Oni dopracowywali sterowanie cyfrowe z początkami szyfrowania, by byle intruz nie przejął sterowania dronem. Gdy już drony stał się tanie jak barszcz, dopiero zainteresowało się nimi wojsko i to też dopiero tam, gdzie już toczyła się wojna a nie dyskusje oficerów sztabowych, gdzie oceniający generałowie mogli skwitować pomysły, że zabawki to sobie możecie testować w domu a nie w wojsku.
Dziś szykuje się duży przełom dronów pościgowych, które uzyskają przewagę pola walki dronowej i będą w stanie likwidować lokalnie tysiące dronów wroga. Niby jakieś postępy są. Że dron podlatuje, uderza, wybucha. Ale to musi inaczej działać. Dziś to tak jak pierwsze pojedynki myśliwskie w 1914 r., gdy pilot podlatywał do wroga wyciągał pistolet i starał się zabić przeciwnika. Potem już toporne karabiny maszynowe na pokładzie, gdzie pilot czasem musiał młotkiem walić w karabin, aby go odblokować. Podobnie dziś z dronami pościgowymi - to jeszcze w powijakach, bo taki dron praktycznie nie może mieć łącza światłowodowego, musi mieć AI na pokładzie, by sam wykonywał wiele działań włącznie z unikami i reagowaniem na ucieczkę wroga w ułamku sekundy. Musi po utracie łączności umieć sam dokonywać działań a potem sprawnie oddalać się od zagłuszania by znów nawiązać kontakt z operatorem.
Podobnie z dronami terenowymi, naziemnymi. Muszą być bardzo szybkie, skakać wręcz po przeszkodach z lekkim karabinem lub działkiem. Też muszą mieć AI na pokładzie i jakieś podstawowe operacje wykonywać ataku, uniku, ucieczki, po utracie kontaktu z operatorem.
Proste bzdurki będą miały proste zastosowania. To musi być dopracowana, nowa technologia. Gdyby któraś ze stron nagle przeskoczyła to o czym piszę wyżej, to mogłaby wygrać już wojnę. Gdy Rosja uprzedzi to już ma wygraną w garści. Gdyby Ukraina uprzedziła, to posypie Rosjanom plany powolnego wykrwawiania Ukrainy.
W porównaniu z dronem stałego kontaktu telewizyjnego, w porównaniu z przyszłym dronem sterowanym przez AI, to V-1 było proste jak pierwszy myśliwiec z 1914 roku w porównaniu z tymi z roku 1940, a nawet jeszcze słabsze w porównaniu z dziejejszym dronem.
Na tym polega dopracowanie technologii w kapitalizmie. Setki tysięcy małych składaczy dopracowuje w tani sposób i coraz lepszy sposób wynalazek, a na koniec za małe pieniądze technologia jest gotowa podana na talerzu. Gdyby tym się zajęły firmy państwowe, wojsko, takie drony byłyby pewnie już 40 lat temu, ale przy wycenie 200.000 dzisiejszych dolarów za małego śmigłowcowego drona, każdy generał stukałby się w głowę, że w czym to ma być lepsze wobec szybkiej rakiety a auto-namierzaniem celu za 1 mln usd.
borubar
0
@DarrDarek, płatowiec lepszy, większy udźwig, mniejsze spalanie paliwa co się przekłada na większy zasięg, poza tym jest szybszy.
W tym zastosowaniu niepotrzebny, a wręcz szkodliwy bo nadajnik zdradzałby położenie drona.
To ma tylko słuchać, zresztą łączność zwrotna i tak nie zadziała na większą odległość.
DarrDarek
0
Tylko do ataków bombowych typu kamikadze na duże odległości. To co w 99% przesądza o skuteczności na linii frontu i 30 km w głąb, to praktycznie zawsze drony-śmigłowce a nie płatowce - duża zwrotność, namierzanie wielkokrotnymi podejściami celu, czego płatowcem nie dałoby się uzyskać. Do tych celów walk na linii frontu musi być łączność. A chwilowe braki łączności muszą być zastępowane przez AI dopracowanego oprogramowania procesora pokładowego, czego na razie praktycznie nie ma. A to jest kwestia usadzenia tysięcy programistów pod dobrym zarządem, by dochodzili do tego co stanie się przełomem w walce.