Trzy oblane egzaminy na prawo jazdy i wracasz z powrotem na cały kurs!

🚗 Ministerstwo wymyśliło nowy sposób na opróżnienie portfela młodych Polaków❗

Ministerstwo Infrastruktury ma genialny pomysł: limit egzaminów na prawo jazdy. Po trzecim oblaniu praktyki – wracasz na początek zrobić cały kurs i wywalasz kolejne kilka tysięcy złotych ze swojej kieszeni!

Przy zdawalności na poziomie 30-40% to nie jest „zwiększanie bezpieczeństwa” ani „motywacja do nauki”. To jest haracz na nieudolny, zbiurokratyzowany system egzaminacyjny, który od lat miele ludzi jak maszynka do mięsa.

Zamiast naprawić WORD-y, które działają jak folwark, urzędnicy wolą dobrać się do portfela zwykłych Polaków. Klasyczna logika państwa PiS 2.0 albo Tuska 3.0 – problem leży zawsze w obywatelach, nigdy w państwie.

Prawo jazdy w Polsce kosztuje już 3 600-5 000 złotych - jedno z najdroższych w Europie. Resort Infrastruktury postanowił to jeszcze pogorszyć. Po trzecim oblaniu egzaminu praktycznego kursantów czekać będzie obowiązkowe doszkolenie, egzamin wewnętrzny i dopiero czwarte podejście do egzaminu państwowego. Do tego kurs ma mieć termin ważności - prawdopodobnie 12 miesięcy. Nie zdasz w tym czasie? Wracasz na kurs od zera.

Policzmy co to oznacza dla kogoś, kto ma pecha lub po prostu uczy się wolniej:

🔴 Kurs podstawowy: 3 600-5 000 zł

🔴 Egzamin praktyczny: 230 zł za podejście - trzy oblane to już 690 zł

🔴 Obowiązkowe doszkolenie po trzecim oblaniu: kilkaset złotych za wymagane godziny

🔴 Powrót na pełny kurs po upływie 12 miesięcy: kolejne 3 600-5 000 zł od zera

Realna ścieżka dla kogoś, kto obleje trzy razy i skończy się termin ważności kursu, choćby z powodu zdrowia? Nawet 10 000 złotych za jedno prawo jazdy kategorii B. Przecież za to można kupić sprawny 15-letni samochód, idealny dla początkującego kierowcy.

Przy zdawalności egzaminu praktycznego na poziomie 30-40 procent większość kursantów oblewa przynajmniej raz. To nie są marginalnie słabi kierowcy - to normalni ludzie uczący się w normalnym tempie, którym trafia się wymagający egzaminator albo zły dzień.

Nowe przepisy systemowo uderzają w tych, którzy mają najtrudniej: młodych z małych miejscowości, gdzie bez prawa jazdy nie ma pracy, emerytów wracających za kierownicę po przerwie, ludzi, których po prostu nie stać na doskonałe przygotowanie za pierwszym razem.

Karanie finansowe za wolniejsze uczenie się to nie polityka bezpieczeństwa. To kolejny podatek od bycia przeciętnym - tym razem nałożony przez Ministerstwo Infrastruktury.

#polacy #politka #politycy #politykaspoleczna

16

@WnikliwyKomentator, lepsze to niz narzucanie podatku za jazde samochodem. Jesli przez to bedzie mniej niedzielnych kierowcow to tylko lepiej.
@WnikliwyKomentator, Prawo jazdy w ogóle nie powinno być potrzebne do poruszania się po drogach, koniec i kropka.
@WnikliwyKomentator, zdobywanie prawa jazdy w Polsce to bardzo dobry case study "bez 1 wystrzału, skutki identyczne jak po krwawej wojnie".

Niby wolno robić prawo jazdy i mieć samochód ALE:

Rozważmy

młodego chłopaka z Polski B który nie ma pleców, nie ma wiedzy, nie ma instrukcji, nie ma też za dużo pieniędzy, w międzyczasie musi się uczyć albo i utrzymywać siebie


po zsumowaniu: koszta czasowe, finansowe, logistyczne, psychologiczne - efekt jest taki, że chociaż operacja jest możliwa, to progresywnie będzie coraz niższy % podejmowanych prób - są jednak pewne limity wytrzymałości.

Podobne zjawiska dotyczą: prowadzenia biznesu - ludzie którzy mogliby prowadzić jakąś bieda działalność - siedzą na bezrobociu bezczynnie.

Zauważyliście że nie ma państwowego programu pt.

młode chłopaki końmi ściągani do dużych miast do pracy


zamiast tego są dokładnie takie same programy - ale dla migrantów.
@kusanagi, To się zwie korupcja i podwójne standardy.
@Andrzej_Zielinski, podobne zjawisko możesz dostrzec w różnych innych dziedzinach życia, chociażby nieruchomości - wiadomo że praca jest głównie w dużych miastach i ceny nieruchomości są progresywnie coraz droższe i tak też wpycha się coraz większy % populacji w wieczne wynajmowanie, wpych w szczurzą klatkę, pogoń za kolejną tymczasową pracą no bo "ekonomistom się skalkulowało inaczej"

Wyobraź sobie że pewnego pięknego letniego dnia wychodzisz z domu i:

1. jest dużo dobrze płatnej pracy - wchodzisz do roboty, robisz i masz tyle hajsu że nic nie kombinujesz tylko kupujesz co potrzebujesz

2. zakładanie rodziny proste jak "kupujesz chatę za 1 wypłatę i spotykasz przypadkowo dziewczynę co bierzesz z nią ślub i dzieci same się pojawiają" - bez wysiłku

Coś jak ktoś kiedyś opisał sytuację jaką mieli kolonizatorzy w kolumbii brytyjskiej (obecnie Kanada)

wchodzisz do lasu a tam pełno drwa do zrąbania, tylko zakasać rękawy i masz z czego żyć - a w mieście pełno panien na wydanie - bierzesz jedną i masz rodzinę z automatu - i tak się spokojnie żyje


Btw nie daj sobie wmówić że "kiedyś było gorzej, nie to co teraz" bo to pierdolenie, znałem swoich dziadków i nawet w PRL tak się dało prosto i spokojnie żyć - jest robota i się żyje - solidny mężczyzna jak ma porządną robotę to jest usatysfakcjonowany z życia - jedynie nie wpierdalali mięsa oprócz niedzieli i nie było takiego zjawiska jak konsumpcjonizm.
@kusanagi, mlody chlopak z polski b duzo predzej zdobedzie prawo jazdy niz bogaty laluś z warwsiawy. Ten drugi prawdopodobnie wcale.