Gwoli ścisłości, silniejsze osłabienie pieniądza nie skutkuje spadkiem inflacji ale wzrostem. Reszta się zgadza, że rozpieprzacze powiększając zadłużenie Polski stymulują pożyczkami wzrost, co w sytuacji przewagi spłacania długu nad wzrostem zadłużenia skutkuje z kolei recesją. A wiadomo, że kiedyś zawsze następuje przewaga spłacania długu nad dalszym rolowaniem.
@PostironicznyPowerUser, elementy makroekonomii powinny być obowiązkowe w podstawówkach, przecież to łatwiejsze i może przyjemniejsze niż np. chemia, biologia a również, jak widać, potrzebne.
@w_w, włąśnie nie jestem pewien. Wtedy każdy obywatel czułby się by mówić
"nie no, tani kredyt to napędza gospodarkę. bo bez tego to nic"
-a jak za dużo?
"nie no, to się gospodarka przegrzeje i trzeba schładzać"
W tej chwili aspiruje do wygłaszania tych "prawd" każdy kto skończył studia. Wrzuć to do podstawówki to będziesz miał Keynesa wbitego do łepetyny na ament
@Dps, masz rację, osoby po skończeniu takiego przedmiotu faktycznie popierałyby zaciąganie pewnej ilości długu (pod "inwestycje" państwowe), drukowanie pieniądza (aby rozpędzić trochę karton i dyktę) i zabawę ze stopami procentowymi (bo przecież to element mechanizmu regulacji). Może jedynie mniej popierałyby wprowadzenie euro. Sama wiedza teoretyczna nie wniosłaby refleksji, jedynie akceptację dotychczasowych schematów. Nie wniosłaby też zastanowienia nad wartością pracy i jej wkładem w dobrobyt w długim okresie, jedynie jej obecną wycenę. Niestety, masz rację
@w_w, nie po to libki na piedestał wynoszą "kształcenie", zwłaszcza "wyższe" zamiast edukacji czy rozwoju żeby po 5 latach indoktrynacji ktoś miał podważać ich libkowe teorie.
Oczywiście jest pewien procent ludzi którzy faktycznie poszli na studia po wiedzę, mają do tego predyspozycje. Tak zresztą było przez lata, gdzie studia były dla wybranych, zwłaszcza te "realne" bo wiadomo, że politykoznawstwo to nawet w PRLu była kuźnia partyjniaków. No ale co z tego, że jakaś mała grupka myślących coś powie, jak zakrzyczy ich tłuszcza z takim samym papierem, więc przekonana, że są tak samo "mądrzy".
Pajonk_STRACHU
1
DarrDarek
3
Gwoli ścisłości, silniejsze osłabienie pieniądza nie skutkuje spadkiem inflacji ale wzrostem. Reszta się zgadza, że rozpieprzacze powiększając zadłużenie Polski stymulują pożyczkami wzrost, co w sytuacji przewagi spłacania długu nad wzrostem zadłużenia skutkuje z kolei recesją. A wiadomo, że kiedyś zawsze następuje przewaga spłacania długu nad dalszym rolowaniem.
w_w
4
Dps
1
"nie no, tani kredyt to napędza gospodarkę. bo bez tego to nic"
-a jak za dużo?
"nie no, to się gospodarka przegrzeje i trzeba schładzać"
W tej chwili aspiruje do wygłaszania tych "prawd" każdy kto skończył studia. Wrzuć to do podstawówki to będziesz miał Keynesa wbitego do łepetyny na ament
w_w
3
Dps
1
"masz rację"
dodge_durango
0
Oczywiście jest pewien procent ludzi którzy faktycznie poszli na studia po wiedzę, mają do tego predyspozycje. Tak zresztą było przez lata, gdzie studia były dla wybranych, zwłaszcza te "realne" bo wiadomo, że politykoznawstwo to nawet w PRLu była kuźnia partyjniaków. No ale co z tego, że jakaś mała grupka myślących coś powie, jak zakrzyczy ich tłuszcza z takim samym papierem, więc przekonana, że są tak samo "mądrzy".
Bejdak
3
pentakilo
1