http://threadreaderapp.com/thread/1974472544674529378.html
Ze świecą szukać w Polsce człowieka, który nie odczułby na własnej skórze wojny "polsko-polskiej". Od ponad dwóch dekad nasz kraj jest areną bezlitosnej walki dwóch klanów, które, niczym Tutsi i Hutu, rzucają się sobie do gardeł wszelkimi dostępnymi sposobami. Nieliczni próbują zgłębić źródło tego konfliktu, a większość przyjęła, że taki stan rzeczy jest naturalny i wieczny - jakby podziały były wpisane w polską duszę.
Wojna "polsko-polska" doprowadziła do śmierci generałów, najwyższych polityków, profesorów. Doprowadziła do niezliczonych kłotni przy świątecznym stole, rozpadów rodzin i małżeństw, pokrzywdzonych dzieci. Wojna "polsko-polska" zatarła wszelkie zasady przyzwoitości w dyskusji publicznej, sprowadzając Polskę w rejony kulturowego trzeciego świata, znanego nam dobrze z rejonów na wschód od polskiego miasta Lwowa.
Wojna polsko-polska hamuje nasz rozwój, zarówno lokalnych społeczności jak i całego państwa. Zamiast skupiać się na konstruktywnych działaniach to politycy 99% swojego czasu i energii poświęcają na walkę z tą drugą stroną.
Komu może zależeć na pogłębianiu tego patologicznego zjawiska? Wyłącznie wrogom Polski.
Nie ma mowy o rozwoju gospodarczym, o tworzeniu innowacji w środowisku politycznym gdzie każda decyzja czy reforma (nawet ta słuszna i potrzebna dla państwa polskiego) zawsze będzie negowana i krytykowana przez stronę przeciwną politycznego sporu. O to w tym wszystkim chodzi.
Polacy mają być zajęci wojną pomiędzy dwoma sektami i nie pytać o to dlaczego polski przemysł nie potrafi zbudować własnego samochodu, albo dlaczego zachodnie koncerny zrobiły sobie z Polski dojną krowę, gdzie tania siła robocza ma napędzać ich zyski od których płacą tutaj symboliczne podatki.
Wojna "polsko-polska" ma trwać.
Moim zdaniem tak być nie musi i powinniśmy zrobić wszystko, bo te niebezpieczne zjawisko zneutralizować i wyciąć przy samym korzeniu. W czasach geopolitycznych zawirowań, chwiejących się gospodarek Polska nie możne sobie pozwolić na wewnętrzny polityczny armagedon, osłabiający państwo od środka i dzielący Polaków, którzy powinni kultywować jedność narodową.
Należy zadać więc pytanie komu najbardziej zależy na kultywowaniu tego szkodliwego dla Polski zjawiska? Ciężko jednoznacznie odpowiedzieć, ale jest PEWNA grupa etniczna mająca sporą nadreprezentację po obydwu stronach tej politycznej wojny domowej. Ba, śmiało można powiedzieć, że najbardziej nienawistne, agresywne, przewrotowe jednostki po obydwu stronach wywodzą się z tego koszyka genetycznego. Przypadek? Nie sądzę.
Tak to się akurat składa, że po jednej i drugiej stronie barykady pierwsze skrzypce grają ludzie o pochodzeniu mojżeszowym. Nie jest tajemnicą, że w szeregach zarówno PiS, jak i PO, kluczowe role odgrywają osoby, które - według licznych teorii i obserwacji - mają korzenie ż▓▓▓▓▓e. Niektórzy twierdzą, że to przypadek, inni widzą w tym celowy schemat, który ma na celu podsycanie konfliktu "polsko-polskiego" i odwracanie uwagi od kluczowych problemów kraju. Teorie te wskazują, że nadreprezentacja tej grupy etnicznej w elitach politycznych nie jest proporcjonalna do ich liczby w polskim społeczeństwie, co budzi pytania o ich rzeczywisty wpływ na kształtowanie polityki i zaognianie podziałów. Czy jest to świadoma strategia, czy jedynie zbieg okoliczności? Niezależnie od odpowiedzi, faktem pozostaje, że wojna "polsko-polska" jest napędzana przez liderów, którzy wydają się bardziej zainteresowani eskalacją konfliktu niż budowaniem jedności narodowej.
Namacalnym dowodem na istnienie tej bratobójczej szarpaniny jest jeszcze jedno zjawisko - wieczne obietnice rozliczeń, które nigdy nie nadchodzą. Każda kampania wyborcza to ten sam teatr: płomienne mowy o sprawiedliwości, o pociągnięciu "tych drugich" do odpowiedzialności, o ukróceniu korupcji i nadużyć. PiS grzmi na PO, PO na PiS, a tłum klaszcze, wierząc, że tym razem będzie inaczej. Tymczasem od 20 lat nie doczekaliśmy się prawdziwych rozliczeń. Ilu polityków z PiS czy PO trafiło na dłużej niż kilka miesięcy do zakładu karnego? Palce jednej ręki wystarczą, by ich policzyć. Układ o nieagresji między tymi dwiema sektami to nie mit - to fakt, starannie ukrywany za zasłoną medialnych przepychanek. Swój swojemu krzywdy nie zrobi. Cała reszta to szopka dla gawiedzi, cyrk, w którym marionetki zmieniają kostiumy, ale reżyser kręcący korbą w głowach Polaków - pozostaje ten sam.
Nie wierzycie? To zapraszam do nitki🧵

#polityka #zydzi
Ze świecą szukać w Polsce człowieka, który nie odczułby na własnej skórze wojny "polsko-polskiej". Od ponad dwóch dekad nasz kraj jest areną bezlitosnej walki dwóch klanów, które, niczym Tutsi i Hutu, rzucają się sobie do gardeł wszelkimi dostępnymi sposobami. Nieliczni próbują zgłębić źródło tego konfliktu, a większość przyjęła, że taki stan rzeczy jest naturalny i wieczny - jakby podziały były wpisane w polską duszę.
Wojna "polsko-polska" doprowadziła do śmierci generałów, najwyższych polityków, profesorów. Doprowadziła do niezliczonych kłotni przy świątecznym stole, rozpadów rodzin i małżeństw, pokrzywdzonych dzieci. Wojna "polsko-polska" zatarła wszelkie zasady przyzwoitości w dyskusji publicznej, sprowadzając Polskę w rejony kulturowego trzeciego świata, znanego nam dobrze z rejonów na wschód od polskiego miasta Lwowa.
Wojna polsko-polska hamuje nasz rozwój, zarówno lokalnych społeczności jak i całego państwa. Zamiast skupiać się na konstruktywnych działaniach to politycy 99% swojego czasu i energii poświęcają na walkę z tą drugą stroną.
Komu może zależeć na pogłębianiu tego patologicznego zjawiska? Wyłącznie wrogom Polski.
Nie ma mowy o rozwoju gospodarczym, o tworzeniu innowacji w środowisku politycznym gdzie każda decyzja czy reforma (nawet ta słuszna i potrzebna dla państwa polskiego) zawsze będzie negowana i krytykowana przez stronę przeciwną politycznego sporu. O to w tym wszystkim chodzi.
Polacy mają być zajęci wojną pomiędzy dwoma sektami i nie pytać o to dlaczego polski przemysł nie potrafi zbudować własnego samochodu, albo dlaczego zachodnie koncerny zrobiły sobie z Polski dojną krowę, gdzie tania siła robocza ma napędzać ich zyski od których płacą tutaj symboliczne podatki.
Wojna "polsko-polska" ma trwać.
Moim zdaniem tak być nie musi i powinniśmy zrobić wszystko, bo te niebezpieczne zjawisko zneutralizować i wyciąć przy samym korzeniu. W czasach geopolitycznych zawirowań, chwiejących się gospodarek Polska nie możne sobie pozwolić na wewnętrzny polityczny armagedon, osłabiający państwo od środka i dzielący Polaków, którzy powinni kultywować jedność narodową.
Należy zadać więc pytanie komu najbardziej zależy na kultywowaniu tego szkodliwego dla Polski zjawiska? Ciężko jednoznacznie odpowiedzieć, ale jest PEWNA grupa etniczna mająca sporą nadreprezentację po obydwu stronach tej politycznej wojny domowej. Ba, śmiało można powiedzieć, że najbardziej nienawistne, agresywne, przewrotowe jednostki po obydwu stronach wywodzą się z tego koszyka genetycznego. Przypadek? Nie sądzę.
Tak to się akurat składa, że po jednej i drugiej stronie barykady pierwsze skrzypce grają ludzie o pochodzeniu mojżeszowym. Nie jest tajemnicą, że w szeregach zarówno PiS, jak i PO, kluczowe role odgrywają osoby, które - według licznych teorii i obserwacji - mają korzenie ż▓▓▓▓▓e. Niektórzy twierdzą, że to przypadek, inni widzą w tym celowy schemat, który ma na celu podsycanie konfliktu "polsko-polskiego" i odwracanie uwagi od kluczowych problemów kraju. Teorie te wskazują, że nadreprezentacja tej grupy etnicznej w elitach politycznych nie jest proporcjonalna do ich liczby w polskim społeczeństwie, co budzi pytania o ich rzeczywisty wpływ na kształtowanie polityki i zaognianie podziałów. Czy jest to świadoma strategia, czy jedynie zbieg okoliczności? Niezależnie od odpowiedzi, faktem pozostaje, że wojna "polsko-polska" jest napędzana przez liderów, którzy wydają się bardziej zainteresowani eskalacją konfliktu niż budowaniem jedności narodowej.
Namacalnym dowodem na istnienie tej bratobójczej szarpaniny jest jeszcze jedno zjawisko - wieczne obietnice rozliczeń, które nigdy nie nadchodzą. Każda kampania wyborcza to ten sam teatr: płomienne mowy o sprawiedliwości, o pociągnięciu "tych drugich" do odpowiedzialności, o ukróceniu korupcji i nadużyć. PiS grzmi na PO, PO na PiS, a tłum klaszcze, wierząc, że tym razem będzie inaczej. Tymczasem od 20 lat nie doczekaliśmy się prawdziwych rozliczeń. Ilu polityków z PiS czy PO trafiło na dłużej niż kilka miesięcy do zakładu karnego? Palce jednej ręki wystarczą, by ich policzyć. Układ o nieagresji między tymi dwiema sektami to nie mit - to fakt, starannie ukrywany za zasłoną medialnych przepychanek. Swój swojemu krzywdy nie zrobi. Cała reszta to szopka dla gawiedzi, cyrk, w którym marionetki zmieniają kostiumy, ale reżyser kręcący korbą w głowach Polaków - pozostaje ten sam.
Nie wierzycie? To zapraszam do nitki🧵

#polityka #zydzi
Konto usunięte0
Myślisz, że wg Twojej teorii Braun jest również częścią tego planu? Podstawili go, żeby sabotować możliwość wyjścia z sytuacji i manipulować prawdziwymi patriotami?
DarrDarek
0
To jest stały schemat zaprojektowany przez masońskich oszustów - wyznawców zła. Siła mafijnej struktury masonów działająca zakulisowo na wzór ich władcy - króla zła. Nie na darmo mówi się, że największym osiągnięciem Szatana jest przekonanie większości ludzi, że on nie istnieje. Masoni mają cierpliwość. Już 200 lat temu po upadku Rzeczypospolitej Dwojga Narodów (w czym też brali udział) mieli doskonały przykład do czego prowadzi demokracja, jak bardzo można ogłupiać wyborców i wpływać na politykę państwa. Już wtedy dążyli, by wszystkie państwa pod ich wpływem ideowym - państwa chrześcijańskie - przechodziły z monarchii na republiki a potem docelowo na demokrację. Oni już 200 lat do przodu zaplanowali tę skalę duraczenia maluczkich, jaka jest uprawiana od wieku w Europie i innych państwach białych ludzi wywodzących się z Europy. Przy czym skala duraczenia przyśpiesza, bo taki jest rys zła, że zło nie zatrzymuje się na pewnym etapie, ale ciągle idzie naprzód w niszczeniu dobra.
Ta metoda duraczenia jest dość prosta. Narody przestają być monolitem a dokonywane są podziały na wiele różnych baniek informacyjnych. Każda bańka informacyjna jest podatna na przyjmowanie trochę innych kłamstw z dostosowanej do danej bańki propagandy duraczenia. Również te bańki informacyjne, które uważają się za odległe od głównego nurtu duraczenia też mają swoje masońskie źródła ogłupiania i tam z kolei idą teorie o blokowaniu przez wielkich posiadaczy silników na wodę, blokowaniu zderzaków Łągiewki, o nielądowaniu na Księżycu, o płaskiej Ziemi i o poczuciu odmienności od pozostałych, którzy słuchają reżimowej telewizorni. W istocie, niemal wszyscy mają mieszane w umysłach przez jedną siłę kręcącą korbą. A skala kłamstw wciśniętych w umysły każdej bańki informacyjnej sprawia, że dyskusja między różnymi bańkami staje się niemożliwa, bo a to wywołuje straszliwe oburzenie, że jak tak można nie wierzyć w to, że Rosja zaatakowała Ukrainę. W innej bańce oburzenie wywołuje niewiara w to, że wielcy posiadacze gnębią ludzi pracy i jak można tak otwarcie wierzyć wielkim posiadaczom a nie lewicowym ruchom społecznym. W jeszcze innej bańce oburzenie wywołuje, że jak ktoś dziś może jeszcze wierzyć w lądowanie na Księżycu, albo nie wierzyć w to, że koncerny naftowe blokują wynalazek silnika na wodę.
W tym "nowoczesnym" ogłupianiu przez wyznawców zła można odnieść przekonanie, że właściwie to Rosjanie rządzący Związkiem Sowieckim pod koniec jego istnienia (wcześniej rządzili niepodzielnie Chazarzy) mieli rację z tymi próbami pielęgnowania odmienności ideowej rządów w krajach pod butem Moskwy. Nikt nie doceniał wtedy tego, że Rosjanie z Sowietów pielęgnowali patriotyzm w podległych krajach, pielęgnowali jedność narodową podległych krajów. Wykluczali duraczenie oszustów. A w czym mieli problem Rosjanie z Sowietów? W tym samym. Oni odziedziczyli schedę po chazarskim wtłaczaniu ideologii marksistowskiej i nie potrafili wyjść poza sferę obowiązującej ideologii Żyda Karola Marksa, jaką nadzorujący Chazarzy wytyczyli na początku drogi po utworzeniu państwa Sowietów. Związek Sowiecki został zniszczony przez głupią ideologię Żyda Karola Marksa, bo ta ideologia z założenia nie mogła konkurować z naturalnym systemem kapitalizmu jako regulatora gospodarki. A z kolei, dla nadzorujących najpierw Chazarów, a potem Rosjan nie do pomyślenia było wyjście w kierunku kapitalizmu, bo kapitalizm odznaczał odejście od centralizacji władzy. Oznaczał zaniechanie "osiągnięć" zbrodniarzy komunistycznych tworzących zręby Związku Sowieckiego. Dziś znów neo-marksizm jest głównym wytrychem ideologicznym masonów, znów centralizacja władzy jest ich oczkiem w głowie, znów wraca zamordyzm i totalitaryzm. Znów wolny gospodarczo świat jak choćby Chiny, które odeszły od marksizmu 36 lat temu, znów ten świat ucieka do przodu zamordystom marksistowskim.
pentakilo
0