
„Kijów świadomie buduje w Polsce zalążek nowej, licznej diaspory – politycznego, gospodarczego i kulturowego zaplecza Ukrainy w samym sercu Unii Europejskiej” – uważa były premier, postkomunista Leszek Miller, który ostrzega w swych mediach społecznościowych przed skutkami masowego napływu Ukraińców do Polski.
Pod koniec sierpnia władze w Kijowe złagodziły przepisy mobilizacyjne, umożliwiając mężczyznom w wieku 18-22 lat wyjazd z kraju mimo obowiązującego stanu wojennego, co sprawiło, że w ciągu zaledwie dwóch miesięcy do Polski przybyło 98 tysięcy Ukraińców.
Dla porównania, w ciągu pierwszych ośmiu miesięcy 2025 r. do naszego kraju przyjechało 45,3 tys. ukraińskich mężczyzn w wieku od 18 do 22 lat. Nastąpił zatem blisko dziewięciokrotny wzrost liczby przybywających do Polski Ukraińców w skali miesiąca.
Przyznając młodym Ukraińcom większą swobodę wyjazdu, liczono na to, że więcej z nich powróci i zgłosi się do walki w późniejszym terminie.
Spodziewano się również, że powstrzyma to rodziny przed wysyłaniem nastoletnich dzieci za granicę przed ukończeniem przez nie 18. roku życia, aby uniknąć poboru w przyszłości.
Były premier Leszek Miller wskazał, że „władze wyjaśniają, że celem jest umożliwienie młodym Ukraińcom podjęcia nauki lub pracy za granicą, co może przynieść korzyści całemu społeczeństwu poprzez późniejszy transfer wiedzy lub kapitału”, ale „to wykładnia oficjalna, ale nie sposób nie dostrzec drugiego dna tej decyzji”. Zdaniem polityka Kijów świadomie buduje w Polsce zalążek silnej diaspory, która miałaby stanowić „polityczne, gospodarcze i kulturowe zaplecze Ukrainy w samym sercu Unii Europejskiej”.
Miller podkreślił, że podobną politykę od lat prowadzi chociażby Izrael albo Turcja. „Ukraina chce iść podobną drogą. Zwłaszcza że jej sytuacja jest wyjątkowa: kraj w stanie wojny, z ogromnym odpływem ludności, potrzebuje nowych kanałów wpływu, także poza swoimi granicami” – napisał.
Były premier dodał, że Polska jest naturalnym miejscem do tworzenia takiego zaplecza. „Młodzi, mobilni, często wielojęzyczni. Zakładają własne i przejmują polskie firmy, pracują w polskich instytucjach, wchodzą w struktury organizacji pozarządowych. To tu płyną pieniądze, tu powstają ukraińskie media, tu rośnie różnorodne zaplecze. Stają się częścią polskiej przestrzeni publicznej” – podkreślił.
Zdaniem Millera, w takim przypadku potrzebne są „jasne zasady gry”, do których zalicza m.in. finansowanie ukraińskich organizacji pozarządowych w Polsce, prawa i obowiązki Ukraińców przebywających w naszym kraju oraz narrację historyczną.
„Jeśli tego nie zrobimy, nie zauważymy momentu, gdy rola gospodarza zamieni się w rolę gościa we własnym domu. Byłoby naiwnością udawać, że to proces spontaniczny i apolityczny. Państwo ukraińskie doskonale rozumie, że diaspora to miękka siła – bezpieczna, tania i długofalowa” – zaznaczył były premier.
http://nczas.info/2025/11/04/masowy-naplyw-ukraincow-do-polski-miller-ostrzega-kijow-swiadomie-buduje-w-polsce-zalazek-nowej-licznej-diaspory/
#Polska #ukraina
LocalHostError
-1
DarrDarek
-1
Dziękuję za takie "ubywanie", gdzie nie dość, że ukraińska partia pisiaków sprowadziła miliony swoich pobratymców bez pytania w referendum Polaków o zdanie, to jeszcze oszuści obcego pochodzenia pchają tu na siłę Ukraińców na każdy stolec władzy. Mało tego, to już nawet nie tylko pchają Ukraińców z Akcji Wisła do polskojęzycznej władzy, ale również już Ukraińców z Upadliny. Jakiś Balczun z wysokim stolcem w ukroPolin, a on nawet nie jest z Akcji Wisła o ile wiem. Wczoraj dyskutowałem na X przy wpisie Andrzeja Szeptyckiego, gdzie zauważyłem, że banderowiec abp. Anderj Szeptycki to była dość odrażająca postać w historii Polski z okresu 90 lat temu do 80 lat temu. Jakaś tam z PR-u Szeptyckich mnie zagadywała i nagle wyjechała i ministerstwie edukacji. Aż musiałem sprawdzić i ręce mi opadły, bo to już nie była rozmowa o historii i polityce, ale o kolejnym Ukraińcu z dość odstręczającej rodziny banderowskiej usadzonym w polskim ministerstwie edukacji.
Ja wiem, że Ukraińcom z Akcji Wisła się może podobać jak Lachów w wuja robią w ich państwie. Dlatego mądrzy Polacy nie rozmawiają o takich sprawach z Ukraińcami, ale we własnym gronie, by przeciwdziałać obcym oszustom.
Konto usunięte1
Zresztą to się nie zaczęło dziś, ani wczoraj. Niedawno opisywałem prawdę, dlaczego powstał NordStream. Rosja chciała ominąć Ukrainę przez Polskę, bo Ukraina nie płaciła za gaz i kradła z rurociągów ten przeznaczony na Zachód. Polska stanęła po stronie Ukrainy, więc położyli rury na dnie Bałtyku, żeby ominąć też Polskę.
Chyba czas zacząć nazywać te państwo Polkraina, albo Ukropol, bo polska racja stanu już nie istnieje #takaprawda
DarrDarek
1
Dobrze, że poza reżimem jest nie tylko Konfederacja wskazująca oszustwa banderowskiej agentury we władzach polskojęzycznych, ale nawet pierwszy ruch lewicowy przyłącza się do ludzi rozsądnych, krytykujących zaślepiony ukraińską agenturą reżim trzymający władzę. Na Słowacji to właśnie przedstawiciel dawnej lewicy z czasów komuny Fico przestawił kraj z podległości spod ideologii chazarsko-banderowskiej na właściwe tory wytyczone racją stanu Słowacji. Co prawda bandery chciały za to zastrzelić Fico, ale gdy Pan Bóg nie chce, to nawet jak w przypadku Trumpa pocisk snajpera przejdzie bokiem.
Jeśli w EU Węgry i Słowacja mogą mieć rządzącego patriotę, to w czym gorsza jest Polska. Tak, więcej oszustów obcego pochodzenia obsadzało tu stolce od 80 lat. Ale pora z nimi walczyć.
farkas74
0