„To wszystko jest pokazówką”. Dowódcy na Ukrainie krytykują rozkaz Syrskiegokresy.pl

Naczelny dowódca Sił Zbrojnych Ukrainy Ołeksandr Syrski nakazał, by żołnierze nie pozostawali na pierwszej linii dłużej niż dwa miesiące. Anonimowi dowódcy, cytowani przez Hromadske, twierdzą jednak, że w części jednostek brakuje ludzi, a próba wymuszenia rotacji może skończyć się większymi stratami i biurokracją.

Na Ukrainie trwa dyskusja o rozkazie naczelnego dowódcy Sił Zbrojnych Ukrainy Ołeksandra Syrskiego, który ogranicza czas pobytu żołnierzy na pierwszej linii. Dokument został podpisany 30 kwietnia po doniesieniach o żołnierzach 14. Brygady, którzy mieli przebywać na pozycjach na kierunku kupiańskim ponad osiem miesięcy bez odpowiedniego zaopatrzenia w żywność i wodę.

Zgodnie z rozkazem żołnierze mają przebywać na „pierwszej linii” nie dłużej niż dwa miesiące. Po 60 dniach obowiązkowa rotacja powinna zostać przeprowadzona najpóźniej w ciągu miesiąca. Za wykonanie polecenia odpowiadają dowódcy, a przestrzeganie zasad ma być kontrolowane co miesiąc.

Syrski w rozmowie z Militarnym przekonywał, że armia ma warunki do stworzenia trzech zmian.

„Policzyliśmy wszystko, liczbę personelu, który jest średnio w brygadach na pozycjach i który jest wprowadzany do rejonu operacji – jest duża liczba wojskowych. Mamy wszystkie warunki, by stworzyć trzy zmiany i zapewnić przygotowanie zmiany, która zostanie wymieniona” – powiedział.

Dowódcy cytowani anonimowo przez portal Hromadske opisują jednak inną sytuację. Jeden z dowódców batalionu z kierunku kupiańskiego stwierdził, że w jego jednostce obsada wynosi około 20 proc. potrzeb. Jak mówił, tam, gdzie powinno być 100 ludzi, jest 20, a tam, gdzie powinno być 10, są dwie osoby.

„To wszystko jest pokazówką, bo ludzi nie ma” – powiedział dowódca.

Ten sam oficer wskazywał, że część pozycji znajduje się kilka kilometrów w głąb terenu kontrolowanego przez przeciwnika. Według niego zmiana żołnierzy wymagałaby przejścia sześciu kilometrów za linią wroga, co w warunkach działania dronów i ognia przeciwnika jest skrajnie trudne.

Inny dowódca batalionu ocenił możliwość wykonania rozkazu jako „50 na 50”. Jak mówił, sama droga na pozycje może trwać nawet 10 dni, a grupy idące na zmianę narażone są na zasadzki.

Część rozmówców portalu ostrzegła, że zbyt sztywne egzekwowanie rotacji może doprowadzić do większych strat. Jeden z dowódców brygady podkreślił, że w napiętej sytuacji bojowej próba wymiany ludzi po 60 dniach może być bardziej niebezpieczna niż pozostawienie ich na pozycjach.

„Miałem trzech żołnierzy ponad 200 dni na najbardziej wysuniętych pozycjach. I mówili: «Lepiej postać jeszcze 100 dni, ale wyjść żywym»” – powiedział.

Dowódcy zwracają też uwagę na ryzyko powstania dodatkowej biurokracji. Jeden z nich przewidywał, że jednostki będą sporządzać dokumenty pokazujące wykonanie rotacji, nawet jeśli realna sytuacja na froncie na to nie pozwoli.

Sztab Generalny Sił Zbrojnych Ukrainy w odpowiedzi dla Hromadskiego zapewnił, że wykonanie rozkazu jest kontrolowane przez odpowiednie grupy robocze. Przyznał jednocześnie, że rotacje utrudniają braki kadrowe w części jednostek, intensywność walk, odległość pozycji od linii styczności, ostrzał przeciwnika, warunki pogodowe, teren oraz możliwości logistyczne.

http://kresy.pl/wydarzenia/to-wszystko-jest-pokazowka-dowodcy-na-ukrainie-krytykuja-rozkaz-syrskiego/

#ukraina #rosja #wojsko #wojna

4

Brak komentarzy. Napisz pierwszy