
W rozmowie z Onetem ukraińska aktywistka Natalia Panczenko stwierdziła, że Rosja finansuje działania mające ją zdyskredytować, a Polska pozostaje głównym celem rosyjskiej dezinformacji. Podkreśliła, że otrzymuje groźby i korzysta z ochrony. Panczenko jest znana z wypowiedzi oskarżających Polskę o prowadzenie „retoryki antyukraińskiej”. Ostrzegała również przed „walkami ulicznymi na tle narodowościowym”.
„Wojna informacyjna to też jest wojna. W wojnie informacyjnej też są ofiary. I tak, mogą mnie zabić. Ja to rozumiem i się tego obawiam. Przecież każda normalna osoba bałaby się w takiej sytuacji, w jakiej ja jestem. Nie będę udawać, że się nie boję czy że nie wiem, co mi grozi. Wszystkie badania wskazują na to, że jesteśmy krajem numer jeden, który jest na celowniku rosyjskiej wojny dezinformacyjnej”. „Jeszcze raz powtórzę, że tylko w kampanię przeciwko mnie władowali 15 milionów złotych” — powiedziała w rozmowie z Onetem Natalia Panczenko, liderka społeczności ukraińskiej w Polsce i prezeska fundacji Stand With Ukraine
Wskazała na cel rosyjskiej operacji — skłócenie Polaków i Ukraińców — oraz stałe finansowanie tych działań. „Rosja nas rozgrywa, Rosja chce pokłócić Ukraińców z Polakami i ładuje w to ogromne pieniądze. Jeżeli mówimy o całej kampanii, bo jestem malutką częścią tej wielkich działań dezinformacyjnych, są to miliardy, które są ładowane systematycznie w to, żeby Polska z Ukrainą się kłóciła” — powiedziała. „Na tę chwilę nie widzę, żebyśmy wojnę informacyjną z Rosją wygrywali” — oceniła.
„Na Forum staramy się rozmawiać ze wszystkimi politykami, zapraszamy do rozmów na temat Ukrainy ekspertów i polityków ze wszystkich stron sceny politycznej. Dialog polsko ukraiński będzie niemożliwy, jeżeli będziemy kogoś pomijać” — powiedziała. „Komu jest na rękę, że prezydent Nawrocki nie może się dogadać z prezydentem Zełenskim? Ukrainie? Polsce? Wszyscy bardzo dobrze wiemy, że Rosji” — dodała.
„Wierzę jednak w państwo polskie, mamy wywiad, kontrwywiad, ABW, policję, Ministerstwo Cyfryzacji, które ma się zajmować właśnie odbijaniem ataków dezinformacyjnych” — stwierdziła. „Ze względu na bezpieczeństwo nie będę mówiła o szczegółach tego, kto i w jaki sposób mnie chroni. Wszystkie możliwe organy państwa wiedzą o zagrożeniu, którego doświadczam” — dodała. Panczenko twierdzi, że pierwszy raz grożono jej śmiercią w 2015 r. kiedy „rozkręcano bardzo temat Wołynia„ i „wyzywano ją od banderówek”.
Ukraińska aktywistka ma zorganizować w najbliższym czasie debatę w Sejmie pt. „Między społecznym mandatem a polityczną odpowiedzialnością: polska polityka wobec wojny i Ukrainy”. Podczas debaty mają zostać zaprezentowane i omówione wyniki najnowszego raportu dotyczącego opinii społecznych na temat wsparcia udzielanego przez Polskę Ukrainie, kwestii bezpieczeństwa oraz roli naszego kraju w strukturach NATO i Unii Europejskiej.
Postać Natalii Panczenko opisywaliśmy na naszym portalu wielokrotnie.
Na początku roku ukraińska aktywistka w wywiadzie dla Kanału 5 powiedziała, że prowadzenie „retoryki antyukraińskiej” w Polsce może skończyć się walkami ulicznymi na tle narodowościowym „To jest przede wszystkim ogromne niebezpieczeństwo dla Polaków i rozumiem, że oni rozumieją, bo dziś, kiedy co 10 mieszkaniec Polski jest Ukraińcem to wzrastanie wrogości między Ukraińcami a Polakami jest już bardzo niebezpieczne, zwłaszcza dla Polski. Ponieważ na terytorium Polski zaczną się walki, bo na terytorium Polski rozpoczną się podpalenia sklepów, domów i tak dalej” – powiedziała ukraińskiej telewizji . Jej słowa wywołały falę oburzenia w polskiej przestrzeni publicznej.
Na początku września 2016 r. Panczenko umieściła na swoim profilu na Facebook zdjęcia z pożaru stacji telewizyjnej „Inter” i skomentowała je słowami „jak pięknie płonie”. Wcześniej informowaliśmy o jej wypowiedzi, w której wypowiedziała pogląd, że UPA walczyła z Polakami o niepodległą Ukrainę. Ukraińska aktywistka stwierdziła także, że Gdańsk to niemieckie miasto. Na swoim profilu umieściła także wpis ze zdjęciem spalonego ciała mężczyzny – ofiary masakry w Odessie w 2014 roku z napisami – „Psu – psia śmierć!” podpisując zdjęcie „Żal ich Wam? Bo mnie nie – niech płoną!”.
W 2018 r. warszawski Euromajdan, na którego czele swoi Panczenko, zorganizował w Warszawie pokaz filmu „Mit” opowiadającego o Wasylu Slipaku – śpiewaku operowym, który zginął w Donbasie w szeregach skrajnie nacjonalistycznego Prawego Sektora.
W październiku 2020 r., po wyroku TK delegalizującym aborcję eugeniczną Panczenko napisała w mediach społecznościowych, że „wstydzi się za kraj, w którym mieszka”.
We wrześniu 2021 r. Panczenko zachęcała do udziału w proteście we Wrocławiu związku ze śmiercią 25-letniego Ukraińca we wrocławskiej izbie wytrzeźwień, a po rosyjskiej inwazji na Ukrainę brała udział w proteście pod ambasadą Rosji w Warszawie, gdzie zabrała głos.
W 2023 r. Panczenko w rozmowie z gościem RMF FM wyraziła opinię, że społeczność ukraińska w Polsce jest bardzo dobrze zorganizowana. “Dobrze by było, gdyby ktoś reprezentował nas w Sejmie” – oświadczyła.
„Skoro ta społeczność jest tak duża, to ktoś powinien ją reprezentować. Ale do tej pory o tym nie myśleliśmy, pewnie dlatego, że większość z tych osób i tak ma w tej chwili obywatelstwo ukraińskie, nie ma obywatelstwa polskiego, nie ma prawa głosu w Polsce” – powiedziała, odnosząc się do osób, które przyjechały do Polski po 24 lutego 2022 roku.
http://kresy.pl/wydarzenia/regiony/ukraina/panczenko-twierdzi-ze-rosja-wydala-15-mln-zlotych-na-kampanie-przeciwko-niej/
#Polska #ukraina #subtelnaruskapropaganda
Alpragen
2
Socjaldemokrata
0
waldy33
1
nexT
6