Rolnik przegrał w sądzie, jego działalność przeszkadzała nowym sąsiadom. Absurdalny wyrok!m.in.

Sprawa Szymona Kluki, właściciela małej chlewni w Grodzisku pod Łodzią, przeszła właśnie do historii polskiego sądownictwa jako decyzja o potencjalnie katastrofalnych konsekwencjach dla całego sektora produkcji zwierzęcej. Sąd Najwyższy oddalił jego skargę kasacyjną, ostatecznie potwierdzając wyrok łódzkich sądów, które uznały, że działalność rolnicza Kluki naruszała prawa jego sąsiadów. To niepokojący sygnał dla tysięcy rolników w całym kraju, szczególnie tych prowadzących legalną działalność na terenach wiejskich, którzy teraz mogą stanąć w obliczu podobnych pozwów.

Sąsiedzi Szymona Kluki, nowi mieszkańcy wsi, pozwali go za „uciążliwości zapachowe i hałas” związane z działaniem chlewni. Mimo że gospodarstwo funkcjonuje od pokoleń, a inwestycja została przeprowadzona legalnie, z pozwoleniami i bez naruszeń przepisów, sądy uznały, że uciążliwości przekraczają „przeciętną miarę” i przyznały rację powodom. Kluka został zobowiązany http://m.in. do wypłaty odszkodowań, posadzenia krzewów wzdłuż granic posesji oraz ograniczenia prac polowych… zależnie od kierunku wiatru.

Podczas postępowania kasacyjnego przed Sądem Najwyższym, skład sędziowski sformułował niebezpieczne uzasadnienie. Według sędziego Pawlaka, nawet legalna działalność rolnicza, prowadzona zgodnie z prawem i decyzjami administracyjnymi, może zostać ograniczona, jeśli sąsiedzi uznają ją za „uciążliwą”. Przepisy nie chronią już rolnika, jeśli subiektywne odczucia mieszkańców uznane zostaną za ważniejsze niż ekspertyzy biegłych i opinie inspekcji.

To orzeczenie może otworzyć drogę do masowych pozwów przeciwko rolnikom w całej Polsce. Wystarczy, że sąsiedzi – często nowi mieszkańcy wsi, którzy wyprowadzili się z miast – uznają działalność rolną za przeszkadzającą. Potencjalnie narażone są nie tylko chlewnie, ale też obory, kurniki, suszarnie czy sprzęt rolniczy. Jeżeli wystarczy subiektywne odczucie fetoru, hałasu lub kurzu, rolnictwo może stać się przedmiotem prawnego wygaszania.

Co więcej, fakt istnienia gospodarstwa od wielu lat czy jego zgodność z przepisami – nie ma znaczenia. Decydujące jest odczucie i komfort nowego sąsiada. W praktyce może to oznaczać, że wiele małych i średnich gospodarstw nie przetrwa. Prawnicy już zwracają uwagę, że orzeczenie SN daje narzędzia do wygaszenia produkcji rolnej na drodze cywilnoprawnej – bez udziału państwa, bez odszkodowań, bez zabezpieczenia dla rolników.

Jeśli nie zostaną wprowadzone konkretne zabezpieczenia prawne, może dojść do masowego zjawiska likwidowania gospodarstw pod naciskiem sąsiedzkich roszczeń. Konfederacja już w ubiegłym roku złożyła do laski marszałkowskiej projekt ustawy o ochronie prowadzenia działalności rolniczej. Musimy to przegłosować, aby sytuacje takie jak Pana Szymona Kluki się nie powtarzały! #rolnictwo #rolnicy #uniaeuropejska

20

@WnikliwyKomentator, Tak się właśnie kończy świat uczuć i wrażenia. No nie da się w tym bagnie taplać bez końca i w nim nie utonąć, kwestia jest tylko kiedy.