#motoryzacja #japonia

Dlaczego u nas, podobnie jak w Japonii nie można kupić krajowego, rodzinnego kombi bez dopłat za równowartość trzech średnich pensji? Problem starych, dymiących wraków by nie istniał. Eco, bezpiecznie i dobrze dla zwykłych ludzi.

17

@malcolm, a auto wyłącznik u producenta też zainstalowali? akurat chińczykom to nie ufam tak samo jak UE - komunista to komunista.
@LiverJoe, to akurat japończyk z Japonii.
@malcolm, a wiesz nie wiem czemu umknęło mi logo TOYOTY gdy wchodziłem we wpis na komórce - ale jaja
@LiverJoe, programują media poprogowo, że jak tanie auto do dotowane przez rząd Chin i zrobione z bambusa. Ludziom ciężko uwierzyć, że Japończyk może sobie tanio nowe Japońskie auto kupić a w Europie to na g.. cię stać.
@malcolm, problem dymiących wraków jak najbardziej by istniał. Polaki uznają samochód za symbol statusu społecznego, więc "koniecznie" musi być "klasy premium". Nieważne, że te e-cztery-śmiecie i okulary ostatnio były "premium" jakieś 20 lat temu.
@malcolm,

Bo marksiści w EU postawili podległym narodom tak wzniosłe cele jak sprowadzanie i cholernie drogie utrzymywanie milionów murzynów i ciapaków. A Japonia ani na jotę nie garnie się by naśladować UE i nie zaprasza do siebie ani jednego murzyna czy ciapaka.

Bo marksiści w EU postawili podległym narodom tak wzniosłe cele jak okładanie emisji CO2 wysokim podatkiem ETC (starczy na utrzymanie kolorowych). A Japonia nie ma takich odchyłów psychicznych wśród swoich rządzących.
@malcolm, napisałeś to tak, jakby w Japonii nie można było kupić takiego kombi, a jest jak rozumiem dokładnie odwrotnie. "Podobnie" => "w przeciwieństwie do".

A w temacie - podatki i chore wymagania. Podobnie jak z mieszkaniami. Wystarczy spojrzeć na auta w USA, zwłaszcza na te z podobnym wyposażeniem, bo podstawowy, najtańszy model w USA to często u nas bliski najlepszej wersji.
@malcolm, nie bo samochód ma być dla elit, reszta zbiorkom
@waldy33,czyli po staremu, naród pije szampana ustami swoich reprezentantów.
@waldy33, warto obserwować co tam wielkomiejskie salonowe lewactwo chwali - pochwała "transportu publicznego" (tj podróżowania z zasranymi menelami - nawet 15 lat temu komunikacja miejska to był syf, co dopiero teraz) czy "miast 15 minutowych" to takie przygotowywanie gruntu pod "na co ci samochód plebie, masz wszędzie blisko" (oczywiście jak ktoś ma wszędzie blisko to samochód jest bez sensu - różnica w tym czy rezygnacja z własnego transportu jest dobrowolna, czy jest to ideologicznie wymuszone od góry)