Ministerstwo Obrony Rosji oświadczyło, że jest gotowe do przeprowadzenia konsultacji z polskim resortem obrony w sprawie naruszeń przestrzeni powietrznej przez rosyjskie drony. W oświadczeniu przekonywano jednocześnie, że ataki dotyczyły wyłącznie obiektów wojskowo-przemysłowych na Ukrainie.
Ministerstwo Obrony Federacji Rosyjskiej wydało komunikat, w którym zapowiedziało możliwość odbycia rozmów z polskim resortem obrony w sprawie dronów.
„Jednak jesteśmy gotowi do przeprowadzenia konsultacji z Ministerstwem Obrony Polski w tej sprawie” – przekazano w oświadczeniu resortu.
Rosyjski komunikat zaznacza, że celem ostatnich ataków były obiekty przemysłowo-wojskowe zlokalizowane na Ukrainie. Wśród wymienionych miejsc znalazły się zakłady w obwodach iwanofrankiwskim, chmielnickim i żytomierskim, a także cele w miastach Winnica i Lwów. Ministerstwo przekonuje, że żadne obiekty położone na terytorium Polski nie były uwzględnione w planach uderzeń.
Według strony rosyjskiej, zasięg bezzałogowych statków powietrznych użytych w operacji nie przekracza 700 kilometrów. W komunikacie wskazano, że „żadne obiekty na terenie Polski nie były planowane jako cele”, sugerując tym samym, że przekroczenie granicy nie było intencją rosyjskich sił zbrojnych.
Ministerstwo Spraw Zagranicznych poinformowało, że rosyjski charge d’affaires w Polsce zostanie wezwany w związku z ostatnimi naruszeniami przestrzeni powietrznej przez drony. Informację tę przekazał w rozmowie z Polsat News rzecznik resortu Paweł Wroński. Jak podkreślił, dyplomacie zostanie wręczona nota protestacyjna, choć nie ujawniono terminu spotkania.
Strona rosyjska odniosła się do tej zapowiedzi w rozmowie z agencją RIA Nowosti. Andriej Ordasz, pełniący obowiązki ambasadora Rosji w Warszawie, stwierdził, że Polska nie przedstawiła żadnych dowodów potwierdzających, iż zestrzelone obiekty były rosyjskiego pochodzenia.
„Uważamy te oskarżenia za bezpodstawne. Nie zostały przedstawione żadne dowody, że te drony są pochodzenia rosyjskiego” – powiedział Ordasz. Zaznaczył również, że Rosja „absolutnie nie jest zainteresowana eskalacją konfliktu z Polską”. Jednocześnie ocenił, że „niestety, nie możemy liczyć na to, że władze polskie będą nas słuchać w swoim antyrosyjskim amoku”.
W nocy z wtorku na środę doszło do serii naruszeń polskiej przestrzeni powietrznej. Jak informuje dziennik „Rzeczpospolita”, chodziło o co najmniej 20 obiektów, prawdopodobnie 23, które przedostały się nad terytorium Polski. Według nieoficjalnych ustaleń część z nich została zestrzelona, aby wyeliminować ryzyko, że spadając wyrządzą szkody.
Do akcji użyto myśliwców, w tym holenderskich F-35, które stacjonują w Polsce od 1 września i mają pozostać do końca bieżącego roku. Informacje te wskazują, że naruszenia miały charakter bezprecedensowy i wymagały natychmiastowej reakcji sił sojuszniczych.
Szczegóły dotyczące wydarzeń przedstawił w środę w Sejmie premier Donald Tusk. Jak poinformował, do przewidywanego rejonu działań skierowano dwa myśliwce F-35, dwa F-16, a także śmigłowce MI-24, MI-17 i Black Hawk.
„Pierwsze naruszenie przestrzeni powietrznej odnotowano około 23:30, ostatnie o 6:30, co pokazuje skalę operacji trwającej całą noc. Zarejestrowano 19 naruszeń, a dane będą aktualizowane i potwierdzane przez Szefa Sztabu Generalnego” – powiedział szef rządu.
Wystąpienie Tuska potwierdziło więc, że do zdarzeń doszło w długim przedziale czasowym i że działania sił zbrojnych były prowadzone przez wiele godzin. Premier zaznaczył również, że szczegółowe informacje zostaną przedstawione po pełnej analizie danych operacyjnych.
http://kresy.pl/wydarzenia/rosja-deklaruje-gotowosc-rozmow-z-polska-w-sprawie-dronow/
#Polska #rosja
Ministerstwo Obrony Federacji Rosyjskiej wydało komunikat, w którym zapowiedziało możliwość odbycia rozmów z polskim resortem obrony w sprawie dronów.
„Jednak jesteśmy gotowi do przeprowadzenia konsultacji z Ministerstwem Obrony Polski w tej sprawie” – przekazano w oświadczeniu resortu.
Rosyjski komunikat zaznacza, że celem ostatnich ataków były obiekty przemysłowo-wojskowe zlokalizowane na Ukrainie. Wśród wymienionych miejsc znalazły się zakłady w obwodach iwanofrankiwskim, chmielnickim i żytomierskim, a także cele w miastach Winnica i Lwów. Ministerstwo przekonuje, że żadne obiekty położone na terytorium Polski nie były uwzględnione w planach uderzeń.
Według strony rosyjskiej, zasięg bezzałogowych statków powietrznych użytych w operacji nie przekracza 700 kilometrów. W komunikacie wskazano, że „żadne obiekty na terenie Polski nie były planowane jako cele”, sugerując tym samym, że przekroczenie granicy nie było intencją rosyjskich sił zbrojnych.
Ministerstwo Spraw Zagranicznych poinformowało, że rosyjski charge d’affaires w Polsce zostanie wezwany w związku z ostatnimi naruszeniami przestrzeni powietrznej przez drony. Informację tę przekazał w rozmowie z Polsat News rzecznik resortu Paweł Wroński. Jak podkreślił, dyplomacie zostanie wręczona nota protestacyjna, choć nie ujawniono terminu spotkania.
Strona rosyjska odniosła się do tej zapowiedzi w rozmowie z agencją RIA Nowosti. Andriej Ordasz, pełniący obowiązki ambasadora Rosji w Warszawie, stwierdził, że Polska nie przedstawiła żadnych dowodów potwierdzających, iż zestrzelone obiekty były rosyjskiego pochodzenia.
„Uważamy te oskarżenia za bezpodstawne. Nie zostały przedstawione żadne dowody, że te drony są pochodzenia rosyjskiego” – powiedział Ordasz. Zaznaczył również, że Rosja „absolutnie nie jest zainteresowana eskalacją konfliktu z Polską”. Jednocześnie ocenił, że „niestety, nie możemy liczyć na to, że władze polskie będą nas słuchać w swoim antyrosyjskim amoku”.
W nocy z wtorku na środę doszło do serii naruszeń polskiej przestrzeni powietrznej. Jak informuje dziennik „Rzeczpospolita”, chodziło o co najmniej 20 obiektów, prawdopodobnie 23, które przedostały się nad terytorium Polski. Według nieoficjalnych ustaleń część z nich została zestrzelona, aby wyeliminować ryzyko, że spadając wyrządzą szkody.
Do akcji użyto myśliwców, w tym holenderskich F-35, które stacjonują w Polsce od 1 września i mają pozostać do końca bieżącego roku. Informacje te wskazują, że naruszenia miały charakter bezprecedensowy i wymagały natychmiastowej reakcji sił sojuszniczych.
Szczegóły dotyczące wydarzeń przedstawił w środę w Sejmie premier Donald Tusk. Jak poinformował, do przewidywanego rejonu działań skierowano dwa myśliwce F-35, dwa F-16, a także śmigłowce MI-24, MI-17 i Black Hawk.
„Pierwsze naruszenie przestrzeni powietrznej odnotowano około 23:30, ostatnie o 6:30, co pokazuje skalę operacji trwającej całą noc. Zarejestrowano 19 naruszeń, a dane będą aktualizowane i potwierdzane przez Szefa Sztabu Generalnego” – powiedział szef rządu.
Wystąpienie Tuska potwierdziło więc, że do zdarzeń doszło w długim przedziale czasowym i że działania sił zbrojnych były prowadzone przez wiele godzin. Premier zaznaczył również, że szczegółowe informacje zostaną przedstawione po pełnej analizie danych operacyjnych.
http://kresy.pl/wydarzenia/rosja-deklaruje-gotowosc-rozmow-z-polska-w-sprawie-dronow/
#Polska #rosja
rencista
3
Premier zaznaczył również, że szczegółowe informacje zostaną przedstawione po pełnej analizie danych operacyjnych.
Skoro nie ma pełnej analizy to dlaczego te kurwy ciągle trąbią z pełnym przekonaniem, ze to ruscy?
waldy33
0
DarrDarek
0
Lubię chwile, gdy niczym bot zajmujący wiele różnych stanowisk przestawiasz się z typowego, propagandowego poparcia dla banderów na krytyczne spojrzenie na banderów (ze sprzyjaniem Rosji). Wtedy jesteś dobrym botem.
Mirex
1
waldy33
2