
„Największa farma owadów Ynsect. Inwestorzy stracili 600 mln dolarów” – napisał na X użytkownik Informacje Giełdowe. Jak podkreślił, ponieważ środki pochodziły z budżetu UE, Polacy także zostali ograbieni na ten ideologiczny projekt. Do sprawy odniósł się m.in. Janusz Korwin-Mikke.
Użytkownik Informacje Giełdowe na X napisał, że, „zbankrutował flagowy projekt UE zrównoważonego rozwoju”. Powołał się przy tym na serwisy gaceta.es i tracxn.com.
„Największa farma owadów Ynsect. Inwestorzy stracili 600 mln $ (odpowiednik 7200 kawalerek 300000 każda). Inwestorzy: Unia Europejska, BNP Paribas, Peugeot Invest, Crédit Agricole i wielu innych” – czytamy we wpisie internauty.
„Fabryka we Francji, dziwna ta ich kuchnia. Chciano karmić tym białkiem ludzi. Ludzie jednak niejadki. Cóż, dopiero co czereśnie latem były w takiej cenie, że jak ktoś złapał w nich robaka, to go wysłał na zmywak, żeby odpracował to, co zeżarł!” – kontynuował.
„Więc to się nie mogło udać, ale że środki pochodziły z budżetu UE, to my Polacy też się dorzuciliśmy do tego robaczywego projektu” – podsumował.
Wpis udostępnił Janusz Korwin-Mikke ze swoim komentarzem. Jak podkreślił, „wbrew temu, co ludzie myślą, bankructwa to dobra rzecz”.
„Świadczą o zdrowiu gospodarki. Usuwane są z rynku firmy, które sobie nie radzą – a ich miejsce zajmują przedsiębiorcy robiący to, co trzeba i jak trzeba. Problemem nie jest bankructwo Ÿnsect (świadczące o rozsądku ludzi, którzy nie chcieli jeść robactwa) tylko to, że państwo (UE) zrobiło coś, czego nie powinno było robić: zajęło się gospodarką; w dodatku: nie z powodów ekonomicznych, tylko ideologicznych (tak, jak robiła to np. PRL)” – ocenił nestor polskiej prawicy wolnościowej.
„Więc chwała Bogu, że uznało swoją porażkę i zbankrutowało – a nie dopłacało do tego projektu w nieskończoność, jak to robiono w socjaliźmie sowieckim. Pytanie tylko jakim szantażem UE zmusiła BNP Paribas, Peugeot Invest, Crédit Agricole i wiele innych firm – by włożyły w to swoje pieniądze. Odpowiedź brzmi: bo to nie są firmy kapitalistyczne, mające kapitalistę-właściciela – tylko korporacje, którymi zarządzają managerowie, którzy nie odpowiadają swoim majątkiem za plajtę. Takie PRLe. Natomiast odpowiadają politycznie jeśli nie zastosują się do sugestii władz politycznych” – stwierdził Korwin-Mikke.
„Musimy – powtarzam po raz setny – wrócić do kapitalizmu” – stwierdził.
„PS: mieliśmy rok temu protestować przeciwko takiej fabryce owadziny pod Szczecinem; chyba już nie ma potrzeby?” – podsumował Janusz Korwin-Mikke.
http://nczas.info/2026/01/02/robalowy-biznes-zdechl-zmarnowano-pieniadze-m-in-polakow-korwin-mikke-musimy-wrocic-do-kapitalizmu/
#eurokolchoz #kapitalizm #korwin #biznes
DarrDarek
1
Jak jest ten sam temat, to skopiuję swój komentarz sprzed 4 dni.
Mało kto w tym idiotyzmie "ekologicznego" białka z owadów dla ludu zauważył, że białko niby to zwierzęce z owadów nie miało prawa być ani na jotę bardziej ekologiczne, ani na jotę lepsze w jakimkolwiek aspekcie. Głupi ludzie jeszcze bardziej ogłupieni przez propagandę lewicowych szmat propagandowych zaczęli wierzyć, że co prawda będzie białko zwierzęce paskudne w smaku, nie będzie już żadnych smaków i aromatów schaboszczaka, zrazów czy jakiejś gęsi pieczonej, ale za to będzie to angażowało mniej zasobów rolnych. Jednak prości ogłupieni ludzie mając taką podpowiedź nie byli skłonni nawet sprawdzić czy tępaki marksistowskie i patologiczni kłamcy z lewicy w ogóle mówią prawdę. Ano nie mówią prawdy. Realia są takie, że aby wykarmić tonę robali, by mieć białko zwierzęce bardziej przyswajalne niż białko roślinne, aby wykarmić tę tonę robali również nakład plonów w postaci choćby pszenicy musi być podobny jak na uzyskanie dobrej jakości wieprzowiny ze świń karmionych pszenicą. Gdyby przyjąć, że na tonę mięsa ze świń trzeba ponieść nakład dajmy na to 3 ton pszenicy, do wykarmienia tych świń, to na tonę plugawego mięsa z robali trzeba też ok. 3 ton pszenicy i to jeszcze jakoś tam rozdrabnianej i przerabianej, by robale były w stanie to efektywnie strawić. W przypadku wołowiny często wystarcza samo pastwisko z trawą, jak w Argentynie, a robale już na samej trawie specjalnie dla tych robali ścinanej, zwożonej, rozdrabnianej, raczej z wielkimi oporami byłyby w stanie dać porównywalną ilość białka jakie uzyskamy z dobrego bydła wypasanego na hektarze tego pastwiska w Argentynie, gdzie nie trzeba nic ścinać, przewozić, nie trzeba tam żadnych traktorów i robotników do ciągłej pracy.
kernel
1