Jakiś czas temu nawiązałem krótką współpracę z jedną z kobiet zaangażowanych w polskim kościele w Genewie. Chodziło o polskie spotkanie w ramach mojego związku zawodowego i zorganizowanie sieci Polaków w Szwajcarii. Zbyt dobrze z polskim kościołem nie poszło ale to temat na inny wpis.
Ale właśnie zadzwoniła dzisiaj do mnie ta kobieta (zajebista, swoją drogą, bardzo miła i otwarta) i poprosiła o pomoc. Mianowicie jej koleżanka ma problemy z pracodawcą. A właściwie z dziećmi pracodawcy, bo pracodawca w szpitalu. Stary człowiek, którym się opiekuje od lat. To mówię, żeby dała jej mój numer i zobaczymy co można zrobić. I zadzwoniła. I kurwa, masakra. Laska od lat płacona poniżej wymaganego w Genewie poziomu, bez płatnych wakacji, bez płatnych nadgodzin. Do tego jeszcze kiedy koleś wylądował w szpitalu, to córka zaczęła wynajmować mieszkanie, w którym ta laska mieszka turystom i zakazała jej korzystania z kuchni i salonu., chociaż jest tam legalnie zameldowana. A że to już przekracza moje kompetencje wiedzy prawnej, to zadzwoniłem do ex szwagra, który pracuje w związku. I bierzemy sprawę. Łatwo nie będzie, bo to w chuj bogata rodzinka. Ale damy radę. Nie ma przyzwolenia na takie traktowanie.
Edit. Zapomniałem o najważniejszym, chcą ją zwolnić z dnia na dzień bez czasu wypowiedzenia a w jej przypadku to może być nawet 3 miesiące.
#takietam
Ale właśnie zadzwoniła dzisiaj do mnie ta kobieta (zajebista, swoją drogą, bardzo miła i otwarta) i poprosiła o pomoc. Mianowicie jej koleżanka ma problemy z pracodawcą. A właściwie z dziećmi pracodawcy, bo pracodawca w szpitalu. Stary człowiek, którym się opiekuje od lat. To mówię, żeby dała jej mój numer i zobaczymy co można zrobić. I zadzwoniła. I kurwa, masakra. Laska od lat płacona poniżej wymaganego w Genewie poziomu, bez płatnych wakacji, bez płatnych nadgodzin. Do tego jeszcze kiedy koleś wylądował w szpitalu, to córka zaczęła wynajmować mieszkanie, w którym ta laska mieszka turystom i zakazała jej korzystania z kuchni i salonu., chociaż jest tam legalnie zameldowana. A że to już przekracza moje kompetencje wiedzy prawnej, to zadzwoniłem do ex szwagra, który pracuje w związku. I bierzemy sprawę. Łatwo nie będzie, bo to w chuj bogata rodzinka. Ale damy radę. Nie ma przyzwolenia na takie traktowanie.
Edit. Zapomniałem o najważniejszym, chcą ją zwolnić z dnia na dzień bez czasu wypowiedzenia a w jej przypadku to może być nawet 3 miesiące.
#takietam
kamikaze2
5
LizardKing
1
reflex1
3
Dps
1
reflex1
2
PostironicznyPowerUser
2
@reflex1, ze związkowego na nasze: pracownik płaci sobie za nie niższą pensją
reflex1
1
PostironicznyPowerUser
1
reflex1
1
I na szkolenia nie jeżdżę za pieniądze podatników, tylko prywatne, związkowe.
Dps
3
Jeśli wywalczysz 50% czasu wolnego z 8 godzin, średnio pensja spadnie o 50% bo wartość pracy która będzie wykonana w tym czasie będzie średnio o połowę niższa. Jeśli wywalczysz urlopy macierzyńskie to spowodujesz że kobieta stanie się gorszym pracownikiem. Jeśli powiesz pracodawcy że zapłaci za to państwo to wtedy składki i koszty obciąża też Bogu ducha winnych facetów i kobiety które nigdy z tego nie skorzystają. Jeśli zagwarantujesz darmowy posiłek, to pracodawca będzie miał wtedy koszt: pensji+koszty posiłków= wydatek na pracownika(x). Czyli jeśli chcesz wydać X na pracownika, to dostanie on na rękę (x - posiłek)
Itd Itp
Oczywiście jeśli wywalczysz pół godziny dodatkowe na miesiąc na opiekę nad dzieckiem to trudno będzie to zauważyć, ale to nie znaczy że tego nie ma. Tak jak podwyżka prądu o 20 zł nie zrobi nikomu różnicy, ale gdzieś tam te 20 zł nie zostanie wydane np coś innego
Oczywiście każdy przypadek jest inny, ale ja piszę o statystyce, a statystycznie, wszystkie "dobre" uczynki związków przełożą się ostatecznie na to, że ktoś za to zapłaci.
Nie ma chyba lepszego związku zawodowego niż popyt na siłę roboczą, ale tą się sprowadza masowo z innych krajów, więc powinieneś być temu przeciwny. Nic nie realizuje tak mocno interesu pracowniczego niż brak imigracji
Jesteś w stanie to przyznać i wyjść trochę ze swojej pozycji emigranta w Szwajcarii?
reflex1
0
A co do emigrantów? Kwestia polityki. W Szwajcarii się o to nie trzeba martwić, bo właśnie dzięki związkom zawodowym wszyscy płaceni są według stawek szwajcarskich. Nieważne że wynajmiesz firmę z PL jako pracowników delegowanych (co swoją drogą w CH jest możliwe tylko do 90 dni kalendarzowych) i w PL zarabiają powiedzmy 50 PLN/h, tutaj mają być płaceni według stawek szwajcarskich. Więc zalew taniej siły roboczej nie grozi. Oczywiście że w chuj osób pracuje na stawkach polskich ale jest to nielegalne i już w chuj kasy wygraliśmy dla takich pracowników.
Dps
1
To jest argument na to, że usługa pracy ma cenę? Jej niewykonywanie też?
Możemy przejść do historii.. Czy to najpierw poprawił się los robotnika, szczególnie w obrzydliwych Stanach gdzie związki nie odgrywały takiej roli czy może było wręcz przeciwnie - najpierw musiały się tam wykształcić związku by było lepiej
Ps perse ja nie mam nic przeciwko związkom. Tak długo jak nie ma absolutnie żadnych specjalnych praw do ich funkcjonowania
reflex1
0
I ja mam sporo zastrzeżeń do związków działających w PL, czy nawet we Francji. W PL może oprócz Inicjatywy Pracowniczej, bo oni naprawdę walczą o pracowników a nie o ciepłe posadki. Ale w CH (i państwach skandynawskich), to działa na zupełnie innych zasadach.
DarrDarek
0
Warto byłoby podkreślać tę prostą i oczywistą dla mądrych ludzi prawdę. Bo ludzie są duraczeni przez oszustów bredniami, jak to musimy sprowadzać imigrantów, a potem spawacz czy informatyk narzeka na trudności ze znalezieniem pracy, narzeka na pensje, ale wtedy gdy trzeba było otwarcie mówić: "dlaczego wy oszuści reżimowi z popisów, psl-i i innych lewic, dlaczego wy oszuści reżimowi zalewacie rynek obcymi pracownikami", wówczas pachołek milczał. A dlaczego pachołek milczał? A bo temu spawaczowi czy informatykowi wmówili oszuści propagandowi, że jeśli się nie sprowadzi tysięcy obcych spawaczy i obcych informatyków, to ... gospodarka padnie. I głupi pachołek uwierzył w te brednie chazarskie.
PostironicznyPowerUser
1
@Dps, specjalnie się nie odzywałem bo wiedziałem, że albo to zignoruje albo odpowie czymś tak bezdennie głupim i nieprawdziwym
szkoda czasu, to jest beton. równie dobrze możesz coś tłumaczyć mojemu psu w języku migowym.
Dps
0
I do imigracji proszę. Szczególnie do imigracji. Zgadzasz się? Nie zgadzasz się? Czemu
Edit
Jeśli pracodawca ma na miejsce z regulowaną stawką 1 pracownika albo 10. Która sytuacja będzie lepsza dla pracownika? Jakie jest twoje zdanie?
Ergo, może to pomoże - czy jako kupujący(nie usługę pracy, ale usługę zbudowania smartfona) masz do wyboru 10 różnych modeli albo jeden. Która sytuacja jest lepsza dla oferującego usługę(ergo procenta telefonu)? 🙂 Ta gdzie ma konkurencję czy tam gdzie nie ma.
wyobraź sobie że oferujesz telefon kiedy nie ma konkurencji. Będziesz mógł wziąć więcej czy mniej pieniędzy? A jeśli masz ustawione że, tak jak napisałeś, możesz telefon sprzedać, ale nie może on kosztować mniej niż 100 jednostek, to jak masz 10 konkurentów to będziesz musiał zrobić ten telefon lepszy czy gorszy, niż jakbyś nie miał konkurentów? 🙂
Skup się proszę. Celowo odwróciłem sytuację ale powinieneś ogarnąć.
Bardzo ciekawi mnie twoja odpowiedź i w zasadzie ucieczka od niej, ale rozczaruj mnie 🙃
reflex1
-1
Co do krótszego czasu pracy za te same pieniądze, to są takie eksperymenty w CH i wyniki są pozytywne. Efektywność pracy nie spadła, bo skoro wiesz że nie musisz siedzieć 8h tylko 6, to się bardziej przykładasz do zadań, bo nie musisz rozkładać siły i energii na 8h, bo wiesz że po 6 wrócisz do domu. A w zawodach umysłowych i tak po jakiś 5-6 godzinach nic wielkiego już nie wymyślisz więc ostatnie 2-3 godziny grasz sobie w sapera.
Co do migracji? Do migracji stricte zarobkowej nie mam problemu o ile nie psuje to rynku pracy, tak jak w CH. Tutaj ponad 25% mieszkańców to właśnie imigranci a nawet więcej, bo ponad 30% posiadaczy paszportu 🇨🇭ma korzenie migranckie. A w takiej Genewie to ciężko znaleźć Szwajcara z dziada pradziada a Genewa jest jednym z najbogatszych kantonów a CH, państw.
Co do nielegalnej imigracji? Byłbym hipokrytą gdybym był przeciw, sam przez lata byłem nielegalnym. Wyjechałem z PL kiedy nie była jeszcze w UE i nie mogliśmy w Europie legalnie pracować. Z tym że jeżeli ktoś jest nielegalnie i przyjeżdża tylko aby dostać socjal, to tu jestem przeciwny. Całemu napływowi ludzi z Azji i Afryki, którzy przyjeżdżają po azyl, też jestem przeciwny. Oczywiście nie wszystkim, tym co się azyl NAPRAWDĘ należy, nie mam z nimi problemu.
PostironicznyPowerUser
0
Dps
0
Wracając:
Czy dla pracownika jest lepiej jak na jego stanowisko jest 1 osoba czy jak jest 10?
Myślę że to jest najprostsze pytanie na które celowo nie odpowiadasz. Myślę że to jest klucz.
I nie obchodzi mnie "że w Szwajcarii jest świetnie pomimo imigracji". Ja nie przeczę że tak jest. Pytam co jest lepsze dla pracownika
reflex1
-1
I odpowiadając na twoje 1 z 10, jest to totalnie bez różnicy dla rynku pracy jeżeli masz odpowiednie regulacje. Oczywiście dla samego zainteresowanego lepiej kiedy jest mniej konkurencji ale dla samej branży nic to nie zmienia. Chociaż w sumie zmienia sporo, bo wybierasz najwartościowszego pracownika a nie jedynego dostępnego. A to działa że reszta się pójdzie dokształcić aby podnieść swoje kwalifikacje. I dlatego 9 mln CH ma większe PKB niż 38 mln PL. Dobra prawie takie samo ale jednak to różnica między 9 a 38 mln.
A jak spojrzysz na per capita to już w ogóle przestał.
Dps
0
Czekaj. Chcesz mi powiedzieć, że jak idę po robotę to dla mnie jako pracownika nie ma znaczenia czy moje kwalifikacje będzie posiadać jedna osoba czy 54?
Twoim zdaniem podczas negocjacji warunków umowy to nie ma znaczenia bo "mam regulacje "?
Ty to serio napisałeś? Tu się podstawowa logika kłania
I żeby było jasne, ja piszę WYŁĄCZNIE o perspektywie PRACOWNIKA. Bo to pracownikiem zajmują się związki zawodowe. Nie o branży. O branże dbają organizacje pracodawców. To nie jest przedmiot rozmowy
reflex1
-1
Dps
0
Możesz przestać mieszać?
jak już wiemy czym się zajmuje związek to możemy iść dalej.
Po pierwsze, co ochrony branż to mielibyśmy zupełnie inną rozmowę. Myślę, że tego nie muszę tłumaczyć.
By uporządkować: początek rozmowy był od tego, że za każdą zdobycz socjalną związków zostanie okupiona w ten czy inny sposób przez pensję czy podatki. To jest moje stanowisko i moim stanowiskiem jest również to, że nic nie poprawia tak sytuacji pracownika, jak brak podaży innych na jego stanowisko, myślę, że gdzieś się nawet z tym zgodziłeś. Jednym z czynników, które co do zasady obniżają pozycję negocjacyjna pracownika jest duża liczba osób starających się o miejsce pracy, w związku z tym imigracja co do zasady NIE polepsza sytuacji pracobiorcy, ale ją pogarsza. W związku z tym, z PUNKTU WIDZENIA PRACOWNIKA, nie jest w jego interesie by na jego miejsce pracy było 20 innych osób.
piszesz teraz "nie ma tu różnicy"
To jeszcze raz, bo ja naprawdę mam kłopot ze zrozumieniem Twojego stanowiska: czy chcesz napisać, że DLA PRACOWNIKA nie ma znaczenia czy idzie po robotę gdzie jest 1 chętny albo 100 chętnych?
Napisz mi to wprost.
reflex1
-1
Czego tu nie rozumiesz? Oczywiście że walczymy o branże a nie o prywatne osoby. My walczymy o warunki pracy i w dupie mamy ilu będzie pracowników na jedno miejsce o ile wszyscy mają takie same warunki. My nie jesteśmy od regulacji rynku pracy, tylko od warunków tejże. Wyjebane dla nas jest, czy jesteś z Polski, Indii, Francji, czy innego Kazachstanu. Masz mieć takie same warunki pracy jak każdy pracownik zatrudniony w CH. Tak samo jak mam w dupie poglądy polityczne. Możesz być wyborcą downa Brauna, zwolennikiem Hitlera, antysemitą, rasistą, czy komuchem. Masz problem w pracy, to ci pomogę, od tego są związki.
Dps
1
nie do końca rozumiem, napisałeś, że masz w dupie ile osób będzie na miejsce?
W ten sposób realnie powodujesz, że ten pracownik będzie miał GORSZE WARUNKI PRACY, bo nic tak nie napędza zarobków pracownika niż zapotrzebowanie na niego. Najlepszym dowodem na to są memy z kafelkarzami, którzy smarują kromkę chleba złotem. Bo sobie za wszystko krzyczą kosmiczne stawki. Dlaczego? bo jak chcesz kogoś do remontu to jest non stop kłopot, BO NIE MA LUDZI DO PRACY.
proste prawda?
I tak jak czytam co Ty piszesz, i jak głęboko nie potrafisz zrozumieć prostej zasady, że im mniejsza podaż pracowników tym lepiej dla pracownika to aż oczy bolą jak to czytam. To jest dla mnie zwykła bezmyślność. Te upieranie się - "ja jestem żeby każdy miał równe warunki". A ja będę się upierał - czy więcej osób na miejsce poprawia warunki pracy czy nie? Bo dla mnie odpowiedź jest oczywista.
Zakładam, że wg Ciebie też nie poprawia realnie
(I ja cały czas oddzielam 2 sprawy, dobro pracownika a gospodarki, ja piszę tylko o dobru pracownika.)
reflex1
-1
Dps
0
Warunki:
pensja minimalna 3600 netto pln
10 pracodawców, poszukujacych inżyniera widżetu
Sytuacja A
Pracodawca ma 10000 pracowników w Polsce na stanowisko
Sytuacja B
Pracodawca ma 5 pracowników w Polsce na stanowisko
W której sytuacji pracownik będzie więcej zarabiał???????????????? Oprócz tego że musi dostać minimalną i mieć urlop.
To o którym możemy Z DUŻA duża prawdopodobieństwa powiedzieć, że będzie miał lepsze warunki?????
🤯🤯
reflex1
-1
Dps
0
Masz zaprogramowana taką odpowiedź? Jak npc?
Pytanie jest takie, czy ty rozumiesz rozmowę na abstrakcyjnym poziomie? Bo jeśli nie, to napisz "nie i chuj"
Ale jeśli rozumiesz( a w to wierzę)że piszę o uniwersalnych zasadach zatrudnienia to wiesz, że chodzi o ogół, a nie o szczegóły. I szczegóły nie wykluczają ogólnych założeń
A zapytałem tylko się Ciebie czy liczba osób na miejsce pracy ma wpływ na to jakie warunki ta osoba będzie miała.
I kurwa absolutnie kurwa każdy rozumie, że jak jest jeden pracownik na całą Polskę/Szwajcarię/USA/Rosje to będzie mógł żądać zajebistych warunków w postaci kosmicznej pensji albo pracy 1 godziny na tydzień.
To rozumie każdy. Dziecko 10 letnie rozumie.
Nawet jakby ten pracownik był w kraju gdzie nie byłoby prawa pracy mógłby sam DYKTOWAĆ warunki własnego zatrudnienia. Dlaczego? Bo to on jest potrzebny pracodawcom, a nie pracodawca jemu. Wyobraź to sobie
I teraz jak to dla ciebie jasne, a musi być jasne bo nie jesteś debilem, to możesz w głowie zbudować myśl GENERALNĄ, że dla pracownika jednak lepiej jest co do ZASADY jak ma małą konkurencję a nie dużą. To też chyba rozumiesz, bo NIE jesteś głupi.
Jeśli do tej pory to wszystko jest jasne, a mam na to nadzieję, to jesteś w stanie się zgodzić, że POMIMO REGULACJI KTÓRE OBOWIĄZUJĄ, to jednak lepiej pracownikowi mieć mniej konkurentów o pracę niż więcej. Regulacje wyznaczają minima. Pracownik na stanowisku bez konkurencji nie będzie zarabiał minimum. On ma wyjebane na regulacje jego warunków bo on może negocjować znacznie więcej. Prawda?
Skoro już to wiemy, to imigracja jest czynnikiem który POGARSZA indywidualne warunki pracownika. Jasne ma on pensje minimalna z twoich cudownych związkowych regulacji, ale jakby na jego miejsce nie było 100 innych, tylko dwóch, miałby pensje 50 proc wyższą od minimalnej!
Dlatego blokada imigracji w optyce każdej osoby która dba o dobro pracowników powinna być czymś naturalnym, bo realnie zmniejsza presję konkurencyjną na poszczególnego pracownika
Serio to nie jest jakaś głęboka skomplikowana kwestia.
Prosta prawda?
Potrafisz coś na ten ww ciąg logiczny napisać, czy znów będziesz w swojej bezsilności pisać mi o parówkach. Jeśli gdzieś jest błąd, który doprowadza mnie do konkluzji, że imigracja nie pomaga pracownikom to się odnieś. Jeśli potrafisz-zrób to .
Ale nie pisz mi jakiś głupich tekstów o wędlinach
Jeśli nie jesteś w stanie uciągnąć tematu, też napisz.