W czasie rewolucji francuskiej katolików obdzierano ze skóry na spodnie oficerskie dla generałów, wytapiano z nich też tłuszcz

W miejscowości Clisson rewolucyjni żołnierze zakopali w ziemi kocioł, położyli na nim ruszt, a potem spalili na nim 150 kobiet. "Dziesięć baryłek tłuszczu wysłałem do Nantes. Był to jakby tłuszcz z mumii: służył szpitalom" - zeznał później jeden z żołnierzy. W mieście Angers żołnierze ściągnęli skórę z 32 ludzi na spodnie dla wyższych oficerów. Skórę zdzierali od pasa w dół, dzięki czemu spodnie miały być dobrze dopasowane do ciała nowego właściciela. Historyk Reynald Secher pisze, że żołnierze ci naśladowali tylko Saint-Justa, jednego z przywódców rewolucji, który dowodził: "Skóra ludzka ma konsystencję i jakość lepszą od koźlęcej. Skóra z ciał kobiecych jest bardziej miękka, ale mniej trwała


#francja #historia

13

@JFE, okropne

Jak uczę o mydłach, to wspominam o mydle ludzkim, produkowanym w Oświęcimiu. Z opinii świadka: śmierdziało tak bardzo, że nie dało się myć nim nawet stołów operacyjnych.

Mydło sodowe powstaje, w dużym uproszczeniu, z tłuszczu, np. smalcu, i NaOH, czyli wodorotlenku sodu. To wystarczy, aby otrzymać pachnące świeżością mydło. A to z tłuszczu ludzkiego jednak nie nadawało się do korzystania.