Najważniejszy wskaźnik, to wyprodukowanie aku 80 kWh do auta BEV szacowane jest jako emisja CO2 od 4 do 12 ton CO2. Dajmy średnio 8 ton CO2 na jedno aku.
Jeśli auto przejedzie do zużycia aku tylko 150.000 km (w PL średnio auto jeździ 9500 km rocznie), to wówczas na przejechanie każdych 100 km rozkład emisji CO2 z samej produkcji aku to 5,33 kg CO2/100 km, a to już jest jak zużycie 2,3 litra benzyny na 100 km. Drugie źródło to oczywiście emisja CO2 z produkcji samego prądu plus straty na linii przesyłowej, na ładowarkach. Gdy przyjąć średnią dla ekologicznych Niemiec 400 gramów CO2 na wyprodukowanie 1 kWh (plus straty dostawy do aku), to na 20 kWh mamy już dodatkowe 8 kg CO2 na 100 km, czyli tyle ile dodatkowe 3,4 litra benzyny na 100 km. Łącznie mamy już tyle CO2 ile dla 5,7 litra benzyny na 100 km dla niby to ekologicznej Tesli bez liczenie dodatkowych emisji. Czyli cała para w gwizdek, bo nie da się istotnie zmniejszyć emisji przez same autka elektryczne. To tylko cholernie droga zmiana, która niczemu nie służy. W Polsce przeliczniki emisji CO2 z elektrowni są oczywiście wyższe i sprawiają, że autko elektryczne emituje realnie więcej niż zwykły benzyniak.
DarrDarek
0
Najważniejszy wskaźnik, to wyprodukowanie aku 80 kWh do auta BEV szacowane jest jako emisja CO2 od 4 do 12 ton CO2. Dajmy średnio 8 ton CO2 na jedno aku.
Jeśli auto przejedzie do zużycia aku tylko 150.000 km (w PL średnio auto jeździ 9500 km rocznie), to wówczas na przejechanie każdych 100 km rozkład emisji CO2 z samej produkcji aku to 5,33 kg CO2/100 km, a to już jest jak zużycie 2,3 litra benzyny na 100 km. Drugie źródło to oczywiście emisja CO2 z produkcji samego prądu plus straty na linii przesyłowej, na ładowarkach. Gdy przyjąć średnią dla ekologicznych Niemiec 400 gramów CO2 na wyprodukowanie 1 kWh (plus straty dostawy do aku), to na 20 kWh mamy już dodatkowe 8 kg CO2 na 100 km, czyli tyle ile dodatkowe 3,4 litra benzyny na 100 km. Łącznie mamy już tyle CO2 ile dla 5,7 litra benzyny na 100 km dla niby to ekologicznej Tesli bez liczenie dodatkowych emisji. Czyli cała para w gwizdek, bo nie da się istotnie zmniejszyć emisji przez same autka elektryczne. To tylko cholernie droga zmiana, która niczemu nie służy. W Polsce przeliczniki emisji CO2 z elektrowni są oczywiście wyższe i sprawiają, że autko elektryczne emituje realnie więcej niż zwykły benzyniak.