Pedalarstwo to jednak stan umysłu. Dziś koleś omal nie wjechał rowerem w moją żonę z wózkiem z dzieckiem - żona szła przy krawędzi chodnika, z drugiej strony miał ze 2 metry szerokości chodnika. Pojechał przy krawędzi spychając żonę. Złapałem go i grzecznie pytam czemu nie jechał drugą stroną, ten zaczął się sadzić i dostał na pizdę. Jak na kozaka przystało, nagle konfident zaczął wzywać POLICJA POLICJA. Jeszcze ktoś się dziwi, że w Polsce ludzie nie mają dzieci? #polska #rowery
Andrzej_Zielinski
1
KotPrzyKawie
2
Andrzej_Zielinski
0
Ps. Jak by wezwał przyjazd by go kosztował 300 PLN
pentakilo
2
KotPrzyKawie
2
Dziecko 10 miesięcy - czaszka jeszcze niezrośnięta. Jakby rąbnął razem z wózkiem to diabli wiedzą czy by nie zabił dzieciaka. Żeby kretyn jeszcze dzwonka użył, ale nie, on normalnie zepchnął moją żonę.
pentakilo
1
borubar
2
W naszych miastach są takie miejsca że po prostu nikt nie pomyślał aby połączyć osiedla w jakiś sensowny sposób, ludzie wydeptali ścieżkę potem ktoś ją utwardził i powstał chodnik albo coś co wydaje się być chodnikiem.
Jadąc dookoła drogą też nie da rady bo drogi są wąskie, brak pobocza i stoi korek albo jak droga jest szersza i w lepszym stanie to od razu jest to droga szybkiego ruchu i zakaz jazdy rowerem.
Oczywiście chodnikiem jedzie się tylko mały kawałek między osiedlami a dalej po uliczkach osiedlowych.
Ja osobiście w takich miejscach zwalniam i jeśli są jacyś piesi to nawet nie próbuję ich omijać czy wyprzedzać, jadę ten kawałek za nimi w ich tempie. No chyba że ktoś się zatrzyma to nie ma wyjścia trzeba go ominąć.
Pieszym też czasem się wydaje, że są na chodniku a faktycznie idą po ulicy, sam znam taką sytuację że wąska polna dróżka została wyasfaltowana, miasto najpierw ogłosiło że będzie budować tam drogę pieszo-rowerową ale ostatecznie zrobiło z tego normalną drogę kołową, tyle że dla samochodów jest ona z jednej strony ślepa.
Niby jaka różnica skoro prawie tam samochody nie jeżdżą?
Taka że na pieszo-rowerowej pieszy może chodzić gdzie chce i ma pierwszeństwo przed wszystkimi innymi, a po takiej zwykłej ulicy piesi powinni poruszać się po lewej stronie przy samej krawędzi i przepuszczać wszystkie pojazdy włącznie z rowerami.
Myślisz że tak robią?
Nie - nadal chodzą po całości i nikogo nie puszczają, traktują to jak chodnik.
Są drogi techniczne na wałach - bardzo często są one wykorzystywane przez rowerzystów i pieszych, ułożone z płyt wydają się być chodnikiem, choć faktycznie chodnikiem nie są.
Jest jeszcze całe mnóstwo nieporozumień przez źle ustawione znaki na drodze, np są narysowane pasy na asfalcie ale nie ma znaku przejście, bez znaku to nie jest przejście, no ale jak ktoś widzi paski to myśli że jest na przejściu i ma pierwszeństwo, kierujący samochodem albo rowerem widzi że nie ma znaku i wie że to on ma pierwszeństwo.
Albo znaki stojące pomiędzy drogą dla rowerów a jezdnią, one na drodze dla rowerów nie obowiązują (bo znak stawia się zawsze z prawej strony drogi, te które masz po lewej są dla tych co są po lewej).
No ale ktoś kto nie zna dokładnie przepisów (a pieszy znać ich nie musi, on żadnych egzaminów nie zdaje) często myśli że ten znak jest dla wszystkich i np nie spodziewa się tego że rowery jadą "pod prąd" za zakaz wjazdu.
pentakilo
2
borubar
3
Opieka nad dzieckiem jadącym na rowerze, dozwolona wyższa prędkość niż 50km/h, albo wręcz brak ulicy obok (chodnik nie biegnący przy drodze), no i mój ulubiony czyli brzydka pogoda - jeśli panujące warunki atmosferyczne powodują, że jazda po ulicy jest niebezpieczna (np śliski asfalt po deszczu, silny wiatr, słaba widoczność we mgle) rowerzysta może jechać po chodniku, a to czy warunki są bezpieczne ocenia sam rowerzysta.
Jednak niezależnie od wszystkiego zawsze trzeba przepuszczać pieszych na chroniku i jeździć w taki sposób aby nie stwarzać zagrożenia dla pieszych.
Zauważyłem, że problemy na chodnikach stwarzają głównie przybysze z dalekich krajów, oni nie znają żadnych przepisów drogowych, w takim Pakistanie czy Indiach skąd pochodzą pierwszeństwo ma ten kto posiada głośniejszy klakson i ten kto ma więcej odwagi jadząc na czołowe spotkanie z kimś z przeciwka.
Przecież na razie ich tu wcale tak wielu nie przyjechało, ale jeśli chodzi o awantury między pieszymi a rowerzystami na chodniku to stanową większość.
pentakilo
5
Nastały czasy, kiedy nie musisz podróżować, aby oglądać 3. Świat z bliska
KotPrzyKawie
1
Ja nie jestem służbista-prawilniak. Sam jeździłem na rowerze, ale właśnie debile obrzydzili mi to i przestałem. To co dzieje się na gdańskich trasach to absurd.
Niedawno wzywałem karetkę do faceta - właśnie rowerzysty, któremu jakiś debil na rolkach zajechał drogę - facet przeleciał przez rower i złamał obojczyk.