Podatek ten posiada taką cechę, że jest właściwie nie do uniknięcia – stąd moja analogia do prądów w węźle. Dodatkowo wymiata z rynku firmy działające na marginalnych marżach. Jego stawka może wynieść 1-2%.

http://www.youtube.com/watch?v=dvNI7g83x0g
#ekonomia

http://www.youtube.com/watch?v=dvNI7g83x0g
#ekonomia
Dps
1
ok
jeśli jest na rynku 1000 konkurujących ze sobą przedsiębiorców z marżą założmy od 0,5-1,5% niech będzie że to sklepy. To jeśli podatek będzie dotyczył wszystkich tak samo, wystarczy podnieść cenę o 1%. I dokładnie to by się wydarzyło. Po wprowadzeniu podatku byś płacił średnio za chleb i masło nie 5zł, a 5,05.
DarrDarek
0
To jest oczywista oczywistość, że podatek obrotowy stałby się częścią ceny do zapłacenia przez końcowego konsumenta. Sprowadzałoby się to tylko do unikania dłuższego łańcucha dostawców, choćby to miała być wyspecjalizowana firma dystrybucyjna z marżą 3% to lepiej byłoby jej uniknąć i mieć tylko dostawcę bezpośredniego producenta i końcowego sklepu, bo wtedy tylko producent zapłaci 2% podatku obrotowego, sklep końcowy zapłaci 2% podatku obrotowego, cena dla konsumenta podwyższana jest o 4% w detalu. Gdyby po drodze była profesjonalna firma dystrybucyjna z niską marżą 3% realizująca całą logistykę, zarządzanie zapasami, dostawy i ona dostałaby dodatkowy domiar 2%, to jej potrzebna praca musiałaby dać dodatkową marżę 5% zamiast 3%, gdyby musiała odprowadzić haracz dla państwa 2% podatku dochodowego. W efekcie producent i sklep woleliby robić głupie przejazdy, gorsze zarządzania dostawami, niż zamiast 4% mieć w logistyce dostaw już naliczone 6% podatku obrotowego. Idiotyzmy ludzi nie rozumiejących spraw gospodarczych. W tym kontekście Żydzi zarządzający państwami maksymalnego ściągania haraczu z gojów lepiej rozumieją gospodarkę i wprowadzają co prawda podatki maksymalnie wysokie, ale też racjonalne, jak obrotowy z VAT, gdzie firma dystrybucyjna dająca pełną logistykę a działająca na minimalnej marży 3% w efekcie ma do pobrania VAT (bo to nie ta firma nawet płaci a jedynie pobiera do zapłacenia VAT) w wysokości relatywnie małych kwot. Z jednego miliarda zł obrotu taka firma ma wartości dodanej 30 mln zł i od tego płaci dajmy na to 23% VAT, czyli odprowadza niecałe 7 mln zł VAT od rozdystrybuowanego towaru za 1 miliard zł. A przy idiotycznym podatku obrotowym ta firma miałaby swojego podatku obrotowego 20 milionów zł.
Problemem państwa jest to, że oprócz oczywistych oszustów i tępaków są jeszcze gadacze o niczym. Oczywiści oszuści to tacy, którzy choćby dokonali defraudacji 200 miliardów zł przeznaczonych na państwo banderowskie i na naród banderowski. Tępaki to ci, którzy wierzą w Zielony Wał i dokonują eutanazji gospodarek unijnych wierząc, że zmniejszenie w sposób idiotyczny emisji o 0,5 mld ton CO2 ma jakiekolwiek znaczenie, gdy w ostatniej dekadzie pozostały świat zwiększył emisję o 5 mld ton CO2 rocznie.
Ale oprócz oszustów i tępaków w państwach nadzorowanego rozkładu marksistowskiego doglądanego z Brukseli są jeszcze gadacze o niczym. I tacy gadacze klepią bzdurne pomyły podatku obrotowego 2%.
A jaki jest prawdziwy problem państw rozkładu marksistowskiego podległych pod drugą komunę? Ano problem jest dość prosty. Oszuści specjalnie rozdmuchali wydatki takich państw do rozmiarów horrendalnych, aby w tym bagnie dawało się ukrywać wydatki tak plugawe jak wydatki na utrzymanie ściąganych milionów murzynów i ciapaków. Aby dało się ukrywać jakieś wydatki choćby na jakąś głupią wojnę banderowską. Aby dało się ukrywać wydatki na setki idiotycznych instytucji utrzymywanych ze skarbu państwa jak choćby przeznaczonych do niby to budowania "atomu" choć od 20 lat poniesiono miliardy złotych wydatków a żadnego atomu jeszcze nie postawiono.
Mądry człowiek powiedziałby, że bierzemy przykład z Chin czy choćby z XIX-wiecznego USA, i tworzymy państwo minimum, z minimalnymi wydatkami. A wszystko ponadto sami podatnicy sobie kupią za swoje. Jednak tu wchodzą oszuści ideologiczni i wiedząc, że taki kierunek jest skrajnie niezgodny z ideologią oszustwa marksizmu, to oni wystawią setkę gadaczy o niczym, aby zamiast niskich wydatków gadacze o niczym gadali sobie o nowych, lepszych metodach ściągania haraczu z podatników. Żydzi i tak wiedzą, że nikt większego haraczu nie ściągnie niż oni docisnęli śrubę, toteż gadacze o niczym mogą sobie gadać bzdury o podatku obrotowym 2%.
Dps
0