Gdyby przywrócić prorodzinny/prodemograficzny kurs - likwidacja socjalnych wynalazków finansowanych z podatków płaconych przez większość pracujących mężczyzn - lewica straciłaby polityczną bazę mięsa armatniego czyli kobiet emigrujących do dużym miast, z wyższym wykształceniem i pracujących w bullshit corpo jobs/urzędach.

Więc pozorowane akcje typu "może więcej dni urlopu dla mam", "może podniesiemy podatek na gumki" będą kontynuowane.

Kobieta aby przetrwać ma albo męża własnego albo męża-państwo. Lewica jest tożsama z tym 2. Ergo lewica przecież nie dokona samoutylizacji, proces będzie trwał do ostatniego białego człowieka w Europie, a potem nieco zmodyfikuje się system na klasyczny model ZSRR - czyli partia (o dziwo ostatni ludzie z jasnym kolorem skóry) i obojętnego koloru plebs. W ten sposób lewica będzie mogła nawet twierdzić "chcieliśmy dobrze, to jednak nie był prawdziwy socjalizm, pacjent (europejczycy) zmarł"

7

@kusanagi, jeśli nie ma męża to państwo nie da rady jej tak całkiem niańczyć gdy trzeba np. dopompować powietrza do kół w jej rozpadającym się wehikule (słynne "jeżdżone przez kobietę" to najgorsze co może być) dlatego każda obrotna niezamężna niewiasta ma utkaną wokół siebie gęstą sieć męskich pomagierów w której każdy spełnia inną funkcję.
@PostironicznyPowerUser, to głębszy problem kulturowy - mężczyźni zgadzają się na bycie popychadłami od "pomagania słabszej płci" za iluzję zaruchania.

Pomagaj tylko swojej kobiecie oraz kobietom z twojej rodziny - żadnej obcej - gdzie są ich mężowie? Ma zastosowanie ta sama zasada co z dziećmi którym się coś stało "gdzie są ich rodzice?"
@kusanagi, pantoflarze wychowani w PRL mają taki mental, że nawet w pracy wyręczają kobiety w ich obowiązkach choć te rzecz jasna w ramach tych samych zarobków wykonują dużo lżejsze i łatwiejsze prace

i to ciągle nadskakiwanie im... żałosne. u nas jest od dawna jakiś patologiczny kult kobiet, boomerzy się zachowują jakby byli trutniami mimo, że baby przecież wcale nie są królowymi tego polskiego ulu/mrowiska