@drewniany, dużo robią też masmedia i ogłupianie społeczeństwa, jak ktoś nie ma czasu odpowiednio wychować dzieci, tylko zostawia je całymi popołudniami przed tv/laptopem, to potem są takie efekty
@drewniany, To ja ugryzę to trochę z innej strony. Bo – moim zdaniem – prawdziwy problem nie jest w kobietach, tylko właśnie w mężczyznach. Nie od dziś wiadomo, że kobiety są dużo bardziej konformistyczne, nastawione na zachowania stadne, które dają im poczucie bezpieczeństwa, socjalizacji itd. Pytanie brzmi, dlaczego mężczyźni oddali to co jest treścią kultury (to co kształtuje owe stadne instynkty) na rzecz radykalnej lewicy, globalistów itd. I tu paradoksalnie głównego winnego nie widzę ani w kobietach, ani w radykalnej lewicy tylko w liberałach, którzy ukradli prawicę i wmówili że istotą myślenia konserwatywnego jest indywidualizm. Co jest kompletnie absurdalne, zważywszy na fakt, że wszystkie wartości które chcą chronić konserwatyści mają charakter wspólnotowy, a nie indywidualistyczny np. naród, religia, tradycja, kultura, rodzina itd. Czyli wszystkie te wspólnotowe instynkty zostały rozluźnione, a istotą myślenia prawicowego stał się relatywizm moralny i myślenie na zasadzie, że każdy wybór antropologiczny jest akceptowalny. To stworzyło idealne podglebie do ekspansji drugiej strony, no bo jeśli osobom o poglądach prawicowych – mówiąc kolokwialnie – wszystko wisi, i co więcej nie chcą się w ogóle bronić bo kolektywizm jest be, to trudno się dziwić, że marsz przez instytucje trwał w najlepsze.

I jeszcze mały appendix odnośnie grania na emocjach. To prawda, że mainstream pogrywa emocjami kobiet (szczególnie na linii poczucie bezpieczeństwa – poczucie zagrożenia). Natomiast tak samo pogrywa na emocjach mężczyzn (tylko, że na linii zysku - straty). Przecież cała rewolucja seksualna, to było ogrywanie mężczyzn, że dzięki odrzucaniu tradycyjnej moralności będą mogli pieprzyć się na kampusach, bo kobiety będą bardziej rozwiązłe. Podobnie współcześnie, liberalizm wprowadzając myślenie indywidualistyczne, pogrywa sobie na męskim ego, z jednej strony obiecując mu zyski z przyjęcia strategii indywidualistycznych i koszty z przyjmowania strategii wspólnotowych (np. strasząc 500+).

Żeby zmienić myślenie kobiet, musiałby pojawić się na prawicy silny wektor myślenia w kategoriach wspólnotowych, a nie indywidualistycznych. A na to się nie zanosi, bo młodzi mężczyźni są przeżarci liberalizmem. Każdą próbę narzucenia strategii wspólnotowych postrzegają jako opresyjną i ograniczającą ich indywidualistyczne strategie, które – jak wmawia im liberalizm – mają doprowadzić ich do zysku (materialnego, prokreacji itd.) Jeśli więc miedzy sobą nie potrafimy znaleźć wspólnego mianownika, bo nieustannie postrzegamy siebie tylko i wyłącznie jako konkurentów gry rynkowej, to do jakiego mianownika miały by się odnosić kobiety. A obecny sprzeciw mężczyzn uważam za totalnie powierzchowny (tymczasowe zjednoczenie), bo chłopcy zorientowali się, że ktoś do gry rynkowej chce dorzucić nowych graczy (młodzi mężczyźni z trzeciego świata) i nie powiększyć zasobów o które toczy się gra (kobiet). Natomiast na poziomie filozoficznych fundamentów nie ma w tym żadnej poważniejszej refleksji.
@Monte, gdybym mogl, dalbym Ci 100 plusow za ten wpis. Serio, analiza 100% w punkt.
Choc raczej ja bym stwierdzil, ze mlodzi mezczyzni sa przezarci nie tyle liberalizmem, co nihilizmem. I to w nihilizmie (i tzw. "lewoskretnym libertarianizmie") upatrywalbym winowajce.

p.s.: przepraszam za brak polskich znakow.
Coś martwy ten lurker
@drewniany, weekend, normalni ludzie nie siedzą caly czas tylko na internetach