Być może słyszeliście, że ostatnimi czasy planeta się realnie zazieleniła? Jest to efekt zwiększonej podaży CO2 w atmosferze co działa jak nawóz dla roślin. Skala tego zjawiska to 5-10%. To więcej niż teren Stanów Zjednoczonych. To jest tak ugruntowane, że nawet lewicowe ai to powtarzają.
No dobra, ale takie wiadomości niekoniecznie budują zapotrzebowanie emocjonalne na ekologię - bo skoro jest lepiej to po co coś robić?

No więc nie jest lepiej, baa, jest kryzys!!! 👇
Naukowcy odkryli, że 3,5 mld lat ewolucji procesu polegającego na łączeniu wody i CO2 w cukry przy udziale słońca jest... gówno warte od paru lat. Czemu? Bo spalasz węgiel.

Tam się nawet nikt nie kryje po co ten artykuł

#businessinsider #ekologizm #axelspringer
No dobra, ale takie wiadomości niekoniecznie budują zapotrzebowanie emocjonalne na ekologię - bo skoro jest lepiej to po co coś robić?

No więc nie jest lepiej, baa, jest kryzys!!! 👇
Naukowcy odkryli, że 3,5 mld lat ewolucji procesu polegającego na łączeniu wody i CO2 w cukry przy udziale słońca jest... gówno warte od paru lat. Czemu? Bo spalasz węgiel.

Tam się nawet nikt nie kryje po co ten artykuł

#businessinsider #ekologizm #axelspringer
DarrDarek
0
Te wynurzenia z tego artykułu to kolejne chazarskie duraczenie dla gojów pisane językiem ignoranta z dziedziny przyrodniczej. Bajdurzenie o "pochłaniaczach CO2" to też jest język duraczenia gojów. Normalny naukowiec wie, że nie ma czegoś takiego jak "pochłaniacz CO2". Każda roślina czy fitoplankton tym bardziej - pochłonie tylko tyle CO2 ile to wynika z wielkości i masy rośliny, a potem ZAWSZE następuje emisja CO2 z tego pochłaniania, gdy roślina butwieje i emituje CO2 dokładnie w takiej ilości ile pochłonęła przez dajmy rok wzrostu, czy jest zjadana przez zwierzęta i to zwierzę wielkości nawet gąsienicy przetwarza węglowodany, białka, tłuszcze z rośliny z powrotem w CO2, a nawet to co zwierzą zmagazynowało węgla w tkankach, to i tak to zwierzę się rozłoży czy to w glebie czy w żołądku większego zwierzęcia. Że nawet drzewo choćby magazynowało CO2 przez wiek, to po runięciu na ziemię też te nawet pół tony węgla się utleni do CO2 przez proces rozkładu czy przez korniki, grzyby.
Brednie jak to afrykański las przestał pochłaniać CO2 a zaczął emitować, to są brednie duraczenia dla najsłabiej zasobnych w wiedzę gojów-laików. I takim to sposobem kompletnie bzdury prezentowane są ogłupionym ludziom jako ferment rzekomego dziegciu w beczcie miodu, że niby tak słodko jest bo już goje przestały wierzyć w żydowskie duraczenie i zaczęły postrzegać zazielenienie się Ziemi z powodu wzrostu stężenia CO2, no to my im dowalimy taką chochlą dziegciu, że każdy wujas po zawodówce na urodzinach będzie gadał od tej pory: "to nie jest tak prosto z tym zazielenieniem się Ziemi".
Dps
0
Jeśli jest ich, roślin, więcej niż było to znaczy że więcej CO2 zostało uwięzione w roślinie.
A jest więcej-roślin. Cała reszta to głodne kawałki dla baranów
DarrDarek
0
Nie, bez liczb to taka narracja dla humanisty. Humanista coś tam usłyszy piąte przez dziesiąte, coś tam sobie dopowie na podstawie własnej niewiedzy i tak się tworzy głuchy telefon przekłamań nie mających z nauką nic wspólnego.
Dzięki wzrostowi stężenia CO2 w powietrzu faktycznie jest więcej roślin na Ziemi i faktycznie każda taka roślina pojawiła się z powietrza. Dokładniej projekt pojawił się dzięki Projektantowi, czyli Bogu, ale już projekt przekazany przez nasiono do wykreowania kolejnej rośliny dawał kolejną roślinę dosłownie z powietrza, wystarczyła woda, CO2 i światło słońca.
Przy czym ilość uwięzionego węgla w roślinach, to już zupełnie osobny temat. Wg AI jest bodaj ok. 300 mld ton węgla cząsteczkowego C w roślinach, a do tego bardzo małe ilości węgla w fitoplanktonie oceanów (tam nie ma łodyg i pni, aby ten węgiel magazynować). Jeśli cały świat się zazielenił to może i dodatkowe 15-30 mld ton węgla się związało w nowych łodygach, w nowych pniach, nowym podłożu butwienia w glebie. Jednak nawet te dodatkowe 15-30 mld ton węgla C to zaledwie emisja z 1,5 do 3 lat wydobycia węgla z kopalin węgla, ropy i gazu. Już liczyłem to na Lurku, że przez ostatnie 30 lat można liczyć, że ponad 60% CO2 zniknęło z atmosfery, ale nie dlatego, że rośliny przyjęły dodatkowe 600 ton CO2. Tak dużo CO2 zniknęło, bo tak ogromne ilości CO2 przyjmuje ocean światowy. CO2 rozpuszcza się coraz szybciej w wodzie morskiej. Im wyższe stężenie CO2 w powietrzu tym wyższe jest ciśnienie parcjalne i tym szybciej idzie CO2 do wody. Przy czym w wodzie tylko część się rozpuszcza, a większość CO2 wiąże się z w węglanach rozpuszczonych w wodzie i powstają wodorowęglany wapnia, sodu, potasu.
Dps
0
I nie interesuje mnie czy to jest 2 czy 50 procent. Interesuje mnie, że jak jest więcej roślin to one są z węgla, który był CO2, ergo jest lepiej niż gorzej.
Chyba że jest jakaś inna ścieżka i gdzieś mamy konflikt wiedzy, bo żadnen że mnie szpec w tej kwestii
DarrDarek
0
Jak najbardziej się zgadzam, że jest więcej roślin, jest więcej węgla zatrzymanego w roślinach, w butwiejących resztkach roślin, i ten węgiel wziął się z CO2 z atmosfery, dzięki temu trochę mniej CO2 jest w atmosferze. Ja tylko podkreślam stary model duraczenia dla gojów, który zwodzi ludzi. Sam fakt, że część węgla z CO2 jest zatrzymany tymczasowo w roślinach, sam ten fakt nie oznacza, że tylko od tego spadnie stęzenie CO2 w atmosferze. Tak to nie działa. Chodzi o podkreślanie, że mamy więcej roślin dzięki wyższemu stężeniu CO2 w atmosferze, dzięki temu, że więcej węgla, ropy i gazy wydobywane jest spod ziemi. Ale to nie oznacza, że z tego powodu będzie spadało stężenie CO2 w powietrzu. Trzeba się pogodzić z tym, że CO2 będzie stopniowo coraz więcej.
Chyba, że model wielkich pól paneli PV na pustyniach dałby miliardy ton amoniaku jako paliwo z zerową emisję CO2, ale to byłby dopiero pierwszy przełom technologiczny. To co robi Unia w Zielonym Wale, to jest cyrk. To nic nie da. To tylko upadek gospodarczy Unii.
stawo73
1
Dlatego jedyne znaczenie ma fitoplankton w oceanach, który stanowi tam podstawę piramidy żywieniowej. W oceanach szczątki organiczne nie rozkładają się uwalniając ponownie CO2, tylko opadają na dno, a tam pod ciśnieniem kolejnych swoich warstw i wysokiej temperatury ulegają przekształceniom w skały osadowe i surowce odnawialne- ropę i gaz. Na lądach podobny proces, ale w mikroskopijnej w porównaniu do oceanów skali- zachodzi na bagnach i torfowiskach. Ergo -czym więcej CO2 w atmosferze, tym więcej go też w hydrosferze, a tym samym bujniejszy rozwój tam życia i większe pochłanianie CO2.
I dlatego nie ma takiego determinizmu.
Dps
0
DarrDarek
0
No bez urazy, ale to jest taki opis z serii "jak mały Kaziu wyobraża sobie". Rozkładający się fitoplankton jak najbardziej utlenia się w procesach gnicia do CO2, a to co spadnie na dno oceanów to jakieś ułamki promila, gdzie również zachodzi proces gnicia o ile jakieś przydenne kraby i bakterie nie pochłoną tej tkanki organicznej. Jakieś bajkowe opisy o wysokiej temperaturze przy dnie oceanów, gdzie jest praktycznie zawsze stała temp. 4 st. C, to też z serii "jak mały Kaziu wyobraża sobie". Jakieś ułamki promila dna oceanicznego z otwartymi polami magmy to też nie nadaje się do jakiegoś składowania resztek organicznych, bo tam Projektant dobry Bóg umieścił dość żywą florę bakteryjną i każde resztki też idą do przetworzenia na organizmy bakteryjne a te z kolei są pożywieniem dla krabów i nie tylko.
Proces zakopywania węgla w osadach bagien, w osadach dennych oceanów, to proces dotyczący ułamka jednej milionowej całej produkcji roślinnej. I sądzę, że ten ułamek jednej milionowej produkcji roślinnej prędzej trafi do zagrzebania węgla w jakimś torfowisku czy w zakopaniu pod przyrastającymi warstwami ziemi niż w oceanie. Ale zarówno przy zakopywaniu pod ziemią jak i przy osadach oceanicznych proces zakopywania węgla to są ułamki bardziej miliardowych części całej produkcji roślinnej i fitoplanktonu jaka odbywa się na Ziemi.
Znów nie rozumiesz procesu. Tak, emisja CO2 z kopalin kopanych przez człowieka ma ten determinizm, że CO2 przyrasta i będzie przyrastać dopóki kopaliny węgla, ropy i gazu cały czas są spalane w dużych ilościach na Ziemi. Akurat tę pewność łatwo wykazać, bo od czasów przedindustrialnych stężenie CO2 cały czas rośnie, a choćby z ostatnich 60 lat przyrosło z poziomu 0,029% do 0,042% dziś. Niby niedużo, a jednak cały czas stężenie rośnie.
stawo73
0
DarrDarek
0
A kojarzysz może, że żadna taka skała osadowa pokazana na zdjęciach nie powstała na dnie oceanów? Podpowiem ci, że dno oceanów to są bardzo głęboko położone skały i jakieś 80% oceanów ma dno na poziomie 2 km do 4 km poniżej poziomu morza. I skały z tego dna nigdy nie miały szansy wyjść na powierzchnię by być pokazane jako przykłady skał osadowych. Takie morskie skały osadowe to jakieś przybrzeżne formacje dotyczące ułamka procenta powierzchni mórz i oceanów. Zwykle te skały pochodzą stąd, że morze było gdzieś w dzisiejszym województwie świętokrzyskim, ale spadł poziom oceanu światowego i już ten obszar nie jest pod wodą i stąd przykłady skał osadowych.
Sam proces powstawania ropy do dziś nie jest opisany z dużą dozą pewności, stąd poleganie na narracji jakiegoś przyrodnika, że na dnie "oceanów" powstawała ta ropa, to takie sobie bajdurzenie tylko. Bo gdyby przyrodnik był precyzyjny to zawęziłby się tylko do płytkiego morza a nie bajdurzył o dnie oceanów - nie ma do dziś złoża ropy wydobywanego z dna oceanu.
stawo73
0
DarrDarek
0
podpowiem ci, że płyta z dna oceanów jest trochę zbyt głęboko by wypiętrzała się ponad poziom wody
szymonpl
1
Alpragen
5